Paul McCartney: "Obwiniałem siebie za rozpad The Beatles" - IV część wywiadu dla GQ
2020-08-05, autor: kasia
[...powrót do newsów]
W tej części wywiadu Paul wyznaje, że wierzy w magię jaką sprawia życie. Beatles wyjaśnia dlaczego nie czyta książek na temat zespołu i jak w pewnym momencie zaczął się obwiniać o rozpad The Beatles.Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad wyjątkowością swojej pozycji?
Czy kiedykolwiek! Zawsze. Postaw mi drinka, usiądź ze mną i zadawaj pytania. Powiem ci, siedzę i myślę „Mój Boże, co z tym?” The Beatles. Oczywiście wiele osób coś mówi. Pamiętam jak Keith Richards powiedział do mnie „Mieliście czterech śpiewaków, a my mieliśmy tylko jednego.” Takie małe rzeczy uderzają mnie i myślę wtedy „Wow!”. To jest całkiem niesamowite. Mieliśmy nie tylko śpiewaków, ale też pisarzy. Miałeś mnie i Johna jako pisarzy, potem George napisał piekielnie dużo, a jeszcze później Ringo przyniósł „Octopus Garden” i kilka innych. Uwielbiam o tym mówić, ponieważ poprzez opowiadania powracają wspomnienia. Uważam, że nasza historia jest niesamowita. Po pierwsze, jak ci czterej kolesie się spotkali? Ok, cóż… Miałem najlepszego przyjaciela Ivana, który znał Johna, i dzięki niemu poznałem Johna. Jeździłem do szkoły autobusem, a kolesiem wsiadającym na następnym przystanku był George. Wszystko było dość przypadkowe. A potem Ringo, jakiś tam facet z Dingle, którego spotkaliśmy w Hamburgu i pomyśleliśmy sobie, że jest świetnym perkusistą.
Ale pomysł, że ci wszyscy zupełnie przypadkowi ludzie w Liverpoolu powinni się spotkać i utworzyć zespół? Chodzi o to, że na początku nie graliśmy tak dobrze. Ale przez ten cały czas w Hamburgu nabieraliśmy wprawy dzięki ćwiczeniom. Gdyby ktoś powiedział, „Powiem cioci Mary o wujku Johnie”, nie spoglądaliśmy na siebie zastanawiając się w jakim to jest kluczu. To było „Bam!” Wszyscy wiedzieli. „Bang! „Long Tall Sally”. No to ruszamy.
Wiele nas łączyło, jeśli chodzi o muzykę. Ale przejdźmy do innych rzeczy. Beatlesi byli w jakiś sposób zespołem artystycznym. John i Stuart chodzili razem do artystycznej szkoły. Również interesowałem się sztuką. To nie była tylko sztuka, ale również kultura, przez małe „k”. Lubiliśmy takie rzeczy, lubiliśmy ludzi jak Stanley Unwin. Uwielbialiśmy szalone rzeczy. Był taki film „The Running Jumping & Standing Still Film” nakręcony przez Dicka Lestera i Spike’a Milligana, a nas pociągały takie drobne rzeczy, które myślę nadały osobowość naszej grupie. Inne zespoły nie były takie. Byli jak kolesie, którzy mogli pracować w fabryce lub gdzieś indziej. Pamiętam, jak kiedyś byłem w szatni w Hamburgu i wiedzieliśmy, że nadchodzi saksofonista z innego zespołu. Akurat miałem przy sobie tomik poezji przysłany przez moją ówczesną dziewczynę i zanim saksofonista przyszedł usiedliśmy w kółku, ja czytałam wiersz i wyglądaliśmy jakbyśmy wszyscy byli w głębokiej kontemplacji. I wtedy wszedł saksofonista, zobaczył nas wszystkich i mnie czytającego wiersz. Muzyk powiedział „Och przepraszam” i bardzo cicho odłożył swój instrument. Kiedy wyszedł wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Wiedzieliśmy, że jesteśmy inni. Mieliśmy coś, czego innego grupy nie miały.
Często myślę o takich rzeczach, bo było ich z milion. Pamiętam jak robiłem gitarę z George’em, jak wybraliśmy się na wycieczkę autostopem… Byłem wielkim fanem wycieczek autostopowych, więc przekonywałem George’a i Johna byśmy jeździli na wakacje. Pewnego razu wybraliśmy się z George’em autostopem do Walii. Pojechaliśmy do Harlech, zatrzymaliśmy się w małym lokalu i zagraliśmy mały koncert. Później z Johnem pojechaliśmy do Reading, gdzie mój wujek miał pub. Zagraliśmy tam mały koncert jako The Nerk Twins. A jeszcze później udaliśmy się z Johnem autostopem do Paryża...Wszystkie te małe rzeczy, które możesz robić jako dziecko, ale kiedy zaczynasz o nich szczegółowo myśleć...
I myślę teraz, jestem ja i George, przy drodze, jest słoneczny dzień, a my mamy ze sobą kuchenkę oraz denaturat do rozpalenia jej. Idziemy do sklepu by kupić deser ryżowy Ambrosia. Siadamy przy drodze, rozpalamy kuchenkę, gotujemy, nasze kciuki są obolałe. Tych wspomnień jest wiele… Lubię rozmawiać o The Beatles, ponieważ to było magiczne. Kiedy ludzie pytają: „Czy wierzysz w magię?”, odpowiadam: „Muszę”. I nie mam na myśli Gandalfa, czarodziejstwa i innych rzeczy do tego koniecznych. Dla mnie życie może być magiczne, bo małe rzeczy się ze sobą połączyły. Moja znajomość z Johnem, fakt, że oboje niezależnie od siebie zaczęliśmy pisać piosenki… Zapytałem go: „Jakie jest twoje hobby?”, a on powiedział: „Lubię pisać piosenki”, na co ja zareagowałem: „Och, ja też”. Wiesz, nigdy wcześniej nie spotkałem nikogo, kto by tak odpowiedział. I powiedzieliśmy: „Cóż, zagraj mi swoje kawałki, a ja zagram swoje.” To jest najbardziej niezwykły i szczęśliwy przypadek, fakt, że powinniśmy się spotkać i zaprzyjaźnić.
A potem kiedy mieliśmy kontrakt nagraniowy i byliśmy w Londynie. Zdaliśmy sobie sprawę, że na Tin Pan Alley, niedaleko Charing Cross Road są ludzie, którzy zarabiają pisaniem dla innych na życie. I to było bardzo ekscytujące. Jeśli napisaliśmy coś, czego nie używaliśmy, oddawaliśmy nasze kawałki innym: Billy J Kramer czy Cilla Black. Wszystko było magiczne. Myślę, że cała historia Beatlesów zawiera elementy magii w każdym calu.
Jak często słuchasz własnej muzyki?
Nie słucham zbyt często i jestem szczęśliwie zaskoczony, gdy usłyszę coś własnego w radiu. A kiedy słucham zremasterowanych nagrań moich i Beatlesów w celu sprawdzenia jakości, zawsze zabiera mnie to w radosną podróż po ścieżce wspomnień.
Kiedy zdałeś sobie sprawę, że jesteście gangiem?
W Hamburgu. Byliśmy kumplami. Z Johnem znaliśmy się wcześniej, odkąd dołączyłem do jego małej grupy, The Quarrymen. Byliśmy więc kumplami, nie gangiem. Z George’em też się kumplowałem, podróżowaliśmy razem autostopem, mieszkaliśmy blisko siebie… Ale dopiero gdy jako grupa dostaliśmy występy w Hamburgu, zaczęliśmy tak myśleć. Mieszkaliśmy jeden na drugim, więc nie dystansowaliśmy się społecznie. Było tłoczno. Byłeś w pokoju, czwórka z nas próbowała znaleźć koc, albo siedziałeś w tyle furgonetki gdzie ogrzewanie nie działało w wyjątkowo mroźną brytyjską zimą, więc musieliście leżeć jeden na drugim… Takie rzeczy sprawiają, że zaczyna się przyjaźń.
Właśnie przeczytałem najnowszą książkę Craiga Browna o The Beatles. Wiem, że niezbyt często czytasz lektury o Beatlesach, ale czy przeglądałeś książkę Browna?
Nie zetknąłem się z tą książką, ale masz rację. Nie czytam często książek o Beatlesach, bo jak znajdę jeden błąd, to mnie od razu odrzuca.
Nowa biografia Johna Entwistle’a zawiera świetną historyjkę. John wspominał jak był z The Who, którzy byli grupą wspierającą The Beatles. Napisał, że muzyka była zagłuszana przez krzyki publiczności, więc miałeś w zwyczaju śpiewać „To był ciężki dzień kutasa.” Czy to jest prawda?
Często wygłupialiśmy z tekstami, ale wspomniana opowiastka jest legendą. Ale to byłaby dobra historia.
Pytanie Alana Partridge’a: jaki jest twój ulubiony album Beatlesów, czerwony czy niebieski?
Biały!
Jakie jest największe nieporozumienie na twój temat?
O Boże. Tego jest tak wiele. Przypuszczam, że kiedy Beatlesi się rozpadli, powstało błędne przekonanie, że się wzajemnie nienawidziliśmy. Teraz zdaję sobie sprawę, że byliśmy rodziną, a rodziny się kłócą, mają własne spory. Niektórzy chcą to zrobić, a niektórzy coś innego. Myślę, co stało się później… Jedynym sposobem jakim mogłem uratować The Beatles i Apple to pozwać zespół. Gdybym tego nie zrobił, nie byłoby dokumentu „Get Back” Petera Jacksona, nie wydalibyśmy Anthology i wszystkich tych wspaniałych zremasterowanych płyt The Beatles. Wszystko by zgarnął Allen Klein. Jedynym sposobem, aby nas z tego wyciągnąć, było pozwanie. Powiedziałem: „ Cóż, pozwę Allena Kleina”, ale powiedziano mi, że nie mogę go pozwać, ponieważ on nie brał w tym udziału. Dostałem radę: „Musisz pozwać The Beatles”.
Cóż, jak możesz sobie wyobrazić, to było straszne i przeżywałem okropne chwile. Piłem za dużo i robiłem wszystkiego za dużo. To było szalone, ale wiedziałem, że muszę tak postąpić, ponieważ nie było mowy, abym tak ciężko pracował całe życie i pozwolił, by wszystko zniknęło w kłębach dymu. Wiedziałem też, że jeśli mi się uda ocalić, to też ocalę dla nich (reszty Beatlesów). Oni chcieli wszystko oddać.
Kochali tego kolesia Kleina. A ja im mówiłem: „On jest pieprzonym idiotą”.
„Co ty wygadujesz? On jest świetny!”
A John mawiał swoje klasyczne powiedzonko: „Każdy, kto jest zły, nie może być aż taki zły.”
„John, on może… ponieważ jest pieprzonym idiotą.”
Ale John był nim zauroczony, dopóki mu klapki z oczu nie spadły.
Jeśli czytasz historię, to wiesz, że doszło do takiego momentu kiedy wszyscy zwrócili się przeciwko Kleinowi, ale musiałem to zrobić. Odpowiadając na twoje pytanie, ponieważ musiałem to zrobić. Myślę, że mnie uważano za faceta, który rozwalił The Beatles i drania, który pozwał swoich kolegów. I uwierz mi, kupiłem to. To najdziwniejsza rzecz. Przez lata to było rozpowszechnione, że prawie zacząłem się obwiniać za rozpad The Beatles. Wiem, że to było głupie, ale wielu ludzi myślało o mnie „Ten głupi drań.” Było sporo oczywistych rzeczy, które mi wcale nie pomagały. Pamiętam, jak Yoko w pewnym wywiadzie powiedziała: „Paul nic nie zrobił, jedynie wynajął studio.” A ja się tylko skrzywiłem: „Err? Nie…” A potem John napisał swoją słynną piosenkę „How Do You Sleep?”, w której śpiewa: „Jedyną rzeczą, jaką zrobiłeś, było „Yesterday”, a ja odpowiadam: „Nie, stary.”
Ale potem słyszysz opowieści z różnych stron, od ludzi, którzy byli w pokoju z Johnem kiedy pisał piosenkę i dostawał sugestie od Allena Kleina. Czujesz tę atmosferę: „Weźmy się za Paula, dosrajmy mu w piosence…” Te rzeczy były bardzo bolesne, ale wiesz, budowanie charakteru...
CDN.
Więcej na temat wywiad dla GQ:
2020-08-05: Paul McCartney: "Obwiniałem siebie za rozpad The Beatles" - IV część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Jak Paul McCartney przeżył kwarantannę i co myśli o graniu w Las Vegas - część I wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney jako przewodnik wycieczek po Liverpoolu - II część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Byliśmy z Johnem przyjaciółmi do samego końca" - III część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Obwiniałem siebie za rozpad The Beatles" - IV część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Jak Paul McCartney przeżył kwarantannę i co myśli o graniu w Las Vegas - część I wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney jako przewodnik wycieczek po Liverpoolu - II część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Byliśmy z Johnem przyjaciółmi do samego końca" - III część wywiadu dla GQ,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
