Odszedł Chuck Berry
2017-03-18, autor: fangorn
[...powrót do newsów]
W wieku 90 lat zmarł Chuck Berry. Gitarzysta, kompozytor, wokalista i jeden z pionierów rock and rolla. Artysta, bez którego współczesna muzyka brzmiałaby inaczej. Muzyk, którego styl gry i kompozycje inspirują kolejne pokolenia i pozostają świeże po dziś dzień.Jest uznawany za jednego z pionierów rock and rolla i pierwszego muzyka, który nadał mu wszystkie charakterystyczne cechy. Czerpiąc elementy z rhythm & bluesa oraz muzyki country & western, nadał nowemu stylowi niepowtarzalną jakość i sprawił, że nabrał on dojrzałości. Jego charakterystyczny styl gry na gitarze, opierający się na riffach jako podstawie melodycznej oraz podkreślający rolę solówek, stał się na długie lata wyznacznikiem muzyki rockowej. Berry eksperymentował również z brzmieniem gitary elektrycznej. Stosował nowatorskie zabiegi dźwiękowe (m.in. efekty fade-in i fade-out w utworze „Downbound Train” z 1955 roku). Również charakterystyczny sposób wokalnej artykulacji nie pozostał bez wpływu na późniejszych wykonawców.
Teksty pisane przez Chucka Berry'ego wyznaczyły stylistykę gatunkową praktycznie po dzień dzisiejszy. Najczęściej były one kierowane do młodzieży i w humorystyczny sposób opowiadały o jej rozrywkach i zajęciach, koncentrowały się na konsumpcyjnym aspekcie życia, a przede wszystkim opowiadały historie. Poprzez użycie gier słownych, dwuznaczności, ale też zrozumiałość wypowiedzi wprowadziły one wywodzący się z bluesa warsztat słowny na inny poziom. Teksty Berry'ego wyróżniały się spośród innych na tyle, że Bob Dylan nazwał go po latach „Szekspirem rock and rolla”.
W muzyce Berry'ego ogniskowały się charakterystyczne cechy stylu, jak zadziorność, pewność siebie, a czasem nawet agresywność, jakie niósł komunikat twórcy do odbiorcy; solidna dawka energii oraz intensywność wypowiedzi, komunikowana chociażby przez głośność instrumentów; a także pewna niedoskonałość techniczna, chropowatość, dodająca wypowiedzi szczerości i pasji. Zachowanie sceniczne Berry'ego (m.in. słynny „kaczy chód”) inspirowały kolejne pokolenia muzyków, w szczególności gitarzystów. Zespół tych elementów stworzył coś, co można by nazwać rock and rollowym stylem, a co stało się charakterystycznym elementem muzyki rockowej w ogóle, odróżniając ją wyraźnie np. od jazzu czy bluesa.
John Lennon, „The Mike Douglas Show”: Gdybyśmy mieli nadać rock and rollowi inne miano, moglibyśmy go nazwać „Chuck Berry”.
Chuck Edward Anderson Berry urodził się 18 października 1926 roku w St. Louis. Od najmłodszych lat przejawiał talent muzyczny (początkowo wokalny), jak również talent do popadania w konflikty z prawem. Za napad z bronią w ręku spędził niemal trzy lata w poprawczaku. Po wyjściu na wolność ożenił się w 1948 roku z Themettą „Toddy” Suggs i podejmował dorywcze prace. Wkrótce urodziły im się dwie córki. Chuck dorabiał jako gitarzysta, grając w pubach z pianistą Johnniem Johnsonem. Być może pracowałby jako woźny, robotnik składający auta czy fryzjer, gdyby nie spotkanie z Muddym Watersem.
Chuck, zgodnie z sugestią Muddy'ego Watersa, skontaktował się z Chess Records. Uwagę Leonarda Chessa zwróciła przeróbka pieśni „Ida Red”, zatytułowana przez Berry'ego „Maybellene”. Wydany w lipcu 1955 roku singiel dotarł do pierwszego miejsca zestawienia R&B „Billboardu”. Jeden z kolejnych singli, „Roll Over Beethoven” z 1956 roku, dotarł na miejsce 29. w zestawieniu Top 100. Berry wyruszył w trasę koncertową z gwiazdami „nowego brzmienia” – Carlem Perkinsem, Buddym Hollym, Jerrym Lee Lewisem, The Everly Brothers. Kolejne single – „School Days”, „Rock and Roll Music”, „Sweet Little Sixteen”, „Johnny B. Goode” – dostawały się już do Top 10. Pojawiły się role w filmach i występy na festiwalach. Chuck inwestował zarabiane pieniądze w handel nieruchomościami oraz otworzył klub w St. Louis, w którym nie obowiązywała segregacja rasowa. Urodziła mu się trzecia córka. Wszystko zmieniło się jednak w roku 1959.
John Lennon, „The Mike Douglas Show”: Chuck Berry pisał dobre i inteligentne teksty w latach 50., gdy śpiewało się tylko „Kocham cię, kochanie moje”. Tacy ludzie jak on zainspirowali nasze pokolenie do starań, by teksty piosenek miały sens, zamiast składać się z „siabada, siabada”.
W grudniu 1959 roku Chuck Berry został aresztowany pod zarzutem współżycia z nieletnią. Jako podstawę zatrzymania wskazano kontrowersyjną Ustawę Manna z 1910 roku, która teoretycznie miała zapobiegać powstawaniu gangów zajmujących się handlem ludźmi, jednak w tym czasie często wykorzystywano jej rasistowskie zapisy w stosunku do Afroamerykanów. Sąd skazał Berry'ego na pięć lat więzienia. Po odwołaniu, w którym muzyk wskazywał na rasistowskie zachowanie sędziego, wyrok skrócono do trzech lat. Ostatecznie Berry spędził w więzieniu półtora roku. Choć jeszcze w czasie procesu nagrywał i wydawał muzykę, jego kariera już nie wróciła na dawne tory.
Po wyjściu z więzienia w 1963 roku Berry przeszedł do wytwórni Mercury Records. Udało mu się odbudować karierę tylko do pewnego stopnia. Wydatnie pomogła w tym Brytyjska Inwazja, która podtrzymała zainteresowanie kompozycjami Berry'ego. Album „St. Louis to Liverpool” spotkał się z przychylnym odbiorem, a trzy z wydanych wtedy singli („No Particular Place to Go”, „You Never Can Tell” i „Nadine”) weszły do Top 20. Chuck położył w tym czasie akcent na działalność koncertową – wydał pierwszy album live, odbył trasę po Wielkiej Brytanii. Z mieszanymi uczuciami przyjmowano natomiast decyzję Berry'ego o korzystaniu z usług miejscowych muzyków, co sprawiało, że poziom koncertów stawał się loterią.
Paul McCartney, „Antologia”: Ogromny wpływ [na The Beatles] wywarł Chuck Berry i jego „Johnny B. Goode”. Chodziliśmy do sypialni Johna z małym adapterkiem, by słuchać płyt Chucka Berry'ego i staraliśmy się ich nauczyć.
W latach 1970-1975 Chuck Berry znów nagrywał dla Chess. W tym czasie doczekał się jedynego numeru jeden w USA. Była to koncertowa wersja humorystycznej piosenki „My Ding-a-Ling”. Kolejne piosenki i albumy nie odnosiły już większych sukcesów komercyjnych. Powoli Berry stawał się zakładnikiem własnej sławy. Od przypadkowych muzyków, którzy mieli wspierać go na koncertach, żądał perfekcyjnej znajomości jego utworów, nie podając im wcześniej nawet setlisty. Poziom występów był więc wielką niewiadomą. Mimo to 1 czerwca 1979 roku Chuck Berry zagrał w Białym Domu dla prezydenta Jimmy'ego Cartera. Lata 70. Chuck spędził w trasie, zarabiając głównie dzięki hojnym sponsorom. To zainteresowało amerykański Urząd Podatkowy, który udowodnił muzykowi uchylanie się od płacenia podatków. Muzyk trafił do więzienia na cztery miesiące.
Po wyjściu na wolność Chuck Berry wrócił do koncertowania. Zainteresowanie pionierem rock and rolla wróciło na krótko w 1987 roku, gdy ukazał się pełen gwiazd film koncertowy „Hail! Hail! Rock 'n' Roll” wyreżyserowany przez Taylora Hackforda. Poza koncertowaniem Chuck zajmował się biznesem. Był właścicielem restauracji w Wentzville w stanie Missouri, jednak ta inwestycja zaowocowała kolejnym skandalem. Pracownice lokalu oskarżyły Berry'ego o bezprawne zainstalowanie monitoringu, a podczas przeszukania jego mieszkania przez policję znaleziono marihuanę. Za posiadanie narkotyków na Chucka Berry'ego nałożono karę pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.
W XXI wiek Chuck Berry wkroczył robiąc to, co kochał najbardziej – grając koncerty. Czy myślał o emeryturze? „Do tego nigdy nie dojdzie. Jak długo coś tam widzę, trochę słyszę i mogę cokolwiek robić, chcę występować. Mam to w genach” – mówił w 2012 roku. Cztery lata wcześniej odbył długą trasę koncertową po Europie, a w 2011 roku w Chicago zasłabł na scenie podczas koncertu. Mimo to do 2014 roku co miesiąc występował w klubie w St. Louis. Wrócił też do studia. Długo zapowiadany album nagrał w 2016 roku. „Tę płytę dedykuję mojej ukochanej [żonie] Toddy. Skarbie, starzeję się! Pracowałem nad tym albumem przez długi czas. Teraz pora odpocząć”.
John Lennon, „Antologia”: W latach 50., gdy ludzie dosłownie śpiewali o niczym, Chuck Berry pisał utwory o wydźwięku społecznym z niesamowitym metrum pasującym do słów. Kiedy słyszę rocka, dobrego rocka kalibru Chucka Berry’ego, to się rozklejam i wtedy nie liczy się nic więcej w życiu. Gdy leci rock and roll, może być koniec świata. To moja choroba.
Chuck Berry w momencie wydania pierwszego singla („Maybellene”, lipiec 1955) miał 29 lat, żonę i dwoje dzieci. Mimo to potrafił przemówić do nastolatków na tyle skutecznie, że identyfikowali się oni z jego tekstami i sceniczną personą. Co jeszcze ciekawsze, odbiorcami jego muzyki bardzo często byli biali Amerykanie. Chuck Berry był jednym z pierwszych i najskuteczniejszych artystów, którym udało się dotrzeć z „czarną” muzyką do wszystkich, niezależnie od koloru skóry. W Ameryce czasów segregacji rasowej pokazywał, że muzyka nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych.
Popularność Chucka sięgała oczywiście daleko poza Stany Zjednoczone. Był znany z długich tras koncertowych oraz z tego, że od lat 60. korzystał z usług miejscowych muzyków, jeżdżąc na koncerty jedynie z gitarą. W branży dał się także poznać jako bezkompromisowy i trudny partner biznesowy. Jeszcze w latach 50. stał się znany w Europie, którą zjeździł wzdłuż i wszerz. Odwiedził także Polskę. W 1995 roku wystąpił na festiwalu w Sopocie. Okazał się kłopotliwym gościem, gdyż sprawiał problemy logistyczne organizatorom, jednak jego występ przeszedł do historii bardziej za sprawą iście rock and rollowego podejścia do koncertu. Wybryk 70-latka, nie tak statecznego jak spodziewali się pomysłodawcy zaproszenia go do Polski, wyraźnie przerósł organizatorów wydarzenia. Planowany na sierpień 2008 roku koncert w Bolesławcu nie doszedł do skutku.
Artystyczna persona Chucka Berry'ego, jaką tworzył przez zachowanie podczas występów i śpiewane teksty, nie opuszczała go po zejściu ze sceny. Znane są wielokrotne problemy Chucka z wymiarem sprawiedliwości oraz niełatwa współpraca z muzykami i organizatorami koncertów. Chuck był jednak człowiekiem o wielu obliczach – często zapomina się, że poślubionej w 1948 roku małżonce pozostał wierny do końca życia. To właśnie jej zadedykował ostatnią płytę – nagraną w 2016 roku i czekającą obecnie na wydanie. Będzie to pierwszy studyjny album Chucka Berry'ego od 38 lat.
Biorąc pod uwagę wpływ, jaki twórczość Chucka Berry'ego wywarła na kolejne pokolenia, trudno byłoby wskazać muzyka, który nie inspirował się jego dorobkiem. Dziś utwory Berry'ego znajdują się w elementarzu każdego adepta gitary.
George Harrison, „Antologia”: Na płycie „With the Beatles” zaśpiewałem „Roll Over Beethoven”, bo lubiłem tę piosenkę. Miałem płytę z wersją Chucka Berry’ego i śpiewałem ten numer w klubach.
Jego wpływ na Beatlesów jest nie do przecenienia. The Beatles wykonywali kompozycje Berry'ego na koncertach, a oficjalnie wydano dziewięć z nich („Carol”, „I Got to Find My Baby”, „I'm Talking About You”, „Johnny B. Goode”, „Memphis, Tennessee”, „Rock and Roll Music”, „Roll Over Beethoven”, „Sweet Little Sixteen”, „Too Much Monkey Business”). „Roll Over Beethoven” był pierwszym utworem, jaki Beatlesi zagrali na koncercie w USA.
W 1969 roku John Lennon i Yoko Ono pojawili się na festiwalu muzycznym Toronto Rock and Roll Revival, na którym wystąpił także Chuck Berry. W 1972 roku John Lennon (wraz z nieodłączną w tym czasie Yoko Ono) wystąpił z Chuckiem Berrym w programie „The Mike Douglas Show”, wykonując „Johnny B. Goode” i „Memphis, Tennessee”. Ponadto Lennon nagrał kilka utworów Berry'ego, z których ukazały się „Sweet Little Sixteen” i „You Can't Catch Me”.
George Harrison wykonywał „Roll Over Beethoven” na koncertach w Japonii w 1991 roku. Paul McCartney sięgnął po „Brown Eyed Handsome Man” podczas rock and rollowych sesji uwiecznionych na albumie „Run Devil Run” z 1999 roku. Ringo Starr był jednym z gości na albumach Jerry'ego Lee Lewisa, gdzie wykonał dwa utwory Chucka Berry'ego – „Sweet Little Sixteen” (album „Last Man Standing” z 2006 roku) i „Roll Over Beethoven” (album „Mean Old Man” z 2010 roku).
Paul McCartney, 2016: Gdy pierwszy raz usłyszeliśmy piosenki Chucka Berry'ego, [czuliśmy, że] podsumowują one młodzieńcze poczucie wolności połączone z dowcipem i mądrością lepiej niż jakiekolwiek inne teksty. (…) Chuck Berry to jeden z największych poetów Ameryki.
W 1977 roku NASA umieściła na pokładzie sond Voyager 1 i Voyager 2 nagrania mające przedstawić różnorodność życia i dorobku kulturalnego Ziemian i naszej planety. Wśród dokumentów muzycznych, jakie umieszczono na słynnym Złotym Dysku, znajduje się „Johnny B. Goode” Chucka Berry'ego. Jest to jedyne rockowe nagranie wybrane przez zespół naukowców pod przewodnictwem Carla Sagana. Ten fakt wyraża chyba więcej niż wszystkie teksty pisane po śmierci Chucka Berry'ego. Oby kosmitom podobało się tak samo, jak nam. Dziękujemy, Chuck.
source: GuitarWorld, kategoria: kalendarz
(wizyt: 824)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia
