Mal Evans ginie zastrzelony przez policję
1976-01-05, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Mal Evans ginie w Los Angeles w niefortunnym incydencie. Mal był w depresji z powodu separacji ze swoją żoną, która wystąpiła o rozwód. Przeprowadził się do Los Angeles i mieszkał w motelu ze swoją przyjaciółką Fran Hughes. Pracował jednocześnie nad książką opisującą czasy z The Beatles. Rękopis miał trafić do wydawnictwa 16 stycznia 1976 r.
5 stycznia 1976 Mal czuł się źle, wziął środki uspokajające i był tak przygnębiony, że Fran Huges zadzwoniła do Johna Hoernie. Hoernie współpracował z Malem przy książce. Po przybyciu stwierdził, że Mal jest półprzytomny. Próbował mu pomóc ale w trakcie chaotycznej rozmowy Mal sięgnął po karabin. Później okazało się, że była to wiatrówka ale teraz, w obliczu zagrożenia, Fran Huges wezwała policję.
Przybyło sześciu policjantów. Gdy trzech z nich weszło do sypialni, Mal skierował w ich stronę broń. W zamieszaniu padły strzały.
W chwili śmierci Mal Evans miał 40 lat.
Paul: Mal Evans został zastrzelony przez policję z Los Angeles w 1976 roku. To się nie mieściło w głowie. Mal był wielkim niedźwiedziowatym, kochanym technikiem. Zdarzało się, że przesadzał, ale wszyscy go znaliśmy i nigdy nie mieliśmy z nim problemów.
Policja z Los Angeles nie miała tego szczęścia. Powiedziano im, że Mal jest uzbrojony na górze, więc wbiegli tam, wywalili drzwi i zastrzelili go. Jego dziewczyna powiedziala policji: „Jest w dziwnym nastroju i zażył trochę środków uspokajających”.
Gdybym tam był, mógłbym powiedzieć: „Mal, nie bądź głupi”. Właściwie każdy jego przyjacieł mógłby go wyciągnąć z tej sytuacji, bo on nie był kopnięty.
Jego dziewczyna była z Los Angeles – nie znała go tak dobrze. Nie powinna dzwonić po policję, ale stało się… Walnięcie w drzwi, „Gdzie on jest? Gdzie jest napastnik?” Bang, bang, bang. Oni nie pytają, tylko od razu strzelają.
George: On kochał swoją pracę, był kapitalny i często żałuję, że go zastrzelono. Po dziś dzień często myślę: „Mal, gdzie jesteś?”. Gdyby teraz mógł być z nami. Był bardzo zabawny, ale jednocześnie bardzo pomocny, potrafił wszystko zrobić. Miał taką specjalną torbę, która stała się nieodzowna, bo często mówiliśmy: „Mal, czy masz plaster?”, „Mal, czy masz śrubokręt?”, „Mal, czy masz butelkę czegoś tam?”, „Czy masz to?”. Co ciekawe, on zawsze miał to wszystko. Jeśli czegoś nie miał, natychmiast załatawiał. Był jednym z tych ludzi, którzy kochali to, co robią i nie miał żadnych problemów z usługiwaniem innych. Każd w ten czy inny sposób pracuje dla kogoś, ale są ludzie, którym się to nie podoba. Mal do nich nie należał. Był bardzo skromny, ale miał swoją godność. Nie uwłaczało mu to, co chcieliśmy, by dla nas robił i dlatego był dla nas idealny – potrzebowaliśmy kogoś takiego jak on.
(wizyt: 1358)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
