Książki :D

Tu możesz napisać o wszystkim ...nawet jeśli nie ma to związku z Beatlesami.

Postprzez Audrey » Pon Maj 08, 2006 5:19 pm

Ringo napisał(a):No i F.H.Burnett - absolutnie sie zgadzam.. "Sara, mala ksiezniczke" czytalam kilkanascie razy conajmniej.. "Tajemniczy ogrod" moze troche mniej razy.. Natomiast swojego czasu mialam totalnego hopla na punkcie innej jej ksiazki "Maly lord". Pamietam, ze mialam 12 lat.. I.. O rany, to brzmi dopiero dziwnie.. Bo w tym czasie mialam fiola (jak juz niektorzy wiedza) na punkcie Macgyvera, probowalam "byc" jak Mac. A jednoczesnie odbilo mi na punkcie dzieciecej ksiazki i postaci osmioletniego (jesli dobrze pamietam) chlopca - Cedryka Errola. Czytalam ksiazke raz za razem... Chlopczyk tchnal czyms TAK niesamowicie pozytywnym i optymistycznym...

Cudowna książka! Mówię jednocześnie o "Małym Lordzie" i "Małej księżniczce". "Tajemniczy ogród" jakoś mniej chwycił. Uwielbiałam i nadal uwielbiam klasykę dziecięcą. Mam nawet taką serię książek. I tam jeszcze mam Noel Stradfield(chyba dobrze piszę) z "Zaczarowanymi baletkami". Nieznane, a naprawdę szkoda. I Jean Webster(jak źle piszę, to mnie poprawić) z "Tajemniczym opiekunem" i "Patty". To wszystko mnie tak przenosi gdzieś wstecz, jest takie jak Cedryk : tchnie czymś pozytywnym i optymistycznym:)


Właśnie zauważyłam, że słyszałam chyba o Robercie Burnsie... Kto napisał "jeśli ktoś przyłapie/napotka kogoś, kto buszuje w zbożu"??
Awatar użytkownika
Audrey
Beatlesiak
 
Posty: 1041
Rejestracja: Czw Gru 08, 2005 8:55 pm
Miejscowość: Warszawa

Postprzez Michelle » Sob Sie 05, 2006 12:14 pm

Biorąc pod rozwagę fakt, iż ostatnia tyrada na temat książki szeroko pojętej odbywała się w "pogaduchach", uznałam, że czas najwyższy odkopać ten, zagrzebany w mrokach forumowej niepamięci, wątek. ;)
A konkretniej - dostałam cynk od koleżanki o zamiarze przeniesienia "Miłości w czasach zarazy" Marqueza na ekran! :P Podbudowująca wiadomość, przynajmniej dla mnie, ale chciałabym nieśmiało podpytać, czy ktoś z Was ma może o tej nowinie szersze pojęcie? Bo ja, poza ową entuzjastyczną opinią znajomej, której drugim imieniem powinna być "amnezja" i która nigdy nie pamięta, skąd czerpie informacje, ;) nie mam w zanadrzu żadnej wiedzy, chociażby o obsadzie. Komuś może obiło się coś o uszy? ;) Szczupłe informacje, jakie udało mi się wyszperać w sieci (ok, ok - po prostu wbiłam potrzebne hasło w wyszukiwarkę google :roll: ;) :lol:) to: "Film powstanie dla wytwórni New Line Cinema. Scenariusz napisał Ron Harwood. Zdjęcia zaplanowano na przyszły rok w Środkowej i Południowej Ameryce."
Chciałabym się dowiedzieć, co o tym sądzicie. Jakie są wasze reakcje na ewentualne podjęcie się takiego wyzwania? Literatura iberoamerykańska rządzi się swoimi prawami, a w dodatku twórczość Marqueza jest spod znaku realizmu magicznego, którego klimat, moim skromnym zdaniem, ciężko jest ukazać w całej krasie na taśmie filmowej. Aczkolwiek, mimo pewnych obaw, cieszę się z takiego obrotu sprawy. Może to być ciekawy obraz... pewnie nie będzie w stanie całkowicie oddawać ducha powieści, ale żywię nadzieję, iż tchnie w film iskierkę świeżości, nowych rozwiązań, innego spojrzenia. Zaciskam kciuki, byle by tylko nie zrobiono z "Miłości w czasach zarazy" łzawego, ckliwego romansu. ;) Akurat Mike Newell kręcił ostatnio, choć ma w dorobku kilka perełek, ;) dość konwencjonalne filmy... :?
No cóż, ja się wygadałam, ;) natomiast miło byłoby dowiedzieć się, jak Wy odnosicie się do takiego projektu. ;)

edit: Z dzisiejszej Wyborczej dowiedziałam się, że Javier Bardem zagra główną rolę w filmie. Grzebię, grzebię tej mojej pamięci... i nie kojarzę tego nazwiska... :roll:
Ostatnio edytowany przez Michelle, Sob Sie 05, 2006 2:46 pm, edytowano w sumie 1 raz
"Normalność nie jest kwestią statystyki."
Awatar użytkownika
Michelle
Beatlesiak
 
Posty: 2038
Rejestracja: Nie Lut 06, 2005 11:35 pm
Miejscowość: Łódź

Postprzez Agnes » Sob Sie 05, 2006 2:04 pm

Ja uwielbiam książki Stephena Kinga moimi ulubionymi są "Cristine" "Lśnienie". Lubię je bo chociaż to książki, a nie film to są naprawde straszne, a ja lubie horrory.
Awatar użytkownika
Agnes
Musketeer Gripwood
 
Posty: 99
Rejestracja: Śro Lut 01, 2006 4:34 pm
Miejscowość: Mielec

Postprzez KOcham Ringo » Sob Sie 19, 2006 7:56 pm

ja ostatnio czytałem książkę "Ringo i reszta, czyli historia Beatli"
ringo jedst fajny
Awatar użytkownika
KOcham Ringo
starszy fan sztabowy
 
Posty: 61
Rejestracja: Sob Sie 19, 2006 7:25 pm
Miejscowość: Ringowo

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Mar 16, 2013 6:36 pm

Znalazłam!
A szukałam tego tematu długo i uparcie, bo książki to moja, obok muzyki i kina, pasja i namiętność!
Uwielbiam książki z tak zwanej klasyki - Jane Austen, Alexandre Dumas, Shekspeare i wiele wiele innych.
Kocham fantastykę - Tolkiena, Pottera (dla mnie to fantastyka...), a ostatnio - "Grę o tron" G. R. R. Martina. W zeszłym roku przeczytałam też "Sagę o ludziach lodu" - dziełko nie tak ambitne, aczkolwiek fascynujące.
Zbieram książki o Beatlesach i Lennonie...
Ukochana książka wszech czasów? "Hrabia Monte Christo".
A Wy co ostatnio przeczytaliście? Co jest Waszą ukochaną książką?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez admin_joryk » Sob Mar 16, 2013 6:41 pm

Mistrz i Małgorzata

...a skoro zbierasz książki o Lennonie, to które z nich są najlepsze? trzy sztuki.
Awatar użytkownika
admin_joryk
Site Admin
 
Posty: 962
Rejestracja: Nie Cze 02, 2002 3:07 pm

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Mar 16, 2013 6:52 pm

admin_joryk napisał(a):Mistrz i Małgorzata


O, a to jest na mojej liście do przeczytania.

...a skoro zbierasz książki o Lennonie, to które z nich są najlepsze? trzy sztuki.

"Życie" Normana Daviesa (chyba. Wybacz adminie, ale moja pamięć do nazwisk ssie.)
"Listy"
"Niedokończona ballada" - chociaż ona ma już pewne minusy.
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez admin_joryk » Sob Mar 16, 2013 7:16 pm

Nie zwlekaj. Mistrz i Małgorzata to Abbey Road wszystkich książek.

Ostatnio ludzie jakoś niespecjalnie zajmują się książkami. Dziewczyny czytają tylko esemesy i buszują po facebooku. Chłopaki w ogóle nie czytają. Fajnie, że lubisz książki. Może namówię Cię do wpisania kilku opinii o książkach w naszej bibliotece. Ostatnio fajne recenzje umieściły Ania i Kasia.

"Życie" to porządna książka. Ja jednak zawsze uważałem, że nie dowiesz się za dużo o Lennonie, dopóki nie przeczytasz Goldmana. Jest kontrowersyjny, może i przesadza, może i nie ma racji w niektórych sprawach, ale to najbardziej szczegółowa książka o Lennonie, jaką kiedykolwiek czytałem. Polecam.
Awatar użytkownika
admin_joryk
Site Admin
 
Posty: 962
Rejestracja: Nie Cze 02, 2002 3:07 pm

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Mar 16, 2013 7:31 pm

admin_joryk napisał(a):Nie zwlekaj. Mistrz i Małgorzata to Abbey Road wszystkich książek.

Ja określiłabym tak "Hrabiego". Co nie zmienia faktu, że "Mistrza" przeczytam koniecznie. Wszyscy się tak zachwycają... A Ty, Adminie, jeśli nei czytałeś Hrabiego, również nei zwlekaj! Każdy znajdzie w nim jakieś prawdy dla siebie.

Ostatnio ludzie jakoś niespecjalnie zajmują się książkami. Dziewczyny czytają tylko esemesy i buszują po facebooku. Chłopaki w ogóle nie czytają. Fajnie, że lubisz książki. Może namówię Cię do wpisania kilku opinii o książkach w naszej bibliotece. Ostatnio fajne recenzje umieściły Ania i Kasia.

Jak mogłabym nie lubić książek? Brakuje mi trzech miesięcy, by mieć pełne polonistyczne. Bo niepełne już mam. ;)
Nie widzę przeszkód, by coś kiedyś skrobnąć. Chwilowo jednak intensywnie skrobię magisterkę, więc raczej po, niż przed czerwcem, ok?
No, a co do tego nie czytania, zauważam wszędzie wokół mnie tendencję wręcz odwrotną do tej, którą opisałeś. Moja matka kupiła sobie najnowszą książkę Grocholi i czyta sama z siebie. Chociaż dotąd z książką jej nie widziałam. A zaczęło sie dlatego, że w zeszłym roku kupiłam jej jedną z książek Hołowni. Moje siostry zaczytują się w fantasy. Siedmioletni siostrzeniec sam czyta Mikołajka... Wszyscy czytają! O ludziach ze studiów nie wspomnę.

"Życie" to porządna książka. Ja jednak zawsze uważałem, że nie dowiesz się za dużo o Lennonie, dopóki nie przeczytasz Goldmana. Jest kontrowersyjny, może i przesadza, może i nie ma racji w niektórych sprawach, ale to najbardziej szczegółowa książka o Lennonie, jaką kiedykolwiek czytałem. Polecam.

A tej nie znam. Ale nie jest tłumaczona?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Noelka » Nie Mar 17, 2013 1:49 am

Emeela napisał(a):. W zeszłym roku przeczytałam też "Sagę o ludziach lodu" - dziełko nie tak ambitne, aczkolwiek fascynujące.


Oj pamiętam jak się tym zaczytywałam i co miesiąc czekałam na nowy tom :D

Emeela napisał(a):A Wy co ostatnio przeczytaliście?

Ostatnio czytałam "Służące" i mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać.

Co jest Waszą ukochaną książką?

Trudno wymienić jeden tytuł, to tak jak by ktoś zapytał mnie o ulubioną piosenkę Beatlesów. Uwielbiam książki Musierowicz nawet teraz do nich wracam (najbardziej lubię Noelkę, teraz wiadomo skąd wziął się mój nick). Agathę Christie czytałam też kiedyś namiętnie. Świetną lekturą jest Madame Libery, książkę poleciła mi Ania znana na tym forum jako Rita. Ona ma w ogóle szósty zmysł co do książek i lepiej się jej słuchać. Bardzo lubię Dostojewskiego, zwłaszcza "Zbrodnię i Karę". Opowiadania Oscara Wilde'a są cudne!

Książki to temat rzeka, jakbym zaczęła wymieniać co mi się podoba, to by mi czasu nie starczyło na pisanie :D
Image
Strawberry Fields Forever
Awatar użytkownika
Noelka
Beatlesiak
 
Posty: 1474
Rejestracja: Czw Lip 06, 2006 10:52 am

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Nie Mar 17, 2013 12:25 pm

Noelka napisał(a):Oj pamiętam jak się tym zaczytywałam i co miesiąc czekałam na nowy tom :D

Bo to się tak czyta! Nie wiem, co jest w tym aż tak wciągającego, ale działa i to diabelnie! Moja koleżanka ma wszystkie tomy, więc nie musiałam praktycznie czekać, by chwycić po następny... I tak każdy poszczególny tomik czyta się dzień lub dwa. ;] A wręcz wciąga się.
Ale, ale. Ona, ta autorka, miała chyba jakiś mały problem z seksem, no nie?

Trudno wymienić jeden tytuł, to tak jak by ktoś zapytał mnie o ulubioną piosenkę Beatlesów.

A masz taką książkę, która jest po prostu dla Ciebie ważna? Niekoniecznie chodzi mi o taką, którą się najlepiej czytało, czy Ci się najlepiej podobała. A właśnie o taka ważną, która coś wniosła, zmieniła.
U mnie tak zadziałał "Hrabia"... Cała historia uczy nigdy się nie poddawać, chociażby się spadło na samo dno rozpaczy... Bo zawsze, zawsze się może los odwrócić. Wszystko w naszych rękach. I to przesłanie, na końcu... ostatnie słowa wręcz: "czekaj i nie trać nadziei".
To chyba jedyny raz, kiedy czytając książkę, doznałam prawdziwego katharsis.

Uwielbiam książki Musierowicz nawet teraz do nich wracam (najbardziej lubię Noelkę, teraz wiadomo skąd wziął się mój nick).

A właśnie tak się zastanawiałam. Bo to są książki dla młodzieży, prawda? A ja nigdy nie miałam okazji do nich zajrzeć i zdawało mi się, że gdybym teraz po nie sięgnęła, byłoby już za późno. Byłoby jak z oglądaniem ulubionej bajki z dzieciństwa po latach. Czyli do tej pory mam gulę w gardle, jak widzę początek "Króla Lwa". Zastanawiam się, czy z Musierowicz właśnie tak by nie było. Czy u Ciebie nie działa trochę kwestia sentymentu. "Czytałam kiedyś i kochałam więc kocham nadal". A jakbym sięgnęła od zera? Jak oceniasz?
Bardzo lubię Dostojewskiego, zwłaszcza "Zbrodnię i Karę". Opowiadania Oscara Wilde'a są cudne!
[/quote]
Ojej, a ja w liceum "Zbrodni i kary" nawet nie doczytałam. Potem na studiach przy tak wielkich listach lektur nie było czasu brać się za takiego giganta. Wstyd mi. Oscara ani Agathy też nie czytałam.

Uwielbiam za to "Draculę" Brama Stokera. W ogóle Draculę w każdej postaci, chociaż w sumie najbardziej w tej właśnie książce. Jest fantastycznie napisana i trzyma w napięciu. Filmy nijak się maja do powieści. Licencjat z niej pisałam aż. :D

No, ale zapomniałam o jednym z najważniejszych! Victor Hugo! "Nędznicy"! "Katedra Marii Panny", będąca pierwowzorem "Dzwonnika z Notre Dame"! Hugo - mistrz dłużyzn, a jednocześnie mistrz niezwykłej wrażliwości i poetyckości! Wieczny bojownik o każdą ludzką duszę! "Nędzników" uwielbiam też w każdej postaci - obok książki, najbardziej jednak musical. Byłaś może na jego ostatniej filmowej adaptacji, za którą Anne Hathaway dostała oscara?

No, a genialny polski pisarz lat 50-ych i 60-ych Leopold Tyrmand? Ktoś czytał "Złego"? Przecież to najlepsza polska książka, jaka powstała! Znacie Tyrmanda?

(i zaczynam się rozpisywać...)
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Nie Mar 17, 2013 2:11 pm

"Złego" czytałam, niesamowity klimat :) Wspominacie też o Mistrzu i Małgorzacie. Tę obowiązkową pozycję mam już "zaliczoną", a tymczasem teraz na liście do przeczytania mam "Dziennik Mistrza i Małgorzaty", zapowiada się ciekawie: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42337

"Madame", ach, "Madame"... moja zdecydowane najulubieńsza książka. Do dziś :) Druga książka Libery, "Godot i jego cień", to trochę inna proza, ale ma sporo czaru swojej poprzedniczki. Obie zdecydowanie polecam.

W moim absolutnym TOPie książkowym mieszczą się jeszcze "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell, "Krystyna, córka Lavransa" Sigrid Undset oraz wspomniani przez Emeelę "Nędznicy" V. Hugo. Mistrz dłużyzn, a jednocześnie niezwykłej poetyckości i wrażliwości? Zdecydowanie tak! Ja "Nędzników" słuchałam na audiobooku i był to czas dla mnie niezwykły. Chociaż przyznaję, że samego początku słuchałam chyba z 5 razy, bo zanim przyzwyczaiłam się do "dłużyzn", moja uwaga uciekała w jakieś inne rejony. Potem było już tylko lepiej. Słuchałam też "Katedry Marii Panny...", ale już mnie tak nie zachwyciła.

[A Eponine to chyba moja ulubiona bohaterka literacka - chociaż trudno orzec, czy wybór ten spowodowany jest książką samą w sobie, czy też bardziej fantastycznym musicalem "Les Miserables", wystawianym rok temu w stołecznej Romie. Pieśń Eponine o samotności to najukochańszy przeze mnie utwór musicalowy.]

Do tych powieści staram się nie wracać za często, żeby sobie ich nie znudzić. A są i takie książki, które może nie należą do moich absolutnych bestofów, jednak mają w sobie to coś, co sprawia, że sięgam po nie ponownie. Taką książką jest np. "Serce to samotny myśliwy" - niezwykła powieść o samotności wśród ludzi. Ponad 70 lat temu napisała ją zaledwie 23-letnia dziewczyna - Carson McCullers. Co jakiś czas przypominam sobie też "Błękitny zamek" L. M. Montgomery, "Głód" Knuta Hamsuna czy "Zawsze mieszkałyśmy w Zamku" Shirley Jackson. Oraz późniejsze - te dojrzalsze - książki o Muminkach, przede wszystkim "Tatuś Muminka i morze" oraz "Dolina Muminków w listopadzie".

Odkryciem ostatnich miesięcy jest u mnie Tadeusz Dołęga-Mostowicz - najpopularniejszy pisarz XX-lecia międzywojennego. Jego powieści pozwalają na niezwykłą podróż do czasów, gdy Polska była zupełnie innym krajem, niż jest dzisiaj, Warszawa zupełnie innym miastem, przyjaciele i narzeczeni mówili sobie na "pan/pani", kobieta-prokurator budziła powszechne zdumienie, a niektóre panie brały comiesięczne zwolnienie z pracy na "zwykłą słabość" ;)

Ostatnio polubiłam też opowiadania. Niestety, uznawana za królową gatunku Alice Munro jak do tej pory rozczarowała mnie. Za najlepszy przeczytany dotychczas zbiór opowiadań uważam "Ładne duże amerykańskie dziecko" Judy Budnitz. Lubię też opowiadania Trumana Capote. Obecnie zaczęłam czytać "To coś na twojej szyi" Chimamandy Ngozi Adichie. Ale w dziedzinie opowiadań sporo jeszcze przede mną :)

Od czasu do czasu lubię przeczytać kryminał lub dobry thriller. Modne obecnie kryminały skandynawskie czytam regularnie, jednak nie porywają mnie za bardzo. To zdecydowanie nie to co Agatha Christie i mój ukochany Poirot!

Kolejka książek do przeczytania jest u mnie przeraźliwie długa. Do niedawna jeszcze systematycznie wydłużała się, dopóki sama na siebie nie nałożyłam zakazu kupna nowych pozycji :) Oprócz wspomnianego Dziennika MiM na stoliku nocnym czekają jeszcze "Wszystko dla pań" Emila Zoli, "Włoskie szpilki" Magdaleny Tulli, "W obronie zwierząt" Petera Singera, "Zielony Dom" Llosy oraz dwa kryminały Johna Dicksona Carra - nieznanego prawie u nas autora, uważanego za mistrza zagadek zamkniętego pokoju. Car został mi polecony przez znajomego Beatlefana, również miłośnika klasycznych kryminałów w stylu Christie :)

Zauważyłam jednak, że z biegiem czasu coraz mniej książek mnie zachwyca. Kiedyś miałam ambicję przeczytać każdą zaplanowaną książkę. Teraz chyba bardziej cenię swój czas i jeśli książka mnie nie zauroczy po powiedzmy 100 stronach, zostawiam ją bez czytania. I bez żalu.

A mieliście do czynienia z książkami, które były złe, ale pomimo to nie mogliście się od nich oderwać? U mnie absolutnym nr 1 w tej kategorii są "Kwiaty na poddaszu" Viriginii Evans - swego czasu książka-sensacja ze względu na wątek miłości kazirodczej. To chyba najgorzej napisana powieść, z jaką miałam do czynienia, a jej treść co raz powodowała u mnie wywracanie oczami. Pomimo tego nie mogłam się oderwać! To jest dopiero coś. Ale dalszych tomów nie kupiłam dla zwykłej higieny psychicznej. ;) Podobnie miałam z Larssonem - nie twierdzę, że trylogia Millenium jest źle napisana, jednak szczególnie drugi jej tom (ostatni, jaki przeczytałam zresztą) był dla mnie w wielu miejscach żenujący. Co nie znaczy, że nie pochłonęłam go w kilka godzin :)

A lubicie poezję? Ja może nie jestem specjalistką w tym temacie, ale od czasu do czasu lubię sięgnąć po Marię Pawlikowską-Jasnorzewską (tak!), Wisławę Szymborską, Ewę Lipską, Juliana Tuwima, Bolesława Leśmiana i Mirona Białoszewskiego, oraz K. I. Gałczyńskiego i Mickiewicza.
Ostatnio edytowany przez Rita Nie Mar 17, 2013 7:12 pm, edytowano w sumie 5 razy
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Nie Mar 17, 2013 2:24 pm

Emeela napisał(a):A właśnie tak się zastanawiałam. Bo to są książki dla młodzieży, prawda? A ja nigdy nie miałam okazji do nich zajrzeć i zdawało mi się, że gdybym teraz po nie sięgnęła, byłoby już za późno. Byłoby jak z oglądaniem ulubionej bajki z dzieciństwa po latach. Czyli do tej pory mam gulę w gardle, jak widzę początek "Króla Lwa". Zastanawiam się, czy z Musierowicz właśnie tak by nie było. Czy u Ciebie nie działa trochę kwestia sentymentu. "Czytałam kiedyś i kochałam więc kocham nadal". A jakbym sięgnęła od zera? Jak oceniasz?


Jeśli mogę się wtrącić do dyskusji jako niegdysiejsza miłośniczka twórczości MM :)

Mała dygresja. W zeszłym roku z przyjaciółką wybrałyśmy się do Paryża. Marzeniem mojej przyjaciółki było - od zawsze - pojechać do Disneylandu. Niestety nie miała takiej możliwości jako dziecko, więc tylko pielęgnowała to marzenie przez lata. No więc korzystając z okazji pojechałyśmy tam i... no niby każdy ma w sobie coś z dziecka, ale to już niestety nie to. Jako dziewczynka byłabym z pewnością zachwycona zamkiem księżniczki, kolorami i błyskotkami. Teraz widziałam sam kicz. Pewne rzeczy powinno się jedak "przeżyć" w wieku ku temu przeznaczonym.

Może tak być i z książkami Musierowicz. Jednak nie wiem tego, bo również czytam je od lat nastoletnich. Sugerowałabym jednak po prostu sięgnąć po nie i się przekonać - i albo "zaskoczy", albo nie :) Tylko mała uwaga, POD ŻADNYM POZOREM nie sięgaj po ostatnie części Jeżycjady. To już nawet nie cień tego, co było kiedyś, to resztki cienia - a o ostatniej części, "McDusi", powinnam w zasadzie wspomnieć w poprzednim poście w kontekście najbardziej żenujących książek, jakie czytałam. Natomiast pierwsze części Jeżycjady - tak do "Noelki" - to sama magia: książki mądre, ciepłe, zabawne, z nienachalną dydaktyką i subtelnym dowcipem. Całkowite przeciwieństwo tego, co jest teraz, niestety.
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Noelka » Nie Mar 17, 2013 2:35 pm

Emeela napisał(a):Ona, ta autorka, miała chyba jakiś mały problem z seksem, no nie?


W ostatnim tomie jest wyjaśnienie od autorki, że w dzieciństwie była molestowana.

Emeela napisał(a):A masz taką książkę, która jest po prostu dla Ciebie ważna?


Na pewno jest to "Mały Książę". Czytając tę książkę ponownie odkrywałam znaczenie wielu sentencji, których nie rozumiałam wcześniej jako dziecko.

Inną książką (tutaj zostanę zlinczowana, ale co mi tam) jest Alchemik Paula Coelho. Innych jego książek już nie mogę strawić, mimo, że podejmowałam liczne próby. Pewne zdanie, chyba najbardziej sławne: " Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia" bardzo pomogły mi i bliskiej osobie. Czasami myśli się, że coś idzie nie tak jak powinno, a dopiero po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że tak właśnie miało się stać, by osiągnąć jakiś cel.

A właśnie tak się zastanawiałam. Bo to są książki dla młodzieży, prawda?. Zastanawiam się, czy z Musierowicz właśnie tak by nie było. Czy u Ciebie nie działa trochę kwestia sentymentu. "Czytałam kiedyś i kochałam więc kocham nadal". A jakbym sięgnęła od zera? Jak oceniasz?


Parę lat temu byłam na spotkaniu z autorką. Bardzo się zdziwiłam gdy zobaczyłam wiele osób w podeszłym wieku. Pierwsze książki Musierowicz są świetne, czyta się je wspaniale, nawet i dzisiaj. Najnowsze książki Musierowicz już nie są takie znakomite, mam wrażenie, że autorka zbytnio słucha różnych podpowiedzi i trochę sztucznością zalatuje. Zacznij od Szóstej Klepki, albo Kłamczuchy i sama zobaczysz.


Ojej, a ja w liceum "Zbrodni i kary" nawet nie doczytałam. Potem na studiach przy tak wielkich listach lektur nie było czasu brać się za takiego giganta. Wstyd mi.


Teraz po latach mogę bez bicia się przyznać, że ja prawie żadnej lektury nie przeczytałam, opierałam się na streszczeniach :oops: Dopiero później odkryłam, jaka byłam głupia, że nie chciałam wcześniej tego przeczytać

Byłaś może na jego ostatniej filmowej adaptacji, za którą Anne Hathaway dostała oscara?


Niestety nie. Lepiej mi nic nie mów o filmach, które muszę koniecznie obejrzeć. Lista zrobiła się tak długa, a Yer Blue dopisuje mi wciąż nowe tytuły do listy.

Chyba będziemy musiały przejść na priv :D

Pozdrawiam
Kasia
Image
Strawberry Fields Forever
Awatar użytkownika
Noelka
Beatlesiak
 
Posty: 1474
Rejestracja: Czw Lip 06, 2006 10:52 am

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Nie Mar 17, 2013 3:47 pm

Ja byłam! I powiem tak:

Wiem, że sporo osób nienawidzi tego filmu. Bo ciągle śpiewają :D Dla mnie ok, ale ja lubię musicale bardzo. Anne Hathaway - Oskar w pełni zasłużony. Jej wykonanie "I Dreamed a Dream" mnie urzekło, nawet jeśli szczególnie wybitnych umiejętności wokalnych ona nie ma.

Jednak IMO adaptacja ma jedną poważną wadę: Russela Crowe w roli Javerta. Nie dość, że już na starcie ma za poczciwą twarz na taką postać, to jeszcze się w tę postać totalnie nie wczuwa. To moim zdaniem kładzie trochę cały film, niestety :( zwłaszcza, jak się było w Romie i widziało Łukasza Dziedzica w roli Javerta, aaaaaargh :D

PS No i Marius -to też wg mnie klapa obsadowa. Ten aktor byłby za to idealny do roli młodego Ringo Starra ;)
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Nie Mar 17, 2013 10:00 pm

Rita napisał(a):"Złego" czytałam, niesamowity klimat :)

Prawda? Ach, jak ten Tyrmand cudnie pisał o Warszawie! Nawet opis bramy skłaniał go do refleksji, które bawiły i uwodziły. Przez niego kocham Warszawę - nawet powojenną. A czytałaś może coś jeszcze Tyrmanda? Np. "Filipa"? Albo "dziennik 54"?
Serdecznie polecam i jedno i drugie. "Filip" jest oparty na biografii autora. wiele razy popłakałam się ze śmiechu, czytając to.

W moim absolutnym TOPie książkowym mieszczą się jeszcze [...] wspomniani przez Emeelę "Nędznicy" V. Hugo. Mistrz dłużyzn, a jednocześnie niezwykłej poetyckości i wrażliwości? Zdecydowanie tak! Ja "Nędzników" słuchałam na audiobooku i był to czas dla mnie niezwykły. Chociaż przyznaję, że samego początku słuchałam chyba z 5 razy, bo zanim przyzwyczaiłam się do "dłużyzn", moja uwaga uciekała w jakieś inne rejony. Potem było już tylko lepiej. Słuchałam też "Katedry Marii Panny...", ale już mnie tak nie zachwyciła.

Pamiętam, że czytałam jedną po drugiej (w kolejności: najpierw "Katedra", potem "Nędznicy") w wakacje, więc nigdzie mi się nie spieszyło, a wręcz narzekałam na nudę, więc... czytałam obie od eski do deski. Dygresje Hugo mnie dobijały. Zwłaszcza caaały opis bitwy pod Waterloo, tylko po to, by wspomnieć o Thenardierze i ojcu Mariusa, no ale... Opis gwary przestępczej mnie zaciekawił, był rewelacyjny! Takie same dłużyzny odnotować można w "Katedrze", ale... jak się już człowiek przyzwyczai... To historia jest obmyślona genialnie. I można uronić łzę nad zakończeniem.
Chociaż zgadzam się, że "Nędznicy" przewyższają "Katedrę" pod każdym względem.



[A Eponine to chyba moja ulubiona bohaterka literacka - chociaż trudno orzec, czy wybór ten spowodowany jest książką samą w sobie, czy też bardziej fantastycznym musicalem "Les Miserables", wystawianym rok temu w stołecznej Romie. Pieśń Eponine o samotności to najukochańszy przeze mnie utwór musicalowy.]

Tak, tak tak! Jeden z trzech momentów w trakcie spektaklu, gdzie, przyznaję się bez bicia, płakałam jak bóbr! Znasz wersje angielskie? Dziesiątą i dwudziestą piątą rocznicę? Filmowa Eponina grała najpierw w 25-oleciu.
A co do filmu: straaasznei byłam uprzedzona i wręcz załamana udziałem Russela w roli mojej ukochanej postaci. Zwłaszcza, właśnie, po występie pana Łukasza, którego wielbię i kocham platonicznie od jego występu w "Tańcu Wampirów". Javert ma mieć baryton i koniec, no! Jednak, spodziewając się najgorszego, będąc już na filmie, doznałam olśnienia - "hej, nie jest tak źle!". Może właśnie dlatego, że spodziewałam się totalnej kaszany. Nie będzie to nigdy mój ukochany Javert, ale - co ciekawe - wracam czasem do "Stars" w jego wykonaniu. Miał ciekawy pomysł na tę pieśń i dla odmiany miło mi się jej słucha.
Najbardziej w filmie wzruszyła mnie obecność Colma Wilkinsona - pierwszego brytyjskiego Valjeana. Tutaj wcielił się w postać Biskupa. Jego spotkanie na ekranie z Jackmanem nabrało podwójnego znaczenia. Podwójnego namaszczenia rzekłabym.
A musicale uwielbiam! O tym mogłabym pisać i pisać...

A są i takie książki, które może nie należą do moich absolutnych bestofów, jednak mają w sobie to coś, co sprawia, że sięgam po nie ponownie.

U mnie to będzie seria o Harrym Potterze i wspomniany już "Hrabia".

Odkryciem ostatnich miesięcy jest u mnie Tadeusz Dołęga-Mostowicz - najpopularniejszy pisarz XX-lecia międzywojennego. Jego powieści pozwalają na niezwykłą podróż do czasów, gdy Polska była zupełnie innym krajem, niż jest dzisiaj, Warszawa zupełnie innym miastem, przyjaciele i narzeczeni mówili sobie na "pan/pani", kobieta-prokurator budziła powszechne zdumienie, a niektóre panie brały comiesięczne zwolnienie z pracy na "zwykłą słabość" ;)

O, i to mi się znowu z Tyrmandem skojarzyło! Chociaż u niego to już powoli umiera... Te realia! Ile ta wojna zmieniła... Nie tylko w sensie społeczno-politycznym, ale także typowo socjologicznym... To jest smutne i straszne...
Ostatnio polubiłam też opowiadania. Niestety, uznawana za królową gatunku Alice Munro jak do tej pory rozczarowała mnie. Za najlepszy przeczytany dotychczas zbiór opowiadań uważam "Ładne duże amerykańskie dziecko" Judy Budnitz. Lubię też opowiadania Trumana Capote. Obecnie zaczęłam czytać "To coś na twojej szyi" Chimamandy Ngozi Adichie. Ale w dziedzinie opowiadań sporo jeszcze przede mną :)

A czytałaś Brunona Schulza? "Sklepy cynamonowe"? Dla mnie to geniusz jeśli idzie o plastyczność opisu, o wyobraźnię. Podobno schizofrenik, co może to tłumaczyć. Czytając pierwsze ze zbioru, "Sierpień", w którym pojawia się niezwykle plastyczny opis owoców, można zdać sobie nagle sprawę, że cieknie Ci ślinka. :D
Oprócz wspomnianego Dziennika MiM na stoliku nocnym czekają jeszcze "Wszystko dla pań" Emila Zoli,

POLECAM! Zupełnie jak nie Zola! Fantastyczna i wciągająca pozycja!

Zauważyłam jednak, że z biegiem czasu coraz mniej książek mnie zachwyca. Kiedyś miałam ambicję przeczytać każdą zaplanowaną książkę. Teraz chyba bardziej cenię swój czas i jeśli książka mnie nie zauroczy po powiedzmy 100 stronach, zostawiam ją bez czytania. I bez żalu.

O, a to błąd. Bo znam doskonałą książkę - "Historyka" Elizabeth Kostovej, której nigdy bym nie poznała, nie pokochała, gdyby nie upór. Bo straaasznie długo się rozkręca. Ale gdzieś po ok. 100 stronach robi się fantastyczna i wtedy zaczyna się dziać! Również polecam!
A mieliście do czynienia z książkami, które były złe, ale pomimo to nie mogliście się od nich oderwać?

Znowu wakacje: "Jak poślubić wampira milionera". Tytuł mówi sam za siebie, ale jak ja się naśmiałam! Niekoniecznie tam, gdzie autorka zaplanowała. To było fascynujące. Jak oglądanie "Trudnych Spraw". :D

A lubicie poezję?

Tuwima i Wierzyńskiego (tego drugiego wczesne wiersze). Leśmiana bardzo szanuję. Baczyńskiego tak samo.
Generalne wolę prozę i dramat.



Noelka napisał(a):W ostatnim tomie jest wyjaśnienie od autorki, że w dzieciństwie była molestowana.

No wiem, wiem. Czytałam. Właśnie do tego piłam. Mam wrażenie, że mimo wszystko trochę za bardzo to wyeksponowała we wszystkich niemal możliwych konfiguracjach i układach!

Na pewno jest to "Mały Książę". Czytając tę książkę ponownie odkrywałam znaczenie wielu sentencji, których nie rozumiałam wcześniej jako dziecko.

Inną książką (tutaj zostanę zlinczowana, ale co mi tam) jest Alchemik Paula Coelho. Innych jego książek już nie mogę strawić, mimo, że podejmowałam liczne próby. Pewne zdanie, chyba najbardziej sławne: " Gdy czegoś pragniesz, cały Wszechświat pomaga ci zrealizować marzenia" bardzo pomogły mi i bliskiej osobie. Czasami myśli się, że coś idzie nie tak jak powinno, a dopiero po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że tak właśnie miało się stać, by osiągnąć jakiś cel.

O, widzisz, na śmierć zapomniałam o genialnym "Małym księciu" - kwintesencji mądrości życiowej.
A co do "Alchemika" i poniekąd mojego "Hrabiego" mam taką refleksję, że czasami książka okazuje się dla nas ważna, bez względu na uznanie wśród krytyków, czy jej szeroko pojętą wartość. Albo inaczej - o jej wartości dla nas nie decyduje kunszt pisarza, czy uznanie krytyki, a coś o wiele ważniejszego - to, co my w tej książce znajdziemy dla siebie. To, co nam w danym momencie pomoże. Co nas tak "łupnie w łeb". Nie wiem, czy dobrze Wam to wyjaśniłam. Ja z reguły słabo tłumaczę. Łapiecie, o co mi chodzi?
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Rita » Pon Mar 18, 2013 12:33 am

Noelka napisał(a):Najnowsze książki Musierowicz już nie są takie znakomite, mam wrażenie, że autorka zbytnio słucha różnych podpowiedzi i trochę sztucznością zalatuje.


Zarzutów wobec współczesnej Musierowicz mam sporo. Ale kopniaki należą się też wydawnictwu.

Dawno, dawno temu, pani Musierowicz miała zaprzyjaźnione redaktorki. Takie, które potrzebne są każdemu pisarzowi - nawet nobliście - żeby zwrócić mu uwagę na brak ciągłości zdarzeń, wykluczające się wątki, błędy w chronologii, czy też po prostu aby pisarza przytemperować, jak go za bardzo "poniesie".

Kiedy w Polsce wprowadzono stan wojenny, Musierowicz załamała się i popełniła podobno książkę gorzką, napastliwą, pełną smutku i oskarżeń. Panie redaktorki nakazały jej wówczas napisać tę powieść od nowa, żeby nie była tak gorzka i dołująca. Wyszło z tego "Opium w rosole" - jedna z najlepszych i najdojrzalszych części Jeżycjady. A realia w książce pozostały przecież te same.

Obecnie pań redaktorek już nie ma. I nie ma najwyraźniej nikogo, kto by będącej w podeszłym już wieku Musierowicz uświadomił, że wiele rzeczy, które opisuje i wymyśla, to generalny WTF.

Emeela napisał(a):A czytałaś może coś jeszcze Tyrmanda? Np. "Filipa"? Albo "dziennik 54"?
Serdecznie polecam i jedno i drugie. "Filip" jest oparty na biografii autora. wiele razy popłakałam się ze śmiechu, czytając to.


Niestety nic ponadto nie czytałam. Ale to do nadrobienia. Tylko czasu na czytanie tak mało!


Znasz wersje angielskie? Dziesiątą i dwudziestą piątą rocznicę? Filmowa Eponina grała najpierw w 25-oleciu.


Baaa, no pewnie, że znam :)

Jednak, spodziewając się najgorszego, będąc już na filmie, doznałam olśnienia - "hej, nie jest tak źle!". Może właśnie dlatego, że spodziewałam się totalnej kaszany. Nie będzie to nigdy mój ukochany Javert (...)


Ja jestem zdecydowanie na nie. Cały sęk tej opowieści to walka dwóch przeciwstawnych sił - Jeana Valjeana i Javerta właśnie. W filmie ten pierwszy był ok, ale ten drugi nie był na tyle "silną" postacią, by zachować tę równowagę.

Najbardziej w filmie wzruszyła mnie obecność Colma Wilkinsona - pierwszego brytyjskiego Valjeana. Tutaj wcielił się w postać Biskupa. Jego spotkanie na ekranie z Jackmanem nabrało podwójnego znaczenia. Podwójnego namaszczenia rzekłabym.
A musicale uwielbiam! O tym mogłabym pisać i pisać...


Oj tak, to było fantastyczne! O musicalach przydałby się chyba osobny temat ;)



Te realia! Ile ta wojna zmieniła... Nie tylko w sensie społeczno-politycznym, ale także typowo socjologicznym... To jest smutne i straszne...


Wojna wojną - w końcu podczas niej zginął lub został wymordowany kwiat przedwojennej polskiej inteligencji - ale niewiele mniej uczyniły w tej sprawie władze komunistyczne. Przecież nawet jeśli w powojennej Warszawie uchowały się jakieś przedwojenne budynki, i decydowano się je zachować, często skuwano ich wszelkie zdobienia, jako "burżujskie". To samo z językiem. Wszyscy byli równi i mieli się do siebie zwracać w ten sam sposób. To i tak cud, że poza największym betonem partyjnym nie rozpowszechniło się w Polsce użycie formy "wy", co zresztą próbowano swego czasu spowodować. Pozostała forma "pan/pani" używana do wszystkich. U Dołegi-Mostowicza do pomocy domowej mówi się per "Jantczakowa", do służącej mówi się "Kasiu". Dziś byłoby to nie do pomyślenia, tak się przyzwyczailiśmy paniać wszystkim dookoła. Zresztą komu ja to tłumaczę - polonistce! :D :wink: Ty to na pewno wiesz lepiej niż ja.

A książki D-M naprawdę Ci polecam. Zacznij oczywiście od "Kariery Nikodema Dyzmy", a potem polecam "Prokurator Alicję Horn" i "Bracia Dalcz i Spółka" (książka jak na tamte czasy bardzo odważna!)

A czytałaś Brunona Schulza? "Sklepy cynamonowe"? Dla mnie to geniusz jeśli idzie o plastyczność opisu, o wyobraźnię. Podobno schizofrenik, co może to tłumaczyć.


Czytałam jako lekturę. Ale... chyba byłam wtedy za młoda, by należycie docenić. Trzeba będzie wrócić.
Odnośnie opowiadań, to zapomniałam napisać, że podobały mi się bardzo 3 dotychczas przeczytane opowiadania Iwaszkiewicza: Brzezina, Matka Joanna od Aniołów (+FILM!!!), Panny z Wilka.

POLECAM! Zupełnie jak nie Zola! Fantastyczna i wciągająca pozycja!


Przekonałaś mnie, pójdzie na pierwszy ogień ;)
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1958
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Wto Mar 19, 2013 1:10 pm

O, bo zapomniałam Wam napisać w poprzednim poście. Zachęciłyście mnie do tej starej dobrej Jeżycjady. Spróbuję w wakacje. zobaczymy, jak będzie szło.
Rita napisał(a):
Emeela napisał(a):A czytałaś może coś jeszcze Tyrmanda? Np. "Filipa"? Albo "dziennik 54"?
Serdecznie polecam i jedno i drugie. "Filip" jest oparty na biografii autora. wiele razy popłakałam się ze śmiechu, czytając to.

Niestety nic ponadto nie czytałam. Ale to do nadrobienia. Tylko czasu na czytanie tak mało!

Oj, skąd ja to znam... Makabra... Jeszcze cały "Wiedźmin" na mnie czeka... I "opowieści niedokończone" Tolkiena... I chciałabym szarpnąć się na "podobno nie do przeczytania" "Silmarilion"...
Życie jest za krótkie, żeby obejrzeć te wszystkie genialne filmy i przeczytać genialne książki... A jeszcze wciąż nam zawracają głowę pracą i szkołą...


Znasz wersje angielskie? Dziesiątą i dwudziestą piątą rocznicę? Filmowa Eponina grała najpierw w 25-oleciu.


Baaa, no pewnie, że znam :)

A którą wolisz?

Oj tak, to było fantastyczne! O musicalach przydałby się chyba osobny temat ;)

Zaraz założę. Nie będziemy tu offtopować. :D


Wojna wojną - w końcu podczas niej zginął lub został wymordowany kwiat przedwojennej polskiej inteligencji - ale niewiele mniej uczyniły w tej sprawie władze komunistyczne. Przecież nawet jeśli w powojennej Warszawie uchowały się jakieś przedwojenne budynki, i decydowano się je zachować, często skuwano ich wszelkie zdobienia, jako "burżujskie". To samo z językiem. Wszyscy byli równi i mieli się do siebie zwracać w ten sam sposób. To i tak cud, że poza największym betonem partyjnym nie rozpowszechniło się w Polsce użycie formy "wy", co zresztą próbowano swego czasu spowodować. Pozostała forma "pan/pani" używana do wszystkich. U Dołegi-Mostowicza do pomocy domowej mówi się per "Jantczakowa", do służącej mówi się "Kasiu". Dziś byłoby to nie do pomyślenia, tak się przyzwyczailiśmy paniać wszystkim dookoła. Zresztą komu ja to tłumaczę - polonistce! :D :wink: Ty to na pewno wiesz lepiej niż ja.

No lepiej pewnie nie, umówmy się, że podobnie.
Ale powiem Ci, że tęskno mi za tymi czasami. Bo, może to idiotyzm, ale do tej pory czuję się durnie, kiedy mówią do mnie "Pani". Zwłaszcza ci, którzy są jakoby nade mną w hierarchii szeroko pojętej.
A co do języka - jeszcze nowomowa narobiła prawdziwych szkód... Niektóre są wyczuwalne do dziś. Zwłaszcza w języku polityki... Ale nie tylko. Niepotrzebne wartościowanie pojęć, które już swoją wartość mają... "prawdziwa demokracja" itp... Kaszana.
Tęskno mi do tych starych czasów. Ludzie wtedy byli jacyś lepsi - nie tylko język, czy Warszawa, ale właśnie sami ludzie. Dlatego pewnie tak wspaniale czyta się te książki.
Za książki, o które piszesz, na pewno też się zabiorę. dopisane do listy oczekiwania.

Czytałam jako lekturę. Ale... chyba byłam wtedy za młoda, by należycie docenić. Trzeba będzie wrócić.

Polecam wrócić. Jak coś nie jest lekturą, zazwyczaj podoba się bardziej xD Przynajmniej ja tak mam.

Odnośnie opowiadań, to zapomniałam napisać, że podobały mi się bardzo 3 dotychczas przeczytane opowiadania Iwaszkiewicza: Brzezina, Matka Joanna od Aniołów (+FILM!!!), Panny z Wilka.

A do Iwaszkiewicza to ja mam stosunek ambiwalentny bardzo. Po prostu człowieka nie lubię. To może kłaść się cieniem na moje zapatrywanie na jego twórczość.
Z jego opowiadań ulubiłam sobie jedno - "Ikar".
Masz tu treść, jakbyś miała chwilę. Bo nie jest długie:
http://www.bibliofilur.republika.pl/album/ikar.htm
Pod spodem jest jakieś omówienie, ale to już tam nieważne. Pokapujesz się, naturalnie. Po co ja piszę. xD

Przekonałaś mnie, pójdzie na pierwszy ogień ;)

Jeee! "Wszystko dla pań" rządzi! :D
Do tego muszę sobie kiedyś wrócić, o. :D
Na samą myśl mi się gęba śmieje.
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Książki :D

Postprzez Anayah » Czw Mar 21, 2013 11:48 pm

Dużo jest w moim życiu ważnych książek. Wspominany tu już "Mistrz i Małgorzata" to absolutny "must read". Uwielbiam. Jest też bardzo wiele książek, które wspominam z pewnym rozrzewnieniem. Taki "Tajemniczy ogród" na przykład. Albo "Mały Książę". Od paru lat jednak moim numerem jeden jest "Kłamca" Kuby Ćwieka. Co z tego, że seria się skończyła. Mój romans z Lokim trwa dłużej, niż jakikolwiek związek, jaki miałam przyjemność przeżyć. A to coś znaczy :)
Awatar użytkownika
Anayah
młodszy fan
 
Posty: 25
Rejestracja: Czw Lut 21, 2013 6:47 pm
Miejscowość: Białystok

Re: Książki :D

Postprzez Emeela » Sob Mar 23, 2013 1:47 pm

Anayah napisał(a):Od paru lat jednak moim numerem jeden jest "Kłamca" Kuby Ćwieka. Co z tego, że seria się skończyła. Mój romans z Lokim trwa dłużej, niż jakikolwiek związek, jaki miałam przyjemność przeżyć. A to coś znaczy :)

O, nigdy nie słyszałam o tej serii.
Mogłabyś opowiedzieć o niej coś więcej? Niekoniecznie chodzi mi o jakieś streszczenie tylko raczej... no nie wiem, co w niej jest.
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1293
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ob-la-di, Ob-la-da

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości