Astrid Kirchherr nie żyje
2020-05-12, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Astrid Kirchherr nie żyje. Zmarła we wtorek 12 maja, osiem dni przed swoimi 82. urodzinami. Informację o śmierci fotografki przekazał historyk Beatlesów, Mark Lewisohn, publikując smutną wiadomość na Twitterze. W swoim pożegnalnym wpisie określił Kirchherr jako "inteligentną, inspirującą, innowacyjną, odważną, artystyczną, świadomą, piękną, inteligentną, kochającą i podnoszącą na duchu”.Astrid urodziła się 20 maja 1938 roku w Hamburgu. Studiowała modę w Meisterschule für Mode, Textil, Grafik und Werbung, ale nauczyciel Reinhard Wolf zauważając jej wielki talent do fotografii poprosił ją by zamieniła kursy. Po skończeniu nauki, została jego asystentką.
Astrid poznała Beatlesów dzięki jej ówczesnemu chłopakowi – Klausovi Voormannowi. George Harrison w Antologii powiedział:
Początkowo Astrid była dziewczyną Klausa. Któregoś wieczoru mieli sprzeczkę i on poszedł sobie. Wkurzył się na nią i trafił do tej złej dzielnicy Hamburga, w której nigdy by się nie znalazł. Przechodząc usłyszał hałas dobiegający z piwnicy, więc wszedł do Kaiserkeller. Zobaczył nas i uznał, że jesteśmy interesujący. Wrócił i powiedział o nas Astrid. Zabrał wtedy ją i paru przyjaciół z baletu. Później zaczęli regularnie przychodzić, by nas oglądać. Astrid i Klaus przychodzili najczęściej, a ona chciała robić nam zdjęcia.
Astid tak zapamiętała spotkanie z Beatlesami:
Byłam przerażona, gdy dotarliśmy na miejsce. Ale szybko zapomniałam o całym strachu, gdy zobaczyłam tę piątkę. Nie potrafię do końca wyjaśnić, co wtedy poczułam. Coś w nich mnie urzekło. Nie mogłam w to uwierzyć. Od zawsze mnie fascynowali teddy boys. Podobało mi się, jak się prezentują na zdjęciach i na taśmie filmowej. A tu nagle stoi przede mną pięciu takich, z wysoko postawionymi włosami i długimi bokobrodami. Siedziałam nieruchomo z otwartą buzią. Atmosfera dookoła była dość przerażająca – towarzystwo typowe dla Reeperbahn. Połamane nosy, teddy boys i tak dalej. Po niemiecku nazywaliśmy ich Schlagers. Ci, którzy się biją, prawdziwi twardziele.
Astrid , Klaus oraz Jürgen zaprzyjaźnili się z chłopcami i zaopiekowali się nimi podczas ich pobytu w Hamburgu. George Harrison ciepło to wspominał:
Astrid była taka kochana – zabierała nas do domu i karmiła. Bardzo nam pomagała, choćby pozwalając się u siebie kąpać (…) Spotkanie ich było dobre dla nas (…) Astrid i Klaus mieli na nas dobry wpływ (…). Zaczęliśmy się z nimi kolegować. Uczyliśmy się wtedy więcej od nich niż oni od nas.
Astrid nie tylko wykonała pierwsze profesjonalne zdjęcia Beatlesom, ale również przyczyniła się do zmiany ich wyglądu. George zachwycał się umiejętnościami dziewczyny:
Te wczesne zdjęcia Beatlesów są fantastyczne. Astrid zrobiła je w wesołym miasteczku w Hamburgu (ciężarówka, na której siedzimy, woziła części diabelskiego młyna). The Beatles wyglądają świetnie. Astrid naprawdę wpłynęła, bardziej niż ktokolwiek inny, na nasz wygląd. Dzięki niej wyglądaliśmy super.
Astrid była oczarowana wszystkimi Beatlesami, ale szczególnie zafascynował ją Stu Sutcliffe.
Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Naprawdę. To nie była żadna ckliwa miłostka. Naprawdę się zakochałam.
Po Stu najbardziej lubiłam Johna i George’a. Potem był Pete Best. Przepadałam za nim, ale był szalenie, szalenie nieśmiały. Potrafił być zabawny, ale nie miałam z nim zbyt wiele kontaktu. Już wtedy jakoś się o nim zapominało. On stał jakoś tak na uboczu. Z Paulem natomiast bardzo ciężko było mi nawiązać bliższą relację. Był oczywiście bardzo przyjazny i wśród fanów cieszył się zdecydowanie największą popularnością. Zawsze to on mówił, zapowiadał utwory i rozdawał autografy. Dla większości fanów to właśnie on był liderem. Choć oczywiście tak naprawdę był nim John. Był z nich zdecydowanie najsilniejszy. I nie mam tu na myśli siły fizycznej, tylko to, że miał najsilniejszą osobowość. Stu był z nich najbardziej inteligentny. Myślę, że każdy z nich zgodziłby się z tą opinią. John na pewno. Jeśli chodzi o George’a, nad jego inteligencją po prostu się nie zastanawialiśmy, gdy rozmawialiśmy o zespole. Wiedzieliśmy, że nie jest głupi, ale z niego był jeszcze taki słodki dzieciak. Był przeuroczy i bardzo otwarty, tak jak z tymi kanapkami z szynką, którymi się zachwycał. Fani bardzo go lubili. Jürgen miał taki znaczek z napisem „Kocham George’a”. To on zapoczątkował tego typu rzeczy. Z George’em świetnie się dogadywałam. Nigdy wcześniej nie znał nikogo takiego jak ja i nie krępował się tego okazywać, szczerze i cudownie. W końcu miał zaledwie siedemnaście lat. Byłam jedną z tych inteligentnych dziewczyn, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Miałam swój własny samochd, pracowałam jako fotograf i nosiłam kurtkę ze skóry. To oczywiste, że go fascynowałam. Ja nigdy nie czułam do niego pociągu ani nic takiego. Byłam od niego starsza o pięć lat, więc mogłam sobie pozwolić na to, by zachowywać się wobec niego otwarcie. Bardzo się lubiliśmy.
Po dwóch miesiącach znajomości, Stu i Astrid zaręczyli się w 1960 roku. Dwa lata później Stu zmarł na wylew krwi.
Umarł na moich rękach w karetce. Nie mogę powiedzieć, że to było nieoczekiwane, ale nagłość... strata dla mnie było ogromna, dla wszystkich, którzy go znali, był geniuszem, o wielkim umyśle i oryginalnym talencie jako artysta. Byłby znakomity, gdyby żył.
Astrid wciąż była bliska Beatlesom, przychodziła na ich koncerty, jeździła z nimi na wakacje, dalej robiła im zdjęcia. W 1967 roku porzuciła fotografię. Na życzenie George'a Harrisona stworzyła jego portret na potrzeby albumu "Wonderwall Music".
Astrid opublikowała książki z fotografiami - „Liverpool Days” w 1994 oraz „Hamburg Days” w 1999. Była również konsultantką przy filmie „Backbeat”.
, kategoria: kalendarz
(wizyt: 1417)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia
