Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
2019-10-01, autor: kasia
Autor: Mateusz Kamiński
Link do artykułu znajduje się pod tym linkiem.
Choć mogłoby się zdawać, że nie, to XXI wiek jest cudowny. Wszystko (lub większość) tego, co najważniejsze, już wydarzyło się w historii filmu, czy muzyki. I tak jak jeszcze przed erą Internetu dostęp do wszelkiego rodzaju książek, płyt, tworów kultury był utrudniony, to dzisiaj nie ma wątpliwości, że wystarczy jedno kliknięcie, by na swojej playliście znaleźć jakieś mniejsze lub większe arcydzieło z poprzedniej epoki. Nowego wydania Abbey Road słucham na lotnisku i w samolocie. Wprawdzie nie mam przy sobie gramofonu, tylko Spotify, a warunki nie są może najlepsze do odbioru dźwięków, tak też powtarzam tę czynność drugi raz, w spokoju. A potem kolejny.
Bo Abbey Road A.D. 2019 to cudo.
Nowa edycja w 2019 roku, w pięćdziesiąt lat po premierze oryginalnego albumu, była pewna niemal tak bardzo, jak pewnym jest coroczny koncert Scorpionsów w Polsce. Giles Martin (syn słynnego producenta, „ojca” sukcesu Beatlesów George’a Martina) nie musiał się bardzo fatygować, by stworzyć nowy, dobry remix starej płyty, którą zna każdy. Jedyne co mógł zrobić, to skopać swoją robotę, ale na szczęście z walki z ostatnią płytą Beatlesów wyprodukowaną przez swego ojca wyszedł z tarczą. Przede wszystkim w nowym remixie słyszymy wcześniej wyciszone partie wokalu w tle (np. w Come Together) oraz bardziej wyeksponowany bas i perkusję. Moje serce najmocniej skrada Oh, Darling!, a dokładniej dodatkowe partie harmonii wokalnych w tle pod koniec utworu. Słodszej piosenki Beatlesów chyba jeszcze nie było! O dziwo, znienawidzony przeze mnie Maxwell’s Silver Hammer nie stał się jeszcze bardziej znienawidzony. Jego nowa wersja jest poprawna, choć sama piosenka od 50 lat nie zmieniła swojego statusu – jest po prostu słaba, jest też jedną z najdziwniejszych melodii McCartneya w ogóle.
Przyglądając się całokształtowi nowego mixu - naprawdę, najwięcej nowa wersja Abbey Road zyskuje na dodanych partiach wokalnych, których dotychczas nie mogliśmy usłyszeć. W kwestii krystaliczności wokali na nagrodę główną zasługuje nowa wersja Because. Na szczególną uwagę zasługują też odświeżone partie smyczków, które brzmią bardzo „młodo” – są żywe, nagrane jakby wczoraj – chociażby te z Something czy Golden Slumbers. Przede wszystkim płyta zyskała na przestrzeni, a stereofonia brzmi tu „bardziej stereofonicznie” niż kiedykolwiek wcześniej, na którejkolwiek wersji z przeszłości. Pod tym względem fenomenalnie przytłaczające jest I Want You (She’s So Heavy) – jeszcze nigdy nie było tak mocarne i wbijające w fotel. Zremasterowana wersja z 2009 jest nieco „brudniejsza” w brzmieniu, co mogę zobrazować brudną igłą od gramofonu – jeśli płyta jest zakurzona, igła, która zbiera brud z każdym kolejnym rowkiem płyty, powoduje, że dźwięk jest coraz bardziej zniekształcony. A nowy mix Abbey Road jest jak oszlifowany diament. Bardzo czekałem też na Here Comes The Sun, które po mrocznym I Want You.. zawsze było dla mnie takim delikatnym wprowadzeniem do innego muzycznego świata, po prostu do strony B płyty. I w tym wypadku również, o dziwo, utwór nabrał jeszcze więcej świeżości (o dziwo, bo czy można być bardziej uroczą piosenką? I brzmieć jeszcze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej? Jak widać - można).
Najbardziej w wypadku tego albumu czekałem na kończącą płytę wiązankę Golden Slumbers/Carry That Weight/The End. I nie zawiodłem się, bo nową jakość tej wiązanki zwiastuje już You Never Give Me Your Money, a jej pokłosie słychać następnie w She Came In Through The Bathroom Window. Bas, bas i jeszcze raz perkusja. To tutaj wprowadzono najwięcej dodatkowych, innych ścieżek perkusji (w stosunku do wersji sprzed półwiecza). Znajdując się pewnie z ponad dziesięć tysięcy kilometrów nad ziemią, nocą, obserwując rozbłyskające światła londyńskich budynków, kończyłem po raz pierwszy odsłuch nowego remixu, przechodząc do najbardziej wyczekiwanych przeze mnie odrzutów z sesji do albumu (tzw. outtakesów). I tak wśród niczym niewyróżniających się odrzuconych wersji piosenek, mamy m.in. przepiękne domowe demo McCartneya i piosenkę Goodbye, która brzmi jak typowa ballada Paula z tego okresu – połączenie I Will, Blackbird, a w końcowym efekcie przypominająca Heart of the Country z jego solowego RAM. Ale za takie piosenki w końcu kocha się Paula. Najpiękniejszym „nowym” utworem na płycie jest bezapelacyjnie demo do Something, w którym słyszymy jedynie Harrisona i jego „płaczliwy” (najprawdopodobniej) Fender Telecaster. I tutaj też wychodzi całe piękno tego utworu, jego prostota i geniusz Harrisona, który bez tych ozdobników, znanych z oficjalnie wydanej wersji piosenki, potrafił stworzyć tak niesamowitą melodię.
Kolejnym świetnym elementem jest Ballad of John and Yoko – Take 7. Wówczas, zespół chylił się ku upadkowi, a na nagraniu słyszymy jedynie Paula i Johna, którzy we dwójkę w studiu zwyczajnie dobrze się bawią. Lennon nazwany przez Paula per George i Lennon nazywający McCartneya per Ringo (Ringo i George podczas sesji byli nieobecni w studio, a rolę perkusisty przejął Paul, stąd określenie Johna) i ogólna chemia, która panuje między duetem, robi tylko „smaka” – chciałoby się więcej, ale niestety, więcej takich smaczków już na tym rocznicowym wydawnictwie nie znajdziemy. Na uwagę zasługuje jeszcze instrumentalne wersja trzech numerów – Because (chyba w końcu wiem, dlaczego mówi się, że to utwór podobny do Sonaty Księżycowej) z wyliczanym uderzeniami/delikatnym klaskaniem rytmem oraz smyczki użyte do tła Something – po prostu miód dla uszu, na to czekałem od dawna, choć o tym nawet nie wiedziałem! Płytę z odrzutami i całą przygodę z nowym Abbey Road wieńczy Golden Slumbers/Carry That Weight/The End – Take 17, na którym słyszymy wyeksponowaną i „oddzielną” część ze smyczkami i sekcją dętą.
W ciągu ostatnich dwóch lat ukazały się kolejno nowe wersja Sierżanta Pieprza oraz Białego Albumu. Ta pierwsza zdecydowanie w kwestii odrzutów i nieznanych materiałów jest najnudniejsza, druga natomiast bardzo dużo nadrabia nigdy niepublikowanymi oficjalnie Esher Demos. Najnowsze wydawnictwo natomiast jest, w mojej opinii, najlepiej zremixowane. Trzeba było trzech remixu dwóch klasycznych albumów Beatlesów, żeby dojść do tego momentu, który nadszedł teraz w przypadku Abbey Road. To zwyczajnie nowa płyta, inna od tej, którą zna się z dawnych wydań.
Krąży przekonanie, że Beatlesi są nudni, grają na jedno kopyto, a przede wszystkim są przereklamowani. Jeśli nigdy nie słuchałeś Abbey Road, bo płyta stara, bo przydługa, bo nudna - to jest ten moment. Ten album naprawdę nigdy nie brzmiał tak dobrze.
Zebra z nową farbą - Recenzja Mateusza Kamińskiego
2019-10-01, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Autor: Mateusz KamińskiLink do artykułu znajduje się pod tym linkiem.
Choć mogłoby się zdawać, że nie, to XXI wiek jest cudowny. Wszystko (lub większość) tego, co najważniejsze, już wydarzyło się w historii filmu, czy muzyki. I tak jak jeszcze przed erą Internetu dostęp do wszelkiego rodzaju książek, płyt, tworów kultury był utrudniony, to dzisiaj nie ma wątpliwości, że wystarczy jedno kliknięcie, by na swojej playliście znaleźć jakieś mniejsze lub większe arcydzieło z poprzedniej epoki. Nowego wydania Abbey Road słucham na lotnisku i w samolocie. Wprawdzie nie mam przy sobie gramofonu, tylko Spotify, a warunki nie są może najlepsze do odbioru dźwięków, tak też powtarzam tę czynność drugi raz, w spokoju. A potem kolejny.
Bo Abbey Road A.D. 2019 to cudo.
Nowa edycja w 2019 roku, w pięćdziesiąt lat po premierze oryginalnego albumu, była pewna niemal tak bardzo, jak pewnym jest coroczny koncert Scorpionsów w Polsce. Giles Martin (syn słynnego producenta, „ojca” sukcesu Beatlesów George’a Martina) nie musiał się bardzo fatygować, by stworzyć nowy, dobry remix starej płyty, którą zna każdy. Jedyne co mógł zrobić, to skopać swoją robotę, ale na szczęście z walki z ostatnią płytą Beatlesów wyprodukowaną przez swego ojca wyszedł z tarczą. Przede wszystkim w nowym remixie słyszymy wcześniej wyciszone partie wokalu w tle (np. w Come Together) oraz bardziej wyeksponowany bas i perkusję. Moje serce najmocniej skrada Oh, Darling!, a dokładniej dodatkowe partie harmonii wokalnych w tle pod koniec utworu. Słodszej piosenki Beatlesów chyba jeszcze nie było! O dziwo, znienawidzony przeze mnie Maxwell’s Silver Hammer nie stał się jeszcze bardziej znienawidzony. Jego nowa wersja jest poprawna, choć sama piosenka od 50 lat nie zmieniła swojego statusu – jest po prostu słaba, jest też jedną z najdziwniejszych melodii McCartneya w ogóle.
Przyglądając się całokształtowi nowego mixu - naprawdę, najwięcej nowa wersja Abbey Road zyskuje na dodanych partiach wokalnych, których dotychczas nie mogliśmy usłyszeć. W kwestii krystaliczności wokali na nagrodę główną zasługuje nowa wersja Because. Na szczególną uwagę zasługują też odświeżone partie smyczków, które brzmią bardzo „młodo” – są żywe, nagrane jakby wczoraj – chociażby te z Something czy Golden Slumbers. Przede wszystkim płyta zyskała na przestrzeni, a stereofonia brzmi tu „bardziej stereofonicznie” niż kiedykolwiek wcześniej, na którejkolwiek wersji z przeszłości. Pod tym względem fenomenalnie przytłaczające jest I Want You (She’s So Heavy) – jeszcze nigdy nie było tak mocarne i wbijające w fotel. Zremasterowana wersja z 2009 jest nieco „brudniejsza” w brzmieniu, co mogę zobrazować brudną igłą od gramofonu – jeśli płyta jest zakurzona, igła, która zbiera brud z każdym kolejnym rowkiem płyty, powoduje, że dźwięk jest coraz bardziej zniekształcony. A nowy mix Abbey Road jest jak oszlifowany diament. Bardzo czekałem też na Here Comes The Sun, które po mrocznym I Want You.. zawsze było dla mnie takim delikatnym wprowadzeniem do innego muzycznego świata, po prostu do strony B płyty. I w tym wypadku również, o dziwo, utwór nabrał jeszcze więcej świeżości (o dziwo, bo czy można być bardziej uroczą piosenką? I brzmieć jeszcze lepiej niż kiedykolwiek wcześniej? Jak widać - można).
Najbardziej w wypadku tego albumu czekałem na kończącą płytę wiązankę Golden Slumbers/Carry That Weight/The End. I nie zawiodłem się, bo nową jakość tej wiązanki zwiastuje już You Never Give Me Your Money, a jej pokłosie słychać następnie w She Came In Through The Bathroom Window. Bas, bas i jeszcze raz perkusja. To tutaj wprowadzono najwięcej dodatkowych, innych ścieżek perkusji (w stosunku do wersji sprzed półwiecza). Znajdując się pewnie z ponad dziesięć tysięcy kilometrów nad ziemią, nocą, obserwując rozbłyskające światła londyńskich budynków, kończyłem po raz pierwszy odsłuch nowego remixu, przechodząc do najbardziej wyczekiwanych przeze mnie odrzutów z sesji do albumu (tzw. outtakesów). I tak wśród niczym niewyróżniających się odrzuconych wersji piosenek, mamy m.in. przepiękne domowe demo McCartneya i piosenkę Goodbye, która brzmi jak typowa ballada Paula z tego okresu – połączenie I Will, Blackbird, a w końcowym efekcie przypominająca Heart of the Country z jego solowego RAM. Ale za takie piosenki w końcu kocha się Paula. Najpiękniejszym „nowym” utworem na płycie jest bezapelacyjnie demo do Something, w którym słyszymy jedynie Harrisona i jego „płaczliwy” (najprawdopodobniej) Fender Telecaster. I tutaj też wychodzi całe piękno tego utworu, jego prostota i geniusz Harrisona, który bez tych ozdobników, znanych z oficjalnie wydanej wersji piosenki, potrafił stworzyć tak niesamowitą melodię.
Kolejnym świetnym elementem jest Ballad of John and Yoko – Take 7. Wówczas, zespół chylił się ku upadkowi, a na nagraniu słyszymy jedynie Paula i Johna, którzy we dwójkę w studiu zwyczajnie dobrze się bawią. Lennon nazwany przez Paula per George i Lennon nazywający McCartneya per Ringo (Ringo i George podczas sesji byli nieobecni w studio, a rolę perkusisty przejął Paul, stąd określenie Johna) i ogólna chemia, która panuje między duetem, robi tylko „smaka” – chciałoby się więcej, ale niestety, więcej takich smaczków już na tym rocznicowym wydawnictwie nie znajdziemy. Na uwagę zasługuje jeszcze instrumentalne wersja trzech numerów – Because (chyba w końcu wiem, dlaczego mówi się, że to utwór podobny do Sonaty Księżycowej) z wyliczanym uderzeniami/delikatnym klaskaniem rytmem oraz smyczki użyte do tła Something – po prostu miód dla uszu, na to czekałem od dawna, choć o tym nawet nie wiedziałem! Płytę z odrzutami i całą przygodę z nowym Abbey Road wieńczy Golden Slumbers/Carry That Weight/The End – Take 17, na którym słyszymy wyeksponowaną i „oddzielną” część ze smyczkami i sekcją dętą.
W ciągu ostatnich dwóch lat ukazały się kolejno nowe wersja Sierżanta Pieprza oraz Białego Albumu. Ta pierwsza zdecydowanie w kwestii odrzutów i nieznanych materiałów jest najnudniejsza, druga natomiast bardzo dużo nadrabia nigdy niepublikowanymi oficjalnie Esher Demos. Najnowsze wydawnictwo natomiast jest, w mojej opinii, najlepiej zremixowane. Trzeba było trzech remixu dwóch klasycznych albumów Beatlesów, żeby dojść do tego momentu, który nadszedł teraz w przypadku Abbey Road. To zwyczajnie nowa płyta, inna od tej, którą zna się z dawnych wydań.
Krąży przekonanie, że Beatlesi są nudni, grają na jedno kopyto, a przede wszystkim są przereklamowani. Jeśli nigdy nie słuchałeś Abbey Road, bo płyta stara, bo przydługa, bo nudna - to jest ten moment. Ten album naprawdę nigdy nie brzmiał tak dobrze.
Więcej na temat Abbey Road anniversary edition:
2020-01-10: FINA zaprasza do swojej siedziby na prezentację płyty Abbey Road - AKTUALIZACJA - Zmiana terminu,
2020-01-03: Odwołane | Abbey Road - The Beatles w Dolby Atmos,
2019-10-24: Soundedit'19: dlaczego potrzebujemy nowej wersji Beatlesów? + zaproszenie na wystawę,
2019-10-05: Beatlesi pobili rekord Guinessa,
2019-10-01: Płyta Abbey Road powróciła na pierwsze miejsce listy najlepiej sprzedających się albumów w UK,
2019-10-01: Zebra z nową farbą - Recenzja Mateusza Kamińskiego ,
2019-09-28: Abbey Road ma 50 lat - artykuł Macieja Hena w Gazecie Wyborczej,
2019-09-27: Spotify świętuję 50. rocznicę wydania albumu "Abbey Road",
2019-09-26: Stacja BBC 2 świętuje 50. urodziny albumu "Abbey Road",
2019-09-26: Paul i Ringo pojawili się w studiu Abbey Road z okazji 50. rocznicy wydania „Abbey Road” - nasza relacja,
2019-09-26: Nowy teledysk "Here Comes the Sun" ,
2019-09-22: Beatlesi na okładce wrześniowego Classic Rocka,
2019-09-20: Posłuchaj nowej wersji piosenki "Come Together" oraz "Come Together, take 5",
2019-09-05: Posłuchaj nowej wersji piosenki "Oh! Darling" oraz "Oh! Darling (Take 4)",
2019-08-20: Magazyn MOJO świętuje 50. rocznicę wydania Abbey Road,
2019-08-16: Miles Showell o pracy nad reedycją albumu "Abbey Road",
2019-08-08: Bonusy zawarte na "Abbey Road" w wersji deluxe,
2019-07-13: Pojawiły się pierwsze przecieki dotyczące 50. rocznicy wydania płyty „Abbey Road”,
2019-07-07: Ringo potwierdził rocznicowe wydanie płyty "Abbey Road",
2020-01-10: FINA zaprasza do swojej siedziby na prezentację płyty Abbey Road - AKTUALIZACJA - Zmiana terminu,
2020-01-03: Odwołane | Abbey Road - The Beatles w Dolby Atmos,
2019-10-24: Soundedit'19: dlaczego potrzebujemy nowej wersji Beatlesów? + zaproszenie na wystawę,
2019-10-05: Beatlesi pobili rekord Guinessa,
2019-10-01: Płyta Abbey Road powróciła na pierwsze miejsce listy najlepiej sprzedających się albumów w UK,
2019-10-01: Zebra z nową farbą - Recenzja Mateusza Kamińskiego ,
2019-09-28: Abbey Road ma 50 lat - artykuł Macieja Hena w Gazecie Wyborczej,
2019-09-27: Spotify świętuję 50. rocznicę wydania albumu "Abbey Road",
2019-09-26: Stacja BBC 2 świętuje 50. urodziny albumu "Abbey Road",
2019-09-26: Paul i Ringo pojawili się w studiu Abbey Road z okazji 50. rocznicy wydania „Abbey Road” - nasza relacja,
2019-09-26: Nowy teledysk "Here Comes the Sun" ,
2019-09-22: Beatlesi na okładce wrześniowego Classic Rocka,
2019-09-20: Posłuchaj nowej wersji piosenki "Come Together" oraz "Come Together, take 5",
2019-09-05: Posłuchaj nowej wersji piosenki "Oh! Darling" oraz "Oh! Darling (Take 4)",
2019-08-20: Magazyn MOJO świętuje 50. rocznicę wydania Abbey Road,
2019-08-16: Miles Showell o pracy nad reedycją albumu "Abbey Road",
2019-08-08: Bonusy zawarte na "Abbey Road" w wersji deluxe,
2019-07-13: Pojawiły się pierwsze przecieki dotyczące 50. rocznicy wydania płyty „Abbey Road”,
2019-07-07: Ringo potwierdził rocznicowe wydanie płyty "Abbey Road",
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
