Nowosolski Fan Club The Beatles

Tu można się przedstawić, umówić się na spotkania w realu, itd.

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez bobski66 » Pią Sty 12, 2018 10:32 am

To miłe ze strony DżejDżeja, że znalazł czas na wspomnienia i podzielił się nimi. Jestem trochę młodszy od poprzedników (informacja dla pań), ale moje wspomnienia w dużej mierze pokrywają się z tym co napisali moi koledzy fani. Może dlatego, że w PRL-u nie było zbyt dużo wyborów i przez to mamy podobne wspomnienia (jeden z czasem drugi kanał telewizji, studio 2, Czterej pancerni i pies, kapitan Kloss i Żbik, Tytus Romek i A'tomek, Ekran z Bratkiem, Zwierzyniec, Bolek i Lolek, Jacek i Agatka, Adam Słodowy...) . U mnie był również magnetofon szpulowy ZK - 120, później grundig przenośny kasetowy (tylko taśmy, najczęściej "Stilonówki"). Pierwsze płyty Beatlesów zarzynałem na "Bambino" a dyskografia pochodziła z kolorowego plakatu w "Razem". A wracając do tematu, jeśli jeszcze ktoś będzie chciał rozwinąć swoje wspomnienia i napisać artykuł o swojej przygodzie z Beatlesami, zapraszam na stronę "B" gazetki. Za kilka lat te artykuły będą bezcenne (już są).
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 1349
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez Rita » Pią Sty 12, 2018 12:22 pm

Przeczytałam wspomnienia DżejDżeja z wielką ciekawością i wprawiły mnie one w uczucia... ambiwalentne.

Z jednej strony uderzyło mnie to, jak NIEMOŻLIWE wydają się dzisiaj tamte czasy. Że tak to było, że funkcjonowało i było swojego rodzaju "normalnością"... to, że nie można było mieć Beatlesów na wyciągnięcie ręki, a zdobycie czegokolwiek do słuchania na własność (nawet nie prawdziwego albumu czy singla!) wymagało kombinowania, umiejętności technicznych, odpowiednich znajomych i mnóstwa czasu. Patrząc na to wstecz, trudno uwierzyć, że tak kiedyś wyglądała rzeczywistość Beatlefana.

I jakkolwiek niewyobrażalne wydaje mi się to, co DżejDżeju opisałeś, jest też w pewien sposób fascynujące, a nawet... do pozazdroszczenia.

Ja swoją fascynację Beatlesami rozwijałam już w realiach gospodarki wolnorynkowej, ale jednak daleko przed czasami powszechnego Internetu i dostępu do wszystkiego za pośrednictwem paru kliknięć. Wtedy, we wczesnych latach 90., zdobycie czegokolwiek o Wielkiej Czwórce też nie było łatwe. Owszem, były już dostępne w sklepach kasety, a potem płyty CD - ale i realia finansowe były zupełnie inne, i taka płyta CD bywała może prezentem urodzinowym, raz na rok. Winyle mojego taty w owym czasie niestety musiały przeczekać swój czas schowane w piwnicy, więc ja również "mozolnie" poznawałam krok po kroku dyskografię Fab Four. O dostępie do jakichkolwiek informacji na temat samego zespołu już nawet nie warto wspominać - do dziś pamiętam, z jaką radością odkryłam, że z jednej biblioteki w moim rodzinnym mieście można wypożyczyć CAŁĄ KSIĄŻKĘ O BEATLESACH! (Chromcewicza). Potem były tzw. Sellesy - kto pamięta, ten zrozumie ;) Dziś nad wartością merytoryczną zamieszczanych tam informacji można tylko litościwie spuścić zasłonę milczenia, ale wtedy wydawały one się bezcenną kopalnią wiadomości o Beatlesach i ZDJĘĆ!

Pamiętam też, z jaką skrupulatnością przeglądałam ukazujące się w tamtych czasach tzw. "kolorowce" z nadzieją znalezienia chociażby strzępka informacji o Beatlesach. Każdy taki najmniejszy wycinek z ""Życia na Gorąco" czy "Vivy!" był dla mnie skarbem. Btw do dziś pamiętam wycinek poświęcony... batalii o telewizor, która - jak donosiło jedno tego typu pisemko - miała się rozegrać pomiędzy Sir Paulem McCartneyem a jego dziećmi. Ostatecznie, jak można było się dowiedzieć, Sir Paul McCartney miał powiedzieć, że jako sługa Jej Królewskiej Mości on rządzi w tym domu i telewizor jest jego! :D

Potem przyszły czasy bootlegów, najpierw na CD, potem - olaboga! - na DVD. Każdy słuchało/oglądało się po kilka razy, każdym się niesamowicie ekscytowałam.

Jeżeli więc mnie sprawiały ogromną radość tego typu rzeczy, jak bardzo wszelkie info o Beatlesach czy kawałek utworu musieli doceniać ludzie w latach 60.? Z własnego doświadczenia wiem, że takie z trudem zdobyte "Beatlesalia" bardziej się ceniło, a wtedy to już nawet nie ma porównania. To musiały być trudne, ale dzięki temu o wiele bardziej "magiczne" czasy.... Dzisiaj, przyznaję, po większości informacji o Fab Four prześlizguję się "jednym okiem", artykuły w gazetach i zwłaszcza w necie często rażą mnie swoją nierzetelnością czy ogólnością, a do biografii Fab Four prawie w ogóle nie zaglądam od kiedy przeczytałam Lewisohna. Ekscytacja związana z poznawaniem Beatlesów gdzieś się ulotniła, bo nie bardzo jest na nią miejsce w świecie, w którym wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki.

Tak jak dokładnie napisałeś w ostatnim zdaniu - to już nie ta pasja, co kiedyś...
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Awatar użytkownika
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1902
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez Yer Blue » Sob Sty 13, 2018 3:00 pm

Z mojego punktu widzenia Dżejdżej miał też sporo szczęścia, że tak szybko trafił na najmocniejsze płyty Beatlesów. Ja przez wiele lat znałem tylko te wczesne i nie miałem pojęcia, że Fabsi mogli nagrać coś ambitniejszego od prostych melodyjek.
Piękna opowieść, sporo fragmentów do zapamiętania.
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4128
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez Argus9 » Sob Sty 13, 2018 6:45 pm

W powyższych wypowiedziach Fab-Weterani wspominają SKĄD, z jakich źródeł zdobywali w zamierzchłej przeszłości OPIS dyskografii Beatlesów - nie nagrania, tylko wykazy płyt i utworów. Dlaczego to było takie istotne? Bo nie dość, że trudno było muzykę Beatlesów zdobyć, to jeszcze człowiek nie wiedział CZEGO ma szukać, jakich utworów mu brakuje. Dyskografia na papierze to była PODSTAWA - pierwszy krok do dalszych działań. A zdobycie kompletnego opisu Fab-wydawnictw nie było łatwe.

DżejDżej, Maxwell i Bobski jako swoje najwcześniejsze źródła informacji Fab-dyskograficznych wymieniają tytuły kilku ówczesnych czasopism.

Ja zdobyłem swoją pierwszą papierową dyskografię Beatlesów w sposób, o którym chyba nikt już nie pamięta, a który z perspektywy XXI wieku kojarzyć się musi ze Średniowieczem :wink:

Zanim wzmiankowany powyżej Dariusz Michalski zaczął prowadzić na łamach "Sztandaru Młodych" muzyczną rubrykę "Metronom", w tej samej gazecie rubrykę muzyczną zamieszczał inny polski dziennikarz muzyczny - Roman Waschko. Nazywała się "Muzyka Niepoważna". Czytelnicy zasypywali redaktora mnóstwem pytań i próśb o informacje bio i dyskograficzne dotyczące różnych wykonawców. Na wszystkie odpowiedzi nie było po prostu miejsca, bo "Muzyka Niepoważna" to nawet nie była rubryka lecz "rubryczka" - maleńki kącik w zestawieniu z objętością całej gazety. Toteż, red. Waschko wpadł na innowacyjny pomysł, na miarę czasów. Wymyślił akcję "COC" = "czytelnicy odpowiadają czytelnikom".

Polegało to na tym, że osoby, które miały informacje o konkretnych wykonawcach i gotowe były podzielić się nimi z innymi zgłaszały swój akces do akcji COC, a redaktor podawał ich dane w swojej rubryce np. "Jan Kowalski, Wilkowyje, ul. Plastusiowa informuje o dyskografiach Jethro Tull, Procol Harum, Janis Joplin". Warunkiem otrzymania tych informacji było napisanie do uczestnika akcji, zaznaczenie o jaką dyskografię nam chodzi i KONIECZNIE - WARUNEK przesłanie mu koperty zaadresowanej do siebie z naklejonym znaczkiem (żeby nie ponosił kosztów).

I teraz UWAGA dla młodszych fanów - nie było żadnego ksero, żadnych drukarek, żadnych kopiarek. Uczestnicy akcji COC pisali to wszystko na piechotę, długopisem na papierze i wysyłali to ZA DARMO (ewentualnie w zamian za informacje o innych wykonawcach).

W taki właśnie sposób dostałem kompletną (na ówczesny stan) dyskografię Beatlesów, napisaną długopisem po obu stronach na czterech kartkach A4 - wykaz wszystkich singli, EPek, albumów, z numerami katalogowymi i datami wydań, spisany ręcznie i BEZINTERESOWNIE przez fana i na parę lat ten spis był dla mnie Fab-Przewodnikiem :)

PS. A jednym z współuczestników akcji "Czytelnicy odpowiadają czytelnikom" był też Jerzy Tolak (wówczas pewnie student), z którym również wymieniłem kilka listów, i od którego próbowałem wydobyć brakujące mi wtedy Fab-Utwory...

Coda:
Rita napisał(a): Z własnego doświadczenia wiem, że takie z trudem zdobyte "Beatlesalia" bardziej się ceniło

Bez wątpienia! :) Owoc zobyty po mozolnej wspinaczce na trudnodostępne drzewo BARDZIEJ SMAKUJE, niż taki z supermarketu...
Ostatnio edytowany przez Argus9, Nie Sty 14, 2018 12:23 pm, edytowano w sumie 1 raz
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1177
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez bobski66 » Nie Sty 14, 2018 10:54 am

Ciekaw historia z tym "COC". Może Piotr Metz dzięki tej rubryce wpadł na pomysł i wysłał kopertę zwrotną ze znaczkiem do Johna Lennona?
Argus9 napisał(a):
Coda:
Rita napisał(a): Z własnego doświadczenia wiem, że takie z trudem zdobyte "Beatlesalia" bardziej się ceniło

Bez wątpienia! :) Owoc zdobyty po mozolnej wspinaczce na trudnodostępne drzewo BARDZIEJ SMAKUJE, niż taki z supermarketu...

Przykłady można by mnożyć. Dlatego jeśli ktoś przykładowo ciężko pracował na kilka złotych to zanim je później wyda, co najmniej dwa razy pomyśli. Wydawanie pieniędzy nawet na materiały o Beatlesach może wtedy bardziej boleć, ale również cenić i smakować...
Awatar użytkownika
bobski66
Beatlesiak
 
Posty: 1349
Rejestracja: Wto Kwi 11, 2006 10:21 pm
Miejscowość: New Salt

Re: Nowosolski Fan Club The Beatles

Postprzez Dżejdżej » Wto Sty 16, 2018 5:22 am

Dziękuję za odzew - miło powspominać dawne czasy . Okazuje się , że wciąż można odkryć coś nowego ; nie wiedziałem Argus , że były i takie sposoby "downgradowania " stereo>>mono ( swoją drogą czyż to nie symboliczne dla tamtego okresu - że trzeba się było cofać ze standardami technicznymi a obecna moda na remasterowane mono-analogi Beatlesów czy Stonesów brzmi jak chichot historii ).
Akcja COC, o której piszesz Argus , przypomniała mi fakt pominięty w moich wspomnieniach . Ja także mam za sobą etap " średniowiecznego skryby " ( dosłownie - bo moja znajomość angielskiego była wówczas mizerna ) a porwałem się na ręczne przepisanie ( aby było wyraźniej - pismem technicznym ! ) wszystkich tekstów z albumu Allana A. To samo kontynuowałem potem spisując teksty z obwolut solowych płyt Beatlesów. Gdy po latach trochę lepiej poznałem angielski, z uśmiechem przeglądam te swoje "nabożnie spisywane notatki" - bo przecież wiele piosenek ociera się o banał i nie wszystkie zasługują na taki wysiłek i traktowanie z estymą.
Dzięki za Twoją "Beatlestory" Rito - właśnie takiego uzupełnienia oczekiwałbym od młodszych fanów , może jeszcze się ktoś odezwie ?
Masz rację Yer Blue - pierwsze wrażenie jest bardzo ważne i to od czego zaczynamy nasze fascynacje ustawia nas bardzo często na całe życie.
Robert - dzięki za udostępnienie łamów gazetki ( a przy okazji za pamięć i świąteczną przesyłkę ! ) - a może faktycznie wyjdzie z tego jakiś mini cykl i inni podzielą się swymi wspomnieniami.
Awatar użytkownika
Dżejdżej
Mean Mr Mustard
 
Posty: 156
Rejestracja: Wto Lut 07, 2012 7:49 am
Miejscowość: Chicago

Poprzednia

Wróć do Fani o sobie, nasze spotkania, zainteresowania_

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron