David Bailey: Nie lubiłem Beatlesów, lubiłem tylko Johna!
2014-03-10, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Marcowy numer magazynu GQ ukazał się aż w sześciu odsłonach. Na okładkach brytyjskiego miesięcznika dla panów, pojawiły się zdjęcia słynnego fotografa Davida Baileya, przedstawiające portrety Johna Lennona, Jacka Nicholsona, Johnny’ego Deppa, Michaela Caine’a, Boba Dylana i Micka Jaggera.W czasopiśmie przeczytamy wspomnienia Davida Baileya o The Beatles:
John nie był tak naprawdę moim przyjacielem. Był po prostu kolesiem z którym widywałem się w klubie Ad Lib. Pamiętam jak pewnego razu John wypalał razem ze mną jointy i powiedział: „Cholera. Przybyłem. Jestem na dachu Ad Lib i palę jointy razem z Davidem Baileyem!” .
Nie lubiłem The Beatles, ale lubiłem Johna. Beatlesi byli zwykłym boysbandem. Ale po nagraniu Białego Albumu, pomyślałem sobie, że jednak są bardziej interesujący niż na początku uważałem. Ale to pieprzenie, że Paul McCartney wykreował epokę lat sześćdziesiątych! To nie ma nic do rzeczy. London stworzył The Beatles! To stało się w Londynie, a nie w Liverpoolu!
John to prawdziwy f***er. Paul zawsze był tym najmilszym facetem na świecie. George wydawał się jakby miał pełno obaw, a Ringo zawsze był tym miłym kolesiem. A Lennon był trochę zaczepny, lubiłem go.
Zasugerowałem Johnowi, żeby zamknął swoje oczy, ponieważ wyczuwałem napięcie między nim a Paulem. Potem zrobiłem im wspólne ujęcie. Patrzą jednak oni w innych kierunkach, atmosfera była napięta.
Widziałem się niedawno z Paulem i przedstawił mnie swojej nowej kobiecie następującymi słowami: Poznaj Baileya. Pierwszą rzeczą, jaką mi ten facet powiedział przy naszym poznaniu było: 'Michelle, my belle? - co to za cholerna żenada, Paul?'
Tak właśnie mnie przedstawił. Odpowiedziałem Paulowi w ten sposób:
- No wiesz, przypominając to zdarzenie właśnie zrobiłeś mi przykrość, a przecież doskonale wiadomo, że robienie przykrości ludziom zupełnie nie leży w charakterze Paula McCartneya.
Chciałbym jeszcze dodać, że to nie Ringo wymyślił tytuł piosenki „Eight Days A Week”, to byłem ja. Pewnego dnia, John Lennon zapytał mnie jak ciężko pracuję. Odpowiedziałem mu: „Jak ciężko pracuję? Powiem Ci jedno, John, haruję osiem dni w tygodniu!”.
Jestem nieco zaniepokojony, że moje prace porównywane są do tych z lat sześćdziesiątych. Damien Hirst zawsze mówi, że najgorszą obelgą jest powiedzenie „Lubię twoje wczesne dokonania”. A prawda jest taka, że ludzie nie wiedzą co powiedzieć. No nic, muszę z tym żyć. Muszę żyć z Johnem Lennonem.
W magazynie przeczytamy również o pierwszym spotkaniu Lennona z Yoko Ono, opowiedzianym przez wdowę po Beatlesie. Więcej w linku, podanym w źródle wiadomości.
source: GQ, kategoria: wywiady
(wizyt: 821)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia