Trzy Albumy na bezludną wyspę

Tu możesz napisać o wszystkim ...nawet jeśli nie ma to związku z Beatlesami.

Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez Argus9 » Wto Kwi 18, 2017 1:30 am

Gdybyście musieli wybrać, nie sto, nie dziesięć, a nawet nie pięć - TYLKO TRZY ALBUMY, które zabralibyście na bezludną wyspę...

Mój wybór jest następujący:

BEATLES - Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (1967)
BREAKOUT – Na drugim brzegu tęczy (1969)
WISHBONE ASH - Argus (1972)
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1134
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez bobski66 » Wto Kwi 18, 2017 1:39 pm

Szkoda, że tylko trzy płyty, dobrze, że nie jedną.

The Beatles - Abbey Road
Talk Talk - The Colour of Spring
Pat Metheny - Secret Story

Kolejność w zależności od nastroju.
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 1259
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez svarog » Wto Kwi 18, 2017 7:07 pm

To mimo wszystko przerażająca perspektywa słuchać tylko trzech płyt, być może latami... Trudny wybór. Najchętniej zrobiłbym ogromną składankę albo zabrał jakąś antologię. Ale przecież nie o to chodzi :D Myślę, że zabrałbym albumy, do których często wracam, te które dodają mi energii (nr 2), które unoszą mnie prawie do nieba (nr 1) albo te, które nie dałyby mi poczuć samotności (nr 3):

1. George Harrison - All Things Must Pass
2. Die Puhdys - Rock'N'Roll Music
3. The Beatles - On Air - Live At BBC Volume 2
you can boogie if you try
Awatar użytkownika
svarog
Lovely Rita
 
Posty: 376
Rejestracja: Pią Kwi 08, 2005 3:13 pm
Miejscowość: Kłobuck

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez Helter-Skelter » Śro Kwi 19, 2017 9:09 am

Trzy płyty do końca życia? Mam nadzieję, że przynajmniej na dobrym sprzęcie :wink:
Wybrałem podobny klucz jak Jurek czyli kiler, niezbędnik i ...polski . W pierwszym przypadku wątpliwości nie było ale, przy drugiej pozycji zaczęły się schody.
W przedbiegach odpadł solowy Paul,( spokojnie masz go w dużych dawkach na pozycji pierwszej,pomyślałem). Potem zaczęła się licytacja albumów pierwszeństwa pomiędzy ELO, Kansas i The Eagles. Pewnie któryś z nich bym wpisał jeszcze wczoraj, ale dziś pomyślałem: jak to? Bez przesterowanych gitar? Bez heavy metalu?
Dlatego też przekornie postawiłem na melodyjną jazdę bez trzymanki z...Hamburga,w końcu miasto nieżle się kojarzy :wink:
O ile przy drugiej pozycji schody były co najwyżej w bloku czteropiętrowym, to przy doborze polskiej płyty był to istny...pałac kultury.
Najprzód pomyślałem o składance Savitoru "Na luzie" ,w końcu była tam esencja tego co najbardziej w polskiej muzyce lubię, ale podobnie jak Svarog uważam,
że składanki byłyby sporym uproszczeniem. Dlatego wybrałem płytę, która do dziś mnie elektryzuje.
Oto więc moja trochę dziwaczna trójeczka:

1.The Beatles - Abbey Road
2. Helloween - Keeper of the Seven Keys part II
3. RSC - Flyrock
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 536
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez wendigo » Śro Kwi 19, 2017 3:22 pm

Trzy nadal brzmi lepiej niż jedna.

300 Hits: Rock 'N' Roll.
THE BEATLES - Abbey Road.
BEATLES - Anthology 2.
Awatar użytkownika
wendigo
starszy fan sztabowy
 
Posty: 64
Rejestracja: Czw Lis 19, 2015 2:06 am

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez Yer Blue » Śro Kwi 19, 2017 5:31 pm

Nie brał bym niczego co mam osłuchane do bólu, a pozycje, które katuję aktualnie, na ten moment zabrałbym to:
Wire - 154 (bez Białego Albumu długo bym wytrzymał, bez "154" nie dał bym rady dłużej niż kilka dni ;))
https://www.youtube.com/watch?v=xVB6sANTCwc
The Sound - From the Lions Mouth
https://www.youtube.com/watch?v=CWoNSADanoA
Magazine - Secondhand Daylight
https://www.youtube.com/watch?v=EjXj-3l5QzY
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4083
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez Rita » Śro Kwi 19, 2017 7:22 pm

W zasadzie to u mnie pewny jest tylko nr 1, czyli Revolver.

Reszta podlega wahaniom chwili i nastroju. Chociaż nie - gdyby postawić tylko na Beatlesów, to moja pierwsza "3", czyli taka, którą od razu spakowałabym do torby na bezludną wyspę, pozostaje niezmienna od lat (Revolver -Sgt. Pepper - Rubber Soul, aczkolwiek ostatnią mogłabym wymienić na Biały album <więcej utworów :wink: >).

Ale przyjmując, że 1 wykonawca = 1 krążek, to na chwilę obecną zabrałabym:

1. The Beatles - Revolver
2. Dustry Springfield - Dusty in Memphis
3. La La Land - Soundtrack
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Awatar użytkownika
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1866
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez Fangorn » Śro Kwi 19, 2017 11:08 pm

A nie można sobie zrobić jakiejś składanki? :wink:

U mnie dużo zależałoby od samopoczucia, humoru, a nawet pory roku. Dzisiaj - bez dłuższego namysłu - wybrałbym jeden album melancholijny, drugi energetyczny, a trzeci dobry na wszystko.

The Beatles - Abbey Road (1969)
Bat for Lashes - Two Suns (2009)
Blind Guardian - Imaginations from the Other Side (1995)
Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie
Awatar użytkownika
Fangorn
Admiral Halsey
 
Posty: 570
Rejestracja: Pią Mar 28, 2014 4:48 am
Miejscowość: Zamość / Warszawa

Re: Trzy Albumy na bezludną wyspę

Postprzez admin_joryk » Czw Kwi 20, 2017 10:50 pm

Już się pokłóciłem ze sobą czy brać "Biały Album" czy "Painkiller" ale pomyślałem, po co brać coś co znam na pamięć? Tu się zgadzam z Piotrkiem.

1. Koncerty Brandenburskie z III Suitą Orkiestrową Bacha. Mam taki album dwupłytowy.

2. Koncerty Skrzypcowe Bacha. Ponad 2 godziny ale jest taki album :)

taaa... i teraz dopiero jest dramat :) Wypadałoby wziąć jakiś koncert fortepianowy albo organowy albo chociaż Tocattę i Fugę d-moll, żeby Bach się w grobie nie przewrócił, że biorę samą muzykę skrzypcową, gdy on poświęcił życie organom. Albo może lepiej wziąć orkiestrę o pełnym brzmieniu blisko setki instrumentów. Słyszeliście to kiedyś? Trzy gitary to straszna nędza w porównaniu z pełną orkiestrą. A może jednak coś prymitywnego? Małe brzmienie i prostacka melodia na cztery czwarte? Na szczęście cokolwiek wezmę to i tak mam już dużo fajnej muzyki, która się nie nudzi po trzecim słuchaniu.

3. Ride The Lightning.
Awatar użytkownika
admin_joryk
Site Admin
 
Posty: 950
Rejestracja: Nie Cze 02, 2002 3:07 pm


Wróć do Ob-la-di, Ob-la-da

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość