Co więcej, gdy usłyszałam Paula śpiewającego Let It Be, wiedziałam, że będzie mi się podobał. Mimo tego, że go wcześniej nie widziałam! (to znaczy na pewno go widziałam, ale nie zwróciłam uwagi
"zakochać się w czyimś głosie" - to pasuje



JaaaauuuEmeela napisał(a):najpierwszejsza (zrobiłam to specjalnie) była "Yesterday". Rodzice powiedzieli mi, że to staaary zespól o nazwie De Bitels, a tą piosenkę spiewa Dżon Lenon (tak myślą do tej pory...). Zaczęłam się wypytywać o tego genialnego wokalistę, rodzice opowiedzieli mi, że "jakiś świr go kropnął", zafascynowałam się i przepadłam do dziś.
I żyli długo i szczęśliwie. Koniec opowieści
THE END
pozdrawiam.
E.




Powrót do Najlepsze, najgorsze, ulubione i znienawidzone utwory oraz płyty Beatlesów.
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość