Warning: get_headers(): Peer certificate CN=`go-vip.co' did not match expected CN=`api.time.com' in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 68
Warning: get_headers(): Failed to enable crypto in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 68
Warning: get_headers(https://api.time.com/wp-content/uploads/2014/10/140205-john-loengard-beatles-pool-color-cover.jpg?quality=85&w=560): failed to open stream: operation failed in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 68
Warning: getimagesize(): Peer certificate CN=`go-vip.co' did not match expected CN=`api.time.com' in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(): Failed to enable crypto in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(https://api.time.com/wp-content/uploads/2014/10/140205-john-loengard-beatles-pool-color-cover.jpg?quality=85&w=560): failed to open stream: operation failed in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
1964-02-14, autor: joryk
Mówią, że kiedy Beatlesi przybyli do Miami, nie mieli ze sobą żadnych letnich ubrań. Musieli więc zrobić zakupy w hotelu i wydać na ubrania około sześciu tysięcy dolarów.
Eddie Lyles (kierownik hotelu Deauville): „Byli absolutnie zafascynowani naszym amerykańskim stylem odzieży męskiej. Któregoś dnia poprosili mnie, żebym ich wcześniej obudził, żebym mógł zabrać ich na zakupy. Zabrałam ich do jednego ze sklepów odzieżowych. Kupili odzież o wartości 6295 dolarów i obciążyli tą kwotą swoje konto hotelowe. Osiem miesięcy później nasz menadżer ds. pożyczek musiał pozwać Briana Epsteina, aby odzyskać pieniądze”.
W domu jednego z dyrektorów Capitol Records, Paula Pollaka, na basenie odbyła się sesja zdjęciowa dla magazynu Life
Linda Pollak (córka):
„Miałam 15 lat i mieszkałam w Miami Beach na Florydzie, gdzie się urodziłam i wychowałam. Ta historia zaczęła się w czwartkowy wieczór [13 lutego], kiedy odwiedziłam przyjaciela. Mama zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Nie musisz się spieszyć do domu. Nie pójdziesz jutro do szkoły. Powiem ci, kiedy ty i twoi bracia wrócicie do domu. Oczywiście od razu poszłam do domu. Usiadła z nami i powiedziała: „Jeśli chcesz do kogoś zadzwonić, najlepiej zrobić to teraz. Obiecałem tym osobom tajemnicę, więc telefon będzie wyłączony do jutrzejszego wieczora. A potem powiedziała: „Jutro przyjeżdżają Beatlesi”. Odpowiedzią były nasze krzyki. "Co? Żartujesz? To najwspanialsze wydarzenie w życiu!” Myślę, że w pewnym sensie nie powinniśmy być tak zaskoczeni, że będziemy ich gościć. Przyzwyczailiśmy się, że otaczają nas gwiazdy. Moja mama, Jerri, była artystką nagrywającą w big bandzie Era, śpiewając z Genem Krupą, Duke'em Ellingtonem i Countem Basiem. Zrezygnowała z tego, kiedy wyszła za mojego ojca, Paula Pollaka. Był właścicielem hotelu i deweloperem, który na początku lat dwudziestych przeprowadził się z Chicago do Miami. Był także właścicielem motelu Thunderbird w Miami Beach. W latach 50. i na początku 60. Miami było popularnym kierunkiem podróży. Benzyna była wtedy tania, a zimą rodzice odbierali dzieci ze szkoły, wsiadali do samochodu i jechali tam. Hazard był powszechny. Każdy hotel miał bukmacherów i kasyna. Sceny w nocnym klubie były naprawdę ekscytujące. Frank Sinatra i Sammy Davis mogliby pojawić się w tym samym miejscu. Dean Martin i Joey Bishop występowali na tej samej ulicy. W tamtych dobrych czasach mama przyjaźniła się z wieloma z tych gwiazd. Często, gdy występowali w Miami, prosiła ich, aby przyszli do naszego domu na zbiórki na cele charytatywne. Mieliśmy piękny dom przy North Bay Road, tuż nad brzegiem Zatoki Biscayne, gdzie mama podejmowała takie osoby jak Liza Minnelli, Tony Bennett, Lorne Greene i inni. Frank Sinatra zorganizował kiedyś u nas w domu imprezę dla swoich przyjaciół. Kiedy prezydent Kennedy przyjechał do Miami, mieszkał obok, a w naszym domu mieściły się tajne służby i korpus prasowy. Więc chociaż to wszystko było trochę niezwykłe, stało się dla mnie całkiem normalne.
Tak więc w lutym 1964 roku, kiedy Beatlesi przybyli do Miami Beach magazyn Life zorganizował sesję zdjęciową w hotelu, ale okazało się to niemożliwe. Tłumy ludzi były wszędzie. To był dopiero początek Beatlemanii. Moja mama pomogła Myronowi rozpocząć karierę w showbiznesie. Zadzwonił do niej i powiedział, że przyjechał do miasta, aby wystąpić z zespołem w programie Ed Sullivan Show i że magazyn Life chce zrobić kilka zdjęć. „Wiem, że masz piękny dom” – powiedział. „Może ich tam zabiorę”. „Oczywiście, Myron” – odpowiedziała mama – „jeśli to dla ciebie ważne. Ale kim oni są? „Co mogę powiedzieć” – powiedział Myron – „to czterech chłopaków z Anglii... z włosami. Beagle, Bajgle, coś w tym stylu. W piątek rano około godziny 10 pod dom podjechały dwa kabriolety i zaczęły rozładunek. Najpierw ochroniarze, potem fotografowie Life z całym ich sprzętem. Potem pojawili się Beatlesi.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie w tych facetach, było to, jak uprzejmi byli. To było tak, jakby nie wiedzieli, jak się zachować, i mieli nadzieję, że powiedzą im, co mają robić”.
Linda Pollak (córka): „To byli bladzi, chudzi faceci”.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Po przebraniu się w cztery identyczne kostiumy kąpielowe poszli na basen i okazali się chudymi, bladymi chłopcami”.
Linda Pollak:
„Na początku fotografowie poprosili mnie i moich trzech braci o wejście do basenu, aby mogli ustawić ostrość. Następnie Beatlesi ostrożnie weszli, aby zająć nasze pozycje. Moje miejsce zajął Paweł. To było ujęcie, które znalazło się na okładce magazynu Life, na którym cztery głowy unosiły się nad wodą”.
John Loengard (fotograf):
„Wysłano mnie na Florydę, aby zrobić to zdjęcie. Stało się to po tym, jak zapytano mnie, czy mam pomysł, które zdjęcie The Beatles umieścić na okładce magazynu. Pomysł polegał na umieszczeniu ich w basenie. Chcieliśmy, aby ten basen był zamknięty dla innych osób. Ale nie udało nam się znaleźć basenu z podgrzewaną wodą. Podczas kręcenia woda w basenie była zimna. Skończyło się więc na bardzo krótkiej sesji zdjęciowej w prywatnym basenie, podczas której Beatlesi drżeli i skrzypieli w wodzie, zanim wyskoczyli. Moje wrażenie na temat tych chłopaków było takie, jakby byli czterema uczniami szkoły średniej. Ostatecznie Hadley Donovan, ówczesna redaktorka magazynu Life, zdecydowała, że Beatlesi nie są na tyle poważni, aby znaleźć się na okładce. Zamiast tego umieścił fotografię przedstawiającą wojnę na Cyprze”.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Nigdy nie używaliśmy takich zdjęć w magazynie Life. W tamtych czasach nie było to akceptowane. Magazyn był szanowany i miał swoją reputację. Mieliśmy bardzo wysoki poziom wymagań. Pamiętam, że musiałem cztery razy przypominać Peggy Lee, zanim zdjęcia trafiły do magazynu. Najpierw usunęliśmy artykuł, żeby puścić w obieg ważniejszy temat, potem okazało się, że zdjęcia są nieaktualne i trzeba zrobić nowe. Wiele zdjęć nigdy nie zostało opublikowanych.”
, kategoria: inne
To była bardzo zimna woda
1964-02-14, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Mówią, że kiedy Beatlesi przybyli do Miami, nie mieli ze sobą żadnych letnich ubrań. Musieli więc zrobić zakupy w hotelu i wydać na ubrania około sześciu tysięcy dolarów. Eddie Lyles (kierownik hotelu Deauville): „Byli absolutnie zafascynowani naszym amerykańskim stylem odzieży męskiej. Któregoś dnia poprosili mnie, żebym ich wcześniej obudził, żebym mógł zabrać ich na zakupy. Zabrałam ich do jednego ze sklepów odzieżowych. Kupili odzież o wartości 6295 dolarów i obciążyli tą kwotą swoje konto hotelowe. Osiem miesięcy później nasz menadżer ds. pożyczek musiał pozwać Briana Epsteina, aby odzyskać pieniądze”.
W domu jednego z dyrektorów Capitol Records, Paula Pollaka, na basenie odbyła się sesja zdjęciowa dla magazynu Life
Linda Pollak (córka):
„Miałam 15 lat i mieszkałam w Miami Beach na Florydzie, gdzie się urodziłam i wychowałam. Ta historia zaczęła się w czwartkowy wieczór [13 lutego], kiedy odwiedziłam przyjaciela. Mama zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Nie musisz się spieszyć do domu. Nie pójdziesz jutro do szkoły. Powiem ci, kiedy ty i twoi bracia wrócicie do domu. Oczywiście od razu poszłam do domu. Usiadła z nami i powiedziała: „Jeśli chcesz do kogoś zadzwonić, najlepiej zrobić to teraz. Obiecałem tym osobom tajemnicę, więc telefon będzie wyłączony do jutrzejszego wieczora. A potem powiedziała: „Jutro przyjeżdżają Beatlesi”. Odpowiedzią były nasze krzyki. "Co? Żartujesz? To najwspanialsze wydarzenie w życiu!” Myślę, że w pewnym sensie nie powinniśmy być tak zaskoczeni, że będziemy ich gościć. Przyzwyczailiśmy się, że otaczają nas gwiazdy. Moja mama, Jerri, była artystką nagrywającą w big bandzie Era, śpiewając z Genem Krupą, Duke'em Ellingtonem i Countem Basiem. Zrezygnowała z tego, kiedy wyszła za mojego ojca, Paula Pollaka. Był właścicielem hotelu i deweloperem, który na początku lat dwudziestych przeprowadził się z Chicago do Miami. Był także właścicielem motelu Thunderbird w Miami Beach. W latach 50. i na początku 60. Miami było popularnym kierunkiem podróży. Benzyna była wtedy tania, a zimą rodzice odbierali dzieci ze szkoły, wsiadali do samochodu i jechali tam. Hazard był powszechny. Każdy hotel miał bukmacherów i kasyna. Sceny w nocnym klubie były naprawdę ekscytujące. Frank Sinatra i Sammy Davis mogliby pojawić się w tym samym miejscu. Dean Martin i Joey Bishop występowali na tej samej ulicy. W tamtych dobrych czasach mama przyjaźniła się z wieloma z tych gwiazd. Często, gdy występowali w Miami, prosiła ich, aby przyszli do naszego domu na zbiórki na cele charytatywne. Mieliśmy piękny dom przy North Bay Road, tuż nad brzegiem Zatoki Biscayne, gdzie mama podejmowała takie osoby jak Liza Minnelli, Tony Bennett, Lorne Greene i inni. Frank Sinatra zorganizował kiedyś u nas w domu imprezę dla swoich przyjaciół. Kiedy prezydent Kennedy przyjechał do Miami, mieszkał obok, a w naszym domu mieściły się tajne służby i korpus prasowy. Więc chociaż to wszystko było trochę niezwykłe, stało się dla mnie całkiem normalne.
Tak więc w lutym 1964 roku, kiedy Beatlesi przybyli do Miami Beach magazyn Life zorganizował sesję zdjęciową w hotelu, ale okazało się to niemożliwe. Tłumy ludzi były wszędzie. To był dopiero początek Beatlemanii. Moja mama pomogła Myronowi rozpocząć karierę w showbiznesie. Zadzwonił do niej i powiedział, że przyjechał do miasta, aby wystąpić z zespołem w programie Ed Sullivan Show i że magazyn Life chce zrobić kilka zdjęć. „Wiem, że masz piękny dom” – powiedział. „Może ich tam zabiorę”. „Oczywiście, Myron” – odpowiedziała mama – „jeśli to dla ciebie ważne. Ale kim oni są? „Co mogę powiedzieć” – powiedział Myron – „to czterech chłopaków z Anglii... z włosami. Beagle, Bajgle, coś w tym stylu. W piątek rano około godziny 10 pod dom podjechały dwa kabriolety i zaczęły rozładunek. Najpierw ochroniarze, potem fotografowie Life z całym ich sprzętem. Potem pojawili się Beatlesi.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie w tych facetach, było to, jak uprzejmi byli. To było tak, jakby nie wiedzieli, jak się zachować, i mieli nadzieję, że powiedzą im, co mają robić”.
Linda Pollak (córka): „To byli bladzi, chudzi faceci”.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Po przebraniu się w cztery identyczne kostiumy kąpielowe poszli na basen i okazali się chudymi, bladymi chłopcami”.
Linda Pollak:
„Na początku fotografowie poprosili mnie i moich trzech braci o wejście do basenu, aby mogli ustawić ostrość. Następnie Beatlesi ostrożnie weszli, aby zająć nasze pozycje. Moje miejsce zajął Paweł. To było ujęcie, które znalazło się na okładce magazynu Life, na którym cztery głowy unosiły się nad wodą”.
John Loengard (fotograf):
„Wysłano mnie na Florydę, aby zrobić to zdjęcie. Stało się to po tym, jak zapytano mnie, czy mam pomysł, które zdjęcie The Beatles umieścić na okładce magazynu. Pomysł polegał na umieszczeniu ich w basenie. Chcieliśmy, aby ten basen był zamknięty dla innych osób. Ale nie udało nam się znaleźć basenu z podgrzewaną wodą. Podczas kręcenia woda w basenie była zimna. Skończyło się więc na bardzo krótkiej sesji zdjęciowej w prywatnym basenie, podczas której Beatlesi drżeli i skrzypieli w wodzie, zanim wyskoczyli. Moje wrażenie na temat tych chłopaków było takie, jakby byli czterema uczniami szkoły średniej. Ostatecznie Hadley Donovan, ówczesna redaktorka magazynu Life, zdecydowała, że Beatlesi nie są na tyle poważni, aby znaleźć się na okładce. Zamiast tego umieścił fotografię przedstawiającą wojnę na Cyprze”.
Bob Gomel (fotograf magazynu Life):
„Nigdy nie używaliśmy takich zdjęć w magazynie Life. W tamtych czasach nie było to akceptowane. Magazyn był szanowany i miał swoją reputację. Mieliśmy bardzo wysoki poziom wymagań. Pamiętam, że musiałem cztery razy przypominać Peggy Lee, zanim zdjęcia trafiły do magazynu. Najpierw usunęliśmy artykuł, żeby puścić w obieg ważniejszy temat, potem okazało się, że zdjęcia są nieaktualne i trzeba zrobić nowe. Wiele zdjęć nigdy nie zostało opublikowanych.”
(wizyt: 372)
Więcej na temat The Ed Sullivan Show:
2010-09-07: 13 minut nieznanego filmu The Beatles na "The 4 Complete Ed Sullivan Shows Starring The Beatles",
2003-11-07: Ladies and gentlemen... The Beatles!,
1964-02-21: Beatlesi opuszczają Miami,
1964-02-16: Drugi występ w programie The Ed Sullivan Show,
1964-02-14: To była bardzo zimna woda,
1964-02-10: Beatlesi w Nowym Jorku - dzień wolny. Wywiady. Recenzje. ,
1964-02-09: Pierwszy występ w programie The Ed Sullivan Show,
2010-09-07: 13 minut nieznanego filmu The Beatles na "The 4 Complete Ed Sullivan Shows Starring The Beatles",
2003-11-07: Ladies and gentlemen... The Beatles!,
1964-02-21: Beatlesi opuszczają Miami,
1964-02-16: Drugi występ w programie The Ed Sullivan Show,
1964-02-14: To była bardzo zimna woda,
1964-02-10: Beatlesi w Nowym Jorku - dzień wolny. Wywiady. Recenzje. ,
1964-02-09: Pierwszy występ w programie The Ed Sullivan Show,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
