Dotychczasowe komentarze:
Argus9 (2018-09-10 00:54:25):
Wysłuchałem tego koncertu dwukrotnie i jestem ZAŁAMANY... (dziwię się bezkrytycznie entuzjastycznym, albo entuzjastycznie bezkrytycznym ocenom, na które się natknąłem).
Przecież wokalnie McCartney niszczy swoją legendę - ponadczasowy wokal był zawsze (już nie) jednym z jego największych atutów...
W trakcie pierwszego odsłuchu tego występu byłem przerażony tym co słyszę. Podczas drugiego odsłuchu było mi cholernie żal McCartneya i było mi po prostu bardzo smutno... Oto przed państwem cień dawnego (również mojego) Mistrza...
Ja rozumiem, że wiek. Rozumiem, że nie da się odpowiednio długo utrzymać dźwięku. Rozumiem, że głos musi się często (starczo) załamać, lub zaskrzypieć. Rozumiem, że utwory muszą być grane w wolniejszym tempie, niż w oryginale. Rozumiem, że można nie nadążać ze słowami za linią melodyczną. Ale najgorsze jest... FAŁSZOWANIE - praktycznie w każdym utworze. To mnie najbardziej zdołowało. I nawet nie pojedyncze słowa, ale całe frazy nie trafiające w tonację, śpiewane po prostu obok...
Tak jak szanuję, cenię i LUBIĘ McCartneya, tak muszę powiedzieć, że takimi występami ZABIJA swoją Muzykę.
W kontekście powyższego, obawiam się jakości grudniowego koncertu w Krakowie...
Wysłuchałem tego koncertu dwukrotnie i jestem ZAŁAMANY... (dziwię się bezkrytycznie entuzjastycznym, albo entuzjastycznie bezkrytycznym ocenom, na które się natknąłem).
Przecież wokalnie McCartney niszczy swoją legendę - ponadczasowy wokal był zawsze (już nie) jednym z jego największych atutów...
W trakcie pierwszego odsłuchu tego występu byłem przerażony tym co słyszę. Podczas drugiego odsłuchu było mi cholernie żal McCartneya i było mi po prostu bardzo smutno... Oto przed państwem cień dawnego (również mojego) Mistrza...
Ja rozumiem, że wiek. Rozumiem, że nie da się odpowiednio długo utrzymać dźwięku. Rozumiem, że głos musi się często (starczo) załamać, lub zaskrzypieć. Rozumiem, że utwory muszą być grane w wolniejszym tempie, niż w oryginale. Rozumiem, że można nie nadążać ze słowami za linią melodyczną. Ale najgorsze jest... FAŁSZOWANIE - praktycznie w każdym utworze. To mnie najbardziej zdołowało. I nawet nie pojedyncze słowa, ale całe frazy nie trafiające w tonację, śpiewane po prostu obok...
Tak jak szanuję, cenię i LUBIĘ McCartneya, tak muszę powiedzieć, że takimi występami ZABIJA swoją Muzykę.
W kontekście powyższego, obawiam się jakości grudniowego koncertu w Krakowie...
joryk (2018-09-10 08:55:49):
Fani są zawsze bezkrytyczni i to mnie nawet nie dziwi. Niemniej wokal rzeczywiście i zdecydowanie był nie taki, jaki powinien. Harrisonowi zdarzyło się w trasie stracić głos ale przynajmniej trzymał się tonacji. Coś tu się Paulowi mocno posypało.
Fani są zawsze bezkrytyczni i to mnie nawet nie dziwi. Niemniej wokal rzeczywiście i zdecydowanie był nie taki, jaki powinien. Harrisonowi zdarzyło się w trasie stracić głos ale przynajmniej trzymał się tonacji. Coś tu się Paulowi mocno posypało.

