Książki :D

Tu możesz napisać o wszystkim ...nawet jeśli nie ma to związku z Beatlesami.

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Sob Mar 23, 2013 8:04 pm

Emeela napisał(a): A którą wolisz?

Chyba na 25-lecie. Ale najbardziej jestem jednak zakochana w wersji Ewy Lachowicz z Romy.
W ogóle w przypadku musicali jest moim zdaniem ważne, aby doświadczyć ich "bezpośrednio", to znaczy na żywo. Wyjątkiem jest mój ulubiony musical, o którym już w stosownym wątku ;)

Ale powiem Ci, że tęskno mi za tymi czasami. Bo, może to idiotyzm, ale do tej pory czuję się durnie, kiedy mówią do mnie "Pani". Zwłaszcza ci, którzy są jakoby nade mną w hierarchii szeroko pojętej.


Znaczy - żeby wszyscy mówili do siebie na "ty"? O rany - ja akurat jestem wielką konserwatystką w tym temacie. W dodatku jestem dość wyczulona na mówienie do mnie per "pani", "pani Anno" i "pani Aniu" - chociaż wiem, że wiele osób nie czuje tej różnicy (tak jak nie wiedzą, co jest niestosownego w zaczynaniu maili od "Witam", a ja bym za to głowy ucinała ;) ).

"Ikara" Iwaszkiewicza znam. Również nie powiem, abym za Iwaszkiewiczem jako człowiekiem przepadała jakoś zbytnio. Ale opowiadania, które wymieniłam, są wg mnie świetne. Ich ekranizacje również, szczególnie "Matki Joanny od Aniołów".

A "Wszystko dla pań" zaczynam dziś :)

Zapomniałam napisać, że lubię jeszcze czytać różnego rodzaju reportaże, szczególnie te wydawane przez wydawnictwo Czarne. Moje ulubione - "Gottland" Szczygła (żadną czechofilką nie jestem, a pomimo to audiobooka słuchałam jak zaczarowana) oraz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Świetłany Aleksijewicz - o kobietach, które podczas 2 wojny światowej walczyły w szeregach Armii Czerwonej. Przeczytałam jednym tchem i również polecam.
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez dr Maxwell » Sob Mar 23, 2013 10:05 pm

Dawno temu Henryk Sienkiewicz. " Na zawsze" Fiodor Dostojewski i w kolejności : "Bracia Karamazow'' , " Zbrodnia i Kara" oraz "Idiota". Z kanonów tego pisarza "Biesy" nieco zmęczyły mnie. Poza tym literatura rosyjska XIX wieku (Gogol!). Tomasz Mann - "Czarodziejska Góra". Kilka pozycji Łysiaka. Obecnie jednak najchętniej sięgam po literaturę faktu czy biografie.
Awatar użytkownika
dr Maxwell
Admiral Halsey
 
Posty: 854
Rejestracja: Wto Paź 12, 2010 6:31 pm

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Mar 23, 2013 11:04 pm

Ojej, naprawdę podziwiam. Bo do mnie literatura rosyjska w ogóle nie trafia. Najwyżej cenie sobie angielską - "Wichrowe wzgórza" chociażby - o których to, o zgrozo, nie napisałam dotąd ani słowa. A to jedna z najpiękniejszych historii kiedykolwiek wymyślonych moim zdaniem.

Rita napisał(a):Chyba na 25-lecie. Ale najbardziej jestem jednak zakochana w wersji Ewy Lachowicz z Romy.

Aaa, ja pytałam o wersję, ogólnie. Nie o samą Eponine. I zgadzam sie totalnie co do doświadczenia na żywo. Zupełnie zmienia odbiór.
Znaczy - żeby wszyscy mówili do siebie na "ty"? O rany - ja akurat jestem wielką konserwatystką w tym temacie. W dodatku jestem dość wyczulona na mówienie do mnie per "pani", "pani Anno" i "pani Aniu" - chociaż wiem, że wiele osób nie czuje tej różnicy (tak jak nie wiedzą, co jest niestosownego w zaczynaniu maili od "Witam", a ja bym za to głowy ucinała ;) ).

Nie, nie! Żeby zostały takie zasady, jakie były niegdyś - czyli ci wyżej w hierarchii mówią mi na "ty", albo powiedzmy, właśnie "pani Emilko", whatever. A reszta na "pani". Ja się po prostu czuję idiotycznie, kiedy starszy profesor, którego bardzo szanuję, zwraca sie do mnie per "pani". Jaka tam ja do niego pani?

Nie, nie. Iwaszkiewicz zupełnie nie zajmuje mojej uwagi. Jak pisałam, z opowiadań wolę te, tworzone przez Schulza. Tak poza tym... czy czytuję jakieś inne...? Nie pamiętam na chwilę obecną, ale zdaje się, że nie.
A "Wszystko dla pań" zaczynam dziś :)


O, to ja poproszę o wrażenia, jak skończysz! :D

Zapomniałam napisać, że lubię jeszcze czytać różnego rodzaju reportaże, szczególnie te wydawane przez wydawnictwo Czarne. Moje ulubione - "Gottland" Szczygła (żadną czechofilką nie jestem, a pomimo to audiobooka słuchałam jak zaczarowana) oraz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Świetłany Aleksijewicz - o kobietach, które podczas 2 wojny światowej walczyły w szeregach Armii Czerwonej. Przeczytałam jednym tchem i również polecam.

O, to interesujące. Jakoś nigdy nie miałam czasu ani szans jakoś bliżej zetknąć się z reportażami, poza wymuszonym poprzez jego obecność na liście lektur na literaturę współczesną "Cesarzem" Kapuścińskiego. Muszę przyznać, że początkowo podeszłam jak do jeża - bo już czytałam co nieco o tym, że niby to powymyślał, niby to pododawał - ale podczas czytania, wciągnęłam się i to ostro. Jest bardzo dobrze napisany. Czyta się jak dobrą powieść, jednocześnie barwnie odzwierciedlającą epokę i realia. Także "Cesarza" bardzo lubię.
Innych reportaży niestety nie czytałam.

A w biografiach też siedzę ostatnio. Czytam wszystko co wychodzi o Johnnym. Ale to jest nie tyle objaw bibliofilstwa, co Beatlemanii. Natomiast w czerwcu na wyraźne życzenie - bo wówczas czytana była na Trójce - dostałam na urodziny biografię Serge'a Gainsbourga. Jaki to fenomenalny i barwny człowiek, co za persona! Coś czuję, że dogadaliby się z Johnem, gdyby się znali. Nawet papierosy palili te same. Lektura fantastyczna! Polecam, jakby ktoś się wahał.
No i wpadła mi jakoś rok temu w łapki biografia (?) Tyrmanda - "Zły Tyrmand", na którą składały się innych wspomnienia o pisarzu. Również porywające. Po przeczytaniu tym bardziej mam na jego punkcie bzika!
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Wto Kwi 02, 2013 10:21 am

Emeela napisał(a):
A "Wszystko dla pań" zaczynam dziś :)


O, to ja poproszę o wrażenia, jak skończysz! :D


Melduję, że skończyłam!

Powieść raczej podobała mi się, jednak wrażenia mam dość ambiwalentne. Zacznę może od krytyki.

Chyba spodziewałam się nieco więcej od samej fabuły - że nie będzie aż tak przewidywalna. W zasadzie wszystko w tej powieści poszło "po Bożemu" - dziewczyna uboga, ale uczciwa, dostaje pracę w tym wielkim magazynie, gdzie na początku jest nielubiana i szykanowana, w końcu na skutek podłej intrygi z tej pracy wylatuje, popada w ubóstwo, ale oczywiście ostatecznie zdobywa serce księcia - wlaściciela magazynu - który kładzie jej u stóp siebie, magazyn i cały świat, przy okazji kajając się za popełnioną winę. No i sama bohaterka jest taka... papierowa - taka dobra i pokorna, że od tego aż mdli. To ubóstwo, trudne warunki życia w żaden sposób jej nie psują, nie naruszają tej doskonałości, nie popychają do żadnego wątpliwego moralnie czynu (porównaj z Fantyną z "Nędzników", która aby utrzymać córkę zostaję prostytutką, nie mając innej drogi zdobycia pieniędzy). Czekałam, czy chociażby wreszcie trzepnie tego swojego rozbuhanego brata po głowie, tupnie nogą, powie, że koniec z żerowaniem na jej dobroci, bo z pustego i Salomon nie wydobędzie kolejnych franków? Ależ skąd! Ta jej cierpiętniczość bardzo mnie irytowała. Żeby chociaż ta jej fizjonomia pozostała nieszczególna, ale nie! Oczywiście piękneje (w oczach ogółu lub też była piękna od początku) i zdobywa męskie serca, w tym to należące do pierwszego obcego mężczyzny, jakiego spotkała w Paryżu. To wszystko sprawiło, że nie zapałałam do Denise sympatią, pomimo że - lub właśnie ponieważ była wzorem cnót i dóbr. Marysuizm w czystej postaci, a przecież Zola był zdaje się naturalistą?

EDIT: Jedyny przejaw charakteru Denise to moment, gdy mówi pani Henriette Desforges, że jest tęga. Ale to już było później, gdy była bogata, szanowana i uwielbiana. Poza tym zaraz się karnie mityguje.

ALE!
Jest to jednak świetna powieść obyczajowa i świadectwo swojej epoki - co ciekawe, świadectwo zatrważaojąco aktualne do dzisiaj... Aż mnie momentami odczuwałam pewnego rodzaju moralny niepokój, bowiem to, jak Zola przedstawił wykańczanie drobnego handlu przez wielki magazyn, można by spokojnie po przerobieniu na język współczesny umieścić w dzisiejszej literaturze! A te opisy strategii przyciągania uwagi klientek! Momentami nie mogłam wręcz uwierzyć. Dosłownie jakby ktoś pisał o dzisiejszych czasach i panujących nam miłościwie galeriach handlowych, a w miejsce sklepu stryja Denise wstawił dowolny sklepik za rogiem. Nie mówiąc już, że pewien rodzaj kobiet najwyraźniej nie zmienił się w ogóle od tamtego czasu - czytając o zachowaniach tych wszystkich pań podczas wyprzedaży, przed oczami miałam hordy współczesnych elegantek obarczonych torbami z napisami ZARA i Marks and Spencer. Inne zachowania ludzkie również jak najbardziej aktualne - zawiść, wykluczanie odmienności, rywalizacja.

Do tego należy dodać smakowite opisy - nie tylko zachowań ludzkich, ale i chociażby wystroju magazynu. Myślałam, że u Zoli opisy będą raczej oszczędne. Mile się rozczarowałam.

Podsumowując, książka może nie zachwyciła mnie w stu procentach, ale i nie zniechęciła do twórczości Zoli. Jeśli pozotałe powieści z cyklu są tak interesującym odmalowaniem Francji drugiej połowy XIX wieku, to ja w to idę :) i na pewno sięgnę po coś jeszcze, jak już lista książek do przeczytania mi się skończy.
Ostatnio edytowany przez Rita Wto Kwi 02, 2013 11:49 am, edytowano w sumie 2 razy
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez admin_joryk » Wto Kwi 02, 2013 11:12 am

O, rany! Czy ja się kiedyś doczekam takich recenzji w przypadku książek o Beatlesach? :D
Oczytane, inteligentne dziewczyny ...tracą czas na romansidła. Może niech to będą chociaż romansidła Remarque'a...
Awatar użytkownika
admin_joryk
Site Admin
 
Posty: 962
Rejestracja: Nie Cze 02, 2002 3:07 pm

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Wto Kwi 02, 2013 11:20 am

Straciłam kiedyś czas na jedno romansidło Remarque'a - to najbardziej znane :wink:

Poluję na Goldmana. Jak upoluję i przeczytam, zrecenzuję.
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez admin_joryk » Wto Kwi 02, 2013 11:31 am

Mnie są znane wszystkie. Ale domyślam się, że chodzi Ci albo o Łuk Triumfalny albo Na zachodzie bez zmian. Jakoś tak w liceum miałem na to czas i ochotę, zdaje się, że w związku z pewnym blond zjawiskiem, które wkroczyło wtedy w moje życie :D Bez dogmatu, Kamienne tablice i Remarque. Reszta nie wytrzymała próby czasu ...łącznie z blond zjawiskiem :)
Awatar użytkownika
admin_joryk
Site Admin
 
Posty: 962
Rejestracja: Nie Cze 02, 2002 3:07 pm

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Wto Kwi 02, 2013 11:41 am

To było "Na zachodzie bez zmian", aczkolwiek Twój post przypomniał mi, że "Łuk Triumfalny"też kiedyś chciałam przeczytać.

W ogóle joryku to podsunąłeś mi świetny pomysł - właśnie sobie rozmyślałam, co by tu po niemiecku przeczytać, więc jakieś romansidło Remarque'a będzie jak znalazł.

I przy okazji przypomniało mi się jeszcze opowiadanie, które swego czasu zrobiło na mnie ogromne wrażenie - "Utracona cześć Katarzyny Blum" aka "Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić" Heinricha Boella. Wydane w 1974 r., podobnie jak "Wszystko dla Pań" aktualne do dzisiaj - a może jeszcze bardziej? Polecam - mocna lektura.
Ostatnio edytowany przez Rita, Wto Kwi 02, 2013 2:54 pm, edytowano w sumie 1 raz
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez emilie1309 » Wto Kwi 02, 2013 2:42 pm

"Łuk Triumfalny" ! Uwielbiam, zwłaszcza jak sb zanuce "Bohaterów Remarqua" Młynarskiego, to mam ochote poraz kolejny siegnąć po tę lekturę.
The Lord is awaiting on you all!
Awatar użytkownika
emilie1309
Mean Mr Mustard
 
Posty: 165
Rejestracja: Pią Mar 08, 2013 9:35 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Wto Kwi 02, 2013 3:12 pm

No dobra, to idę do Instytutu Goethego jeszcze w tym tygodniu :)
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez flower1973 » Wto Kwi 02, 2013 3:52 pm

Skończyłem przedwczoraj Cień wiatru. Albo się to w ogóle nie spodoba, albo będzie zachwycać. Mnie zachwyciło.
Zapraszam na mój blog, http://dekada-beatlesow.blogspot.com
Awatar użytkownika
flower1973
starszy fan
 
Posty: 42
Rejestracja: Czw Mar 07, 2013 2:14 pm

Re: Książki :D

Postprzez macho » Wto Kwi 02, 2013 11:57 pm

O! Super, że ktoś wspomniał tutaj o Tyrmandzie. "Zły" i "Gorzki smak czekolady Lucullus" to klasyka. Z jego prozy zjadłem wszystko! Dzienniki czytałem (fragmenty nawet po 2 razy)! Z ostatniego roku moich papierowych doświadczeń z jego literami łatwiej będzie opisać czego nie czytałem. Brakuje mi eseju "U brzegów jazzu", więc jeśli ktoś je przełknął i mógłby napisać coś na ich temat - będę wdzięczny! Ostatnio najczęściej jednak sięgam po Bronka Wieczorkiewicza i Stasia Milewskiego :wink:

pozdrawiam
macho
Awatar użytkownika
macho
Beatlesiak
 
Posty: 2132
Rejestracja: Pon Wrz 23, 2002 4:06 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Śro Kwi 03, 2013 2:45 pm

Rita napisał(a):Chyba spodziewałam się nieco więcej od samej fabuły

Obwiniam siebie o to. Bo chyba za bardzo się nazachwycałam i "naobiecywałam" nie wiadomo co.
- że nie będzie aż tak przewidywalna. W zasadzie wszystko w tej powieści poszło "po Bożemu"

Może cie to zaskoczy, ale jeśli o mnie chodzi, właśnie czegoś takiego po tej książce się spodziewałam. Miałam przeczucie, jak się skończy i właśnie w tamtym okresie, kiedy po to sięgnęłam, czegoś takiego oczekiwałam i najwyraźniej potrzebowałam.
Bo to jest bardzo dobra książka, żeby się zrelaksować, odchamić, jak to się mówi niekiedy. Właśnie, kiedy ktoś szuka takiej niezobowiązującej, przyjemnej (jak na Zolę) lektury. A chyba właśnie wtedy czegoś takiego szukałam.
I wydaje mi się, że mogłam Ci to napisać, zanim się wybrałaś. Mój błąd.
No i sama bohaterka jest taka... papierowa - taka dobra i pokorna, że od tego aż mdli. To ubóstwo, trudne warunki życia w żaden sposób jej nie psują, nie naruszają tej doskonałości, nie popychają do żadnego wątpliwego moralnie czynu (porównaj z Fantyną z "Nędzników", która aby utrzymać córkę zostaję prostytutką, nie mając innej drogi zdobycia pieniędzy). Czekałam, czy chociażby wreszcie trzepnie tego swojego rozbuhanego brata po głowie, tupnie nogą, powie, że koniec z żerowaniem na jej dobroci, bo z pustego i Salomon nie wydobędzie kolejnych franków? Ależ skąd! Ta jej cierpiętniczość bardzo mnie irytowała. Żeby chociaż ta jej fizjonomia pozostała nieszczególna, ale nie! Oczywiście piękneje (w oczach ogółu lub też była piękna od początku) i zdobywa męskie serca, w tym to należące do pierwszego obcego mężczyzny, jakiego spotkała w Paryżu. To wszystko sprawiło, że nie zapałałam do Denise sympatią, pomimo że - lub właśnie ponieważ była wzorem cnót i dóbr. Marysuizm w czystej postaci, a przecież Zola był zdaje się naturalistą?

Bo to nie jest Hugo... Nie czytałam nic więcej Zoli, żeby móc porównać, ale wydaje mi się, że mógł być niezręczny w opisywaniu takich postaci i stad ta jej drażniąca wręcz czystość (Chociaż mnie, szczerze mówiąc, Fantyna książkowa bardziej drażniła). Może brakło mu umiejętności. Albo pomysłu. albo, może miała taka być. Nie pamiętam już dokładnie, jakie reakcje i przemyślenia we mnie wzbudzała. Skupiłam się chyba na samej fabule. I na głównym bohaterze męskim. Zdaje się, że jego kreacja mi się podobała.

ALE!
Jest to jednak świetna powieść obyczajowa i świadectwo swojej epoki - co ciekawe, świadectwo zatrważaojąco aktualne do dzisiaj... Aż mnie momentami odczuwałam pewnego rodzaju moralny niepokój, bowiem to, jak Zola przedstawił wykańczanie drobnego handlu przez wielki magazyn, można by spokojnie po przerobieniu na język współczesny umieścić w dzisiejszej literaturze!

Dokłdnie! Miałam tak samo! Jakby... nic się nie mzieniło, jakby ten proces trwał od wieków!

Inne zachowania ludzkie również jak najbardziej aktualne - zawiść, wykluczanie odmienności, rywalizacja.

Dobry obserwator z tego Zoli. Na to wychodzi. To chyba takie naturalistyczne, co?
Chociaż w mniejszym stopniu, ale te instynkty, złe emocje... Tak mi się kojarzą.

Podsumowując, książka może nie zachwyciła mnie w stu procentach, ale i nie zniechęciła do twórczości Zoli. Jeśli pozotałe powieści z cyklu są tak interesującym odmalowaniem Francji drugiej połowy XIX wieku, to ja w to idę :) i na pewno sięgnę po coś jeszcze, jak już lista książek do przeczytania mi się skończy.

Ja właśnie nie jestem do końxa przekonana. I chyba w najbliższym czasie, mimo pozytywnego odbioru "Wszystkiego dla pań", raczej po nic więcej Zoli nie sięgnę. Nie ciągnie mnie. A tu, zdaje się, podobała mi się ta jedna konkretna historia.

macho napisał(a):O! Super, że ktoś wspomniał tutaj o Tyrmandzie. "Zły" i "Gorzki smak czekolady Lucullus" to klasyka. Z jego prozy zjadłem wszystko! Dzienniki czytałem (fragmenty nawet po 2 razy)! Z ostatniego roku moich papierowych doświadczeń z jego literami łatwiej będzie opisać czego nie czytałem. Brakuje mi eseju "U brzegów jazzu", więc jeśli ktoś je przełknął i mógłby napisać coś na ich temat - będę wdzięczny!

Niestety eseju nie miałam rękach, nie czytałam. Tak jak "Gorzkiego smaku czekolady", niestety. A bardzo bym chciała. Tak jak "Życie towarzyskie i uczuciowe".
Macho, czytałeś "Filipa"? Jak Ci się podobał?
A "Dziennika" którą wersję?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Czw Kwi 11, 2013 12:12 pm

Emeela napisał(a):Obwiniam siebie o to. Bo chyba za bardzo się nazachwycałam i "naobiecywałam" nie wiadomo co.

I wydaje mi się, że mogłam Ci to napisać, zanim się wybrałaś. Mój błąd.


Spokojnie, to tylko książka :) i po co zaraz wyskakiwać z jakąś winą czy błędami. Jest ok. Ja też podświadomie spodziewałam się drugiego Hugo co najmniej, a może po prostu więcej oczekiwałam od Zoli. To faktycznie bystry obserwator rzeczywistości, ale tą Denise mnie rozczarował.

Fantyna Cię denerwowała? To mnie bardziej irytowała Cosette - być może dlatego, że nie musiala ruszyć palcem, by Marius się w niej zakochał. Ale w sumie za nim też nie przepadam. Oboje irytowali mnie zarówno w książce, jak i na scenie czy w filmie. Generalnie sporo literackich "kochanków" jest IMO mało wyrazista. Tak sobie pomyślałam kiedyś, że gdybym była aktorką filmową bądź teatralną, to nie chciałabym grać takiej postaci jak Cosette... Zero pola do popisu. Bohaterka/bohater się zakochuje, cośtam poprzeżywa, a na końcu ślub. Nuda ;)
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Kwi 13, 2013 10:54 am

Rita napisał(a):Fantyna Cię denerwowała? To mnie bardziej irytowała Cosette - być może dlatego, że nie musiala ruszyć palcem, by Marius się w niej zakochał. Ale w sumie za nim też nie przepadam. Oboje irytowali mnie zarówno w książce, jak i na scenie czy w filmie. Generalnie sporo literackich "kochanków" jest IMO mało wyrazista. Tak sobie pomyślałam kiedyś, że gdybym była aktorką filmową bądź teatralną, to nie chciałabym grać takiej postaci jak Cosette... Zero pola do popisu. Bohaterka/bohater się zakochuje, cośtam poprzeżywa, a na końcu ślub. Nuda ;)


Kozeta bardziej wkurzyła mnie tym, jak zachowała się praktycznie na końcu. wiesz, o co mi chodzi (nie chcę spoilować tym, co nie czytali a by chcieli)? Normalnie zadusiłabym niewdzięczną... Ale tak - to piekielnie irytująca postać. Aż w pewnych kręgach zasłużyła sobie na przydomek "Klozeta".
Mariusza nie umiem nie lubić. A wszystko przez grającego go fenomenalnego Michaela Balla, o którym jeszcze (o dziwo) nic nie napisałam w stosownym temacie. Kojarzysz tego nieco pucołowatego pana o anielskich blond-loczkach i głosie jak tornado?
A Fantyna irytowałam nie naiwnością. Tak, jak Ty nie cierpisz przysłodzonych nudnych kochanków (pod czym także, choć nie zawsze się podpisuję), tak ja zdzierżyć nie mogę bohaterów naiwnych... Fantynę dopiero życie musiało tej naiwności pozbawić... Ale na początku... Okropna!
Ale co do tych kochanków... zakochanych - coś w tym musi być. bo siedzę teraz i usiłuję sobie przypomnieć jakąś taką parę z happy endem, która mnie nie irytowała albo po prostu mi się podobała i nic... Pustka... No chyba, że w "Hrabim Monte Christo" główny bohater i jego grecka księżniczka... ale tu i on i ona byli po ciężkich przejściach... To chyba się nie liczy.
A tak, to same tragedie.
Heathcliff i Katarzyna
Romeo i Julia...
A jak już jakaś para kończy ślubem, to ma takie przejścia, że nie pozazdrościłabym, jak wspomniani hrabia i Greczynka, czy Hareton i Cathy z "Wichrowych"...
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Śro Mar 12, 2014 10:32 pm

Deadpl53 napisał(a):Ja tez kończę czytać czwarty tom "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza. I jestem zachwycona. Polecam wszystkim fanom fantasy.


Cześć! Witaj na forum!
Osobiście określiłabym siebie jako fankę fantasy. Mogłabyś napisać coś więcej?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Śro Mar 12, 2014 10:53 pm

Obawiam się, że w tym przypadku powitanie nie ma sensu... Posty tej "użytkowniczki" to kiepski spam :(
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Śro Mar 12, 2014 11:23 pm

Rita napisał(a):Obawiam się, że w tym przypadku powitanie nie ma sensu... Posty tej "użytkowniczki" to kiepski spam :(

Ojej, to szkoda.
Ja się zawsze cieszę z nowej duszyczki...
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Sonia34 » Pią Sty 18, 2019 1:15 pm

Emeela napisał(a):
Deadpl53 napisał(a):Ja tez kończę czytać czwarty tom "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza. I jestem zachwycona. Polecam wszystkim fanom fantasy.


Cześć! Witaj na forum!
Osobiście określiłabym siebie jako fankę fantasy. Mogłabyś napisać coś więcej?


Ooo fanka fantastyki:) Ja długo zabierałam się za tę książkę, zniechęcała mnie trochę tematyka sci-fi. Potem żałowałam, że tak długo kazałam sobie czekać na przeczytanie tak dobrej książki. Jak wejdziesz w ten świat to zdecydowanie zostaniesz w nim do końca:) Właśnie po tej serii zainteresowałam się twórczością Grzędowicza. Jeśli lubisz fantasy to koniecznie przeczytaj książki Brandona Sandersona. Buduje niesamowite światy i dba o każdy szczegół fabuły! Szczególnie polecam https://www.empik.com/droga-krolow-sanderson-brandon,p1088349623,ksiazka-p, przeczytaj opis i zobacz czy Ci podpasuje:) Nawet nie poczułam, że przeczytałam 1000 stron książki:D
Sonia34
fan sztabowy
 
Posty: 54
Rejestracja: Pon Sty 14, 2019 12:23 pm

Re: Książki :D

Postprzez Sonia34 » Pią Lut 08, 2019 11:31 am

Cała czarna seria Camili Lackberg- polecam! :)
Sonia34
fan sztabowy
 
Posty: 54
Rejestracja: Pon Sty 14, 2019 12:23 pm

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ob-la-di, Ob-la-da

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości