Paul opowiedział o swoich frustracjach, Beatlesach w wywiadzie dla Esquire
2015-07-02, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Paul McCartney nie tylko znalazł się na okładce brytyjskiego wydania czasopisma Esquire, ale również udziełił obszernego wywiadu. Pogawędkę z Beatlesem przeprowadzono w kwietniu w Tokio, a miesiąc później w Londynie.W pierwszej części rozmowy McCartney opowiedział znane fanom rzeczy: dlaczego nie chce odejść na emeryturę i jakie emocje towarzyszą mu na koncertach
Kocham koncertować i to jest moja praca. I jeszcze publiczność. Śpiewasz i dostajesz w zamian niesamowite ciepło i uwielbienie. Kto tego nie lubi?
Miałbym siedzieć w domu i oglądać telewizję? To właśnie ludzie robią na emeryturze. Ogrodnictwo, golf – nie, dziękuję. To nie dla mnie.
Paul przyznał, że wciąż musi sobie coś udowadniać.
Wciąż to robię i jest to bardzo głupie uczucie. Czasami mówię do siebie: „Poczekaj chwilę: spójrz na tę małą górę osiągnięć. Tam jest sporo rzeczy. Czy to nie wystarczy?”. Ale może mógłbym zrobić to lepiej. Może mógłbym napisać coś bardziej istotnego, nowego. I to zawsze ciągnie cię do przodu. Znaczy, nigdy nie poczułem się tak: ‶och, to zrobiłem dobrze”. Nikt tak się nie czuje. Nawet, gdy byłem na samym szczycie z The Beatles. Wolę myśleć, że zawsze jest coś, czego nie robię zbyt dobrze, więc ciągle nad tym pracuję. Zawsze taki byłem, zawsze tacy byliśmy. Spójrzcie na Johna i jego paranoję oraz obawy czy zrobił to dobrze. Wystarczy, że posłuchacie jego piosenek. Uważam, że każdy artysta się z tym zmaga.
Miesiąc później, McCartney spotkał się ponownie z dziennikarzem w londyńskim hotelu Rosewood. Tam odbyła się sesja zdjęciowa.
W drugiej części wywiadu,Paul przyznał, iż jest sfrustrowany ciągłym porównywaniem do Johna Lennona.
Kiedy Beatlesi się rozpadli, wszyscy byliśmy równi. George coś nagrał, John też, i ja i Ringo również. Byliśmy wszyscy Beatlesami. Ale kiedy zastrzelono Johna, on stał się męczennikim. Byłem sfrustrowany faktem, że ludzie zaczęli mówić, że tylko John był najważniejszą postacią w zespole. The Beatles to John. A ja, George i Ringo powiedzieliśmy: „Ej poczekajcie, zaledwie rok temu byliśmy wszyscy równi”. Jasne, że John był bystry i dowcipny. Zrobił sporo świetnej roboty. Po rozpadzie Beatlesów też mu sporo fajnych rzeczy wyszło, ale nie wszystko czego dokonał było wspaniałe. Fakt, że John stał się męczennikiem, stawiało go na równi z Jamesem Deanem. Nie miałem nic przeciwko, zgadzałem się z tym, ale zrozumiałem, że dojdzie do rewizjonizmu. To John stał się The Beatles.
Niektórzy mi powiedzieli, „Och nie martw się, ludzie znają prawdę”. Ale potem dziwne rzeczy się zdarzyły. Na przykład pojawiła się wypowiedź Yoko w prasie: „Paul niczego nie zrobił. On tylko wynajął studio!”. „Pierdol się kochanie! Że co? Wszystko co zrobiłem, to wynająłem to pieprzone studio?” Cóż, teraz ludzie wiedzą, że to nie jest prawda.
Kiedy byliśmy dzieciakami, zastanawialiśmy się jak podpisywać nasze piosenki. Mieliśmy spotkanie z Brianem (John i ja). Spóźniłem się na nie. John i Brian powiedzieli mi: ‶Piosenki będą podpisywane: Lennon and McCartney.” Odpowiedziałem: „To dobrze, ale co sądzicie o McCartney and Lennon? Jeśli ja napiszę coś, to moje nazwisko może znaleźć się z przodu.” John i Brian zgodzili się, ale jednak tak się nie stało. Nie miałem nic przeciwko. To było dobre logo, jak Rogers and Hammerstein. Hammerstein and Rogers już tak dobrze nie brzmi.
Ale co się stało. Wyszła Antologia w 1996 roku. I chciałem powrócić do podpisywania utworów w taki sposób, żeby przy „Strawberry Fields” pojawiał Lennon/McCartney, zaś przy „Yesterday” – McCartney/Lennon. W utworze „Yesterday” John nie maczał palców, żaden z Beatlesów niczego przy niej nie robił. To była moja piosenka, napisałem ją sam, zaśpiewałem ją sam. Żaden z Beatlesów nie występuje na nagraniu. Na początku Yoko zgodziła się na zamianę nazwisk, ale później zadzwoniła stwierdzając, że to nie jest dobry pomysł.
Później ludzie, którzy nie wiedzieli o co mi naprawdę chodzi mówili: „Depczesz grób nieboszczyka”, albo nazywali mnie zarozumialcem. A ja po prostu chciałem, aby stało się jasne, kto co napisał. John w wywiadzie dla Playboya powiedział: „To jest moje, a to jest Paula”. Pomyślałem sobie: „Użyję tego, John przecież tak rzekł”. Uważam, że moje podejście jest rozsądne, ale myślę, że z jakiś powodów, nie będzie to osiągalne. W dzisiejszych czasach kolejność jest bardzo istotna. Na przykład na iPadzie nie ma wystarczająco miejsca i wyświetla się „piosenka napisana przez Johna Lennona i..”
Paul McCartney nie ma wątpliwości, że Beatlesi byli dobrzy.
Nie zapominajmy, że ci czterej chłopacy byli kurewsko dobrzy. Wymień mi inną grupę, która miała to co Beatlesi: inteligencję i poczucie humoru Lennona, melodię McCartneya, uduchowienie Harrisona oraz skorego do zabawy, świetnego bębniarza Ringo. Napisaliśmy sporo świetnych piosenek, i to było nasze. Nie mieliśmy żadnych pisarzy. Czy to może się jeszcze raz powtórzyć? Nie wiem, ale raczej mam przeczucie, że się tak nie zdarzy.
Dotychczasowe komentarze:
marzanna (2015-07-15 18:39:38):
Paul zapomniał albo celowo nie wspomniał, że dzielenie na 'lepszy/gorszy' Beatles zaczęło się duuużo wcześniej i to za sprawą samego Lennona, że wspomnę chociaż utwór "How do you sleep", gdzie określił pobeatlesowską twórczość Paula słowem 'muzak' a Harrison stanął wtedy po jego stronie.Fani też poczuli, że powinni wybrać kogo cenią bardziej. A po śmierci Johna to już samo poszło na zasadzie kuli śnieżnej.
Paul zapomniał albo celowo nie wspomniał, że dzielenie na 'lepszy/gorszy' Beatles zaczęło się duuużo wcześniej i to za sprawą samego Lennona, że wspomnę chociaż utwór "How do you sleep", gdzie określił pobeatlesowską twórczość Paula słowem 'muzak' a Harrison stanął wtedy po jego stronie.Fani też poczuli, że powinni wybrać kogo cenią bardziej. A po śmierci Johna to już samo poszło na zasadzie kuli śnieżnej.
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
