Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

kobiety, żony, pracownicy, przyjaciele

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez macho » Śro Maj 25, 2011 8:53 am

W jednym z ostatnich wywiadów Radio Times, McCartney opowiedział o swoim spotkaniu z Keithem Richardsem sprzed kilku lat. Gitarzysta miał wyznać, że jego zespół podziwiał chłopców z Liverpoolu za umiejętności wokalne, których brakowało niektórym członkom składu The Rolling Stones:

Byliśmy nietypowi. Keith Richards powiedział m.in. "Człowieku, byliście szczęściarzami, mieliście czterech wokalistów w zespole", podczas gdy The Rolling Stones mieli jedynie jednego – wspomina Paul.

- Ja potrafiłem śpiewać, potrafili to robić także John, George i Ringo(…) Mick [Jagger] zwykł nas określać mianem "czterogłowego potwora". Tworzyliśmy jedność, dlatego Mick tak na nas mówił. Zdarzało się nawet, że zjawialiśmy się gdzieś tak samo ubrani :lol:

Źródło Onet.pl

pozdrawiam
macho
Awatar użytkownika
macho
Beatlesiak
 
Posty: 2130
Rejestracja: Pon Wrz 23, 2002 4:06 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez Pennylane » Pon Wrz 12, 2011 10:27 pm

Donovan opowiada o swojej przyjaźni z Beatlesami i wspólnym pobycie w Indiach

http://www.youtube.com/watch?v=CECrU9tKD9w

Fragmenty „Sunshine Superman. Historia Donovana” z TVP Kultura.
Pełny rock'n'roll od A do Ą
Awatar użytkownika
Pennylane
Mean Mr Mustard
 
Posty: 167
Rejestracja: Wto Mar 30, 2010 9:27 pm

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez Ania1 » Nie Lis 20, 2011 9:06 pm

A tu troszkę o Elvisie i chłopcach z Liverpoolu.....

Otwarta właśnie wystawa w Liverpoolu przybliża pierwsze i jedyne spotkanie dwóch najsłynniejszych wykonawców rockandrollowych XX wieku – Beatlesów i Elvisa Presleya. Okazuje się, że o mało co nie zakończyło się ono klapą.

"Elvis and Us", ekspozycja w liverpoolskim muzeum Beatles Story, przygotowana została we współpracy z archiwistami z Graceland, rezydencji Presleya w Memphis w stanie Tennessee.

Wystawa ukazuje kulisy spotkania Beatlesów z Presleyem w jego willi w Bel Air w Kalifornii podczas trasy Brytyjczyków po Ameryce w 1965 roku.

Według Tony Barrowa, ówczesnego rzecznika prasowego Beatlesów, atmosfera z początku nie była miła. Gdy Beatlesi przeszli przez podwórze zastawione Bentleyami oraz motocyklami Harley Davidson i przekroczyli próg domu Presleya, John Lennon od razu zadał bezceremonialne pytanie.

– John spytał, gdzie podział się stary, rockandrollowy Elvis. W owym czasie Presley nagrywał głównie ścieżki dźwiękowe do własnych filmów – wspomina Barrow. – Lennon powiedział to na poły żartobliwie, ale bardzo szczerze.

Presley zbył ten komentarz śmiechem, ale rozmowa nie kleiła się, dopóki Elvis nie poprosił, by przyniesiono do pokoju gitary. – Zaczęli brzdąkać i dopiero wtedy impreza się rozkręciła – opowiada Barrow. – Nie mieli sobie zbyt wiele do powiedzenia, ale kiedy chwycili za instrumenty, błyskawicznie znaleźli wspólny język.

Barrow, który występuje w wyświetlanych na wystawie filmach, zdradza, że powstała naprędce supergrupa zagrała standardy rockandrollowe oraz kilka piosenek Beatlesów i Presleya, ale perkusista Ringo Starr szybko poczuł się zlekceważony. – Ringo wybijał rytm na krześle, ale wkrótce opuścił sesję i zaczął grać w bilard z obsługą techniczną.

Beatlesi zorientowali się, że pora się zbierać, gdy "Pułkownik" Tom Carter, menadżer Presleya, wszedł do pokoju z prezentami dla gości – papierowymi torebkami, w których znajdowały się płyty z hitami Elvisa.

Chłopcy z Liverpoolu nie kryli później satysfakcji, że spotkali gwiazdora, który tak mocno zainspirował ich brzmienie, jednak z początku byli dość rozczarowani, przyznaje Barrow.

– John stwierdził, że było to równie ekscytujące, jak spotkanie z Engelbertem Humperdickiem. Ktoś inny zasugerował, że Elvis był naćpany do nieprzytomności, na co George Harrison odpowiedział: "A my nie byliśmy?".

Wystawa, na której można obejrzeć niepokazywane nigdy poza Graceland przedmioty – między innymi wysadzane strasami kostiumy Elvisa z Las Vegas oraz jego koszulę z filmu "Więzienny rock" – jest mimo wszystko świadectwem wielkiego wpływu, jaki Presley wywarł na Beatlesów.

– Kiedy Beatlesi pierwszy raz lecieli do USA, traktowali tę podróż jak wyprawę do Ziemi Świętej, a Elvis był ich największym idolem – podkreśla Barrow. – Wydaje mi się jednak, że w drugą stronę to nie działało – jeżeli ktokolwiek miał powody bać się Beatlesów, to właśnie Elvis.

http://muzyka.onet.pl/publikacje/jedyne-spotkanie-gigantow,1,4886947,wiadomosc.html
Awatar użytkownika
Ania1
Beatlesiak
 
Posty: 1052
Rejestracja: Śro Kwi 13, 2005 8:27 am
Miejscowość: Warmia

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez Rita » Wto Lis 01, 2016 8:56 pm

I znów Dave Davies o Beatlesach i Lennonie, tym razem w wywiadzie udzielonym magazynowi Classic Rock w (jak przypuszczam w wyniku moich ustaleń) 2011 roku:

"Beatlesi to był jedyny temat, na jaki zawsze się z Peterem Quaifem [nieżyjącym już basistą Kinksów] spierałem. Osobiście nigdy ich nie lubiłem, ale Pete uważał, że nawet z tyłków świeci im słońce. Mówiłem mu: Daj spokój, przecież jesteśmy od nich lepsi! Kiedyś Kinksi otwierali koncert Beatlesów w Liverpool Empire, i strasznie chcieliśmy obejrzeć gitary, na jakich grali. Wiedzieliśmy, że były to Rickenbackery. Chciałem podejść i zagrać na którejś z nich, ale John Lennon nie dał nam ich nawet dotknąć - 'Wara mi od nich!' Taki paranoiczny, chociaż zabawny, koleś.

[Beatlesi] Strasznie się o wszystko, w tych swoich eleganckich garniturkach i fryzurkach, cackali. John przychodził do klubu The Scotch of St James. Wydaje mi się, że mnie lubił, przede wszystkim dlatego, że miałem wszystko w d***e. Chociaż u mnie nie wynikało to z wewnętrznego rozgoryczenia, tak jak u niego. Niezadowolenie Johna brało się w dużej mierze z głęboko zakorzenionych doświadczeń i poczucia rozgoryczenia. Ale ja, w przeciwieństwie do niego, miałem świetne dzieciństwo. Raz byliśmy obaj w The Scotch of James i siedzieliśmy pijani przy stoliku. Wcześniej łyknąłem co nieco i nawijałem jak najęty, a John nie mógł mi przerwać. Kiedy wychodziłem, powiedział mi: 'Jesteś jedną z najobrzydliwszych osób, jakie kiedykolwiek spotkałem!' Dla mnie był to komplement."




http://teamrock.com/feature/2016-11-01/ ... rother-ray
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Awatar użytkownika
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1943
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez Rita » Nie Sty 08, 2017 7:55 pm

Niedawno skończyłam czytać biografię współczesnego Beatlesom zespołu The Creation.

Nie znalazłam w niej niestety żadnych opowieści o relacjach The Creation z Beatlesami poza wzmianką jednego z członków zespołu, który pamiętał Johna z jego wcześniejszych, liverpoolskich lat. Lennon wówczas robił na nim wrażenie typowego wkurzonego gościa, który chętnie zdewastowałby jakiś pokój hotelowy ;) - to raczej moja bardzo luźna parafraza, niż dosłowne słowa, gdyż nie mogę znaleźć tego fragmentu, a biografia niestety nie posiada indeksu. Poza tym jednak the Creation, zapewne po części z powodu braku komercyjnego sukcesu, prawdopodobnie należeli do tych zespołów, które nieczęsto miały okazję spotykać się z Beatlesami na gruncie towarzyskim, a i też nigdy nie dostąpili "zaszczytu" supportowania ich na jakimś koncercie.

Znalazłam jednak krótki fragment dotyczący Sgt. Peppera i w związku z rozpoczęciem jubileuszowego roku tego albumu uznałam, że warto go ów fragment przytoczyć:

Bob Garner, basista i później także wokalista zespołu:

"Kupiłem [Peppera] w dniu, w którym się ukazał. Udało mi się dostać egzemplarz. Był taki sklep muzyczny na Piccadilly Circus, w którym tego dnia zaczęli sprzedaż już o dwunastej. Mogę powiedzieć, że zdarłem tę płytę. To jedna z tych rzeczy, których słuchasz i za każdym razem odnajdujesz na coś, czego nie słyszałeś wcześniej. Jak dla mnie to chyba najlepszy album w dziejach. Jest niemal jak musical. Bardzo mi się podobało, że [Beatlesi] nie ograniczyli się na niej tylko do grania rock'n'rolla, ale połączyli wszystkie utwory i pomysły w jedną całość".

June Clark, sekretarka fanklubu zespołu: "Bob na punkcie "Peppera" dosłownie zwariował. Przypuszczam, że tak samo było z Eddiem. Ta płyta po prostu nie mogła nie pozostawić wpływu na muzyków w tamtym czasie. Wszyscy w kółko gadali tylko o niej. Pamiętam jak Joey Molland, który potem grał w Badfinger, nie mógł uwierzyć, że taki album w ogóle powstał. Pepper był niesamowity. Kiedyś poszłam odwiedzić moją szacowną, wiktoriańską podstawówkę i nie zapomnę, jak moja nauczycielka muzyki przyniosła ten album i powiedziała: 'Dziś posłuchamy tego albumu, bo jest on przykładem najgenialniejszej muzyki, jaką kiedykolwiek dane mi było usłyszeć'. I omówiła calusieńki album, a nie tylko budowę akordów"

[Cytaty w tłumaczeniu za "Our Music Is Red With Purple Flashes. The Story of the Creation" Seana Egana].

A korzystając z okazji, chciałabym zapoznać wszystkich nieobeznanych tutaj z kapelą The Creation, która chociaż nie odniosła sukcesu w czasach swego istnienia i długo pozostawała zapomniana, to jednak z biegiem lat nabrała w pewnych kręgach statusu zespołu kultowego (m.in. wytwórnia Creation Records, z którą swego czasu podpisali kontrakt Oasis - swoją drogą też fani TC - została nazwana na cześć chłopaków).

Warto dodać, że wspomniany tu już gitarzysta zespołu, Eddie Phillips, na długo przed Jimmym Pagem grał na gitarze smyczkiem. W biografii i wcześniej w jeszcze jednym źródle natknęłam się na informację, że próbował również używać do gry na gitarze ziemniaka, i jako stuprocentowa gitarowa laiczka nie mogę odżałować, że temat ten nigdzie nie został rozwinięty ;)

https://www.youtube.com/watch?v=mmxMqV00cUE

A pozostając w temacie, niektóre kompozycje The Creation nie ustępują moim zdaniem utworom najbardziej uznanych zespołów drugiej połowy lat 60. Jak dla mnie "How Does It Feel To Feel" mogłoby się z powodzeniem znaleźć na Magical Mystery Tour, a kto wie, czy nawet nie na samym Pepperze:

https://www.youtube.com/watch?v=rIGcipQ3THY
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Awatar użytkownika
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1943
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez dr Maxwell » Nie Sty 08, 2017 8:44 pm

Rita napisał(a):Niedawno skończyłam czytać biografię współczesnego Beatlesom zespołu The Creation.


Rewelacja! Wysoko cenię ich płytę z 1967 roku "We Are Painterman''.
Awatar użytkownika
dr Maxwell
Admiral Halsey
 
Posty: 812
Rejestracja: Wto Paź 12, 2010 6:31 pm

Re: Relacje Beatlesów z innymi zespołami/artystami lat 60.

Postprzez John » Pią Maj 31, 2019 10:54 pm

Przeglądałem temat, ale tego tu nie zauważyłem, a chyba wszyscy spotkali się z fotkami z tej sesji. Jakieś relacje między nimi musiały być. Te zdjęcia pochodzą z jedynej takiej sesji, gdzie było podobno zrobione 6 zdjęć. Na trzecim skanie zdjęcie, które ukazało się w gazecie „FAKTY" w 84r. Ktoś zmienił tło.
„(...)Pod koniec 1963 roku dla Brina liczyły się trzy zespoły: The Beatles, Gerry And The Pacemakers oraz Billy Kramer And The Dakotas. Razem zespoły sprzedały wtedy 2 000 000 płyt...." Sesja z 21 czerwca 1963r.
Image . Image . Image
John
Sierżant Pepper
 
Posty: 110
Rejestracja: Czw Maj 20, 2004 7:20 am
Miejscowość: Gdańsk

Poprzednia

Wróć do Ludzie z otoczenia Beatlesów

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości