Osobliwa podróż przez klasykę Beatlesów - sztuka sceniczna "The White Album"
2006-04-09, autor: beatles
[...powrót do newsów]
Biały Album The Beatles inspiracją dla interesującego przedstawienia.Sztuka pod tytułem "The White Album" (Biały Album) opowiada historię obsesji pewnego maniaka na punkcie owego zbioru epickich i ulotnych piosenek, które zwaśniona już wtedy Wspaniała Czwórka nagrała w 1968 roku po powrocie z kilkutygodniowego pobytu w Indiach, podczas którego praktykowała medytację.
Przedstawienie ma tyle scen, ile utworów liczy album, a każda część trwa 46 minut – tak jak każda z dwóch płyt. Autorem jest Michael Pinchbeck, który napisał ją "na podstawie oryginalnego pomysłu" Gilesa Crofta, byłego opiekuna literackiego National Theatre, który od sześciu lat prowadzi scenę Playhouse.
Po raz pierwszy Pinchbeck spotkał się z Croftem, gdy przyjechał zrobić z nim wywiad dla wydawnictwa Arts Council. Akurat miał przy sobie egzemplarz "Revolution" Davida Quanticka z 2002 roku – książkę o powstawaniu "Białego Albumu". I tak wywiązała się rozmowa. "Powiedziałem, że album Beatlesów mógłby być kanwą dla dobrej sztuki. Zawsze mi się wydawało, że druga strona Abbey Road nadaje się na scenę" – wspomina Pinchbeck, który prowadził w tym czasie własny teatr eksperymentalny. Na to Croft miał odpowiedzieć: "Jeśli ją napiszesz, ja zajmę się reżyserią". I wydawało się, że na tym temat się zakończył.
Dwa lata później Croft wpadł "w kiepski nastrój", gdy nie udało mu się zdobyć praw do wystawienia "Nowego, wspaniałego świata". "Zupełnie zdołowany zaszedłem do księgarni Waterstone’a i zobaczyłem książkę o Beatlesach. Przypomniałem sobie wtedy o tamtej pod tytułem Revolution. I pomyślałem: To będzie przedstawienie o Beatlesach, no, raczej o Białym Albumie".
Sztuka, którą napisał Pinchbeck jest zbiorem luźno powiązanych ze sobą scen, nawiązujących lub odnoszących się wprost do jakiegoś wątku czy motywu każdej z 30 piosenek na płycie. Pinchbeck wymyślił fikcyjnego bohatera Milesa, który pewnego dnia w latach 70. podczas słuchania "Białego Albumu" postanowił popełnić samobójstwo. Podczas śmiertelnej jazdy na kwasie błądzi nie tylko przez historię własnej obsesji, ale także powstawania płyty. (…)
Na kanapie czwórka odwróconych plecami do widzów mężczyzn, których tożsamości można się domyślić, pracuje nad piosenką urodzinową. Według biografów, był to w owym czasie jeden z niewielu dni harmonijnej współpracy podczas słynnych, pełnych napięcia sesji nagraniowych, kiedy to Ringo Starr nawet na chwilę opuścił zespół. Zebrali się w domu Paula McCartneya, żeby obejrzeć pierwszą telewizyjną emisję filmu "The Girl Can’t Help It", który uwielbiali jako dzieci. Piosenka z przedstawienia przypomina nieco – choć jest inna – beatlesowski utwór zatytułowany "Birthday".
Problemy z prawami autorskimi zmusiły Crofta, reżysera przedstawienia, do pewnej przebiegłości. Zna się na tym, bo trzy lata temu wystawiał sztukę na podstawie książki "Rat Pack Confidential" – dużo bardziej kontrowersyjną relację z ekscesów Sinatry i spółki: Na żywo z Las Vegas, a obecnie na West Endzie. Stowarzyszenie Praw Scenicznych jest jednak bardzo niechętnie nastawione, jeśli chodzi o Beatlesów. "Nie wolno wykorzystywać piosenek w scenach" – wyjaśnia Croft. "Tylko jako łączniki między nimi. Można też puścić utwór w tle, ale nie wtedy, gdy którykolwiek z bohaterów ma to usłyszeć. Musieliśmy więc pozmieniać piosenki tak, by tekst i melodia różniły się od oryginałów, nie przysparzając problemów z prawami autorskimi, ale z drugiej strony musiały być na tyle podobne, by publiczność mogła je rozpoznać".
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności tytuł sztuki też nie łamie praw autorskich, ponieważ oficjalnie album nazywa się "The Beatles". "Biały Album" to tylko tytuł roboczy, który powszechnie się przyjął. Ale wizerunek także podlega prawom autorskim, więc aktorzy, choć dwudziestoparoletni i z długimi włosami, nie przypominają zbytnio Beatlesów.
Aktor grający Paula jest praworęcznym gitarzystą, a odtwarzający rolę George’a nie potrafi wcale grać na gitarze. W sali prób Croftowi stale towarzyszy biblia każdego maniaka Beatlesów - "Revolution In the Head" Iana MacDonalda, opisująca każdą piosenkę zespołu. To istotna baza dla przedstawienia, które pod względem stylistycznym stara się oddać chaotyczność sesji na Abbey Road z okresu, gdy raz jeden, to znów drugi obrażony Beatles opuszczał kolegów, żeby z ponurą miną oddać się pracy w pojedynkę.
"Sztuka okazała się łamigłówką samą w sobie. Uznaliśmy, że to także podróż dla widzów. Tu nie ma spójnej fabuły" – mówi Croft.
Jednak jeden ze słuchaczy doszukał się spójnych treści – był nim Charles Manson. Na drzwiach domu w Beverly Hills, gdzie w sierpniu 1969 roku została zamordowana Sharon Tate i jej przyjaciele, nabazgrano krwią słowa "Helter Skelter" [sic], "Pigs" (Świnie) i "Rise" (Wzleć) – napisy odnosiły się do piosenek z "Białego Albumu", które - jak sam Manson sobie uroił - prowokowały go do popełnienia morderstwa. ("Rise" odnosiło się do piosenki "Blackbird"). To właśnie taka płyta: pełna - jak określił to Croft - "dziwnych zbieżności, historii i odniesień". W utworze "Revolution 9" John Lennon oddawał się własnej obsesji na punkcie liczby 9. To także jeden z utworów na płycie ("I’m So Tired" jest drugim z nich), które podobno w tajemniczy sposób zrodziły plotki o śmierci McCartneya.
Pinchbeck dodał do sztuki swoje własne ukryte przesłanie. Jak mówi, Miles otrzymał takie imię, "ponieważ jest to połączenie Michaela i Gilesa. Poza tym długość rowka każdej płyty analogowej wynosi pół mili, więc w podwójnym albumie jest to w sumie mila. Sztuka to opowieść o podróży, jaką przemierza igła gramofonowa i historia owej mili (Miles z ang. to mile – przyp. red.). Był to zbieg okoliczności, szczęśliwy traf, podobnie jak powstanie płyty, która w dużej mierze była wynikiem przypadku".
Na dowód, że macki "Białego Albumu" sięgają jeszcze dalej, Pinchbeck pewnie chciałby dowiedzieć się też, że Paul McCartney napisał utwór "Helter Skelter", żeby przebić nowy singiel The Who, który prasa muzyczna nazwała najgłośniejszym kawałkiem wszechczasów. Singiel ten nosił tytuł "I Can See For Miles"
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
