George miał bardzej hinduską duszę niż wielu rdzennych Hindusów.
2003-06-10, autor: McCartney
[...powrót do newsów]
Ravi Shankar składa hołd George’owi Harrisonowi. W artykule napisanym specjalnie dla Connecting, Mistrz wspomina swojego wspaniałego przyjaciela, jednego z gigantów bez którego muzyka rockowa nie była by dzisiaj tym czym jest. Poznanie George’a było dla mnie czymś niesamowitym, podyktowane było to wielką fascynacją gitarzysty do kultury hinduskiej, co miało odzwierciedlenie w późniejszej twórczości artysty. Kiedy George był moim studentem w 1966, uswiadomiłem sobie, że duża część hiduskiej muzyki stała się w tym momencie częscią młodego pokolenia na całym świecie. To był początek nowego gatunku w dziejach popkultury. Przez kilkanaście lat miałem problemy aby dotrzeć do serc moich uczniów ponieważ byli głęboko uzależnieni od narkotyków. Dopiero dzięki wytrwałej walce i bliższym zapoznaniu się z każdym z nich, stopniowo przekazywałem im szacunek i właściwe zrozumienie mojej muzyki.
Czuję się bardzo szczęśliwy widząc prawdziwą ocenę naszej sztuki wśród dzisiejszej publiczności. Jak wiadomo jest to przede wszystkim zasługa George’a. Jego miłość i szacunek do hinduskiej muzyki, religii a szczególnie do kultury Vediców były jedyne w swoim rodzaju. Uczył się wytrwale z wszystkich naszych rękopisów. Był niezmiernie uradowany mogąc poznać kogoś z dziedziny Jogi czy Religii.
Prawdziwe solidne lekcje nauki na sitarze pobierał ode mnie latem i jesienią 1966 roku. Nie robił wtedy nic na siłę. Odgrywał tylko to, o co nam chodziło. Bardzo szybko się uczył. Miał zadatki na wielkiego sitarzystę, gdyby tylko dano mu na to trochę więcej czasu.
Niemniej jednak, kontynuował swoją naukę wtedy kiedy tylko mógł. Jego miłość, znajomość i zrozumienie hinduskiej muzyki rozwijały się intensywnie przez wszystkie późniejsze lata jego życia. Podarowałem mu książkę pt. "Autobiography Of A Yogi by Swami Yogananda", a mój brat Rajendra podarował mu w 1996 roku lekturę Swami Vivekananda. Jego pragnieniem była znajomość wszstskich mądrości hinduskiej kultury. W wielu wypadkach George miał bardziej hinduską duszę niż wielu rdzennych Hindusów.
Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, w przeciągu kilku dni mogliśmy znajdować się w Indiach lub w innych krajach świata. Raz byliśmy jak ojciec i syn a raz jak nauczyciel i uczeń. Jednak najczęściej byliśmy po prostu zwykłym kolegami, którzy uwielbiali opowiadać sobie kawały. Jego mocne stąpanie po ziemi często sprawiało mi wielką radość. Nie wytrzymywał ze śmiechu kiedy opowiadałem mu moje dowcipy; naprawdę wspaniale się wtedy bawiliśmy!
Pamiętam sytuację kiedy bardzo śmiesznie zmienił stary Hinduski skrypt o czterech braciach Vedas (Rigveda, Samveda, Atharvaveda i Yajurveda). Powiedział wtedy do mnie "Czy znasz czterech braci Wether? Byli to Ric, Sam, Arthur and George."
Często obawiał się o moje zdrowie i samopoczucie. Zawsze powtarzał mi, abym nie podróżował zbyt wiele, nie wysilał się za bardzo, ponieważ wiedział, że jest to dla mnie męczące. Mimo, iż był moim uczniem i przyjacielem traktowałem go jak własnego syna, szczególnie po tym, kiedy mój prawdziwy syn umarł w 1992. Chciał latać i być ze mną nawet wtedy, kiedy byłem w szpitalu i narzekałem na swoje problemy z sercem. Jego miłość i troska poruszyły mnie dogłębnie.
Anoushka Sukanya jednak zaatakowały go. Miał uroczą i kochającą żonę Olivię i wspaniałego syna Dhaniego. Był osobą, w której mieściły się wszystkie najważniejsze wartości życiowe. Zapamiętam go jako człowieka o pięknym, wyjątkowym rodzaju duszy i oczywiście jako wspaniałego muzyka, który płynnie przelewał swoje własne uczucia do tekstów własnych piosenek!
Wciąż nie mogę się pogodzić że odszedł od nas tak szybko. Posiadał piękny rodzaj duszy i całym sercem oddany był Bogu. Kocham go z Całego serca. Mimo iż nie ma Go już między nami, dla mnie George będzie żył wiecznie i do końca życia będzie powodował pozytywne wibracje w moim sercu.”
, kategoria: wywiady
(wizyt: 591)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia
