Krzysztof "Grabaż" Grabowski opowiada o The Beatles
2019-04-30, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Krzysztof „Grabaż” Grabowski, lider Strachów Na Lachy i Pidżamy Porno wybrał pięć najważniejszych w jego życiu płyt rockowych. Pierwszą piątkę Grabaża otwiera „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” The Beatles. Tak artysta argumentuje swój wybór:
Wybieram „Sierżanta Pieprza”, choć na tym miejscu mógłby być też „Revolver” albo „Biały album”. Natomiast „Sgt. Pepper” był albumem, który od pierwszego przesłuchania rzucił mnie na kolana. Kiedy byłem naprawdę młody, słuchanie go było dla mnie największą możliwą przyjemnością. Nie ma tu żadnego kawałka, który sprawiałby wrażenie położonego, upchniętego na siłę – to po prostu drzewo z trzynastoma najbardziej dorodnymi jabłkami na świecie. Może nie było na „Sierżancie” takiego jednego wielkiego przeboju, jak „Hey Jude” czy „All You Need Is Love”, ale za to wspaniale bronił się jako całość. Gdyby wyrwać „Getting Better” albo „Fixing A Hole”, to by już trochę kulał. Tu każdy utwór jest perełką. „When I’m 64”, „She’s Leaving Home” – to są piosenki pisane z poziomu kompozytora, który mógłby występować na Warszawskiej Jesieni. Poza tym ta płyta produkcyjnie wyprzedzała cały świat, chociaż została nagrana na magnetofonie czterośladowym. Niewyobrażalne jest dla mnie, jak coś takiego można było zrobić na czterośladzie. Słyszałem Sierżanta z tysiąc razy, choć ostatnio pewnie z pięć lat temu. Dziś nawet nie muszę go słuchać, mam te kawałki wbite na blachę.
Więcej na ten temat można przeczytać w majowym numerze Teraz Rocka.
W 2017 roku, na stronie Noisey pojawił się ranking 10 najważniejszych płyt Krzysztofa Grabowskiego. Ponownie w zestawieniu znalazły się płyty Wielkiej Czwórki:
The Beatles "Revolver" / "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" / "The Beatles" / "Abbey Road", 1965-69
Z tym bandem związana jest ciekawa historia - Beatlesów usłyszałem pierwszy raz bodaj w piątej czy szóstej klasie podstawówki. To było "Abbey Road", czyli raczej jedna z ich "cięższych" płyt - zwłaszcza dla gnoja w tak młodym wieku. Ale nie było siły - musiałem przekonać się o tym na własne uszy. Tak strasznie byłem napalony na Beatlesów, słyszałem o nich same dobrze rzeczy. Więc kiedy już w moje ręce wpadła ich płyta to nie było opcji, żeby jakaś piosenka mi się nie spodobała. Ale tak na dobrą sprawę zacząłem poznawać ich - płyta po płycie - na przełomie lat 70. i 80. Był taki redaktor z Radia Lublin - Jerzy Janiszewski, który chronologicznie prezentował dyskografię Lennona, McCartneya i spółki. Miałem wówczas wielki problem: skąd wziąć kasety magnetofonowe, na których mógłbym nagrać te albumy? Rodzice twierdzili, że skoro mam 6 kaset, to w zupełności mi to wystarczy. Sami mieli ich 5. I nie potrzebowali ani jednej więcej (śmiech). Niestety, moi rodzice, traktowali muzykę czysto użytkowo. Natomiast ja oszalałem na tym punkcie. Słuchałem, poszukiwałem, odkrywałem nowe zespoły. Ale Beatlesów, zwłaszcza od "Rubber Soul", kochał będę już na zawsze. Chociaż… Gdy ktoś puści dziś pierwszą stronę "A Hard Day's Night" czy "Help!" to też nie wyłączam. I jestem w tym uczuciu stały - już od 40 lat. Stąd cztery tytuły, które są ex aequo na pierwszym miejscu. Bo ciężko mi wyróżnić, który z tych krążków powinien numer jeden, a który czwarty w kolejności.
(wizyt: 823)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
