John Lenno jedzie do Szkocji koncertując na harmonijce ustnej
1954-07-23, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Kiedy latem 1954 roku John wyruszył w swoją coroczną podróż do Szkocji, Mimi po raz pierwszy pozwoliła mu jechać samemu. Odbył podróż autobusem z Liverpoolu do Edynburga, przez całą drogę grając na harmonijce. Nie był to bynajmniej nieśmiały chłopak. Zabawiał swoją publiczność – kierowcę i współpasażerów – wiązanką podróżnych melodii, pośród których królował The Happy Wanderer (Wesoły wędrowiec), największy przebój tamtego roku.Tymczasem w Liverpoolu Armia Zbawienia zaadaptowała The Happy Wanderer, podkładając pod melodię religijny tekst, a chór dziecięcy ze Strawberry Field wykonywał tę wersję podczas lokalnych wydarzeń; John (który podobno nauczył się tej melodii przy ognisku z 3. Drużyną Skautów z Allerton, do której przez pewien czas należał) również napisał do niej własne słowa, by skandować je podczas lekcji w Quarry Bank, ku wielkiej irytacji nauczycieli. Nikt nie pamięta, jak brzmiała jego wersja, ale z pewnością nie była religijna. Dołączyła ona do lennonowskiego katalogu rymowanek i przyśpiewek, z których większość krążyła w domenie publicznej. Wszystkie brytyjskie dzieciaki śpiewały wierszyk o tym, że Adolf Hitler miał tylko jedno jądro („a drugie jest w Albert Hall”), zaś inny utwór, który John recytował w Quarry Bank, wchodził w skład repertuaru niejednego liverpoolskiego ucznia:
"Yellow matter custard, green slop pie,
All mixed together with a dead dog’s eye.
Slap it on a butty, ten foot thick,
Then wash it all down with a cup of cold sick."
Budyń z żółtej ropy, z zielonych pomyj ciasto,
Wymieszane wszystko z okiem zdechłego psa.
Walnij to na pajdę, na dziesięć stóp grubą,
A potem popij zimnych rzygowin strugą.
Imponująca gra Johna utworu The Happy Wanderer w autobusie do Edynburga przyniosła mu nieoczekiwaną i istotną korzyść: kierowca autobusu zapytał, czy chłopak nie chciałby wejść w posiadanie naprawdę dobrej harmonijki. John wciąż grał na instrumencie, który w 1947 roku dostał w prezencie od Świętego Mikołaja (za pośrednictwem Harolda Phillipsa), a zatem nadszedł już czas na zmianę sprzętu na lepszy. Kierowca powiedział, że jakiś czas wcześniej jeden z pasażerów zostawił taką w autobusie i nikt się po nią nie zgłosił; jeśli John pojawi się następnego ranka na dworcu autobusowym w Edynburgu, będzie jego. Uprzejmość nieznajomych. Od tamtej pory harmonijka, którą John zabawiał swoich kumpli na The Bank, była już tą nową. Siedemnaście lat później opowiedział dziennikarzowi Mike'owi Hennesseyowi, jak brzemienny w skutki był to moment w jego muzycznej edukacji, wspominając, że tamten instrument „[był] fantastyczny – to on tak naprawdę dał mi kopa do działania”.
Powyższy fragment pochodzi z książki Marka Lewisohna "The Beatles - All These Years - Extended Special Edition: Volume One: Tune In: 1".
, kategoria: inne
(wizyt: 1)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia
