Polski Serwis Informacyjny The Beatles

Istnieje od 2001 roku. Codzienna aktualizacja, ksiazki, filmy, plyty.
jesteś na Forum Polskiego Serwisu Informacyjnego The Beatles
Obecny czas: Czw Kwi 18, 2024 3:41 pm

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 50 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wybierz sześć najlepszych utworów;
I'd Have You Anytime 8%  8%  [ 4 ]
My Sweet Lord 14%  14%  [ 7 ]
Wah-Wah 6%  6%  [ 3 ]
Isn't It A Pity (version one) 2%  2%  [ 1 ]
What Is Life 6%  6%  [ 3 ]
If Not For You (Bob Dylan) 8%  8%  [ 4 ]
Behind That Locked Door 4%  4%  [ 2 ]
Let It Down 2%  2%  [ 1 ]
Run Of The Mill 6%  6%  [ 3 ]
Beware Of Darkness 10%  10%  [ 5 ]
Apple Scruffs 6%  6%  [ 3 ]
Ballad Of Sir Frankie Crisp (Let It Roll) 0%  0%  [ 0 ]
Awaiting On You All 8%  8%  [ 4 ]
All Things Must Pass 12%  12%  [ 6 ]
I Dig Love 0%  0%  [ 0 ]
Art Of Dying 4%  4%  [ 2 ]
Isn't It A Pity (version two) 2%  2%  [ 1 ]
Hear Me Lord 2%  2%  [ 1 ]
Out Of The Blue 0%  0%  [ 0 ]
It's Johny's Birthtday 0%  0%  [ 0 ]
Plug Me In 0%  0%  [ 0 ]
I Remember Jeep 0%  0%  [ 0 ]
Thanks For The Pepperoni 0%  0%  [ 0 ]
Razem głosów : 50
Autor Wiadomość
PostWysłany: Czw Paź 13, 2005 9:02 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
No to dzisiaj się zabieram za to arcydziełko... Niestety znowu będzie w samych superlatywach. :D
Ojej! ileż to wzruszeń udzieliło mi się przy obcowaniu z tym albumem, ile cudownych przeżyć tego nie jest w stanie ogarnąć mój umysł, jak dorwałem te płyty to już pierwszy dzwięk wprowadził mnie do innego świata i nie mogłem się od niego oderwać przez kilka lat :!: To dzieło ma jakąś magiczną moc, siłę oddziałtwania jakiej nie jestem w stanie opisać! W życiu nie słyszałem tak bezczelnie równej płyty ...i tak pięknej! Z ręką na sercu przyznaje, że odejmując tylko i tak przecudne If Not for You (bo to utwór Boba Dylana) mamy do czynienia z równożędnej klasy DIAMENTAMI kropka :!: Te 2 płyty słucha się po prostu jednym tchem! Jak ten Harrison mógł wyskoczyć z czymś takim, nigdy tego nie zrozumiem. Wiadomo, że w czasie istnienia zespołu George chował utwory do szuflady, więc z pewnością większość powstawała powiedzmy między While my Guitar Gently Weeps a Here Comes The sun. Tak więc jest to prawie płyta The Beatles... A co było gdyby John i Paul pzwolili mu w czasie Beatlesów rozwinąć skrzydła? - mielibyśmy o jedną genialną płytę więcej naszego ukochanego zespołu. Tak jak w przypadku Plastic Ono band wole ją nawet od Sgt Pepper's, Revolvera czy od osławionego Abbey Road! Swoją drogą nawet odrzut z tej płyty (I Live for You) brzmi genialnie. Każdy utwór zasługuje na oddzielny komentarz, ale brak mi sił...Za dużo tego! Jakby tak się wysilić to mógłbym wymienić 2 najukochańsze dla mnie (ale to niezwykle trudne zadanie): I'd Have You Anytime i The Ballad Of Sir... (Let It Roll).Dalej nie chce mi się typować bo bym musiał wymienić wszystkie... 10/10

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Paź 13, 2005 11:05 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Lut 06, 2005 11:35 pm
Posty: 2038
Miejscowość: Łódź
O tak, to jest temat dla mnie. A wiecie co jest najśmieszniejsze :?: Że "All Things Must Pass" było pierwszą płytą, nawet nie miałam oficjalnej dyskografii Beatli :idea: A już wtedy ich kochałam :D Za długa to historia by ją tu opowiadać :wink: to nie było tak, że zainteresowałam się Beatlami jak usłyszałam muzykę George`a, nie, ale tak jakoś wyszło dziwnie, że miałam mnóstwo mp3, poprzegrywanych i najróżniejszymi sposobami zdobytych nagrań Beatli, ale pierwszą oficjałką było własnie "All Things Must Pass" :D
OMG!!! Jak ja uwielbiam tę płytę!!! :shock: :shock: :shock: :D :P Przebija Plastic Ono Band Lennona :shock: To jest po prostu esencja geniuszu :oops: :wink: :P A może by tak po kolei...(remasterka :wink: )

I`d Have You Anytime
Wspaniały, wspaniały początek :D Już po pierwszych taktach wyraźnie słychać nieziemski kunszt 'łkającej' :wink: gitary Harrisona :D Wyciszona, spokojna kompozycja. We współczesnej muzyce teraz takiej to ze świecą szukać - bez szans na znalezienie (na razie - ale ciągle mam nadzieję :wink: )

My Sweet Lord
Może nie była dla mnie zaskoczeniem, bo znałam ją już wcześniej, ale jest tak pełna optymizmu, tak radosna i podnosząca na duchu, że nie da się o niej zapomniec i tak po prostu zaklasyfikowac ją do tych hitów, które mogą się nam po jakimś czasie znudzić. Ten utwór nie może się znudzić!!! :D I szczerze mówiąc głęboko gdzieś mam to, że to 'niby-plagiat' He`s So Fine. George nie potrafiłby z rozmysłem skopiować innego artysty. Po prostu nie i kropka.

Wah-Wah
No to jest prawdziwy, chwytliwy, surowy riff na jaki czekałam :D Coś niesamowitego, siedzi w pamięci na długo :D :P :D

Isn`t It A Pity
Kolejny wolniejszy, spokojny numer, podobnie jak "I`d Have You Anytime". I idealne dopasowanie słów do nastroju muzyki :P

What Is Life
Może trochę głupio się przyznać, ale ten kawałek najszybciej u mnie 'chwycił' :wink: Wiem, że wielu znawców twierdzi, że to taka sobie kompozycja, całkiem dobra, ale nie tak ambitna jak wiele innych na albumie, ale myślę, że to taka dobra przerwa w tych "poważniejszych" numerach :wink: Można się przy tym kawałku wyszaleć :D Ma się ochotę od razu wstać i zacząć tańczyć :wink: :oops: :D

If Not For You
Mimo, że bardzo lubię Dylana to niestety nie mam całej jego dyskografii i dopiero w wakacje miałam szansę usłyszeć jego oryginalną wersję tej piosenki. Starałam się oceniać obiektywnie :wink: I szczerze, z ręką na sercu moge powiedzieć, że dużo bardziej podoba mi się interpretacja Harrisona. Te wstawki Harriego robią swoje :D drobne, bo drobne w niktórych miejscach retusze i zaraz 'atmosfera' utworu robi się zupełnie inna :D No i oczywiście, mimo, że Dylana bardzo cenię, to trzeba tutaj prosto z mostu walnąć, że w wykonaniu George`a wokal jest o niebo lepszy :wink: :lol:

Behind That Locked Door
Kiedyś od koleżanki z forum George`a dowiedziałam się, że Harri podobno swój ulubiony kawałek na albumie zawsze 'ustawiał' jako siódmy. No to musze przyznać, że George ma świetny gust :wink: :wink: :wink: :P Taki idealny utwór, żeby usiąść w fotelu i wsłuchać się w muzykę i słowa :D

Let It Down
Tu najbardziej mi się podoba jak zgrabnie przechodzi od ostrzejszego do wolniejszego brzmienia :D Cód, miód po prostu :wink: :D

Run Of The Mill
Jak mało który spodobał mi się dosłownie od pierwszej nutki, od pierwszego dźwięku, pierwszego wyrazu :D Tekst piekielnie mądry (głupie sformułowanie, ale ekscytacja robi swoje :lol: ). człowiek zdaje sobie sprawę jak mądrym i inteligentnym (to nie to samo wbrew pozorom :wink: ) człowiekiem był :( Harrison. Ale szczyt to:
"No one around you will cary the blame for you"
cholernie trafne :P

Beware Of Darkness
Jeden z najlepszych według mnie utworów na albumie. Znowu diabelnie świetny tekst, z przepiękną, przejmującą muzyką. Dla mnie bomba! :P

Apple Scrufs
No, nie mogło być przecież wszystko idealne, nie :wink: Nie, nie jest tak źle. Tylko, że w świetle tak wspaniałych kawałków ten jakoś blednie. Ale nie mam nic konkretnego, co mogłabym wytknąć temu numerowi. Nie przeszkadza, można posłuchać, ale nie zachwycam się nim jakoś :wink:
Wiem jednak, że wielu innym się podoba :D

Ballad Of Sir Frankie Crisp (Let It Roll)
Cały czas się zastanawiam gdzie Harrison znalazł czas i siły napisać tak piękne utwory (jak choćby ten na przykład) gdy Beatlesi się rozpadali, kiedy działo sie tyle różnych rzeczy :roll: Nie wiem, ale utwór jest świetny, choć z początku miałam wrażenie jakby trochę nie z tej dekady :wink: Ale to tak czy siak dodatkowy plus dla Harriego :wink: :P

Awaiting On You All
Nie wiem dlaczego, ale strasznie przypomina mi "What Is Life". Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli. Same z siebie są to zupełnie różne kompozycje, ale jednak mają coś wspólnego. Ciężko to nawet nazwać, powiedzmy, że to to, co ja określam "atmosferą" numeru :wink: Jest podobnie optymistyczny. Jak się go 'puści' to człowiek od razu tryska energią. Podkreślę, że tą dobrą :wink: :D :P :D

All Things Must Pass
Piękny, ale nie był zaskoczeniem, bo też wcześniej znałam. To już klasyka, choć nie jest wcale najlepszym utworem na tej płytce (a właciwie na dwóch CD :wink: ). A miał to być kawałek The Beatles... widocznie tak miało być i już :P

I Dig Love
Ciężko coś powiedzieć. Charakterystyczne dla odbierania tego kawałka przeze mnie jest to, że raz mi się podoba i naprawdę znajduje w nim coś ciekawego, a innego dnia zwyczajnie jest mi obojętny.

Art Of Dying
Już początek zapewnia, że będzie coś mocnego, na miarę Beatlesa :D Nie mam słów, nawet nie wiem co więcej powiedzieć. Po raz kolejny idealne dobranie słów. George - jesteś wielki!!! :D :P :D

Isn`t It A Pity (version two)
Najdziwniejsze jest to, że sama nie wiem, która wersja bardziej mi się podoba. Nie dziwię się, że Harrison i 'ekipa' nie mogli się zdecydować :wink: I chwała im za to, że umieścili obie wersje :D

Hear Me Lord
To jest to co lubię u 'cichego Beatlesa'. Potrafił pisać, mówić o Bogu, religiach, wierze, mistycyźmie i ważnych sprawach w tak piękny sposób. Poważnie, ale nie za poważnie. Z szacunkiem, ale nie z chorym fanatyzmem czyniącym więcej szkody niż pożytku. Mistrz odszukiwania i stosowania zasady złotego środka :wink: :D :P

A teraz może trochę o 'dodatkach' do zremasterowanej płyty. Może mnie za to pozabijacie, ale uważam, że wiele z nich to zapchajdziury :twisted:
Ale są i takie, które spokojnie i zasłużenie( :!: ) powinny się znaleźć już 35 lat temu :D Ale o tym później. Najpierw moja (tylko moja opinia) lista lekkich, ale 'do przełknięcia' wypełniaczy. Let It Down mnie nie poraża absolutnie niczym, What Is Life sam tło muzyczne :wink: i nie widzę w tym nic interesującego specjalnie (wybaczcie). Takim średniakiem z tych dodanych jest "My Sweet Lord (2000)". Ciekawe przedstawienie tego utworu po latach, no i Dhani Harrison na akustycznej gitarze :D :P :D
Ale w niektórych momentach tak leciutko już głos George`a zaczął się łamać. Granicy jednak nie przekroczył za co szczere brawa mu się należą. Właściwie wszystkie 'dodatki' na drugiej płytce też mnie nie kręcą :oops: (wybaczcie!).
A teraz o tym co tygryski lubią najbardziej :twisted: :wink: :D :P

I Live For You
Nigdy mi się nie odwidzi :wink: nigdy, po prostu nigdy tego utworu nie przestanę kochać. Zaskoczył od samiuteńkiego początku i zagościł w moim sercu po wsze czasy :wink: :D :D :D Perełka, po prostu perełka. Nie wiem, na prawde nie wiem dlaczego Harrison nie wydał jej na początku. Nie spodobała mu się wtedy :roll: nie wiem jak to możliwe
(ale w tym fragmencie się często powtarzało 'nie wiem' :lol: )

i...

Beware Of Darkness
Cudowna wersja na samej gitarze, surowa, bez oprawy. Ale w trochę innej formie. Do tej pory zastanawiam się, która wersja mi się bardziej podoba i... nie, nie wybiorę/ i jedna i druga mnie poraża :D

Szkoda, wielka szkoda, że moge dać tylko na 10/10 :wink: :wink: :wink: (żart :wink: ).
Taka ocena nie oddaje wielkości tego dzieła :oops:
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć - jeden z najlepszych albumów jakie w życiu słyszałam. Polecam każdemu kto szuka dobrej muzyki :D :P :D

Omg, ale się rozpisałam. Chyba naprawdę nikt tego nie przeczyta :lol:

_________________
"Normalność nie jest kwestią statystyki."


Ostatnio edytowany przez Michelle Czw Sty 19, 2006 11:31 pm, edytowano w sumie 6 razy

Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Paź 13, 2005 11:34 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
Ja przecztyałem i jestem pełen podziwu! Trochę brakuje mi słów... Być może jutro jeszcze dodam coś od siebie, ale boję się popaść w manierę...
Nawiasem mówiąc to też się dziwię, że zabrakło miejsca dla I Live For You, bo czy można wyobrazić sobie coś pięknieszego??? :!:

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Czw Paź 13, 2005 11:41 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Lut 06, 2005 11:35 pm
Posty: 2038
Miejscowość: Łódź
Yer Blue napisał(a):
Ja przecztyałem i jestem pełen podziwu! Trochę brakuje mi słów... Być może jutro jeszcze dodam coś od siebie, ale boję się popaść w manierę...
Nawiasem mówiąc to też się dziwię, że zabrakło miejsca dla I Live For You, bo czy można wyobrazić sobie coś pięknieszego??? :!:


Sama się dziwię, że tyle nawściubiłam :wink: Prościej by to było powiedzieć niż napisać :lol:
Koniecznie coś jeszcze dodaj :D Miło będzie przeczytać twoją szerszą opinię na temat tej płyty (a właściwie płyt :wink: ) :D
Mam nadzieję, że ktoś się jeszcze skusi, żeby opisać swoje wrażenia :D

_________________
"Normalność nie jest kwestią statystyki."


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pią Paź 14, 2005 6:18 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
Naprawdę trudno jest dla mnie opisywać każdy kawałek z tej płyty bo ciągle bym urzywał tych samych określeń typu genialny, cudowny, fantastyczny i tym podobne, więc nudno by było...
Opiszę więc mój osobisty stosunek do kilku z nich.
LET IT DOWN - Z tym utworem mam dość szczególne wspomnienia. Nigdy nie zapomnę chwili, w której dowiedziałem się o śmierci George'a :cry: Nie wiem czemu, ale od razu włączyłem sobie ten utwór (może dla tego, że jest taki podniosły), a chwila była naprawdę szczególna więc od razu :cry: :cry: :cry: Ten numer zawsze będzie mi się kojarzył z tamtym smutnym wydarzeniem, ilekroć go słucham od razu wymiękam i już chyba nic nie da się z tym zrobić...
RUN OF THE MILL - To przez bardzo długi czas był mój faworyt z tego longa. Po jego wysłuchaniu od razu polepszał mi się humor i to się nie zmieniło. Ma w sobie tyle optymizmu, że od razu chce się żyć, chociaż w ogóle nie wiem o czym jest tekst :wink:
APPLE SCRUFS - Właściwie cechuje go ta sama radość życia co akapit wyżej, w niczym nie ustępuje innym utworom (jak dla mnie), wręcz wspaniale urozmaica płytę jak mało który :D
I DIG LOVE - To jest coś co strasznie mi Beatlesów przypomina- ten motyw :!: Najchętniej bym go schował w pudełku! :lol:
I'D HAVE YOU ANYTIME i THE BALLAD OF FRANKIE CRISP - Te utwory brzmią tak jakby George stworzył je w samym niebie! Ich piękna nie da się porównać z niczym (powtarzam: Z NICZYM :!: ) Mógłbym się rozpisywać o nich bez końca a i tak będę daleko prawdy...
No co mogę jeszcze dodać. Na pewno jest to większe dzieło niż Plastic Ono Band. Ale żebym nie wiem jak się rozpływał w zachwytach przy All Things Must Pass to jednak debiut Lennona jest mi mimo wszystko duchowo bliższy, bez niego nie potrafiłbym po prostu żyć! Ale za to dzieło Harrisona w nieprawdopodobny wręcz sposób potęguje w człowieku uczucie miłości...czego i Wam życzę!

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 12:50 pm 
Offline
Sierżant Pepper

Rejestracja: Śro Sie 11, 2004 7:52 am
Posty: 114
Miejscowość: Będzin
Michelle napisał(a):
(...) nie jest wcale najlepszym utworem na tej płytce (a właciwie na dwóch CD :wink: ). A miał to być kawałek The Beatles... widocznie tak miało być i już :P


A pierwotnie ten album był wydany na trzech vinylowych płytach :!: To Ci dopiero George nazbierał tego :) Myślę, że w czasie kiedy płyta ukazała się musiała być dla wszystkim sporym zaskoczeniem, że oto "trzeci" Beatle deklasuje dwóch liderów z nieistniejącego już zespołu...


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 1:04 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Lut 06, 2005 11:35 pm
Posty: 2038
Miejscowość: Łódź
Squork napisał(a):
Michelle napisał(a):
(...) nie jest wcale najlepszym utworem na tej płytce (a właciwie na dwóch CD :wink: ). A miał to być kawałek The Beatles... widocznie tak miało być i już :P


A pierwotnie ten album był wydany na trzech vinylowych płytach :!: To Ci dopiero George nazbierał tego :) Myślę, że w czasie kiedy płyta ukazała się musiała być dla wszystkim sporym zaskoczeniem, że oto "trzeci" Beatle deklasuje dwóch liderów z nieistniejącego już zespołu...


Wiem, próbowałam nawet dorwać na vinylach ten album, ale wyszły z tego nici :wink: :lol:
BTW ciągle szukam w pełni sprawnego gramofonu :wink: :lol: :lol: :wink:

_________________
"Normalność nie jest kwestią statystyki."


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 2:32 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
Jakoś dziwnie nikt nie wspomniał o tej trzeciej winylowej płycie ze smakowitym jam sessions. Może to i tylko dodatek ale ja lubię sobie posłuchać tej nieskrępowanej improwizacji, fajnie jest się przy niej odprężyć. Zwłaszcza przy 11 minutowym Out Of The Blue, dla mnie utwór mógłby trwać jeszcze dłużej... Słyszałem gdzieś, że te utwory opózniały wydanie płyty bo zespołowi nie chciało się wychodzić ze studia, tak chciało im się grać!
Co tu dużo mówić - tą płytą uczeń przerósł mistrza! Ciekawo jaka była mina Johna jak się dowiedział, że jego młodszy kolega wydaje 3 płytowy album? Chyba musiał przyznać, że oddał mu pole... Czytałem gdzieś kiedyś, że Lennon przed śmiercią pod wpływem All Things Must Pass zaczął kierować myśli ku Bogu...
Ja tak sobie nawet myślę, że dzieło Harrisona miało duży wpływ na płytę "Imagine". Ciekawe czy ktoś się ze mną zgodzi.

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 3:23 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Lut 06, 2005 11:35 pm
Posty: 2038
Miejscowość: Łódź
Yer Blue napisał(a):
Jakoś dziwnie nikt nie wspomniał o tej trzeciej winylowej płycie ze smakowitym jam sessions. Może to i tylko dodatek ale ja lubię sobie posłuchać tej nieskrępowanej improwizacji, fajnie jest się przy niej odprężyć. Zwłaszcza przy 11 minutowym Out Of The Blue, dla mnie utwór mógłby trwać jeszcze dłużej... Słyszałem gdzieś, że te utwory opózniały wydanie płyty bo zespołowi nie chciało się wychodzić ze studia, tak chciało im się grać!
Co tu dużo mówić - tą płytą uczeń przerósł mistrza! Ciekawo jaka była mina Johna jak się dowiedział, że jego młodszy kolega wydaje 3 płytowy album? Chyba musiał przyznać, że oddał mu pole... Czytałem gdzieś kiedyś, że Lennon przed śmiercią pod wpływem All Things Must Pass zaczął kierować myśli ku Bogu...
Ja tak sobie nawet myślę, że dzieło Harrisona miało duży wpływ na płytę "Imagine". Ciekawe czy ktoś się ze mną zgodzi.


Jeśli chodzi o teksty to rzeczywiście są one często odwołujące się do Boga, religii w taki świeży, naturalny sposób i łatwy do przełknięcia :wink: :D Pierwszy raz słyszałam o tym, że John przed śmiercią zaczął rozmyślać o Bogu pod wpływem "All Things Must Pass", ale wydaje mi się to bardzo prawdopodobne :wink: :D
Jednak sądzę, że "Imagine" jest utrzymane w zupełnie innej konwencji i stylu niż debiut solowy George`a :wink:
A jeśli chodzi o to jak zareagował John na 3 płytowy album Harrisona... Hmmm... myślę, że może trochę mu pozazdrościł, ale wydaje mi się, że głównie gdzieś tam w środku był z niego cholernie dumny. Mam wrażenie, że akurat George i John dobrze się dogadywali, mieli często podobne zdania na różne tematy i pozostali przyjaciółmi nawet po rozpadzie Beatlesów! :D Myślę, że w pewnym sensie George był dla Johna niejako młodszym bratem :wink: i Johnowi chyba spodobało się jego dzieło.
To tylko domysły :roll: ale tak mogło być :roll: :wink: :wink: :wink:

_________________
"Normalność nie jest kwestią statystyki."


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 3:59 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
Słowa o wpływie All Things Must Pass na duchowość Johna przytoczyłem ze specjalnego artykułu 'kanon' autorstwa Wiesława Weissa z piątego numeru Tylko Rocka (styczeń 1992). Myślę, że tych słów ktoś taki jak redaktor Weiss nie wziął z powietrza... nawet pamiętam taką jedną wypowiedz Johna z 1980 roku, że jest wdzięczny 'komuś tam na górze', za to, że przebrnął przez cały cały syf jego życia i że jest coraz lepiej...
Wiesław Weiss w owym artykule pisze również: "...W rzeczywistości był (John) pod wielkim wrażeniem ATMP. I aż do końca inspirował się muzyką Harrisona. Bo gdyby nie All Things Must Pass, Isn't It A Pity czy I'd Have You Anytime, nigdy nie powstałoby na przykład Imagine. Gdyby nie..." Trudno się z nim nie zgodzić. Uwarzam, że Imagine stylistycznie bardzo przypomina ALMP, jest w klimacie równiez bardzo Beatlesowska czego nie można powiedzieć o Plastic Ono Band na przykład.

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 15, 2005 11:04 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Czw Wrz 23, 2004 10:08 am
Posty: 1620
Miejscowość: www.the-beatles.pl
Czytałem z rok czy dwa temu wywiad z perkusistą Alanem Whitem, który bębnił na ATMS.
Alan bez żadnych ogródek stwierdza, że oprócz Ringo trzecim Beatlesem, który przewijał się przez studio nagraniowe był nie kto inny jak sam John Lennon :shock: 8) :D
Rok 1970, był to czas gdy John George i Ringo byli szczególnie blisko, i istaniała nawet szansa na kontynuację The Beatles, gdzie Paula miał zastąpić na basie Klaus Voorman. Taki skład pojawił się na ATMP, oraz na wcześniejszym singlu Cold Turkey. George wystąpił na singlu Instant Karma, a Ringo na albumie Plastic Ono Band, po czym George ponownie, na albumie Imagine, po czym John wyjechał do USA i nigdy nie powrócił :(

_________________
www.the-beatles.pl


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Nie Paź 16, 2005 9:28 am 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Sob Sie 30, 2003 12:06 pm
Posty: 1537
Miejscowość: Wrocław
hmm.. w sprawie All Things Must Pass nie mam duzo do powiedzenia, jest to na pewno świetna płyta, którą ja jednak poznałem stosunkowo niedawno - zawsze bardziej interesował mnie solowy Paul i przede wszystkim Johnny. Jak dla mnie nigdy nie bedzie to najlepsza płyta solo Bitlów, a nawet nie z pierwszej trójki (choć sam nie wiem jak ta trójka miałaby wyglądać), aczkolwiek zawsze mi się jej bardzo przyjemnie słucha... myślę.. choć jeszcze nie próbowałem :wink: ... że będzie dobra na długie podróze samochodem.

PS1
Jak na razie moją ulubiona płytą samochodową jest ..... Wish You Were Here :oops: a z Bitlowych chyba Off the ground

PS2
Pawle...a jaka by była Twoja opinia o takim "reaktywowanym" The Beatles bez Pawła :roll: ??

PS3
ATMP ma u mnie 9/10


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Paź 17, 2005 11:07 am 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Czw Wrz 23, 2004 10:08 am
Posty: 1620
Miejscowość: www.the-beatles.pl
greg napisał(a):

PS2
Pawle...a jaka by była Twoja opinia o takim "reaktywowanym" The Beatles bez Pawła :roll: ??


Zapomniałem wspomnieć, że taki skład (John, Klaus, George i Ringo [jak to brzmi! :lol: ]) zebrał się jeszcze raz w studio w 1973 by nagrać I'm The Greatest na płytę Ringo. Wersję z wokalem Johna (zespół w tym samym składzie)można posłuchać na Antologii Lennona :)
Tak więc wiemy mniej więcej jak brzmieli by Beatlesi bez Paula :wink:

Trudne pytanie Greg. Pewnie, że chciałbym by Beatlesi istnieli dalej, choćby bez któregoś z nich, ale to by było trochę bez sensu, tak jak samochód bez jednego koła.
Sami Beatlesi zawsze to samo mówili - The Beatles to nasza Czwórka - i dlatego nigdy nie było reaktywacji Bitli, bo zawsze znalazł się jeden który nie chciał w danym momencie dołączyć do pozostałych. Paul George i Ringo zrobili wyjątek w 1994/5 roku gdy weszli w posiadanie taśm Johna i uznali że de facto nagrywają w Czwórkę.

Jak dla mnie to John, Klaus, George i Ringo mogli nagrać trochę więcej materiału. Jednak dla poprawności nie można by ich było nazywać Beatlesami :wink:

Co inni sądzą? :wink: :)

_________________
www.the-beatles.pl


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Paź 17, 2005 3:25 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
A ja sądze, że fajnie, że starzy kumple (wraz z Voormanem) sobie czasem pogrywali ale zgadzam się z Pawłem, że to już nie to samo co Beatlesi. Wielka Czwórka to John, Paul, George i Ringo koniec kropka! Ja nawet uwarzam, że ten 'powrót' w połowie lat 90-tych jest taki trochę naciągany :wink: Jak dla mnie wszystko co ma prawo być podpisane legendarną nazwą stworzone zostało do 1970 roku a Free As A Bird i Real Love bardziej traktuję jako solowe utwory Johna, co prawda nie dokończone przez autora lecz przez trójkę pozostałych Beatlesów, ale jednak...

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Paź 17, 2005 9:17 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Sob Sie 30, 2003 12:06 pm
Posty: 1537
Miejscowość: Wrocław
Hmmm..tez wlasnie sie zastanawialem powaznie gdy pisalem to pytanie nad ta kwestia. Jestem podobnego zdania jak Wy, to by bylo conajmniej dziwne, Beatlesi bez Paula, aczkolwiek moze mowie tak tylko dlatego ze de facto do takiego oficjalnego powrotu Beatlesow w innym skladzie nie doszlo?? Moze inny bieg histori zweryfikowalby te opinie. Nie wiem. W kazdym razie, przyznam ze jednak to ze Beatlesi nigdy nie byli zespolem The Beatles w skladzie innym niż JLPMGHRS od 1962, czyli mozna by powiedziec od "powstania" to taki miły wyróżnik:)

PS
Co do Free as a bird to dla mnie to jednak jest piosenka The Beatles - w kwestii psychicznej ;)


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Pon Paź 17, 2005 9:55 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Czw Wrz 23, 2004 10:08 am
Posty: 1620
Miejscowość: www.the-beatles.pl
Jeśli chodzi o nagrania z połowy lat 90 - dla mnie wyznacznikiem jest opinia samych Bitli (a nie Yer Blusa, sorry Yer Blue :wink: ) - a oni sami uważali, że to dwa kolejne klasyczne nagrania The Beatles. I tak jest.
Paul bardziej woli Free As A Bird, może dlatego, że razem z Georgem dopisali brakujący fragment piosenki, ale mi bardziej podoba się Real Love. Ten kawałek brzmi w stu procentach jak rasowy kawałek Bitli! 8)

PS: Nie miałbym nic przeciwko gdyby Paul i Ringo spotkali się znowu w studio i nagrali coś razem, jak chociażby podczas sesji do Flaming Pie 8)

_________________
www.the-beatles.pl


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Paź 18, 2005 1:01 pm 
Offline
Beatlesiak
Awatar użytkownika

Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Posty: 4281
Miejscowość: Bielsk Podlaski
Moja opinia nie jest żadnym wyznacznikiem (przecież to oczywiste), to tylko moje skromne zdanie i nic ponad to... Free As A Bird i Real Love rzeczywiście brzmią jak rasowe utwory The Beatles- oba są po prostu wspaniałe! :D

_________________
Image


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Sob Paź 29, 2005 10:05 pm 
Offline
Beatlesiak

Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Posty: 1958
Miejscowość: Warszawa
Ja wypowiem się krótko.
Dla mnie "All Things Must Pass" to najlepsza płyta kiedykolwiek nagrana przez któregokolwiek ex-Beatlesa. Jest to album tak doskonały, że aż wolę nie myśleć, co powstałoby, gdyby George chociaż niektóre z utworów z niej pochodzących nagrał był z The Beatles.........

_________________
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Śro Lis 02, 2005 3:01 pm 
Offline
Beatlesiak

Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Posty: 1958
Miejscowość: Warszawa
... a moja ocena to 10/10. I to będzie chyba jedyny album solowego Beatlesa, któremu postawię maksimum punktów... Co do pozostałych, jakkolwiek doskonałych, to zawsze będzie mi ubywać tego jednego punkta w zwiążku z tym, że to już jednak nie THE BEATLES... :(

_________________
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie


Góra
 Profil  
 
 Temat postu:
PostWysłany: Wto Kwi 17, 2007 4:33 pm 
Offline
Sierżant Pepper
Awatar użytkownika

Rejestracja: Wto Lut 27, 2007 7:05 pm
Posty: 147
Miejscowość: Kraków
OK, to jedna z najlepszych płyt w historii, warto by było coś napisać. Tytułem wstępu - uważam, że to dzieło jest zdecydowanie najlepsze z katalogu ex-Beatlesów i mieści się na pewno w 20-ce najlepszych longplayów (bardzo long nawet) XX wieku.
Słowem, uwielbiam :)

I'd Have You Any Time 9 - jeden z tych magicznych momentów, za które kocham muzykę. Ta gitara... od razu jestem gdzieś na jakiejś angielskiej prowincji w roku 1970, deszczowa pogoda, wyjeżdżam autkiem na jakąś wycieczkę bez celu...

My Sweet Lord 10 - uwielbiam ten kołyszący rytm. Jak się przy tym chodzi po Krakowie! Fantastyczny riff, tekstu na dwie linijki, ale jak przepełnionego wiarą. Tak się składa, że jestem wierzący (co prawda nie w Krisznę) i to jeden z takich hymnów religijnych, które uwielbiam (obok np. znakomitego hymnu Morning Has Broken wykonanego przez Cata Stevensa - ta sama atmosfera co ATMP, bardzo polecam!). Singalong!

Wah-Wah 8 - świetny rocker. Super riff, masa energii. Jedyna wada, to lekkie przesepektoryzowanie. Anyway, great song

Isn't It A Pity 10 - wspaniałe, wspaniałe, wspaniałe! Kolejny hymn skierowany do wszystkich ludzi. Czy to nie szkoda, że tak niewielu ludzi wie, że wszyscy jesteśmy tacy sami? Wzrusza nawet do łez... posłuchajcie wersji z Koncertu dla George'a - fantastyczny Billy Preston!

What Is Life 9 - zdaje się, że był coverowany. I bardzo dobrze, bo to kapitalna piosenka! Znowu tylko lekki zarzut nadprodukcji. Czym jest życie? Jedna z tych piosenek George'a, które są niejednoznaczne w kontekście adresata. Super, super, super!

If Not For You 9 - piosenki Dylana mają to do siebie, że są zazwyczaj lepsze w wykonaniu innych. Tak samo i tu. Wspaniały utwór, wspaniały wykonawca!

Behind That Locked Door 8 - o ja cię! George napisał dylaneskę! Nie macie takiego wrażenia, że tę piosenkę mógłby napisać wielki Bob? Wspaniały utwór na sjestę!

Let It Down 7 - troszeczkę słabiej, ale ciągle bardzo dobrze. To znaczy uwielbiam piosenkę, ale w wersji Unplugged. Overproduced unfortunately.

Run Of The Mill 10 - tak samo jak Michelle. Od pierwszego akordu. Weszło i zostało. Ile w tym optymizmu! Wspaniała melodia, pouczający tekst. George przerósł Johna i Paula. Definitywnie.

Beware Of Darkness 9 - przepiękny tekst! Znów bardziej lubię wersję akustyczną, ale nadprodukcji nie ma. Przywodzi na myśl While. Filozofia... to ważne w życiu.

Apple Scruffs 8 - okrutnie wysokie daję ocenki. Ba! Tak trzeba. Uwielbiam tę harmonijkę. Zabawny utwór, świetne chórki na końcu :

Let It Roll 9 - już nie wiem co pisać, a jeszcze tyle utworów... no przemegasuper. Super pozytywne!

Awaiting On You All 9 - definicja religii, bo taka chyba powinna być :) Śpiewając imię Pana będziesz wolny! Doprawdy nie wiem, dlaczego z tego albumu nie wydano co najmniej 5, 6 singli!!!

All Things Must Pass 10 - bo to prawda, ale pełna optymizmu na coś więcej po przeminięciu

I Dig Love 7 - uwielbiam te bębny. Takie zabawne to syćko 8)

Art Of Dying 9 - byłoby 10, gdyby nie dęciaki. Wspaniałe, motoryczne, pełne niepokoju. Ars moriendi + gitara Claptona (chyba). Świetne tylko się kończy tak nagle tym wyciszeniem :(

Isn't It A Pity (Ver. Two) 10 - na pewno nie gorsza od pierwszej

Hear Me Lord 10 - ja zostawię bez komentarza. Wystarczy uwierzyć

Ok, Apple Jam jest świetny. Mam zespół i tak bardzo marzę o tym, żeby tak grać... może kiedyś. Keep on rocking! Aha, super była naklejka na płycie ze słoikiem dżemu jabłkowego. Za to uwielbiam George'a!

Let It Down bez prądu jest bardzo superowe! Szczególnie te akustyczne ozdobniki. Lepsze niż oficjalna.
A Beware Of Darkness jeszcze bardziej niepokojące, ostre, surowe. I też lepsze niż oryginał. No i I Live For You 10 - kolejny max - lepsze od Something! Tak powinno się śpiewać o miłości!!!
My Sweet Lord 2000 bardzo fajne, wstęp super, akustyczne gitarki też, ale stara wersja lepsza. Karaoke What Is Life troszkę niepotrzebne na płytce. Za dużo dęciaków.

Nom. All Things Must Pass to dzieło filozoficzne prawie. Prawie na miarę Dark Side Of The Moon, choć więcej tu wiary i optymizmu. Przy okazji płyta roku 1971 jak dla mnie. Opus Magnum.

Spirit carries on! See you George right up there! :)

_________________
jest gitara


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 50 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY