Strona 1 z 1

Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Śro Lut 03, 2016 2:44 pm
przez winter rose
Żeby zrobić trochę zamieszania, postanowiłem kontynuować pojedynki (jeśli nikomu to nie przeszkadza) płyt Beatelsów.
Wybrałem dwie nielubiane płyty Paula Pipes Of Peace z 1983 i Press To Play z 1986.
Te płyty to dla mnie trudny wybór, obydwie mają kilka dobrych punktów, ale właściwie są na podobnym poziomie

Re: Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Śro Lut 03, 2016 5:49 pm
przez Yer Blue
2 najgorsze płyty Jamesa Eda, aż nie chce się żadnej faworyzować ;) Gdybym miał zadać pytanie w ankiecie to brzmiałoby: która z tych płyt przynosi ci mniej bólu? ;)

Mnie trochę mniej boli Pipes Of Peace :) W przeciwieństwie do Press To Play, które lubi pewnie z 6 osób na 1000, Pipes ma swój wyraźny elektorat z Adminem na czele. Szanujmy odmienność gustów ;)

Re: Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Czw Lut 04, 2016 9:22 pm
przez svarog
Pipes Of Peace zawiera dwa duże hity ale szybko miałem dość tej płyty w przeciwieństwie do Press To Play, do której nawet często wracam. Posiada niepowtarzalny surowy i nieco mroczny klimat.

Re: Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Czw Lut 04, 2016 10:01 pm
przez winter rose
svarog napisał(a):Pipes Of Peace zawiera dwa duże hity ale szybko miałem dość tej płyty w przeciwieństwie do Press To Play, do której nawet często wracam. Posiada niepowtarzalny surowy i nieco mroczny klimat.

Właściwie to muszę się z Tobą zgodzić, Pipes Of Peace dla mnie jest strasznie plastikowe, wiele utworów mnie razi.
Press To Play też nie jest jakimś świetnym albumem, ale mimo wszystko jest tam kilka ciekawych brzmieniowo nagrań, niektóre nawet są bardziej eksperymentalne i jak dla mnie Say Say Say < Press.
Jednak POP ma świetną produkcję George'a Martina i kilka świetnych utworów.
Właściwie to bardzo trudno je wybrać, dla mnie to dwie najsłabsze płyty Paula, ale mają ciekawe utwory.
Stawiam je na równi z malutkim przechyleniem na PTP.

Re: Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Nie Lut 28, 2016 1:29 pm
przez dr Maxwell
Płyty “Pipes of Peace “i “Press To Play” , z pewnością nie należą do ulubionych w ocenach fanów. Fajki po wspaniałym “Tug Of War'' , przyniosły mi spore rozczarowanie. Jeżeli wydawnictwo broni się dość udanymi kompozycjami na stronie A płyty analogowej , to jej rewers jest po prostu mdły. Z małymi wyjątkami jak np.przepiękna ballada “Through Our Love'' (wspaniale zinstrumentalizowaną przez Martina) czy partia basu Stanleya Clarka w “Hey Hey”. Po latach uważam album “Press to Play'' za ...ciekawszy. Niedawno wspólnie z Fangornem oglądałem teledysk do “Pretty Little Head” i powiedział on, że ten zestaw obrazu z muzyką jest już ciekawszy niż cały Pipes...Wydaje mi się ,że problemem dla fanów , było i jest brzmienie płyty ,zbyt przeładowane elektroniką. Tak jednak w większości brzmiał pop w połowie lat 80-tych - jak w “Talk More Talk'' (posłuchajcie ze znanych np Genesis i ich Invisible Touch). Pomimo to , Paul dał nam nieco klasycznych melodii:“Footprints'' czy “Only Love Remain'' bronią się. Bardzo lubię też “Press”. Odnoszę wrażenie ,że po latach chętniej przypomniałbym sobie płytę ex-Beatlesa z 1986 roku.

Re: Pipes Of Peace vs Press To Play

PostWysłany: Nie Lut 28, 2016 10:05 pm
przez Yer Blue
dr Maxwell napisał(a):Wydaje mi się ,że problemem dla fanów , było i jest brzmienie płyty ,zbyt przeładowane elektroniką.


Moim główny zarzutem dla "Press To Play" są bardzo słabe kompozycje, pozbawione czegokolwiek zapamiętywalnego (oprócz wspomnianych “Footprints'' czy “Only Love Remains", które mają dobre melodie). Brzmienie też jest tragiczne ale jeśli kompozycja ma jakiś urok to zawsze się wybroni, jak niektóre utwory na równie tragicznie brzmiącym "Flowers In The Dirt" czy choćby "Temporary Secretary" :) Trudno o bardziej kiczowate brzmienie, a proszę - jest urok, jest jakiś pomysł by z tego kiczu zrobić coś wrywającego się w pamięć i kompozycja się broni. "Press To Play" kompozytorsko jest do bólu nijaki.