44 lata temu Renata Frankowska spotkała George'a Harrisona (część II)
2020-08-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Opowieść Polki pojawiła się pierwszy raz w kwietniu 1977 w wydaniu magazynu ‘With A Little Help From My Friends’. Sara Schmidt spisała historię Renaty Frankowskiej na blogu Meet The Beatles For Real, a poniżej znajduje się nasze tłumaczenie II części opowiadania. Ponowna wizyta do Friar Park
Tak jak wcześniej wspominałam, zatrzymaliśmy się w Henley na dwa dni a potem wróciliśmy do Londynu aby załatwić moją szkołę i zakwaterowanie. Mój tata poradził mi (Niech Bóg go błogosławi za to) , żeby pojechać ponownie w środę do Henley, aby sprawdzić czy George wrócił z wakacji. Nie byłam pewna co robić, czy powinnam pojechać czy też nie, ponieważ myślałam, że jeżeli mnie jeszcze raz tam zobaczą, to pomyślą: „O nie! Znowu ta okropna dziewczyna się szwęda!” I przekażą to George’owi. Ale zdecydowałam się pojechać, wciąż istniała nadzieja, że zobaczę George’a na ulicy, albo przynajmniej w samochodzie.
Wstaliśmy wcześnie rano aby ze stacji Victoria przez Maidenhead pojechać do Henley. Dzień był cudowny, tak jak możecie sobie wyobrazić - jasne słońce, niebieskie niebo i miły zapach w powietrzu. Po prostu świetnie!
Była środa, 25 sierpnia 1976 roku. Z Londynu wzięłam mnóstwo rzeczy ze sobą: prezenty dla George’a, kilka zdjęć do podpisania i kilka rzeczy do pokazania.
Przybyliśmy do Henley około 12:30 i od razu udaliśmy się do George’a posiadłości. I znowu stałam przerażona, nerwowa i trzęsąca się przed Friar Park. I nagle mój ukochany tata powiedział do mnie, że powinnam coś zrobić, a nie tylko tak stać, trząść i czekać na nie wiadomo co. Udzielił mi pewnej porady, i to był naprawdę bardzo dobry pomysł! Tata przypomniał mi, że korespondowałam z Janet, córką Harolda, a bratanicą George’a i zasugerował, żebym udała się do Harolda i zapytała o Janet. Oczywiście, że chciałam ją zobaczyć, ale byłam zbyt skoncentrowana czekaniem na George’a i nie mogłam o niczym innym myśleć.
Zdecydowałam się to zrobić. Oczywiście, stałam z 30 minut przerażona zanim zrobiłam kolejny krok. Zapukałam do drzwi. Wkrótce drzwi otworzył wysoki, młody chłopiec (w wieku 15-17 lat) z kolczykiem w uchu. Wyjaśniłam mu, że jestem z Polski, że jestem fanką George’a i zapytałam czy jest w domu. Odpowiedział mi, że nie wie czy George jest w domu. Potem zapytałam o Janet i okazało się, że pojechała na wakacje do Walii. Nagle, krzyknął do kogoś w środku: „Ojciec! Renata przyjechała!” Możecie sobie wyobrazić jaka byłam zdumiona, że znał moje imię. Ale potem pomyślałam, że pewnie skojarzył z Polską i dziewczyną pisującą listy do Janet.
Spotkanie z Haroldem, bratem George’a Harrisona
Wkrótce przy drzwiach pojawił się mężczyzna, który okazał się Haroldem, bratem George’a. Był bardzo miły i uprzejmy dla mnie. Rozmawialiśmy ze sobą dosyć długo. Przede wszystkim powiedział mi najważniejszą informację - George wrócił do Anglii, ale pojechał w interesach do Londynu. O Boże, byłam taka szczęśliwa jak to usłyszałam. Pamiętam Harolda mówiącego: „Jaka szkoda, że nie ma tutaj George’a. Pojechał do Londynu. Mogłabyś go zobaczyć, zwiedzić park i dom!” Byłam zaskoczona, kiedy to powiedział! Wydawało się, że nie miał nic przeciwko rozmowie ze mną. Długo rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Było miło rozmawiać z kimś kto zna George’a osobiście, mieszka obok niego i dostawać wiadomości z pewnego źródła. Wśród wielu rzeczy zdradził mi, że Pattie chciała wrócić do George’a, jak rozwód jeszcze nie był w drodze. Powiedział mi również, że Olivia jest Meksykanką, a nie Greczynką. Harold wyjawił mi również, że na okładce albumu „33 ⅓” znajdzie się jego tata i gremliny. I to było prawdą!
Zrobiłam kilka zdjęć Haroldowi przed jego domem i samochodem. Zapytałam go również o chorobę George’a. Powiedział mi: „Tak, George był chory i wielu ludzi przychodziło pytając o jego zdrowie, co było miłe z ich strony”. Na koniec rozmowy Harold zwrócił się do mnie: „Wiesz co, przyjdź raz jeszcze tutaj o 16. Może George już wróci, więc będziesz miała okazję go zobaczyć”. Byłam znowu zaskoczona! Zapytałam czy George nie będzie zły, ale Harold powiedział, że nie. George nigdy nie miał nic przeciwko widzeniu się z fanami. Podziękowałam Haroldowi i pobiegłam do taty z radosnymi wieściami. Kiedy opowiedziałam mu co Harold mi powiedział, mój tata był bardzo zadowolony i zasugerował mi kupno prezentu dla Harolda w podziękowaniu za uprzejmość i pomoc. Zdecydowaliśmy się na kupno eleganckiej butelki szkockiej whisky. A potem siedziałam na ławce blisko domu George’a i czekałam. Mijała 14.30, więc miałam mnóstwo czasu. Trwało to wieki! Cały czas poprawiałam makijaż, włosy i musiałam pachnieć jak cała perfumeria, pomimo, iż wiedziałam, że w niczym mi to nie pomoże. Chciałam wyglądać jak najlepiej. Do tego wszystkiego, pszczoła użądliła mnie w nogę. Bolało i wyglądało to okropnie, ale było warto cierpieć i niezbyt się tym przejmowałam.
Modliłam się cały czas o możliwość zobaczenia George’a, spotkania go. Próbowałam zapamiętać to wszystko co chciałabym mu powiedzieć. Byłam taka podekscytowana, nerwowa, roztrzęsiona, że zaczynałam kompletnie zapominać angielskiego. Czekałam w nieskończoność i nikt się nie zjawiał, więc nie byłam taka pewna, czy George wrócił z Londynu.
Zwiedzanie Friar Park
Wybiła 16 godzina i nadszedł czas by udać się na spotkanie z Haroldem. Przeżegnałam się i poszłam. Zapukałam do jego drzwi, wyszedł mi na spotkanie. Natychmiast zapytałam go „Czy George jest w domu, czy wrócił z Londynu?” Ale on mi tylko rzekł: „Wejdź szybko”. Pomyślałam sobie, że George jeszcze przebywa w Londynie. Wręczyłam prezent Haroldowi, na co on zareagował, że oczywiście nie było to konieczne. Zaczęliśmy naszą przechadzkę przez Friar Park.
Powiem wam szczerze, że nigdy w życiu nie widziałam tak pięknego miejsca w moim życiu, skomponowanego z dobrym smakiem, z dużą ilością drzew i kwiatów, krzewów . Te piękne, cudowne jeziorka, wodospady… Była też tam mała łódka na jednym z jezior. Harold powiedział, że George czasami pływa w jeziorze. Spacerując do domu George’a można było zauważyć piękny budynek, który niemal był zawieszony na skale. Okazało się, że to była herbaciarnia George’a. Mijaliśmy jeziorka, kwiaty, małe romantyczne mosty, domki. Wszystko było takie urocze i byłam wzruszona kiedy tak spacerowałam przez park i myślałam jak bardzo chciałam to wszystko zobaczyć, jak wiele razy wyobrażałam siebie spacerującą tutaj i wspominałam wszystkich moich przyjaciół, którzy by chcieli tak bardzo to miejsce zobaczyć. Wciąż nie wierzyłam, że jestem tutaj!
Czasami się zatrzymywaliśmy by zrobić kilka zdjęć, a potem zatrzymaliśmy się przed jaskinią. Harold chciał mi ją pokazać i byłam zaskoczona. Dlaczego wyświadczył mi tyle przysługi? Weszliśmy do jaskini i poczułam się jakbym była w filmie Disneya. Nigdy w życiu nie widziałam takiego miejsca jak te. Harold powiedział mi, że ta jaskinia została zbudowane specjalnie na życzenie George’a.
Harold powiedział mi, że w całym parku zasadzono kwiaty i stał się tak piękny dzięki George’owi, który włożyć wiele wysiłku w przywróceniu parku. Jeziora były brudne i zaniedbane. O jaskini mi powiedział, że w niej znaleziono gremliny i Kumar Shankar naprawił je i teraz o nie się troszczy.
Zbliżaliśmy się do celu i nagle zobaczyłam dom George’a w całej okazałości. Kiedy spojrzałam na górę, to zaczęłam się śmiać, ponieważ wisiała tam piracka flaga na maszcie. Harold również się śmiał i wspomniał, że George ma kilka flag i zawiesza je dla zabawy. Nie byłam już taka nerwowa kiedy szłam do George’a, bo byłam przekonana, że nie będzie go w domu. Harold nie pisnął ani słówka. Gdy byliśmy już bardzo blisko domu George’a zaczęłam się znowu ekscytować i robić nerwowa.
Pstrykałam mnóstwo zdjęć i znaleźliśmy się przy domu George’a. I znowu zobaczyłam gremliny, uśmiechnęłam się i zrobiłam fotkę. W tym czasie Harold zostawił mnie i wszedł do środka. Spojrzałam w tamtą stronę i przez szybę ujrzałam dobrze mi znany zarys twarzy, ale nie widziałam dokładnie. Pomyślałam: „Oh nie, to niemożliwe!”
Spotkanie z George’em Harrisonem
Zrobiłam się sztywna ze strachu, patrzyłam w ziemię, a kiedy spojrzałam do góry, moje serce zatrzymało się na moment - ktoś wyszedł - i BYŁ TO GEORGE!!!
Byłam tak zszokowana, że zapomniałam całkowicie angielskiego! Nie wiedziałam co powiedzieć! Stałam tam trzęsąc się z podekscytowania, a moje serce biło jak szalone i byłam kompletnie otumaniona! Ale byłam też zafascynowana. George był piękny. Oto stał przede mną, prawdziwy, nie we śnie, nie w filmie. Czekałam długich osiem lat na ten wzniosły moment! Złapałam się na ciągłym mówieniu: „Och, George, nie mogę w to uwierzyć, że widzę ciebie w prawdziwym życiu”. Ale George jedynie się delikatnie uśmiechnął, wzruszył ramionami i powiedział swoim pięknym liverpoolskim akcentem: „ Jestem jak każdy inny.”
I znowu miałam pustkę w mojej głowie. Wszystko co chciałam mu powiedzieć, przez te wszystkie lata, wszystkie moje myśli i uczucia, które nawet spisałam sobie na kartce papieru aby być przygotowaną - wszystko zapomniałam. Wciąż nie byłam pewna, czy to tylko sen, dlatego też w uszczypnęłam się kilka razy mocno. Bolało mnie mocno, więc to była prawda. Niesamowite! Moje marzenie się spełniło!
George, wciąż się uśmiechał, spoglądał na mnie łagodnie. W końcu wydusiłam: „Nie wiem co powiedzieć. Czy mogę zrobić zdjęcia z tobą?” George spojrzał na mój aparat. Wziął go w swoje ręce i rzekł w słodki sposób: „Oh, jaki fajny aparat”. Ujrzałam na jego twarzy zabawny grymas, taki bardzo chłopięcy i uroczy zarazem, taki sam jak w filmach „Help!” , „Hard Day’s Night”.
„Oh tak, mój tata mi kupił. Ale lampa błyskowa nie działa” - odpowiedziałam.
„Nie potrzebujesz lampy błyskowej” - skomentował George.
„Wiem, wiem” - powiedziałam kilka razy trzęsącym się głosem. Zapytałam go raz jeszcze, czy mogę zrobić sobie z nim zdjęcia, a George odpowiedział: „Tak, mój brat nam zrobi fotki”........ Spojrzał na moją torbę ze swoim wizerunkiem i zapytał: „Kto to jest?”
„To jesteś ty… George” - odpowiedziałam, a George się uśmiechnął. Zrobił kilka kroków, a potem zatrzymał się czekając na mnie. Zostawiłam swoje torby, dałam aparat Haroldowi, który stał blisko nas. Spojrzałam co George robi, a on objął mnie swoim ramieniem! Byłam znowu zszokowana! Mogłam poczuć ciepło jego rąk na moim ramieniu.
Pomyślałam: „Dlaczego nie mogłabym zrobić tego samego?” Spojrzałam na George’a i chciałam zapytać go o pozwolenie ale zrobiłam znak jakbym chciała go objąć i tylko spytałam: „Czy mogę…?” Przerwał mi w połowie zdania, „Tak oczywiście”. Objęłam go moim ramieniem bardzo delikatnie. Byłam taka przerażona! Potem objęłam go mocniej. Czułam jego żebra. To było świetne, że mogłam go dotknąć. Powiedziałam: „Oh George jesteś taki chudy!”
„Wiem” - odpowiedział zadowolonym głosem, jakby się cieszył, że jest taki chudy. Myślę, że ta chwila została uchwycona na zdjęciu.
Pamiętałam, żeby podczas robienia zdjęć, twarz powinna być skierowana ku słońcu, a nie słońce za głową, więc powtórzyłam: „Twarz do słońca, George” i zaczęłam go obracać delikatnie trzymając jego ramię. Próbował utrzymać uśmiech. Często tak robił. A Harry robił następne foto.
Potem George zaczął mnie wypytywać jak dostałam się do Anglii, czy było trudno się tutaj dostać, jak mi pozwolili pojechać, więc wszystko mu wyjaśniłam. W pewnej chwili zaczął się śmiać i zapytał: „Dlaczego wciąż powtarzasz socjalistyczny kraj a kapitalistyczny kraj?” Wyjaśniłam mu: „Nie śmiej się George, jeśli byś przyjechał do Polski, zobaczyłbyś dzielącą nas różnicę. Mam wizę na dwa miesiące, ale może mi się uda zostać cały rok. Widzisz, chciałabym studiować angielski, pójść na kurs językowy. Jak wiesz mam wynajmuję pokój w domu dla zagranicznych studentów, więc może mi się uda zostać aż do czerwca.”
„Czy znalazłaś już szkołę?” - zapytał. „Cóż...szukaliśmy szkoły na Peter Street w Londynie, ale wokół jest tyle pornograficznych rzeczy, więc…” Potrząsnęłam głową i spojrzałam się na niego znacząco.
„Nieeeeee….” George słysząc to, skrzywił się.
„Dlatego też próbujemy znaleźć inną.” Wtem George zapytał: „Gdzie będziesz mieszkała w tym czasie?” I robiąc łobuzerską minę, uśmiechnął się szyderczo i powiedział: „W Red Lion?”
Zawstydziłam się bardzo, nie mogłam znieść jego spojrzenia, czułam że robię się czerwona i spoglądając w dół odparłam: „Nie, nie w Red Lion, ale w Hampstead.”
Uśmiechnął się i zapytał: „Czy nie ma szkół w Hampstead?”
„Cóż, jest tam jedna, ale bardzo droga.”
„Drogie, tak…” powtórzył George, zagubiony w myślach. Zapomniałam powiedzieć, że kiedy rozmawialiśmy o Polsce, jak dostałam się do Anglii, George powiedział coś o naszym rządzie, że powinien dać nam więcej wolności. Uwielbiałam sposób wypowiadania przez niego słowa „rząd”. Wymawiał je silnym liverpoolskim akcentem.
Później Olivia do nas dołączyła. George spojrzał na mnie, a potem na nią i rzekł łagodnie wskazując na nią: „To jest Olivia”.
‶Hello!” - powiedziała, uśmiechnęła się i chwyciła moje rękę.
‶Hello! Znam ciebie ze zdjęć” powiedziałam Olivii. Przyniosła paczkę papierosów (nie wiem jakiej marki, ale można je zobaczyć na zdjęciach małe niebieskie pudełko koło jego stóp). Olivia była piękna. Byłam bardzo zaskoczona jej szczupłością i drobnym wyglądem. Nie sądziłam, że jest aż taka szczupła. I wydawała się dużo ładniejsza, niż myślałam. Kompletnie bez makijażu, z piękną ciemną skórą, z prawdziwie pięknie lśniącymi czarnymi włosami i ciemnymi oczami. Była piękna. Chciałabym wyglądać jak ona.
George zapalił papierosa (wyglądał fantastycznie! Wiem, że to głupie, ale zawsze chciałam go zobaczyć palącego). Powiedziałam: „Oh George, mam tyle prezentów dla ciebie.” George spojrzał zaniepokojony i rzekł: „Oh, nie powinnaś tego robić. Nie musiałaś niczego przynosić. To niekonieczne. Dałaś już mi tyle rzeczy.”
„Dlaczego nie?” Chciałam ci coś podarować” i zaczęłam wręczać mu prezenty. Wyglądał jak zawstydzone dziecko, ale spoglądał na prezenty pytając bez przerwy: „Co to jest? Co to jest?”
Wyjaśniałam mu po kolei co dostawał. Przywiozłam mu kilka prezentów, a wśród nich było popiersie Chrystusa wykonane z gipsu, które przypominało mi George’a, oraz płytę Chopina, pudełko czekoladek i kilka widokówek z Polski. George był uroczy, stał tam patrząc na te wszystkie prezenty i pytał co chwilę „Co to jest?” Na przykład, kiedy powiedziałam, że to jest płyta Chopina, on powtarzał za mną: „Chopina?!?!
Później mi się przypomniało, że muszę podziękować mu za te wszystkie kartki, które wysłał do mnie i hinduskie książki, które otrzymałam od niego w październiku 1975 roku. „Och George, dziękuję za te wszystkie pocztówki. Wciąż je mam. Wzięłam je ze sobą do Londynu. I bardzo ci dziękuję za piękny album „Extra Texture” i singiel”.
„Czy to był singiel „You”? - zapytała Olivia.
„Tak i album Extra Texture” - odparłam.
„Piękne, czyż nie?” - zapytała Olivia z uśmiechem.
„Tak” - odpowiedziałam. Po moich podziękowaniach George rzekł „Taaak”.
Zapytałam go: „Jak to się stało, że wysłałeś mi album?”
„Cóż, po prostu ci wysłałem, to wszystko” - powiedział skromnie George, chcąc skończyć temat jak najszybciej. Ale ja nie chciałam zakończyć i dalej pytałam „Ale dlaczego? Obawiałam się, że pomyślisz sobie, że będę chciała cię o coś prosić.”
„Oczywiście, że wiedziałem, iż nie będziesz prosić o coś” - zaprzeczył. „Po prostu pomyślałem, że siedzisz tam w swoim pokoju, taka smutna i samotna, a przesłanie albumu może cię uszczęśliwić.” Byłam w totalnym szoku. Co on takiego powiedział? Wzruszyłam się niesamowicie, oczy mi się zaszkliły i wydusiłam: „Dziękuje George, jesteś taki dobry, jesteś zbyt dobry dla ludzi.”
„Och nie” - speszył się George.
„Ależ jesteś, ale dlaczego jesteś taki skromny? Jesteś dobrym, pięknym, troszczących się o innych człowiekiem”.
„Och, nie” - George zawstydzony spuścił oczy i bardzo zawstydzony powiedział: „Nie powinnaś tak mówić. Nie lubię gdy ludzie tak mówią”. Teraz ja poczułam się zawstydzona.
Potem wyjęłam plik zdjęć z mojej torebki i poprosiłam: „Mam kilka fotografii z tobą do podpisania. Czy podpiszesz je proszę?”
„Tak, oczywiście” - odpowiedział. I tak biedny George wziął się do pracy, bo musiał podpisać kilka fotek. Przykucnął, wziął ode mnie długopis i zaczął je podpisywać. Przyglądałam się. Był taki piękny. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, byłam zaskoczona, że był taki chudy i taki drobniutki. Wiedziałam, że jest drobny, ale nie spodziewałam, że aż tak. Przykucnęłam obok niego gdy podpisywał zdjęcia. Podziwiałam jego oczy. Bardzo duże, większe niż na fotografiach, prawie czarne z gęstymi ciemnymi rzęsami. I te jego wspaniałe brwi! Kiedy tak spoglądał na mnie, w jego oczach odbijała się życzliwość i ciepło. Był bardzo przyjacielski i miły, oprócz tych chwil, kiedy mówił o czymś poważnie. Nie wiem dlaczego jego oczy były takie ciepłe i przyjazne kiedy spoglądał na mnie. Może mnie trochę lubił. Ale jeśli tak, to dlaczego? Jakkolwiek, to było miłe i urocze i czułam wielką radość w moim sercu kiedy na niego spoglądałam. Był taki miły i przyjacielski. Czułam jakbyśmy się znali wieki. Patrzyłam na jego twarz. Taka smukła, z pięknym nosem i słodkimi, wspaniałymi ustami. Często je zwilżał, jakby były suche. A jego zęby - piękne i cudowne. Ale jego uśmiech był najpiękniejszy, zaraz po oczach….
Wśród fotografii widniał wizerunek George’a z długimi włosami, brodą, wąsami. Wyglądał jak Jezus Chrystus. Powiedziałam to George’owi, a on odpowiedział bardzo poważnie „Nigdy go nie widziałem”. „Oczywiście, wiem, że nikt go nie widział, ale możesz go sobie wyobrazić, no nie?” - zapytałam.
„Tak, ale wyobrażam sobie Jezusa zupełnie inaczej. Wyobrażam sobie go jako blondyna, z niebieskimi oczami i żaden człowiek nie nie może się z nim utożsamiać” - powiedział George.
Poczułam się głupio, ale to był cały George! W końcu podpisał 12 zdjęć, a potem poprosiłam aby podpisał mój kolekcjonerski notatnik. George napisał „Dla Reni, z wyrazami miłości George Harrison, Anglia 1976” Jakie to było miłe, że pamiętał i napisał „Renia”, a nie „Renata”. Przyniosłam również zdjęcia zrobione podczas jego trasy koncertowej ze Stanów Zjednoczonych i Kanady przez fanów: Pat, Kris, Kay, Joy i innych. Miałam ze sobą 40 takich zdjęć, a George ich nigdy nie widział, więc pomyślałam sobie, że dobrym pomysłem byłoby pokazanie tych fotek. „Mam kilka zdjęć zrobionych przez moich przyjaciół podczas trasy w Ameryce. Czy chciałbyś je zobaczyć?”
„Tak” - odpowiedział George.
„Jak poznałaś swoich przyjaciół?” - zapytała Olivia
„Dzięki gazetce fanclubowej Harrison Alliance” - odpowiedziałam.
„Oh tak, Harrison Alliance” - powiedział George z uśmiechem.
„Dlaczego koncertowałeś podczas zimy? Spadło dużo śniegu…” - spytałam.
„Tak, było ciężko” - odpowiedział George.
„Musiałeś odwołać jeden koncert w Cleveland”.
„Tak”.
„Co z następną trasą koncertową? Słyszałam o tym”.
„Tak, pracowałem nad płytą, ale zachorowałem. Słyszałaś o tym, że byłem chory?”
„Tak, moja przyjaciółka mi napisała o tym. Ale co się stało, George? Czy to było zatrucie pokarmowe?”
„Tak. Coś związane z jedzeniem. Trwało to trzy tygodnie. Wymiotowałem…” - skrzywił się George.
„O mój Boże! Ale teraz wszystko jest w porządku?”
„Tak Nagrywałem album”
„Jaki będzie tytuł?”
„33 and ⅓” Musiałem odwołać trasę”.
„Kiedy znowu pojedziesz?”
„Nie wiem jeszcze, ale teraz skupiam sie nad nagrywaniem płyty.
„Jak długo?”
„Około 10 dni”
„10 dni?” - powtórzyłam zawiedziona, bo zdałam sobie sprawę, że może niedługo wyjechać. Zaraz zapytałam „A co potem?”
„A potem jadę do Ameryki i Indii”.
„Na jak długo?”
„Pozostanę tam prawdopodobnie do stycznia”.
„Oh do stycznia” - powtórzyłam znowu zawiedzionym głosem. Jak na razie miałam wizę tylko na dwa miesiące. „Proszę George, przyjedź do Polski…”
„Bardzo trudno jest pojechać do takich krajów jak Polska. Rząd nie pozwala na zorganizowanie trasy koncertowej. To jest bardzo trudne”. Nie muszę wam mówić jak się czułam! Zapomniałam jeszcze, że kiedy Harold robił nam zdjęcia, podeszła Olivia i bardzo chciałam mieć fotkę z nimi. Powiedziałam to George’owi, który tylko wskazał mi „Ty stoisz w środku”. Byłam tak zawstydzona, że widać to na zdjęciu.
Później poprosiłam o zrobienie zdjęcia George’owi i Olivii. Powiedziałam im: „A teraz wy oboje. Proszę, wiem, że nienawidzicie tego, ale proszę…”
„W porządku” - odpowiedział George. Objął Olivię, oboje się uśmiechnęli i wydawali się tacy szczęśliwi razem (Co za szczęściara z tej Olivii).
Jak już wcześniej wspomniałam, wzięłam ze sobą zdjęcia zrobione przez fanów podczas trasy koncertowej George’a. George wydawał się nimi zainteresowany, bo wcześniej ich nie widział. Również Harold spoglądał na nie.
George uklęknął, a ja zaczęłam pstrykać zdjęcia gdy on przeglądał fotografie. Byłam tak blisko niego cały czas, ale pomyślałam sobie, że przysunę się jeszcze bliżej. Przykucnęłam zaraz obok niego, byłam tak blisko, że mogłam czuć jego koszulę i ramiona. Nie muszę chyba mówić jakie to słodkie i urocze było dla mnie. Bliskość i obecność jego osoby czyniła mnie taką szczęśliwa. I kiedy George z uwagą oglądał zdjęcia, ja przyglądałam się jemu. Moją uwagę przykuły jego ręce. Cudowne! Jego ręce, ze smukłymi palcami zawsze stanowiły obiekt zachwytu mojego i przyjaciół z Polski. Pamiętam, że dostałam polecenie przyjrzenia się dłoniom George’a jeśli go spotkam. Proszę, nie śmiejcie się ze mnie, ale to jest prawda, że chciałam zobaczyć je z bliska. Dzięki Bogu, miałam świetny pretekst. George nosił bardzo ładny pierścień na ostatnim palcu lewej ręki. Myślę, że to jest ten sam, który można zobaczyć na okładce ostatniego wydania „Hit Parader”.
Chwyciłam jego lewą dłoń i powiedziałam: „Och jaki piękny pierścień!”
„Tak, to z Indii, osiem marchewek…” Mam nadzieję, że nie domyślił się o co mi naprawdę chodziło. Nagle George zakrzyknął: „Spójrz!” Wskazał kogoś na zdjęciu. Wyglądało to tak uroczo i słodko, że musiałam się uśmiechnąć. Zapytałam go: „Ilu ludzi miałeś w zespole?”
„Och, miałem również hinduską grupę, było tam około 15 ludzi. Zespół był za duży…” - powiedział George, zagubiony w myślach. I nagle, z wielkim entuzjazmem wskazał na Billy’ego. „To Billy Preston! Czy znasz, czy słyszałaś o nim?”
„Oczywiście, że znam”.
„Jest fantastyczny na scenie. Pełen energii!” - pokazywał rękoma George. „Ale ty też jesteś pełen energii, czyż nie?” - zapytałam George’a, ale nie dostałam odpowiedzi. A później powiedziałam (nie wiedząc skąd miałam tyle odwagi) : „Cóż, wszystkie dziewczyny myślimy tak samo, że masz takie długie rzęsy. Nawet niektóre dziewczyny nie mają takich rzęs jak ty…”
Spojrzałam się na niego, przerażona tym co powiedziałam, ale George tylko potrząsnął głową i wyszeptał „nie” spuszczając oczy i uśmiechając się w wyjątkowy sposób.
Na jednym zdjęciu George został uchwycony jak rozmawia z Ravi Shankarem. George odwrócił się do Harolda i wskazując na fotografię powiedział: „Spójrz, dzieciaki robią zdjęcia nawet w takich chwilach.”
„Dzieciaki? Ona nie jest dzieciakiem. Ma 27 lat!” - zaprotestowałam.
„Cóż, ludzie” - poprawił się George.
„Ona widziała cię tyle razy…”
„Jak jej na imię?”
„Pat Simmons”
„Pat Simmons… tak”
„Ona jest twoją wielką fanką, widziała cię tyle razy.”
Na jednym ze zdjęć, George stał z akustyczną gitarą, więc spytałam go: „Czy to było podczas wykonywania „My Sweet Lord?”
„Tak”
„Masz dużo gitar, czyż nie?”
„Tak.”
„Jak dużo? 50?”
„Nieeeeeee! (Myślał przez kilka sekund) jakieś 20.”
„Jak miło. Jedną podarowałeś Mary Hopkin”
„Tak, ponieważ chciała grać na gitarze, ale nie miała wystarczająco dużo pieniędzy, więc kupiłem ją jedną.”
„Oh, George jaki ty jesteś dobry!” - powiedziałam. Następnie dałam mu do oglądania czarno-białe fotografie. W tym czasie Olivia sobie poszła (jedynie Harold stał blisko nas - niestety!) Potem Olivia znowu się pojawiła i powiedziała coś cicho do George’a wskazując na drzwi. Podniosłam się szybko i powiedziałam: „Oh, George, musisz już iść…”
„Nie, w porządku” - powiedział George wyciągając rękę po jeszcze jedno zdjęcie. To było bardzo miłe z jego strony.
„Ile koncertów zagrałeś?” - zapytałam
„Około 45”.
Wspomniałam mu o pirackiej fladze, a George spojrzał nia i powstrzymując uśmiech powiedział: „Nie wiem kto ją powiesił, ale wygląda to głupio…” Podczas naszej rozmowy Oliva podeszła do nas i szepnęła George’owi, że mężczyzna, który na niego czeka jest kimś ważnym ze showbiznesu i wciąż na niego czeka. Wstałam ponownie i powiedziałam: „Musisz już iść George”, ale on tylko machnął ręką, żebym ponownie przykucnęła i stwierdził: „Nie, wszystko jest w porządku. Przyjechałaś tak z daleka i czekałaś na to tak długo.” Wydaje mi się, że Harold powiedział: „Nie jesteś byle kim, masz specjalne przywileje.” Proszę, nie myślcie, że jestem zarozumiała, to nie było moim zamiarem, ale Harold naprawdę tak powiedział. Zaraz po Haroldzie, można było usłyszeć George’a mówiącego: „tak”. Byłam zaskoczona ale bardzo szczęśliwa.
Później opowiedziałam George’owi o spotkaniu Hindusa kilka dni temu i o tym jak mi poradził abym napisała list z prośbą o spotkanie. Wspomniałam mu, że nie był miły. George uśmiechnął się delikatnie i powiedział o liście: „och to nie będzie konieczne”.
„To był Kumar Shankar” - powiedziałam.
„Kumar. Nie wiem co się z nim dzieje. Nie powinnaś się przejmować. On po prostu nie lubi jak mu się przeszkadza” - powiedział George. (Kiedy Harold usłyszał o moim liście do George’a to tylko rzekł: „Jutro dostaniesz jeden”, a George się zaśmiał).
Potem zapytałam George’a: „Czy wciąż praktykujesz jogę i medytujesz?”
„Tak.”
„Każdego dnia?”
„Tak.”
„Jak długo?”
„Tak długo jak mogę.”
„Oh, George, dziękuję za wszystkie książki o Krisznie. Pewnego razu zabrałeś mój list do Los Angeles, poszedłeś do świątyni i poprosiłeś o przesłanie książek dla mnie. Dziękuję!”
„Och, w porządku. Czy wysłali ci te książki?”
„Tak. Bardzo dziękuję. Dostawałam dużo listów od wyznawców Kriszna, z Holandii i Zachodnich Niemiec. Prosili mnie abym pomogła założyć świątynię w Polsce, ale nie wiem czy to byłoby możliwe.”
„Próbowali również w Moskwie, ale nie udało im się” - powiedział George.
A potem go zapytałam: „Czy trudno jest medytować?”
„Tak, to całkiem jest trudne. Niektórym ludziom zajmuje parę lat nauka medytacji”
„Czy to pomaga kiedy dopada cię smutek czy coś podobnego?”
„Tak. A Twoja energia pozostaje w Tobie, nie wycieka na zewnątrz. Wszyscy pokazują energię na zewnątrz, ale ważna jest też ta wewnętrzna energia.
„Chciałabym nauczyć się medytować.”
„Powinnaś spróbować kiedy jesteś tutaj w Anglii. Poszukaj w żółtej części książki telefonicznej.”
„Tak zrobię”.
A potem George stał się bardzo poważny i zaczął mi coś objaśniać i tłumaczyć. Był bardzo zaangażowany tym co mówił. Ale nie miałam pojęcia o czym mówi. Przez ten cały czas patrzyłam się na niego i zapomniałam o całym bożym świecie. Pamiętam jedynie, że kiwałam głową i głupio się uśmiechałam. Jestem pewna, że opowiadał mi o medytacji, jodze, religii, Bogu i Krisznie. A później ktoś zawołał George’a. To była Olivia, która chciała przypomnieć, że ten mężczyzna czego na niego. George spojrzał na mnie, słodko się uśmiechając i przeprosił mnie, że musi już iść. Rozmawialiśmy prawie 45 minut. Więc rzekłam: „Oh George, moja szkola zacznie się za 6 dni, ale wszystkie weekendy będę miała wole, czy byłoby możliwe go zobaczyć raz jeszcze przez parę minut.
„Tak, w porządku” - zgodził się George.
„Bo nie chciałabym zabierać ci czasu i przeszkadzać.”
„Tak, tak”.
„Może powinnam napisać list z prośbą o spotkanie albo mogłabym zatelefonować do ciebie?”
I wiecie co powiedział?!?!
„Tak, ok.”
Mógłbyś mi podać numer telefonu?
„Tak, oczywiście.” Po czym napisał swój numer. Byłam zaskoczona i szczęśliwa. Powiedziałam mu: „Dziękuję bardzo. Nikomu nie dam twojego numeru. Obiecuję!”
„Tak, w porządku” , a potem powiedział: „Muszę już iść. Biznesmen czeka na mnie, a jak wiesz nagrywam płytę.”. Zaczął zbierać wszystkie prezenty jakie mu dałam.
„Och George, dziękuję bardzo. Bardzo przepraszam, że ci przeszkodziłam i zajęłam ci tyle czasu (próbowałam nie płakać, ale głos zaczął mi się łamać). Tak bardzo pragnełam pocałować go w policzki, wykonałam ruch w jego stronę i już miałam pytać o pozwolenie, ale George szybko domyślił się o co mi chodzi. Pocałował mnie w prawy policzek, w sumie to bardziej w okolice brody bardzo blisko moich ust, a potem dostałam całusa w lewy policzek. To stało się tak szybko, że nie wiedziałam co się dzieje. Byłam zszokowana i bardzo szczęśliwa. To było urocze i delikatne. Wyszło na to, że George mnie pocałował, a nie ja jego. Ale oczywiście też pocałowam go w oba policzki.Całując go, wtulilam twarz w jego wlosy. George pachniał słodko świeżością i czystością. O mój Boże, to było takie cudowne.
Zapomniałam wspomnieć, że jak George dawał mi swój numer telefonu, Harold objaśnił, że kiedy nikogo ma w domu, to w domu jest maszyna, coś w rodzaju nagrywającego magnetofonu. Można zostawić wiadomość oraz podać numer telefonu i w ten sposób George będzie wiedział kto do niego dzwoni. Wykrzyknęłam, jak głupiec: „O, zupełnie jak w filmach!”
George wybuchnął śmiechem. Powiedział do mnie: „Masz ten kapitalistyczny kraj!”
George zaczął powoli odchodzić, rzuciłam: „Do widzenia George!”
„Do widzenia. Niech Bóg cię błogosławi”
Olivia wysunęła się zza drzwi: „Do widzenia Renata!
„Do widzenia. Niech Bóg cię błogosławi.”
„Niech Bóg cię błogosławi!” - powiedziała uśmiechając się do mnie. George oddalał się w stronę domu. Nie płakałam. Byłam zbyt zszokowana by płakać, ale wiedziałam, że będę się czuć strasznie kiedy dotrze do mnie, że to już się skończyło. Patrzyłam na oddalającego się George’a, na jego dom z piracką flagą. Zegarek wskazywał 19:35.
Z Haroldem poszliśmy na skróty do wyjścia. Odwracałam głowę bardzo często i w moich myślach mówiłam kilka razy „do widzenia”. Rozmawiałam również z Haroldem o innych dziewczynach, które chciały zobaczyć George’a i przyjeżdżały do Henley. Harold powiedział, że George chętnie by je przyjął, ale nie ma wystarczająco czasu, inaczej musiałby tylko spotykać fanów i odpisywać na listy. Podziękowałam Haroldowi za jego wielką pomoc. Byłam naprawdę bardzo wdzięczna. Podaliśmy sobie ręce na pożegnanie i zaczęłam wychodzić z raju.
Wyszłam przez bramę, spojrzałam po raz ostatni na Friar Park i zaczęłam iść ulicą zwaną West Street prowadzącą do Hart Street. Wciąż nie płakałam. Byłam zbyt szczęśliwa, zbyt zszokowana, wciąż mając przed oczami George’a. Myślę, że często się do siebie uśmiechałam i wyglądałam na szczęśliwą. Nagle, znowu zobaczyłam Harolda i jego syna w samochochodzie. Zauważyli mnie, pokiwali, a ja im odkiwałam.
Tata powiedział, że będzie czekał na mnie przy rzece, albowiem dzionek był bardzo ciepły i słoneczny. Idąc do niego modliłam się w duchu i dziękowałam Bogu za wszystko co się wydarzyło. A potem zalałam się łzami. Później zaczęłam szukać taty, który szedł przy rzece. Pobiegłam do niego wykrzykując: „Tato! Widziałam go! Widziałam go!”
„Niemożliwe!”
„Naprawdę go widziałam.” Pokazałam tacie podpisane fotografie przez George’a , jego podpis w mojej kolekcjonerskim zeszycie. Kiedy mój tata to zobaczył, jego twarz pojaśniała. Był wzruszony, zaczął mnie przytulać, całować moje ręce i policzki. Ludzie się na nas patrzyli, na tę zwariowaną parę, ale my się tym nie przejmowaliśmy. Tata pstryknął mi parę zdjęć, by utrwalić moją szczęśliwą buzię. Ruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego by udać się z powrotem do Londynu.
I w taki oto sposób zakończył się mój najszczęśliwszy i najpiękniejszy dzień w moim życiu.
KONIEC.
Więcej na temat Renata Frankowska i George:
2020-08-25: 44 lata temu Renata Frankowska spotkała George'a Harrisona (część II),
2020-08-20: 44 lata temu Renata Frankowska odwiedziła posiadłość George’a Harrisona w Henley (część I),
2020-08-25: 44 lata temu Renata Frankowska spotkała George'a Harrisona (część II),
2020-08-20: 44 lata temu Renata Frankowska odwiedziła posiadłość George’a Harrisona w Henley (część I),
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
