Filmy :D

Tu możesz napisać o wszystkim ...nawet jeśli nie ma to związku z Beatlesami.

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Pią Lut 05, 2016 2:35 am

Ostatnio nadrabiam zaległości z klasyki :)

Zacznę tak, jak prof. Tadeusz Lubelski na prelekcji przed seansem „Do utraty tchu”, na którym byłem: „W zasadzie to każdy zna ten film i nie będzie zaskoczeniem dla nikogo, jeśli powiem, że na końcu główny bohater...” I bum! zdradził całe zakończenie. :)

A więc na końcu główny bohater... no dobra, nie jestem profesorem i aż tak daleko się nie posunę, ale będą spojlery, więc jeśli ktoś nie widział filmu, a nie chce znać szczegółów fabuły, to powinien uważać.

„Nocny kowboj” Johna Schlesingera to niewątpliwie jeden z najgłośniejszych filmów lat 60. Opowieść o młodym chłopaku z Teksasu, który przybywa do Nowego Jorku, by zarabiać jako żigolak, jest jednym z najważniejszych filmów w historii amerykańskiego kina. To nie tylko wspaniałe świadectwo czasów, ale i piękne dzieło, którego uniwersalne przesłanie jest czytelne dzisiaj tak samo, jak prawie pół wieku temu.

Dwudziestokilkuletni Joe Buck (Jon Voight) wyrusza w podróż przez całe Stany Zjednoczone, by dotrzeć do miasta dobrobytu – Nowego Jorku. Marzy, by pracować jako żigolak. Wierzy, że nowoczesny i kosmopolityczny Nowy Jork oraz jego mieszkanki przyjmą go z otwartymi ramionami i przywitają deszczem pieniędzy. Szybko okazuje się, że rzeczywistość wygląda inaczej. Na miejscu zostaje oszukany przez drobnego cwaniaczka i oszusta, Rico Salvatore Rizzo, zwanego (ze względu na swoją fizjonomię) „Szczurkiem”.

Pierwsze sceny szybko i zdecydowanie nakreślają nam sytuację bohatera – miasteczko bez perspektyw, słabo płatna praca fizyczna – szybka, mocna decyzja o wyjeździe do Nowego Jorku. Co pcha Joe Bucka na drugi koniec Stanów? Wydaje się, że po prostu chęć łatwego i przyjemnego zarobku. W trakcie filmu dowiemy się, że sprawa ma głębsze podłoże i znamiona może bardziej działań podświadomych niż przemyślanych. Świetnym zabiegiem jest podawanie widzowi retrospekcji z życia bohatera w formie onirycznych przebłysków, które wdzierają się nieproszone, wywoływane jakimś impulsem z otoczenia. Stopniowo więc dowiadujemy się, że pewny siebie, przystojny, pełen energii i chęci działania chłopak ucieka. Byle jak najdalej od wspomnień, od przykrych chwil i miejsc, które będą mu je przypominać. Drugi koniec kraju wydaje się najlepszym miejscem, by zacząć życie pełne sukcesów. Życie łatwe i przyjemne.

Okazuje się jednak, że los żigolaka nie jest taki, jak oczekiwał. Joe szybko ląduje dosłownie na ulicy. Wpojone w dzieciństwie przekonanie o własnej niezwykłości dodaje mu pewności siebie, która szybko okazuje się złudna, zbudowana tylko na pięknym i zadbanym wyglądzie, na fetyszyzowanym stroju kowboja. Moc dolara też nie okazuje się nieograniczona, a pieniądze wolą opuszczać portfel Bucka niż do niego wędrować. Nowy Jork, oko amerykańskiego cyklonu, miasto Amerykańskiego Snu, zadziwia i przytłacza prowincjonalnego chłopaka, ale także szybko pokazuje swoje drugie oblicze. Miasto bogactwa, kolorowych strojów, narkotykowych imprez, głośnej muzyki, wielkich neonów i gęstego ruchu ulicznego to także miasto slumsów, ruder, dzielnic nędzy i biedoty. Naiwny Joe Buck zostaje wrzucony do tego tygla bez żadnego przygotowania. Szybko zamienia pracę marzeń w przykry obowiązek, za który i tak nie dostaje wynagrodzenia. W Nowym Jorku jego kowbojski strój nie jest już wyznacznikiem tradycyjnej, twardej męskości – czasem wręcz przeciwnie. Nic nie jest takie, jakie wymarzył sobie Joe Buck.

Czy więc jego podróż jest porażką? Marzenia zostają zweryfikowane, rzeczywistość jest szorstka i brutalna, ale Joe Buck zyskuje kilka ważnych rzeczy. Znajduje przyjaciela – w postaci odpychającego, biednego cwaniaczka, który pierwszego dnia znajomości oszukuje naszego bohatera. Zmuszony przez okoliczności, zamieszkuje w ruderze zajmowanej przez Szczurka, by stamtąd próbować jeszcze raz podbić Nowy Jork. Co mu się oczywiście nie udaje, ale już z innych względów niż za pierwszym razem. Joe Buck uczy się – i to jest moim zdaniem sedno filmu – odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale za drugiego człowieka. Dojrzewa do tego, by zaopiekować się bliźnim. Robi to, czego nie potrafiły jego matka i babcia – rezygnuje z egoistycznych dążeń, by pomóc przyjacielowi, nie oczekując za to żadnej nagrody. Do końca miota się między własnym szczęściem a pomocą wzbudzającemu litość cwaniaczkowi. Ale to nie litość motywuje go do końcowej decyzji – a raczej przyjaźń. Przepiękna scena porzucenia stroju kowboja znamionuje wewnętrzną przemianę Joe Bucka – z dziecka w dorosłego. Druga podróż, którą podejmuje bohater, to w jeszcze większej mierze podróż w nieznane. Nie wie, co czeka go u kresu drogi, ale decyduje się wyruszyć w nią w imię przyjaźni. Naiwność Bucka zostaje przekuta w dobro, a egoizm ustępuje miejsca empatii.

Dzięki genialnym kreacjom aktorskim rozumiemy doskonale problemy bohaterów, ich emocje i motywacje. Wspaniały duet Jona Voighta i Dustina Hoffmana operuje przy tym środkami tak różnymi, jak fizjonomie i cechy charakteru bohaterów. Hoffman przechodzi metamorfozę, która zmienia go nie do poznania – intonacja i barwa głosu, zaniedbany wygląd, charakterystyczny sposób poruszania się (Rico kuleje) czynią z niego urodzonego ulicznego cwaniaczka. Kogoś, kogo nie chcielibyśmy poznawać bliżej, ale kto ma w sobie nieodparty magnetyzm; odpycha, ale i fascynuje. Jedna scena w wykonaniu Hoffmana jest wybitna – gdy Rico szczerze wyznaje, że nie może chodzić, gdy zdaje sobie sprawę z własnej zależności od innych. Z tego, że mimo młodego wieku jest już nieuleczalnie chorym kaleką. Rico to postać tragiczna – gdy poznajemy jego życiorys, okazuje się, że to po prostu biedny chłopak z ubogiej rodziny, którego skrzywdziło życie, próbujący związać koniec z końcem, próbujący żyć z tego, co najlepiej potrafi. Tak różny, a tak podobny do Joe Bucka, odgrywanego równie wspaniale przez Johna Voighta, który delikatniej niż Hoffman wchodzi w swoją postać, ale owocuje to także udanym i przekonującym występem. Voight świetnie przedstawia nie tylko pewność siebie, ale i zagubienie bohatera; radość i strach, gniew i dobrotliwość, naiwność i frustrację.

Na szczególne uznanie zasługują debiutanckie zdjęcia Polaka, Adama Holendra. Pozwalają nam one razem z Joe Buckiem poznawać najpierw widziane zza szyby miasteczka, a potem wielki Nowy Jork z całym blichtrem i splendorem z jednej strony, mrokiem i brudem z drugiej. Psychodeliczna sekwencja imprezy w stylu Warhola sfotografowana jest z równą pewnością i wizją, co świetnie zmontowane przebłyski wspomnień oraz dzienne i nocne wędrówki Bucka po mieście.

Osobne miejsce należy się ścieżce dźwiękowej. Piosenki oddające klimat Nowego Jorku końca lat 60. (z takimi zespołami, jak The Groop czy znane nam Elephant's Memory) są integralnym elementem filmu. „Nocny kowboj” kojarzony jest jednak przede wszystkim z jedną piosenką, „Everybody's Talkin'” w wykonaniu Harry'ego Nilssona. Rzadko zdarza się, by piosenka nienapisana na potrzeby filmu (ba! to przecież cover) tak idealnie z nim współgrała. Choć Nilsson proponował Schlesingerowi inne utwory, choć sam Bob Dylan specjalnie napisał piosenkę (ale nie zdążył jej dokończyć), to ostatecznie w filmie znalazł się wyżej wymieniony utwór, który jest piękny sam w sobie, ale na ekranie zyskuje dodatkowe znaczenie. „Idę tam, gdzie słońce prześwieca przez krople deszczu; tam, gdzie pogoda jest odpowiednia do mojego stroju” lub „Wszyscy mówią do mnie – lecz nie słyszę słów, jedynie echo duszy mej; ludzie gapią się, lecz nie widzę twarzy, jedynie cienie ich oczu” – tak mógłby powiedzieć o sobie Joe Buck.

Inspiracje „Nocnym kowbojem” widać w niezliczonej ilości filmów, także tych z ostatnich lat. Mnóstwo produkcji o nietypowej, trudnej przyjaźni wydaje się czerpać z filmu Schlesingera; wiele zawdzięcza mu także współczesne kino drogi oraz filmy o dojrzewaniu. Daleki jestem od twierdzenia, że „takich dzieł już nie robią”, jednak taki film jak „Nocny kowboj” pewnie długo nie powstanie. Na pewno w tym wypadku film, który trzeba znać, jest jednocześnie filmem, który warto obejrzeć ze względów pozahistorycznych.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez bobski66 » Sob Lut 06, 2016 4:06 am

Polecam film "Pakt z diabłem" ("Black Mass"). Martin Scorsese by się nie powstydził.
http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1-36002
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 2056
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Filmy :D

Postprzez Helter-Skelter » Sob Lut 06, 2016 2:31 pm

Kochani a jak u Was ze..."Zjawą"?
Będzie w końcu Oscar dla Leonarda?
Dla mnie prawie trzy godziny wspaniałego kina. Jako fan Di Caprio jestem w grupie osób, która będzie wielce rozczarowana,
jeśli i tym razem Akademia go znów nie doceni :(
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 583
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Sob Lut 06, 2016 6:49 pm

Helter-Skelter napisał(a):Kochani a jak u Was ze..."Zjawą"?
Będzie w końcu Oscar dla Leonarda?
Dla mnie prawie trzy godziny wspaniałego kina. Jako fan Di Caprio jestem w grupie osób, która będzie wielce rozczarowana,
jeśli i tym razem Akademia go znów nie doceni :(

Ja idę w czwartek. Co do Oscarów, to już od jakiegoś czasu uważam, że nie jest to miarodajna nagroda.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Rita » Nie Lut 07, 2016 1:52 pm

Fangorn - jak zwykle nie zawiodłam się na Twojej recenzji 8) Aż sobie obejrzałam film ponownie i cóż... niezmiennie wspaniały to obraz :)

A potem przejrzałam, co na jego temat piszą ludzie na Filmwebie i natknęłam się na czyjąś nietypową, ale arcyciekawą interpretację, jakoby Rico Rizzo miał być "wymyślonym" przyjacielem Joe Bucka (ja bym dodała: projekcją jego podświadomości), pomagającym mu wydorośleć i otworzyć na potrzeby innych. Świadczyć o tym miałby fakt, że Rico, w momencie, gdy go poznajemy, jest może kulawy, ale za jeszcze dość silny, potem zaś coraz bardziej "marnieje" (w miarę, jak Buck dorośleje), a ostatecznie, gdy ten już go nie potrzebuje, wiemy, co się zdarzyło (tu był spoiler) ;) muszę przyznać, że dało mi to do myślenia.

A od siebie jeszcze dodam, że nie wiem, czy taki był oryginalny zamysł twórców filmu, czy to kompletnie przypadkowe, ale uroda filmowego Joe Bucka jak dla mnie wybitnie kłóci się z tym jego twardym, "kowbojskim" imagem. No Johnem Waynem to on z wyglądu nie był :) co świadczy wybitnie o tym, jak bardzo pozorowana była ta kowbojska poza.

PS Nie wiem, czy już o tym pisałam, ale Dustin pewnego razu tak bardzo wczuł się w to swoje kaszlanie, że aż zwymiotował na planie. A żeby uwiarygodnić siebie jako kalekę, nosił w butach kamyki. A film w momencie wejścia do kin miał rating X (!).
Ostatnio edytowany przez Rita Nie Lut 07, 2016 4:05 pm, edytowano w sumie 2 razy
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Nie Lut 07, 2016 3:45 pm

Cieszę się, że Ci się podobało :)
Rita napisał(a):A potem przejrzałam, co na jego temat piszą ludzie na Filmwebie i natknęłam się na czyjąś nietypową, ale arcyciekawą interpretację, jakoby Rico Rizzo miał być "wymyślonym" przyjacielem Joe Bucka (ja bym dodała: projekcją jego podświadomości), pomagającym mu wydorośleć i otworzyć na potrzeby innych. Świadczyć o tym miałby fakt, że Rico, w momencie, gdy go poznajemy, jest może kulawy, ale za jeszcze dość silny, potem zaś coraz bardziej "marnieje" (w miarę, jak Buck dorośleje), a ostatecznie, gdy ten już go nie potrzebuje, wiemy, co się zdarzyło (tu był spoiler) ;) muszę przyznać, że dało mi to do myślenia.

Ale pojechałaś ze spoilerem! :wink: Bardzo ciekawa interpretacja, pasująca do wymowy filmu. Choć chyba jedna z tych, które do końca nie mieszczą się w logice i sposobie konstrukcji świata przedstawionego (bo przecież Rico rozmawia też z innymi osobami, inni go widzą, dotykają itp.), a raczej przynależą do warstwy symbolicznej, stanowią bardziej "drugie dno" niż podstawową ścieżkę znaczeniową. Tak moim zdaniem. Co do wyglądu Jona Voighta, to myślę, że to było zamierzone, choć także nie wiem. Co ciekawe, sam Voight pochodzi z Nowego Jorku, a wspaniale gra Teksańczyka, Hoffman natomiast jest z... Kalifornii (Los Angeles) :)

Albo inna ciekawostka: słynna scena z tekstem "I'm walking here!" była (choć relacje są różne) improwizowana, gdy taksówka wjechała dosłownie pod nogi aktorów, prosto w kamerę. Hoffman nie chciał przerywać ujęcia, więc zamiast krzyknąć: "Spadaj pan, kręcimy tu film!", powiedział to, co powiedział - a zostało to później wielokrotnie zacytowane np. w "Powrocie do przyszłości II" czy grze "GTA" :)
https://www.youtube.com/watch?v=X6s-rtAkjKA :D
Ostatnio edytowany przez Fangorn, Nie Lut 07, 2016 7:07 pm, edytowano w sumie 1 raz
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Rita » Nie Lut 07, 2016 3:59 pm

Fangorn napisał(a):Ale pojechałaś ze spoilerem! :wink:


Bo postanowiłam być jak ten profesor, co go zacytowałeś na początku ;)

[No dobra, wywaliłam spoiler, może jeszcze jakieś niewinne duszyczki się uchronią ;)]

Też myślałam o tym, że inni również widzą Rico i z nim rozmawiają. Ale co, jeśli projekcja głównego bohatera jest tak silna, że obejmuje też inne osoby? Tak sobie tylko gdybam, bo ta interpretacja naprawdę mnie zaintrygowała :)

O, nie wiedziałam, że słynna scena Dustina ma aż tyle nawiązań!
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Wto Kwi 05, 2016 2:05 pm

Bardzo polecam film "Pokój" ze zdobywczynią Oscara, Brie Larson.
Dla mnie to, nie "Zjawa", było kandydatem do nagrody akademii w kategorii najlepszy film.
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Filmy :D

Postprzez bobski66 » Wto Kwi 05, 2016 3:02 pm

Emeela napisał(a):Bardzo polecam film "Pokój" ze zdobywczynią Oscara, Brie Larson.
Dla mnie to, nie "Zjawa", było kandydatem do nagrody akademii w kategorii najlepszy film.

Jeszcze nie widziałem, ale teraz to już muszę zobaczyć.
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 2056
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Śro Kwi 13, 2016 10:37 pm

bobski66 napisał(a):
Emeela napisał(a):Bardzo polecam film "Pokój" ze zdobywczynią Oscara, Brie Larson.
Dla mnie to, nie "Zjawa", było kandydatem do nagrody akademii w kategorii najlepszy film.

Jeszcze nie widziałem, ale teraz to już muszę zobaczyć.

"Pokój" jest moim zdaniem dobrym filmem, ale interesujący scenariusz z kilkoma ciekawymi obserwacjami oraz zasługująca na uznanie strona techniczno-wizualna zostały przytłoczone typowo hollywoodzką warstwą emocjonalną (jeśli wiecie, o czym mówię). Liczyłem bardzo na ten film i niestety trochę się zawiodłem.

Zachęcam natomiast do obejrzenia filmu "Opowieść o miłości i mroku". Reżyserski debiut Natalie Portman niesamowicie mnie urzekł. Może nie jest absolutnie oryginalny (w dzisiejszym kinie to niestety rzadkość), liryzm nie każdemu przypadnie do gustu, pewnie niektórzy uznają go za banalny, ale udało się w nim całkiem nieźle ukazać dzieciństwo pisarza (film powstał na podstawie autobiografii Amosa Oza) oraz realia Izraela w okresie powstawania tego państwa tuż po II wojnie światowej. Poza tym Natalie Portman stworzyła wspaniałą kreację aktorską. Natomiast co oczarowało mnie najbardziej, spychając pewne niedostatki na dalszy plan, to ulotna magia, którą udało się uchwycić. Atmosfera gdzieś pomiędzy filmami Paolo Sorrentino a "Sklepami cynamonowymi" Bruno Schulza. Delikatna, niewypowiedziana, zawarta w malarskich kadrach Sławomira Idziaka, jak i w strukturze filmu, w której wykorzystano motyw opowieści w opowieści albo alegorycznych opowiadań składających się na jedną całość. Do tego piękna muzyka. Może mam słabość do tematyki żydowskiej (warto dodać, że jest to film izraelski i aktorzy mówią po hebrajsku), ale zachęcam gorąco do zapoznania się z tym tytułem (leci właśnie w kinach).
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Nie Maj 08, 2016 11:47 pm

Ostatnio widziałem niezwykle zajmujący film „Zło” z 2003 r. w reżyserii Mikael Håfströma. Jest to ekranizacja autobiografii znanego (także w Polsce) szwedzkiego pisarza, Jana Guillou, opowiadająca o młodym chłopaku, Eriku, który – po wyrzuceniu ze szkoły publicznej za stosowanie przemocy – zostaje wysłany do szkoły z internatem. Tam staje przed wyborem: podporządkować się systemowi lub przeciwstawić się mu; podążać w zgodzie z oczekiwaniami i przyjętym modelem postępowania czy w zgodzie z sumieniem. Akcja dzieje się pod koniec lat 50. w Szwecji, a sportretowana w filmie szkoła istniała naprawdę. Film zastanawia się nad istotą zła, nad jego usadowieniem w naturze człowieka, jego instytucjonalizacją i skutkami wychowawczymi systemu, którego podstawą jest podporządkowanie jednego człowieka innemu. Bowiem w szkole, do której trafia Erik, obowiązuje ścisły, choć niepisany, regulamin. Nauczyciele zajmują się uczeniem, niczym więcej. Nie ingerują w wewnętrzne sprawy uczniów, wśród których prym wiodą starsi znęcający się (ujmując bardzo oględnie) nad młodszymi. Instytucjonalizacja tego znęcania się jest przerażająca. Wrzucony w środek systemu Erik, sam mający problemy z nadużywaniem przemocy, uciekający od bijącego go ojczyma, pod wpływem współlokatora postanawia wyrazić swój opór wobec systemu metodami pokojowymi. Świadom swej fizycznej przewagi nad innymi uczniami, musi coraz mocniej powstrzymywać się przed staniem się podobnym do swoich starszych kolegów. Ta gra nerwów udziela się widzowi, który z rosnącym zdenerwowaniem obserwuje zachowanie starszych uczniów szkoły, czekając bezsilnie na rozwiązanie konfliktu. Rozwiązanie niebanalne, pozbawione czarno-białych podziałów, tak jak film oparte na założeniu, że nie ma absolutnego zła, jak i absolutnego dobra. W każdym tkwi potencjał do czynienia dobra i do czynienia zła i różne okoliczności oraz nasza wola sprawiają, jak te proporcje odzwierciedlane są w czynach. To kolejny niezwykle zajmujący i nieoczywisty film skandynawski, który gorąco polecam, tak jak poleciła mi go Rita :)
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Rita » Pon Maj 09, 2016 11:58 am

Lubię to uczucie, gdy ludziom podobają się polecane przeze mnie filmy czy książki.
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Yer Blue » Wto Maj 10, 2016 11:49 pm

Obejrzałem wspomniane wyżej "Zło" i jestem pod ogromnym jego wrażeniem. Może z 10 lat temu widziałem to w TV ale pamiętam, że te bardziej brutalne sceny omijałem, a końcówkę chyba odpuściłem. Film pozostawia w odczuciu wielkiej złości, bezradności i zagubienia i nie sposób o nim nie myśleć. Tak bardzo chciałoby się wejść w ten film i wpłynąć w jego bieg. Tak wiele emocji. A zemsta jest słodka. 10/10.

Fangorn napisał(a):
bobski66 napisał(a):
Emeela napisał(a):Bardzo polecam film "Pokój" ze zdobywczynią Oscara, Brie Larson.
Dla mnie to, nie "Zjawa", było kandydatem do nagrody akademii w kategorii najlepszy film.

Jeszcze nie widziałem, ale teraz to już muszę zobaczyć.

"Pokój" jest moim zdaniem dobrym filmem, ale interesujący scenariusz z kilkoma ciekawymi obserwacjami oraz zasługująca na uznanie strona techniczno-wizualna zostały przytłoczone typowo hollywoodzką warstwą emocjonalną (jeśli wiecie, o czym mówię). Liczyłem bardzo na ten film i niestety trochę się zawiodłem.


A dla mnie nie jest to dobry film :) Który to już raz amerykańskie kino przeraża mnie swoim infantylnym charakterem.
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4270
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Filmy :D

Postprzez Yer Blue » Czw Wrz 08, 2016 9:23 pm

30 września wychodzi bardzo wyczekiwany przeze mnie film, "Ostatnia rodzina". Historia ciężka do odwzorowania na ekranie, ale po zwiastunie trochę odetchnąłem:
https://www.youtube.com/watch?v=Z4CewIh5W1Y
Dawid Ogrodnik w roli Tomka to będzie największe wyzwanie. Skubany po odpowiedniej charakteryzacji naprawę go przypomina, nawet jego głos (zapowiadający utwór na antenie) ma coś z radiowego Beksy. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Dokładnie 2 dni przed filmem ma wyjść też książka o Tomaszu Beksińskim. Zagrywka czysto koniunkturalna, bo film na pewno będzie sukcesem, ale też jest to ciekawa sprawa, bo książkę napisał redakcyjny kolega Tomka z Tylko Rocka, Wiesław Weiss. Niejako w odpowiedzi na wydaną ponad rok temu pozycję "Beksińscy. Portret podwójny" bo jej tytuł brzmi "Tomek Beksiński. Portret prawdziwy".
http://bestiariusz.pl/wiadomosci/litera ... 8-wrzesnia

A tak z innej beczki. Kilka dni temu odkryłem chyba najśmieszniejszy skecz Pythonów (jeszcze w nieco innym składzie), zanim powstał Latający Cyrk:
https://www.youtube.com/watch?v=mjEIaE85dU8
Do niedawna nawet nie wiedziałem, że takie coś jak "At last 1948 show" istniało :) Świetne to jest!
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4270
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Filmy :D

Postprzez Noelka » Sob Lis 26, 2016 10:44 pm

Obejrzałam serial Amazonu "Good Girls Revolt" opowiadający historię kobiet pracujących w redakcji Newsweeka. Dziewczyny walczą o swoje prawa, chcą zostać reporterkami, a nie zajmować się poszukiwaniem wiadomości i parzeniem kawy. Akcja rozgrywa się w 1969 roku w Nowym Jorku i oparta jest na faktach. W czasie końcowych napisów wypatrzyłam, że za muzykę odpowiada...Dhani Harrison.

Zwiastun serialu dostępny jest na YT: https://www.youtube.com/watch?v=qAB_BuPH4EQ
Image
Strawberry Fields Forever
Awatar użytkownika
Noelka
Beatlesiak
 
Posty: 1475
Rejestracja: Czw Lip 06, 2006 10:52 am

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Pią Lut 24, 2017 12:53 pm

Ostatnia rodzina, wspomniana przez Yer Blue:
Film na dziesiątkę. Emocjonalna huśtawka, silny, hipnotyzujący klimat, genialne aktorskie kreacje - duży nacisk należy tu położyć na Andrzeja Seweryna.
Doskonały Zdzisław. Żałuję z całego serca, że nie ten film, a Powidoki, zostały nominowane do Oscara. Zmarnowana szansa. Bo potencjał jest duży.

Wołyń - temat trudny, bolesny, kontrowersyjny. Ale wziął się za to właściwy człowiek - Wojtek Smarzowski. Dzięki temu film nie zamienił się w dzieło typu Tarantino, czy Maczetę - gdzie krew wylewa się strumieniami z każdego kąta ekranu. Ogrom zbrodni jednak został pokazany - z tym, że subtelnie na tyle, na ile było to możliwe. Dawno nic mną tak nie wstrząsnęło. Uważam, że każdy Polak i każdy Ukrainiec powinien zobaczyć ten film. B lepiej zrozumieć wspólną historię w jej bodaj najtragiczniejszym momencie.

Star Wars: Legendy. Łotr 1. to było coś, na co czekałam do grudnia calutki rok. Serce się ścisnęło na widok nieodżałowanego Petera Cushinga przywróconego do życia do roli Tarkina przy pomocy CGI. Ze względu na mój specyficzny wzrok, w ogóle nie widziałam drobnych usterek wynikających z zastosowania tej technologii, więc wrażenie było tym większe i tym lepsze.
Piękne to uzupełnienie i wstępniak zarazem do rozpoczęcia na nowo przygody ze starą trylogią. Na nowo młodziutka Carrie Fisher... Aż zaparło mi dech. I Vader siekący wrogów jak sito... Warto było czekać.
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Filmy :D

Postprzez bobski66 » Pią Lut 24, 2017 1:50 pm

Co do "Ostatniej Rodziny" to jak dla mnie Ogrodnik jak to ogrodnik, zbyt mocno przesadził z młodym Beksińskim.
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 2056
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Pią Lut 24, 2017 3:37 pm

bobski66 napisał(a):Co do "Ostatniej Rodziny" to jak dla mnie Ogrodnik jak to ogrodnik, zbyt mocno przesadził z młodym Beksińskim.


Zgoda.
Nie wyobrażam sobie, że w każdej chwili swego życia był AŻ TAK poryty. :D
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Pią Lut 24, 2017 7:25 pm

Emeela napisał(a):Star Wars: Legendy. Łotr 1. to było coś, na co czekałam do grudnia calutki rok. Serce się ścisnęło na widok nieodżałowanego Petera Cushinga przywróconego do życia do roli Tarkina przy pomocy CGI. Ze względu na mój specyficzny wzrok, w ogóle nie widziałam drobnych usterek wynikających z zastosowania tej technologii, więc wrażenie było tym większe i tym lepsze.
Piękne to uzupełnienie i wstępniak zarazem do rozpoczęcia na nowo przygody ze starą trylogią. Na nowo młodziutka Carrie Fisher... Aż zaparło mi dech. I Vader siekący wrogów jak sito... Warto było czekać.

O, widzę, że nie jestem jedynym fanem "Gwiezdnych wojen" na forum :) Miło. Chociaż akurat na temat nowych filmów mam odmienne zdanie.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 615
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Pią Lut 24, 2017 8:26 pm

Fangorn napisał(a):
Emeela napisał(a):Star Wars: Legendy. Łotr 1. to było coś, na co czekałam do grudnia calutki rok. Serce się ścisnęło na widok nieodżałowanego Petera Cushinga przywróconego do życia do roli Tarkina przy pomocy CGI. Ze względu na mój specyficzny wzrok, w ogóle nie widziałam drobnych usterek wynikających z zastosowania tej technologii, więc wrażenie było tym większe i tym lepsze.
Piękne to uzupełnienie i wstępniak zarazem do rozpoczęcia na nowo przygody ze starą trylogią. Na nowo młodziutka Carrie Fisher... Aż zaparło mi dech. I Vader siekący wrogów jak sito... Warto było czekać.

O, widzę, że nie jestem jedynym fanem "Gwiezdnych wojen" na forum :) Miło. Chociaż akurat na temat nowych filmów mam odmienne zdanie.


Ooo! Jak miło! Witam! :D

Tak uzupełniając - najbardziej to ja jednak kocham IV-VI. ;)
A, tak z ciekawości, jaka jest Twoja opinia na temat prequeli?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ob-la-di, Ob-la-da

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 10 gości

cron