Reporter skrzywdzony przez McCartneya ?
2003-09-19, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Paul McCartney z grupą przyjaciół wybrał się w piątek na kolację do Londyńskiej dzielnicy Soho. Był Geoff Baker (od 14 lat rzecznik prasowy McCartneya) i dwóch techników z ekipy koncertowej. Po kolacji towarzystwo wybrało się obejrzeć magika - iluzjonistę - kaskadera Davida Blaine'a. Osobnik ten zazwyczaj zakopuje się pod ziemią na parę dni oszczędzając przy tym na jedzeniu. Tym razem nie wlazł do trumny, a jedynie zamknął się w przezroczystej klatce koło mostu Tower Bridge.O tym co się wydarzyło podczas oglądania Blaine'a mamy kilka relacji.
Kevin Wheal, reporter Evening Standard: "Podszedłem do Paula chcąc zrobić mu zdjęcie. Wtedy jego przyjaciele - którzy bardziej wyglądali na ochroniarzy - przytrzymali mnie i skierowali aparat w dół na ziemię. Za cholerę nie zrobisz tu zdjęcia - powiedzieli.
Wtedy podszedł McCartney i popychając mnie otwartą dłonią w klatkę piersiową powiedział: Sp...ieprzaj stąd, to jest prywatna wizyta. Potem zwrócił się do swojego rzecznika prasowego, Geoffa Bakera: 'Jesteś zwolniony'.
Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Ja wykonuję swoją pracę. Poprosiłem tylko grzecznie czy nie mógłbym zrobić zdjęcia."
Vaseem Adnan (fan McCartneya) będący przypadkowo w tym miejscu: "Spytałem Paula czy mogę mu uścisnąć dłoń. Spier...aj - krzyknął. Straciłem dla niego szacunek. Tylko prostak mówi w ten sposób."
Wersja Geoffa Bakera: "Kiedy Paul oglądał prezentację palnąłem głupstwo. Powiedziałem jednemu z paparazzich, że jest tu Paul. Uprzedziłem, żeby był dyskretny, jeśli chce zrobić zdjęcia. Niestety on dał czadu pakując się przed całe towarzystwo. Paul się zezłościł. Było trochę krzyku, koledzy staneli w obronie Paula. Kiedy ten zorientował się, że to ja poinformowałem prasę powiedział fotografowi - to nie Twoja wina, to mój człowiek zawinił i powiedział mi, że mnie zwalnia. Nie rozmawiałem z nim od tego czasu. Od niego zależy czy nadal będę dla niego pracował. Strasznie mi głupio z powodu tego zdarzenia. Paul nic nie pił. Ja owszem - dziabnąłem sobie."
Wersja oficjalna służb informacyjnych McCartneya ogłoszona następnego dnia:
"Jeden z przyjaciół muzyka odsunął fotografa, kiedy Paul przechodził."
"Paul zażartował tylko, że zwalnia z pracy rzecznika prasowego. Po całym wydarzeniu Paul wsiadł do samochodu i pojechał do domu. Opowieści, że zdarzyło się coś więcej niż wieczorny wypad grupy przyjaciół na miasto są mocno przesadzone. Była przepychanka ale z całą pewnością nie było ciosów".
Prasa podkreśla, że Paul nie zachował się jak gentleman i użył czteroliterowych słów, których nie powinien użyć
...a policja prowadzi śledztwo.
Evening Standard 1, Evening Standard 2, The Sun, BBC, The Mirror ...i wiele, wiele innych.
Na zdjęciu 'Don't Blaine me' czyli 'nie obwiniajcie mnie' - Paul McCartney przed swoim domem następnego dnia po zdarzeniu. Podpis pod zdjęciem autorstwa The Sun wykorzystuje fakt, że nazwisko magika brzmi podobnie jak słowo blame (wina).
, kategoria: inne
(wizyt: 326)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia
