Premiera książki Philipa Normana Szał! Prawdziwa historia Beatlesów.
2013-06-19, autor: joryk
[...powrót do newsów]
19 czerwca 2013 r. nakładem Wydawnictwa Pascal ukazała się polska wersja książki Philipa Normana 'Szał! Prawdziwa historia Beatlesów.'Książka nie jest nowa. Na rynkach światowych ukazała się w 1981 r. i odniosła ogromny sukces. Autor w bardzo szczegółowy i dociekliwy sposób opisuje losy zespołu. Wielkim atutem tej książki są fakty i relacje osób związanych z muzykami. Absolutną rewelacją jest publicystyczna warstwa pracy. Norman wyjaśnia bowiem zjawiska socjologiczne tamtych czasów. Dzięki temu łatwiej nam zrozumieć sukcesy i porażki zespołu.
Wśród tych ostatnich jest rozpad Beatlesów, upadek Apple, gigantyczne starty finansowe, kłótnie muzyków, porażki na koncertach.
Recenzja w dziale z książkami.
Shout! w wersji angielskiej było i jest podstawowym źródłem wiedzy każdego fana przez ostatnie 30 lat. Trzeba to mieć. Wydawnictwo Pascal
Jeden z moich ulubionych fragmentów tej doskonałej książki:
Dziewczęta, które trzymały straż przed domem Paula na Cavendish Avenue, nigdy się sobie formalnie nie przedstawiły. Znały się tylko z imion lub ksywek wysapywanych z wysiłkiem, kiedy razem biegały, skakały, wspinały się i wyciągały szyje. Była tam Duża Sue, Mała Sue, Gayleen i Margo, Ptaszek i Majtki. Inne pojawiały sie i znikały albo były przepędzane, gdy probowaly zająć miejsca, które rozdzieliło między siebie tych sześć najbardziej niezmordowanych. Siedziały tam dzień w dzien, noc w noc, aż do świtu; dni zmieniały się w miesiące, a miesiące w lata, one zaś nigdy jakoś nie poznały swoich nazwisk. (...)
Jakkolwiek Beatlesów nudziły już te nieodstępujące ich na krok wielbicielki, nie mógł ich nie zadziwiać graniczący z jasnowidzeniem talent tych dziewcząt do ustalania, gdzie w danym momencie się znajdują bądź znaleźć zamierzają. Ilekroc Peter Brown przekazywał każdemu poufną informację o tym, że mają sie spotkać u Paula, na Abbey Road czy w jakimś innym wybranym ad hoc miejscu, zawsze zjawiało się tam również tych sześć najwytrwalszych fanek, zdyszanych i lekko zaczerwienionych.(...)
Margo, energiczna, wesoła i zasadniczo bardzo trzeźwo myśląca, pracowała jako opiekunka do dzieci w Kingsbury na północy Londynu. Pracę i miejsce wybrała sobie nieprzypadkowo, tak by ułatwiały jej realizację ważniejszego celu, który przywiódł ją do Londynu z nadmorskiego Cleethorpes w hrabstwie Lincolnshire. Przyjechała w 1968 roku, przez czterdzieści osiem godzin sumiennie opiekowała się swymi dwoma podopiecznymi, po czym wybrała się do St. John's Wood. Przez następne dwa lata, wyjąwszy absolutnie niezbędne przerwy, Margo spędzała cały czas na warowaniu przed domem McCartneya.
Pozostali Beatlesi też mieli takie wierne fanki, najczęściej nazywane przydomkami od ich imion: 'Sue John' albo Linda Ringo'. Margo wspomina: Wszystkie czułyśmy respekt wobec Johna. Naprawdę trochę się go bałyśmy. Ringo jakoś przemykał niezauważony, dopóki ktos nie zawołał: >>To był Ringo<<. George zawsze sprawiał wrażenie, jakby nas nie znosił. Przepychał się, próbował nam nawet nadepnąć na nogi albo nas kopnąć. W tamtym okresie wydawał się bardzo nieszczęśliwy.
Największe zainteresowanie fanek budził jednak Beatles, który był nie tylko najbardziej przystojny, ale też najsympatyczniejszy w stosunku do nich, najbardziej cierpliwy i przystępny. (...)
Często też zdarzało się, że Paul miał ochotę na pogawędkę. Na jednym z setek zdjęć bawi się z małpką przyniesiona przez którąś z dziewcząt. Chwilę później zwierzątko ugryzło go w palec. Margo opowiada: Kiedyś powiedziałyśmy mu, że z tyłu domu możemy go oglądać, jak siedzi na kiblu. Żeby mu to udowodnić, pokazałyśmy mu, na której donicy trzeba stanąć.
(...)
Czatowanie zmieniło formę, kiedy ktos odkrył, pod którą donicą Paul chowa klucz do tylnych drzwi. Wybrane dziewczęta zaczęły się wówczas zapuszczać pod jego nieobecność do domu i zwiedzać po kolei wszystkie pomieszczenia, zdumiewając się chaotycznym przepychem przemieszanym z robotniczą oficjalnością: koronkowym obrusem na stole, rzeźbą Palozziego i niezliczonymi ubraniami na wieszakach. Z tych wypraw zabierały rozmaite pamiątki, z początku bardzo drobne: kuchenna ściereczkę albo kawałek papieru toaletowego.
Najgorsze były amerykanki - opowiada Margo - Zaczęły mu podkradać ubrania. Angielskie dziewczęta, choć same z zasady niczego nie kradły, nie miały już takich skrupułów, gdy przychodziło do podziału łupów. W ten sposób Margo weszła w posiadanie slipek Paula i koszuli w ciapki od Mr. Fisha. Parę spodni z najszlachetniejszego tweedu dziewczeta uznały za wspólna zdobycz i z nabożną czcią nosiły na zmianę. Dla Małej Sue trzeba bylo skracać nogawki, a dla Dużej Sue z powrotem je później wydłużać.
(wizyt: 531)
Więcej na temat Szał! Prawdziwa historia Beatlesów:
2013-06-19: Premiera książki Philipa Normana Szał! Prawdziwa historia Beatlesów.,
2013-06-05: Szał! Prawdziwa historia The Beatles,
2013-06-19: Premiera książki Philipa Normana Szał! Prawdziwa historia Beatlesów.,
2013-06-05: Szał! Prawdziwa historia The Beatles,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
