Filmy :D

Tu możesz napisać o wszystkim ...nawet jeśli nie ma to związku z Beatlesami.

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Pią Lut 24, 2017 9:45 pm

(Myślałem, że mój awatar zdradza co nieco na ten temat, jeśli się dobrze przypatrzeć :wink:)

Starą trylogię kocham, a prequele bardzo lubię. Nawet tę ich miejscową kiczowatość, drętwe dialogi i patos. Zawsze oglądam je z przyjemnością. Każda część jest nieco inna, w każdej jest coś nowego, a przy tym są wyraźnie inne od oryginalnych części (to dla mnie zaleta). Do pierwszej trylogii oczywiście daleko, ale mają w sobie "to coś".

"Odmienne zdanie" mam na temat części VII i "Łotra 1". Nie wiem, czy mam się rozpisywać, ale w skrócie powiem tak: nie lubię, gdy ktoś sprzedaje mi coś, co znam na pamięć i mówi, że to nowość, której nie widziałem. Część VII i "Łotr 1" są jak dla mnie pozbawione duszy. "Łotr 1" jest znacznie lepszy od siódemki, ale to nadal nie są "moje Gwiezdne wojny". Siódemka to po prostu najdroższy fanfilm w dziejach kina (i mój największy filmowy zawód w życiu), a "Łotr 1" to fajny film, ale kiepskie "Gwiezdne wojny". Po seansie myślałem nad tym filmem cały wieczór i doszedłem do wniosku, że przesłanie płynące z "Łotra 1" to rewers przesłania płynącego z pierwszej trylogii (z drugiej w sumie też; są pewne różnice, ale moim zdaniem, nie wdając się w szczegóły, przesłanie pierwszej trylogii i drugiej jest bardzo podobne). Tak jakby odwrócenie istoty całego uniwersum, ubrane w szaty retro, jakby samo to miało gwarantować kontynuację spuścizny dzieła Lucasa. I nie mogę tego przeboleć.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 582
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Helter-Skelter » Sob Lut 25, 2017 7:40 am

W takim razie ..."Było nas trzech, w każdym z nas Beatli krew, ale jeden przyświecał nam cel" :wink:
Mogę nieśmiało uznać, że dla mnie Star Wars w filmie spełniają podobną rolę jak The Beatles w muzyce, choć mam świadomość,iż akurat moja ukochana seria nie jest arcydziełem kompletnym w sztuce filmowej.
Jeśli chodzi o mnie, to części IV-VI to absolutne mistrzostwo świata, które miałem okazję śledzić zgodnie z ich polskimi premierami.
Seria I -III to bardzo ciekawy zestaw, może trochę "przepolityczniony", z ogromną dawką efektów specjalnych, charakterystycznych dla czasów kręcenia ale to wciąż TEN SAM film. W tym zestawie najbardziej lubię część trzecią, która bez wątpienia, nie dość, że wyciągnęła wnioski z drobnych słabości poprzednich, to świetnie łączyła się z kanonem. Nawiasem mówiąc wyłapałem w sieci kiedyś taką zawadiacką uwagę "ukryjmy Luke`a przed jego ojcem i Imperatorem, zawieżmy go na rodzinną planetę jego ojca, do domu przybranego brata jego ojca i dajmy mu to samo nazwisko, które nosił jego ojciec"
O nowych częściach napisżę innym razem, bo muszę do...pracy
Niech moc będzie z Wami...bracia i siostry :D
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 540
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Sob Lut 25, 2017 2:53 pm

O, jaki coming out tu mamy! :wink: Ktoś jeszcze? Śmiało, zapraszamy :wink:

Helter Skelter napisał(a):Mogę nieśmiało uznać, że dla mnie Star Wars w filmie spełniają podobną rolę jak The Beatles w muzyce, choć mam świadomość,iż akurat moja ukochana seria nie jest arcydziełem kompletnym w sztuce filmowej.

Beatlesi też nie tworzyli wyłącznie arcydzieł. Zastanawiałem się nad tym, jaki film mógłbym porównać do The Beatles, jeśli chodzi o jego rolę dla mnie, ale nie mogę się zdecydować. "Star Wars" to jeden z pretendentów.

Helter-Skelter napisał(a):Jeśli chodzi o mnie, to części IV-VI to absolutne mistrzostwo świata, które miałem okazję śledzić zgodnie z ich polskimi premierami.

Zazdroszczę tej możliwości. Ja zacząłem poznawać "Gwiezdne wojny" w kinie dopiero od pierwszego epizodu. To był dokładnie 6 lutego 2000 r. - mam bilet :) Wcześniej (na szczęście) Polsat wyemitował części IV-VI (w wersji "niepodrasowanej", sprzed 1997 roku). Oglądałem je z mamą siedząc przed telewizorem chyba do północy (wiadomo, reklamy) i w ten sposób poznałem filmy w takiej kolejności, jak należy. I wpadłem.

Helter-Skelter napisał(a):Seria I -III to bardzo ciekawy zestaw, może trochę "przepolityczniony", z ogromną dawką efektów specjalnych, charakterystycznych dla czasów kręcenia ale to wciąż TEN SAM film.

Mi wątek polityczny bardzo się podoba. Któregoś razu, oglądając nowe epizody już któryś raz, zwróciłem uwagę, jak dobrze jest on poprowadzony. Wiadomo, że Lucas inspirował się tu historią XX w., szczególnie dojściem Hitlera do władzy, ale jest to również uniwersalna opowieść o narodzinach totalitaryzmu.

Z drugiej trylogii też najbardziej podoba mi się III część. A widziałeś "Mroczne widmo" w wersji 3D? Po latach ten film niesamowicie dla mnie zyskał. Dalej wyraźnie odstaje poziomem nawet od części II, ale teraz mogę już powiedzieć, że również jedynka mi się podoba.

Ciekaw jestem Twojej opinii nt. ostatnich filmów. Nieco zdegustowany najnowszymi Star Warsami od Disneya zacząłem eksplorować galaktykę fanfilmów. Można tam znaleźć wiele ciekawych pozycji. Najważniejsze w nich jest to, że ich twórców nic nie ogranicza, mogą autorsko wykorzystać potencjał uniwersum.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 582
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Sob Lut 25, 2017 3:00 pm

O, a ja mam z prequelami jeden poważny problem, który nazywa się Jar Jar Binks.
Starą sagę poznałam stosunkowo wcześnie, bo mam sporo starszego szwagra, który to zawsze dzieciakom dostarczał coś dobrego do obejrzenia. I tak poznałam Gwiezdne Wojny. I się zakochałam n amen.
Prequele poznawałam ze sporą obsuwą, bo nadal byłam nieletnia. Tak wyszło, że Mroczne Widmo oglądaliśmy klasie, na lekcji. Taka zadowolona byłam, że klasa w końcu pozna moje Gwiezdne Wojny. wtedy pojawił się on...
Poważnie, było mi wstyd za Lucasa - chciałam się schować pod ławkę. :D
W przeciwieństwie do wielu nie mam nic przeciwko małemu Aniemu - Jake Lloyd zagrał najlepiej jak mógł to, co napisał mu George.
No i jeszcze te nieszczęsne medichloriany. Zniszczyły pojmowanie mocy, jakie dała nam stara trylogia - tak uważam.
To przeważyło. A potem Wyszedł Atak Klonów i okazało się, że może być gorzej. Było nudno, okrutnie nudno. Nie pomógł nawet arcyciekawy wątek Jango Fetta i Klonów, nie uratował nawet boski Christopher Lee...
I podrywa Anakina: "nie lubię piasku..." - epic :D
Na szczęście Trójeczka - Zemsta Sithów okazała się o wiele lepsza - moim zdaniem tylko ona trzyma poziom starszych epizodów. Przemiana Anakina w Vader, potęga Palpatine'a w końcu objawiona, finałowa walka na Mustafar... Coś niesamowitego.
Najmocniejszą jak dla mnie składową prequeli jest wybór Ewana McGregora na bi Wana Kenobiego. Nie dość, że podobny do sir Aleca, to jeszcze podchwycił jego manierę, sposób gry. Dźwiga filmy na swoich barkach.
Co do siódemki - jest ostro zerżnięta z Nowej Nadziei - to się zgadza. Być może tym, co sprawiło, że mi się podobała, jest fakt, że jestem osobą sentymentalną i jak zobaczyłam Carrie, Harrisona, Petera jako Chewiego i na końcu Marka... po prostu się wzruszyłam. Cieszył także widok R2 i Treepio. Nie polubiłam jakoś małej kuleczki BB8, co w sumie pasowałoby do mojej teorii.
Ciężko też powiedzieć, bym na razie zżyła się z jakąkolwiek nową postacią. Po prostu szalenie miło było zobaczyć ukochanych bohaterów na starych śmieciach.
Zdaje się, że ten sam mechanizm zadziałał przy Łotrze - chociaż muszę nadmienić, że w przeciwieństwie do BB8, szalenie polubiłam nowego droida - za cięte riposty. Tak samo przypadł mi do gustu nowy ciemny charakter - Krennic, w którego wcielił się Ben Mendelsohn. Ciekawie ukazano, jak coraz bardziej, stopniowo zżera go niezdrowa ambicja.
Resztę - moim zdaniem - zrobił sentyment (i wielka sympatia, jaką darzę Madsa Mikkelsena jako aktora ;) ).
Czekam teraz ze ściśniętym gardłem na ósmą część, bo będzie to ostatni występ Carrie na ekranie. Podobno zdążyła dograć wszystkie sceny...

Niech moc będzie i z Wami. :)
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1281
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Filmy :D

Postprzez Emeela » Sob Lut 25, 2017 3:04 pm

Ach i muszę dodać, że zdecydowanie tak - Gwiezdne Wojny są moimi Beatlesami filmu.
W sumie nigdy wcześniej o tym nie myślałam, ale teraz, jak to ujęliście - to nie mam wątpliwości.

edit: jeszcze co do ukrycia Luke'a na Tatooine, wydaje się to nie takie głupie, jak się weźmie niechęć Vadera do piasku. :D
"Czekaj i nie trać nadziei"
"Żeby czekać trzeba żyć"
"Do, or not do - there is no try"
Awatar użytkownika
Emeela
Beatlesiak
 
Posty: 1281
Rejestracja: Śro Maj 10, 2006 10:11 am
Miejscowość: Piernikowo

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Sob Lut 25, 2017 4:25 pm

A mi Jar Jar przestał już przeszkadzać. Jego miejsce zajęło kilka postaci z VII epizodu. Zgadzam się, że Ewan McGregor stworzył wspaniałą kreację, ale aktorsko druga trylogia jest na wysokim poziomie. Natalie Portman, Liam Neeson, Samuel L. Jackson, Ian McDiarmid, Christopher Lee - to są moim zdaniem świetne role. Nawet Hayden Christensen się nieźle sprawdził. Oczywiście w granicach scenariusza, który nie jest tak dobry jak w starej trylogii. Części I-III nie były dla mnie nudne - to siódemka była nudna, bo w połowie wiedziałem już, co będzie dalej.

Midichloriany to rzeczywiście strzał w stopę, ale jakoś później rzadko do nich wracano (to zresztą pomysł Lucasa jeszcze z lat 70.). Natomiast nie mam wątpliwości, że wątek Mocy jest w siódemce potraktowany sztampowo, trywialnie i pobieżnie. Zobaczę, co będzie w ósemce, ale jak dla mnie zmierza to w złym kierunku (tak samo w "Łotrze 1"). Midichloriany są jakąś naukową próbą odpowiedzi na pytanie o naturę Mocy - dla mnie nie zmienia to jej samej natury ani tego, że nawet Jedi nie poznali jej do końca. To też inspiracja ze współczesności. Naukowcy próbują sprowadzić wiarę do kombinacji policzalnych czynników, jak stopień aktywności poszczególnych części mózgu, wydzielania hormonów itd. Ja patrzę na to tak, że midichloriany to tylko jedna z hipotez, prób racjonalizowania czegoś, co jest poza pojmowaniem człowieka na obecnym etapie jego rozwoju. Odnoszę np. wrażenie, że zarówno w starej, jak i nowej trylogii Jedi nie pojęli do końca możliwości, jakie kryją się w Mocy, nie zgłębili do końca jej natury, a naukowe próby jej opisania są tak dobre, jak każde inne, np. odwołujące się do ezoteryki czy astrologii. Dopiero po śmierci i zjednoczeniu się z Mocą Jedi pojmują naprawdę, czym ona jest.

Może dlatego, że poznałem pierwszą część tak szybko po starej trylogii, ale nie uważam tego za profanację. Choć rozumiem oburzenie niektórych fanów, bo dla mnie czymś podobnym jest trywializacja niektórych kwestii w najnowszych filmach.

Emeela napisał(a):Co do siódemki - jest ostro zerżnięta z Nowej Nadziei - to się zgadza. Być może tym, co sprawiło, że mi się podobała, jest fakt, że jestem osobą sentymentalną i jak zobaczyłam Carrie, Harrisona, Petera jako Chewiego i na końcu Marka... po prostu się wzruszyłam. Cieszył także widok R2 i Treepio. Nie polubiłam jakoś małej kuleczki BB8, co w sumie pasowałoby do mojej teorii.

No właśnie, i to mnie najbardziej denerwowało. Niestety, dla mnie samo pojawienie się starej ekipy nie jest równoznaczne ze spełnieniem moich oczekiwań. Tyle czasu pisali scenariusz i jedyne, na co wpadli, to przepisanie "Nowej nadziei" z dodatkiem elementów z piątki i szóstki? Choć jest tyle niemal gotowych tekstów z Expanded Universe? Poczułem się oszukany. Ale jednocześnie doceniłem, co Lucas zrobił w epizodach I-III: stworzył coś nowego. Podjął ryzyko i choć nie ustrzegł się błędów, to nie chciał pokazywać jeszcze raz tego samego. Inna sprawa, że miał tę opowieść opracowaną dużo wcześniej, a siódemka to naciągana kontynuacja zamkniętej historii. To też kwestia dużo szersza - w obecnym kinie hollywoodzkim panuje niezdrowa moda na retro stylizację i kontynuacje dawnych serii przy jednoczesnym ograniczaniu oryginalności i nowatorstwa.
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 582
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez Helter-Skelter » Nie Lut 26, 2017 3:40 pm

Siódemka? Cóż... mam mieszane uczucia, ale bardziej na plus. Pewnie jak u Emeeli zagrała nuta sentymentalna. Na pewno zrobiła na mnie większe wrażenie niż premiery z przełomu wieku. Nie do opisania są emocje związane z początkiem pierwszego seansu. Byłem jedną z dwóch osób na sali, która przywitała nowy epizod...brawami. Póżniej dałem się ponieść nowej opowieści. Mimo iż fabuła po jakimś czasie stała się nieco przewidywalna, to zyskiwała jako obraz, któremu bliżej do starej trylogii,tej bez zbędnego efekciarstwa (Sceny walk powietrznych w częściach I - III to istny mętlik)
Tęsknota za moimi dawnymi bohaterami była ogromna, stąd nowe postacie przekonywały mnie bardzo powoli. Tutaj ukłon w stronę głównej bohaterki, bowiem Rey , odtwarzana przez D.Ridley godnie nawiązała do obsady starszych epizodów. Nieco mniej przekonujący był Finn. Pozostaje mieć nadzieję, że jest potomkiem ...Lando Carlissiana :wink:
Natomiast kompletnym nieporozumieniem dla mnie jest aktor(nie postać) odtwarzający Kylo Rena. To tak, jakby po zdjęciu maski przez Lorda Vadera naszym oczom ukazał się ...Pierre Richard! Autorytet i grozę jego postaci burzą nieco też końcowe pojedynki na miecze świetlne, w których, o ile umiejętności Rey jeszcze można jakoś sobie wytłumaczyć, to już byłego szturmowca trudniej.
Luke do prawdziwego pojedynku z Lordem Vaderem dojrzewał trzy długie części pierwszej trylogii, tutaj umiejętności przekazuje się od razu w genach(a może w medichlorianach :D )
Największym rozczarowaniem, myślę nie tylko moim, był tylko epizod Marka Hamilla...Ja nawet pod koniec zwątpiłem , czy go w ogóle pokażą. Śmierć Hana Solo, choć przyznaję nieprzewidywalna, zwiastuje niestety śmierć każdego z Wielkiej Trójki w kolejnych epizodach, co nie jako potwierdza odejście Carrie Fisher.
Ogólnie oceniam film pozytywnie, ale bez fajerwerków. Pocieszające jest to, że akurat w przypadku Star Wars producenci na pewno będą wyciągać wnioski z ogólnoświatowych dyskusji na ten temat, czego dowodem jest chociażby...Łotr 1
Bo jeśli w filmie, który po raz 47 porusza temat gwiazdy śmierci, znajdujemy więcej odniesień do pierwotnej sagi , niż we wszystkich pozostałych częściach, to naprawdę jest nadzieja. Poza tym chyba pierwszy raz i to przecież poza głównymi epizodami udało się pokazać jak straszny był Lord Vader. Bo tak jak ktoś, gdzieś w komentarzach na filmwebie napisał "dla ostatniej sceny warto było obejrzeć Łotra 1"
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 540
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Filmy :D

Postprzez Fangorn » Pon Lut 27, 2017 3:19 am

Helter-Skelter napisał(a):Nieco mniej przekonujący był Finn. Pozostaje mieć nadzieję, że jest potomkiem ...Lando Carlissiana :wink:

Spokojnie, słyszałem takie plotki, które mogą okazać się częściowo prawdziwe w następnych epizodach. Może część z nich jest oparta na jakichś nowych, kanonicznych książkach, wszak Disney wyrzucił do kosza niemal cały budowany przez kilkadziesiąt lat kanon i ustalił nowy. Według tychże plotek Finn jest synem Lando Calrissiana, Rey jest córką Luke'a Skywalkera, a Snoke jest... to spory spojler, więc nie napiszę, ale wystarczy wpisać do Google'a "kim jest Snoke" i wyskoczy na pierwszej stronie. To się ładnie wpisuje w brak oryginalności siódemki.

No dobra, skoro Wam się tak podobają najnowsze części (zazdroszczę, bo chciałem, by mi się też autentycznie spodobały), to już nie będę tak po nich jeździł, choć mam jeszcze dużo uwag i przemyśleń, niestety zwykle niezbyt pozytywnych. Na dzień dzisiejszy mam tak, że siódemka to pierwsza część Star Wars, której nie chcę obejrzeć drugi raz. Nawet "Łotra 1" chętnie obejrzę. Pewnie siódmy epizod przypomnę sobie przed wejściem do kin ósemki, ale na razie nie chce mi się denerwować. Teraz ostrzę ząbki na wersje Despecialized pierwszej trylogii, bo nie widziałem ich w pierwotnej formie od 1999 roku :)
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 582
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Filmy :D

Postprzez bobski66 » Wto Maj 16, 2017 1:04 am

Właśnie skończyłem oglądać film "Wendeta" ("Brimstone"). Ponad dwie godziny wciągającego, miejscami drastycznego filmu.
Scenariusz został podzielony na cztery rozdziały. Drugi i trzeci są rozbudowanymi retrospekcjami. To tyle, polecam.
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 1277
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Poprzednia

Wróć do Ob-la-di, Ob-la-da

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron