Paul McCartney znajduje uczciwą pracę
1961-01-10, autor: joryk
[...powrót do newsów]
2 grudnia 1960 roku McCartney wrócił z Hamburga po tym, jak podpalił tapety w kinie i został deportowany.Przez jakiś czas włóczył się bez celu po domu i wkrótce musiał się tłumaczyć ojcu. Jim od samego początku nie chciał, aby jego syn opuścił szkołę i wyjechał do Hamburga. Teraz - powiedział - wystarczy tego. Paul będzie musiał znaleźć pracę. Paul nigdy nie był buntownikiem. Kazali mu iść do pracy, to poszedł.
Paul:
„Po Hamburgu sprawy w zespole nie układały się zbyt dobrze. Każdy potrzebował odpoczynku. Spodziewałem się, że wszyscy będą do mnie dzwonić i omówimy, co dalej, ale nie. Żaden nie zadzwonił. Poszedłem na giełdę w poszukiwaniu pracy. Zabrali mnie jako zapasowego do ciężarówki. Pracowałem już na poczcie w ostatnie Święta Bożego Narodzenia, więc teraz postanowiłam spróbować czegoś nowego. Firma nazywała się Urgent Delivery (Pilna dostawa) i zajmowała się dostarczaniem poczty w dokach. Rano jechałem tam pierwszym autobusem, kupowałem Daily Mirror i starałem się, jak mogłem, być pracującym facetem, mimo że tak naprawdę byłem tylko uczniem. Jechałem z tyłu ciężarówki i pomagałem dostarczać paczki. Nie do wiary, jakie to wszystko jest czasem nudne. W drodze do Chester ciągle zasypiałem. Po około dwóch tygodniach pracy dla nich poczułem spokój – miałem pracę i kilka funtów w kieszeni. I wtedy (20 grudnia) zostałem zwolniony”.
Po Nowym Roku, a dokładnie 10 stycznia 1961 r. sprawa znalezienia pracy powróciła.
Paul:
„Po kilku tygodniach nic nie robienia mój tata powiedział: «Dość, musisz znaleźć prawdziwą pracę». Dosłownie wypchnął mnie z domu: „Jeśli nie znajdziesz pracy, nie musisz wracać”. Poszedłem więc do biura rekrutacyjnego i zapytałem: „Czy mogę dostać pracę? Znajdźcie mi choć jedną. Jestem gotowy wziąć pierwszą, jaka się pojawi”.
Michael McCartney:
Zanim nadeszły wspaniałe czasy Beatlesów, Paul podjął pracę jako nawijacz transformatorów w firmie Massey and Coggins Ltd, co nie przyniosło korzyści ani jemu, ani firmie, chociaż później przechwalał się tą pracą”
Paul:
„Na początek poproszono mnie o zamiatanie podwórza Massey and Coggins. Zgodziłem się".
Michael McCartney:
„Na początku Paul tylko zamiatał podwórko, potem dostał awans: powierzono mu nawijanie szpul. Stałem wtedy w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych. Krótko mówiąc, byliśmy spłukanymi loserami”.
Ross Benson:
Ze względu na jego długie włosy [Paula] koledzy z pracy nazywali go „Mantovani”.
Paul:
„W pracy musiałem zakładać kombinezon ochronny z oślej skóry, stać przy wyciągarce i nawijać półtora szpuli elektrycznej dziennie, innym zaś udawało się osiem, a nawet czternaście. Ale przerwy były czystą przyjemnością, dawali nam chleb i dżem, a potem z chłopakami graliśmy w piłkę na podwórku, które wyglądało trochę jak więzienie. Czasami przypominam sobie, jak to wszystko się wtedy działo – jak na początku pracowałam jako woźny, zamiatałem śmieci i myślałam, że tak właśnie powinno być. Ale pewnego dnia pan z biura odkrył, że mam świadectwo szkolne, co wzbudziło jego podejrzenia – uznał, że prawdopodobnie mam jakieś kłopoty z policją. Potem upewnił się, że ze mną wszystko w porządku, uspokoił się i zaproponował lepszą pracę - nawijanie cewek. Obiecał, że jeśli spróbuję, nie będę żałować. Zacząłem więc marzyć o tym, jak stopniowo, pracując coraz lepiej, awansować i zostać menadżerem. W międzyczasie za nawijanie szpul i robienie herbaty dostawałem 7 funtów tygodniowo.
(wizyt: 385)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
