John Lennon udziela wywiadu dla brytyjskiego programu The Old Grey Whistle Test
1975-03-17, autor: kasia
[...powrót do newsów]
John Lennon zgodził się na udzielenie wywiadu Bobowi Harrisowi na potrzeby programu „The Old Grey Whistle Test” dla kanału BBC2. Jako, że budżet na program był ograniczony, Beatles miał dostać wynagrodzenie w wysokości piętnastu dolarów. Lennon przebywający w Stanach Zjednoczonych powiedział Harrisowi: Kup za te pieniądze czekoladowe herbatniki Oliver. Nie mogę ich dostać tutaj w Ameryce.Po otrzymaniu czterech pudełek czekoladowych herbatników, John opowiedział między innymi o życiu w Nowym Jorku, tamtejszych studiach nagrań, o jego tęsknocie do Anglii, George’u Martinie i ponownym zejściu się The Beatles.
O sytuacji z zieloną kartą
John: Cóż sytuacja wygląda w ten sposób, że ciągle się odwołuję. Od czasu do czasu mówią mi „Ma pan trzydzieści dni na opuszczenie kraju”, a wtedy mój prawnik wnosi apelację i idziemy do kolejnego sądu, albo coś w tym rodzaju. To chyba potrwa już do końca świata.
Bob: Nie sądzisz, że w pewien sposób czepiają się ciebie?
John: O tak czepili się mnie. Mówię wam, kiedy się to wszystko zaczęło, cały czas śledzili mnie samochodem i miałem telefon na podsłuchu. Teraz jednak nie możemy nawet tego udowodnić, bo jak udowodnić że się ma podsłuch. A był to okres jeszcze przed aferą Watergate, więc możecie sobie wyobrazić co się działo! Mówili: „John Lennon twierdzi, że jego telefon jest na podsłuchu i że jeżdżą za nim jacyś mężczyźni”. Wziąłem kiedyś udział w programie telewizyjnym (The Dick Cavett Show z 12 września 1971), gdzie powiedziałem o tym wszystkim i już następnego dnia przestali mi to robić. Myślę, że chcieli, żebym był tego świadomy i żebym się przestraszył. No i udało się im! Złapałem paranoję! Ludzie myśleli, że mi odbija. Zresztą wciąż tak myślą. Ale wtedy to już była przesada. „Lennon, ty mały zarozumiały maniaku. Kto znowu za tobą łazi? Coś ty znowu wymyślił?!” Ja też się nad tym zastanawiałem, przecież nic złego im nie zrobię.”
O reaktywacji The Beatles
Bob: Nieodłączne pytanie. Czy...
John: Czy zagramy jeszcze kiedyś razem?
Bob: No właśnie. Ale powiedz przede wszystkim czy istnieje jakakolwiek możliwość? A po drugie – chyba ważniejsze - czy uważasz to za dobry pomysł?
John: Cóż, to rzeczywiście zupełnie inna kwestia czy jest to dobry pomysł, czy też nie bardzo. Widzisz, to dziwne, bo w pewnej chwili, kiedy mnie o to pytano, powtarzałem „Nie, nie, nigdy. Co do cholery? Wracać? To nie dla mnie!”. Później jednak miałem okres, gdy zacząłem myśleć „A czemuż by nie?”? Jeśli chciałoby nam się jeszcze zrobić wspólną płytę czy zagrać razem...” Wszyscy wkoło zawsze przewidywali, że kiedyś dojdzie do naszego wspólnego koncertu, ale ja tak nie uważałem, bo gdybyśmy jeszcze mieli razem pracować...to tylko w studio. Scena to inna sprawa. Gdybyśmy mieli jeszcze coś do powiedzenia w studiu to w porządku. Jednak chociaż mam teraz na to ochotę, patrzę w gazety, a tam George, który mówi „Beze mnie!” Nigdy jeszcze nie było tak, żebyśmy wszyscy razem chcieli tego w tym samym czasie. Myślę, że prowadząc oddzielne życia myśleliśmy sobie „Byłoby miło. Na pewno nie byłoby źle”. Jednak jest jeszcze inna kwestia: Czy warto. Tyle, że udzielilibyśmy odpowiedzi, gdybyśmy zaczęli coś robić. Gdybyśmy zrobili coś wspólnego, byłoby warto. Gdybyśmy weszli razem do studia i zauważyli, że znowu się wzajemnie nakręcamy, byłoby warto. I walić wszystkich krytyków! Nie mają z tym nic wspólnego. Muzyka to muzyka. Gdybyśmy więc nagrali coś, co uważalibyśmy za warte zachodu, na pewno byśmy to wydali. Ale to tylko moje pobożne życzenia. W sumie nie obchodzi mnie to. Jeżeli więc któryś z nas będzie chciał to pociągnąć, pójdę za nim. Ale sam nie jestem w nastroju, żeby to wszystko zorganizować – to pewne!
O powrocie do Anglii
Bob Harris: Prawdopodobnie kiedy otrzymasz już zieloną kartę, zobaczymy cię w Anglii?
John: Absolutnie! Oczywiście! Mam w Anglii rodzinę. Mam dziecko, które musi wciąż jeździć Stanami a Anglią. Pozdrawiam przy okazji Juliana. Mam ciocię Mimi. Też ją oczywiście pozdrawiam. I wszystkich innych krewnych, którzy są na mnie wściekli, chociaż nie powiem wam dlaczego. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ciotka Mimi nie jest wściekła.
O George’u Martinie
John: Trudno opisać naszą relację. Dużo nauczyliśmy się wzajemnie od siebie. Wcześniej George nie miał do czynienia z rockandrollem, a my nigdy nie byliśmy w studiu nagraniowym.Miał wspaniałą muzyczną wiedzę, tak więc mógł ją dla nas tłumaczyć i sugerować wiele rzeczy, co czynił. George pokazywał nam wiele niesamowitych rozwiązań takich jak: zwolnienie gry na pianinie itd... Kiedy mówiliśmy: cóż, co możemy zrobić? Chcemy „go ooo ooo i eee eee”, George odpowiadał: Słuchajcie, myślałem o tym popołudniu, wczorajszej nocy rozmawiałem z (z kimkolwiek) i naszła mnie taka myśl. My wtedy zazwyczaj odpowiadaliśmy: „Och, to jest świetne, bierzemy to”. George spełniał nasze zachcianki, ale też proponował nowe rozwiązania.
Na koniec wywiadu, John zaapelował do Anglików aby wysyłali do Stanów ciasteczka Oliver.
Program został wyemitowany na kanale BBC 2 18 kwietnia, a po odcinku pokazano teledysk "Stand By Me".
Fragment wywiadu można zobaczyć na dołączonym filmiku na YT, a całość na stronie internetowej BBC (tylko dla mieszkańców UK).
űródło: Keith Badman "The Beatles po rozpadzie, tom 1"
(wizyt: 661)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania