Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Twórczość George'a i Ringo oraz osób z nimi związanych.

Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Traveling Wilburys Vol 1
10
91%
Traveling Wilburys Vol 3
1
9%
 
Razem głosów : 11

Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Argus9 » Śro Maj 21, 2014 9:02 pm

To chyba Najpogodniejsza Supergrupa w dziejach muzyki. Muzyka Łylbersów brzmi Świeżo i Energicznie mimo upływu czasu. Muzyka na dobry nastrój :) .
Znam wiele osób, które bardzo lubią te utwory, chociaż nie są fanami ani Beatlesów, ani George’a Harrisona.
W życiu nie przypuściłbym, że kombinacja Takich Nazwisk jest możliwa, a jeżeli już - że da Taki Rezultat.
Roy Orbison, Bob Dylan, George Harrison, Jeff Lynne, Tom Petty (kolejność według wieku).
Na drugim albumie miał być Del Shannon, ale… Żałuję, że tak się nie stało, bo ciekaw jestem jak to by zabrzmiało…
Nie ma Orbisona, nie ma Harrisona, nie ma również Gary Moore’a…
Ale są Te Dwa Albumy Pełne Wiosennych Nut! :) A przecież Jest Wiosna! :) No to Łylbersujcie! :wink:
Załączniki
Traveling Wilburys Vol 1 (1988).jpg
Traveling Wilburys Vol 1 (1988).jpg (48.95 KiB) Obejrzany 4526 razy
Traveling Wilburys Vol 3 (1990).jpg
Traveling Wilburys Vol 3 (1990).jpg (47.31 KiB) Obejrzany 4527 razy
Ostatnio edytowany przez Argus9, Śro Maj 21, 2014 9:53 pm, edytowano w sumie 1 raz
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1213
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Helter-Skelter » Śro Maj 21, 2014 9:45 pm

No wreszcie jakiś nowy pojedynek :D
Pierwszy odruch...jedynka, ale "wiśta wio, łatwo powiedzieć"
Odświeżymy, obadamy i zadecydujemy

Argus, tylko musisz jeszcze sondkę dorzucić
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 562
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Argus9 » Śro Maj 21, 2014 9:56 pm

Helter-Skelter napisał(a):Pierwszy odruch...jedynka, ale "wiśta wio, łatwo powiedzieć"
Argus, tylko musisz jeszcze sondkę dorzucić


Sondka dorzucona, a pierwszy odruch miałem też taki sam, ale... mhm... :roll:
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1213
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez svarog » Czw Maj 22, 2014 12:03 am

Dwie bardzo dobre płyty, które z przyjemnością doliczam do dyskografii George'a. W końcu wszystko się zaczęło od piosenki, która miała wylądować na stronie B jego singla ale okazała się za dobra...

Wiem, że bardzo spłycę to, co chciałbym przekazać na temat motywów mojego zdecydowanego głosu na vol. 1 ale myślę, że najlepiej to ujął mój brat, kiedy po raz pierwszy słuchaliśmy vol. 3 z kasety magnetofonowej, niekoniecznie przynoszącej zysk artystom, kupionej niedługo po ukazaniu się płyty:

"w porównaniu z vol. 1 to mogłaby być strona B"
you can boogie if you try
Awatar użytkownika
svarog
Sun King
 
Posty: 406
Rejestracja: Pią Kwi 08, 2005 3:13 pm
Miejscowość: Kłobuck

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Helter-Skelter » Czw Maj 22, 2014 12:14 am

Zanim posłucham "na nowo" próbowałem odszukac jakis materiałów live i trafiłem na cos takiego:

https://www.youtube.com/watch?v=q_WgX-6DdAU

Powiedzcie, ten co spiewa pierwszy, to jest Roger McGuinn z Byrdsów?
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 562
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Argus9 » Czw Maj 22, 2014 1:24 am

Tak, to jest Roger McGuinn z The Byrds, ale wbrew podpisowi pod tym filmikiem, to nie są Traveling Wilburys. To jest koncert z 1992 roku, z okazji 30-to lecia ‘fonograficznej’ kariery Dylana (jego pierwszy album ukazał się w 1962).
Traveling Wilburys nigdy nie koncertowali, choć podobno była rozważana trasa - po wydaniu drugiego albumu, ale te chęci nie zmaterializowały się (a szkoda!), toteż ich skromny katalog obejmuje wyłącznie nagrania studyjne.
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1213
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Helter-Skelter » Czw Maj 22, 2014 12:50 pm

Zaletą tych pojedynków, jest powracanie do samych płyt :D . Nie żebym robił to, po jakiejś bardzo długiej przerwie, ale ocenianie skłania do przyłożenia się :wink:
Największa różnicą dzielącą oba wydawnictwa,która jest wartością dodaną na korzyść jedynki, to oczywiście, jedyny w swoim rodzaju Roy Orbison.
Poza tym w przypadku takich supergrup, bywa tak, że na początku następuje kumulacja ich "ubocznych" produktów,które przy wsparciu taaakich kolegów nabierają
niesamowitego wymiaru. Svarog wspomniał juz o "B side`owym" openerze Harrisona, a przecież Heading For The Light, również bije na głowę wiele utworów z "Cloud 9"
Chyba tylko Jeff trzymał lepsze kawałki na swój Armchair Theatre :wink: , chociaz ponoć Every Little Thing(jak mawia Kora: kocham,kocham,kocham), miał byc Wilbursowy.
Jesli miałbym wskazać słabsze punkty, to mówiłem juz wielokrotnie o mojej "trudnej" sympatii do Boba, więc np;to jego Congratulations, trochę mnie męczy.
Ogromna zasługą tego pierwszego albumu, z mojej perspektywy jest to , że zainteresowałem sie po nim twórczością ...Toma Petty :D
Wyzej wspominałem, o pierwszym odruchu wskazania na jedynkę,ale po wysłuchaniu obu, juz nie jestem tego taki pewien. W dwójce/trójce mimo braku Roy`a i chciałoby się rzec
z "odpadami" po pierwszych sesjach, wcale nie wieje nudą i tzw powtarzalnością. Jest też, nie wiem czy użyję dobrego okreslenia, bardziej "brudna", czyli mniej wygładzona, ale
tez chyba bardziej folkowa, choć pierwszy numer wcale tego nie zwiastuje. Zawiera jednak kilka kilerów, które uwielbiam. You Took My Breath Away, chyba najlepszy dwugłos od
czasu duetu Lennon/McCartney.countrowy wręcz Poor House, czy zaśpiewany przez największego amanta w zespole 7 Deadly Sins :wink: . No własnie, na tej płycie mniej drazni mnie
Dylan, więc jest progress. Jesli dołożymy do tego Lynnowski( nie mylic z Lennonowskim :wink: ) New Blue Moon i finałową wizytówkę Wilbury Twist(kategoria piosenki nigdy nienużącej)
to w sumie chyba nie mamy do czynienia, jak to okreslił Svarog, stroną B ?
Kiedy więc przychodzi do ostatecznego werdyktu, to mam spory dylemat. Jednak zadecyduje nuta sentymentalna, zagłosuję na ...1, ale w proporcjach 51/49 %
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 562
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez winter rose » Czw Maj 22, 2014 2:44 pm

Ja postanowiłem tak przy okazji pokazać Wam mój projekt na Vol.2 z (w założeniu) 1989 roku.
Nagrania są z płyt poszczególnych członków Traveling Wilburys, oprócz Maxine, który jest niewydanym utworem, jest on bonusem do Volume 1.

Side 1

1.Devil's Radio (George)
2.I Won't Back Down (Tom)
3.Careless Heart (Roy)
4.Lift Me Up (Jeff)
5.Under The Red Sky (Bob)

Side 2

1.Face In The Crowd (Tom)
2.I Drove All Night (Roy)
3.Maxine (George)
4.Every Little Thing (Jeff)
5.Shooting Star (Bob)

Ułożyłem tak, aby każdy członek zespołu miał po 2 utwory.
Jeśli chodzi o pojedynek, to ja nie umiem wybrać :wink: .
Po prostu bardzo lubię zarówno Volume 1 jak i Volume 3 , więc jeszcze poczekam z ostateczną oceną.
Awatar użytkownika
winter rose
Lovely Rita
 
Posty: 347
Rejestracja: Nie Sie 14, 2011 6:16 pm
Miejscowość: Kołobrzeg

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez svarog » Czw Maj 22, 2014 3:23 pm

Bardzo lubię słuchać tych płyt w samochodzie. Są bezpretensjonalne, wesołe i trzymają poziom, nie ma tutaj jakichś wyraźnych zapychaczy. Dodaję do tego Cloud Nine, trzy premierowe piosenki z Best of Dark Horse, Time Takes Time i... czuję się jak w starych dobrych czasach.

Muszę przyznać, że trójka również ma swoje przewagi. Przede wszystkim jest bardziej humorystyczna. Słychać to już od pierwszego utworu, będącego opisem niesamowitej dziewczyny, prowadzącej w zasadzie wszystko czym tylko da się przemieszczać (czyżby aluzja do Locomotion?). Chyba najbardziej wyróżnia się pod tym względem Where Were You Last Night? - nikomu nie zazdroszczę takiej kobiety! Niemniej zabawny jest tekst Cool Dry Place, z pacjentem dzwoniącym raz do prawnika, raz do lekarza. Przechowywanie w chłodnym i suchym miejscu kojarzy mi się przy tym z openerem jedynki. Prawie każdy tekst nasycony jest zabawą słowem.

Helter-Skelter napisał(a):You Took My Breath Away, chyba najlepszy dwugłos od czasu duetu Lennon/McCartney


O ile silną stroną jedynki były dobrze artykułowane wokale - takie jak np. w Handle With Care albo w Heading For The Light, kojarzące się ze stylem śpiewania z Got My Mind Set On You, na trójce duże wrażenie robią harmonie. To jednak grupa, w której składzie nadal znajdowało się trzech wokalistów o bardzo dobrym głosie i dużym warsztacie. Mój ulubiony przykład wykorzystania ich możliwości to Inside Out - można dostać dreszczy.

Helter-Skelter napisał(a):Jest też, nie wiem czy użyję dobrego określenia, bardziej "brudna", czyli mniej wygładzona, ale też chyba bardziej folkowa, choć pierwszy numer wcale tego nie zwiastuje.


Również zwróciłem uwagę na tę "chropowatość" trójki. Mocne wejście zapowiadało nieco inne klimaty ale dalej jest już na luzie. Wydaje się, że płyta jest bardziej akustyczna oraz, że panowie przede wszystkim dobrze się bawili.

Wkrótce po ukazaniu się trójki czytałem recenzje w zapomnianej już przeze mnie gazecie. Zwrócono uwagę, że brak Roya Orbisona odebrał magię a poza tym dodano, że muzycy zachowali swoje najlepsze piosenki na własne płyty. Narobiło mi to płonnej nadziei na nowy album George'a :D

To właśnie dzięki Traveling Wilburys po raz pierwszy usłyszałem wokal tego słynnego Boba Dylana. I muszę przyznać, że jego charakterystyczny głos bardzo pasuje do piosenki Tweeter And The Monkey Man. Również jego wtrącenia w innych piosenkach są miłym urozmaiceniem. Jednak zdecydowanie jest to najsłabszy wokalista z zespołu. Na pewno jest bardzo dobrym autorem piosenek. Piosenka zapodana przez Heltera jest bardzo dobra chociaż panowie śpiewali ją z pewnym wysiłkiem. Spodziewałem się, że szczególnie George poradzi sobie lepiej z tą tonacją. Wklejam link do My Back Pages w wykonaniu, które bardzo lubię:

https://www.youtube.com/watch?v=DQ5BxPGjosM

Mój głos na jedynkę jest zdecydowany. Trójka jest bardzo dobra ale jedynka składa się z prawie samych przebojów!
you can boogie if you try
Awatar użytkownika
svarog
Sun King
 
Posty: 406
Rejestracja: Pią Kwi 08, 2005 3:13 pm
Miejscowość: Kłobuck

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Helter-Skelter » Czw Maj 22, 2014 3:55 pm

svarog napisał(a):Bardzo lubię słuchać (...) Time Takes Time i... czuję się jak w starych dobrych czasach.


Troche nie na temat :wink: , ale które kawałki z tej płyty lubisz najbardziej?
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 562
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Argus9 » Czw Maj 22, 2014 4:10 pm

Inaugurując ten wątek, podświadomie sądziłem, że Vol 1 zdecydowanie, ale potem, gdy zacząłem przyglądać się moim ulubionym utworom na obu albumach… :roll:
Dla mnie to chyba najbardziej wyrównany pojedynek. Uwielbiam obie płyty! :) Mam je też na winylach i brzmią… Łylbersowo! :D
Chyba mógłbym podpisać się PRAWIE pod wszystkim co napisali moi przedmówcy. Łylbersy bawili się znakomicie na obu albumach. Widać to na DVD dołączonym do boxu w 2007 roku. Tekstowo - kopalnia przyjemności-inteligencji-humoru! :) Te płyty nigdy mi się nie nudzą, mogę ich słuchać w nieskończoność. Zagadzam się ze Svarogiem, że świetnie brzmią w samochodzie - sprawdzałem to nie raz :) . Trzeba tylko bardzo głośno włączyć Tę Muzykę i najlepiej jechać… Cadillakiem :wink: z odsłoniętym dachem w Pełnym Słońcu :) (jak dziś). Kurcze, nie mam Cadillaca :( , ale z Łylbersami wydaje mi się, że mam :lol: .
Nie wiem jeszcze Jak? zagłosuję i Jak? to uzasadnię, ale… w tym pojedynku nie ma ‘przegranego’. (nie mam za bardzo teraz czasu, żeby się ‘rozpisać’)

PS. Nawiązując do powyższych linków - ‘My Back Pages’ to Genialny Utwór. Słowa: “Ah, but I was so much older then / I'm younger than that now” - jedne z moich ulubionych w Poetyce Rocka :) . Dylan jednak Geniuszem Jest.
Bardziej niż wersja Hollies przemawia do mnie wersja Byrds
https://www.youtube.com/watch?v=h80l4XIPJC4
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1213
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Yer Blue » Czw Maj 22, 2014 4:16 pm

To pierwszy pojedynek, w którym nie mam nic do powiedzenia bowiem nie znam "Trójki". I naprawdę nie kwapię się by to zmienić ;) Nie jestem nawet fanem "Jedynki", poza Handle With Care.
Ale z chęcią się poprzyglądam :)
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4249
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Argus9 » Czw Maj 22, 2014 4:23 pm

Yer Blue napisał(a):To pierwszy pojedynek, w którym nie mam nic do powiedzenia... (...) I naprawdę nie kwapię się by to zmienić ;)

I nie wiesz CO tracisz! :wink:
WISH is the future and ASH was the past, what stood in between was WISHBONE ASH.

Image
Awatar użytkownika
Argus9
Beatlesiak
 
Posty: 1213
Rejestracja: Wto Lis 19, 2013 3:54 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Helter-Skelter » Czw Maj 22, 2014 4:39 pm

Argus9 napisał(a):
Yer Blue napisał(a):To pierwszy pojedynek, w którym nie mam nic do powiedzenia... (...) I naprawdę nie kwapię się by to zmienić ;)

I nie wiesz CO tracisz! :wink:


Zatem Piotrze...masz lekcje do odrobienia :D
Niezwykle cenna będzie opinia kogoś, kto pozna tę trójeczkę teraz,
a jeśli to masz być Ty, tym bardziej
Awatar użytkownika
Helter-Skelter
Admiral Halsey
 
Posty: 562
Rejestracja: Pon Cze 10, 2013 10:41 pm
Miejscowość: Cieszyn

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Rita » Czw Maj 22, 2014 4:47 pm

Yer Blue napisał(a):I naprawdę nie kwapię się by to zmienić ;) Nie jestem nawet fanem "Jedynki", poza Handle With Care.


Rany niebiańskie, dlaczego??? :shock:
On nie ma duszy, mówisz...
Popatrz jeszcze raz
Psia dusza większa jest od psa
My mamy dusze kieszonkowe
Maleńka dusza, wielki człowiek
Psia dusza się nie mieści w psie
I kiedy się uśmiechasz do niej
Ona się huśta na ogonie
Awatar użytkownika
Rita
Beatlesiak
 
Posty: 1932
Rejestracja: Śro Lut 11, 2004 11:07 pm
Miejscowość: Warszawa

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez Yer Blue » Czw Maj 22, 2014 4:50 pm

Zachęcacie, kusicie ale nie wiem co z tego wyniknie ;)

Ale z tym zdaniem:

Helter-Skelter napisał(a):Zaletą tych pojedynków, jest powracanie do samych płyt :D


Zgadzam się w całej rozciągłości. Z jaką przyjemnością było sobie odkurzyć takie London Town chociażby i po raz kolejny pożegnać ją słowami: do usłyszenia za rok :)

Rita napisał(a):
Yer Blue napisał(a):I naprawdę nie kwapię się by to zmienić ;) Nie jestem nawet fanem "Jedynki", poza Handle With Care.


Rany niebiańskie, dlaczego??? :shock:


Nie ma logicznej odpowiedzi na to pytanie. Nie moje nuty.
Image
Awatar użytkownika
Yer Blue
Beatlesiak
 
Posty: 4249
Rejestracja: Nie Sie 28, 2005 10:56 pm
Miejscowość: Bielsk Podlaski

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez svarog » Czw Maj 22, 2014 5:38 pm

Helter-Skelter napisał(a):svarog napisał(a):Bardzo lubię słuchać (...) Time Takes Time i... czuję się jak w starych dobrych czasach.Troche nie na temat , ale które kawałki z tej płyty lubisz najbardziej?


Kiedyś najbardziej lubiłem te dynamiczne, czyli After All These Years i Don't Go Where The Road Don't Go. Teraz z największą przyjemnością słucham Weight Of The World, Golden Blunders i Runaways. Zresztą cały album bardzo lubię i według mnie za szybko się kończy.
you can boogie if you try
Awatar użytkownika
svarog
Sun King
 
Posty: 406
Rejestracja: Pią Kwi 08, 2005 3:13 pm
Miejscowość: Kłobuck

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez svarog » Czw Maj 22, 2014 5:40 pm

Yer Blue napisał(a):Zachęcacie, kusicie ale nie wiem co z tego wyniknie


Rozumiem, że zostawiłeś sobie tę płytę na deser :wink: Zapewniam, że będzie to smaczny deser :D A swoją drogą podejrzewałem po cichu, że zagłosujesz na trójkę :D
you can boogie if you try
Awatar użytkownika
svarog
Sun King
 
Posty: 406
Rejestracja: Pią Kwi 08, 2005 3:13 pm
Miejscowość: Kłobuck

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez dr Maxwell » Czw Maj 22, 2014 8:03 pm

Przyznam od razu , że nie jestem fanem obu wydawnictw. Wiem , wiem, że to muzyka laid back , że panowie świetnie się bawili , że luzik, bezpretensjonalność , że radość grania etc. Kiedy po raz pierwszy w 1989 usłyszałem w audycji radiowej vol 1, nagrałem płytkę na magnetofon . Wysłuchałem ją dwukrotnie i powiedziałem "cześć". Parę lat później sprezentował mi vol 1 i 3 na cd bardzo dobry kolega. Odsłuchałem raz ...i nic. Kupiłem wersje delux obu płyt. Posłuchałem i...nic. Dziś odtworzyłem sobie krążki w samochodzie( a jakże) i kategorycznie stwierdziłem, że nic z tego nie będzie , że "cześć" jest nadal aktualne. Najchętniej zrobiłbym składak z obu wydawnictw na jedna pytę i to trwający gdzieś 30 minut. Cóż , od momentu ukazania się pierwszej płyty artystów aż do dziś , nie przekonałem się do ''Łylbersów''. Bo pewnie to nie do końca moja muzyka. Radosny pop , country-rokendrole. Na vol one irytuje mnie np. często powtarzany tzw. call and response , powtarzanie do znudzenia refrenu np. Congratulations. Ktoś zaśpiewuje a reszta to samo etc. Dirty World - to samo. A już Last Night to jakaś koszmarna odmiana reggae w stylu...Laid Back (chyba przesadziłem z tym porównaniem do tej grupy).
Owszem , doceniam kilka tematów (Handle With Care , Not Alone Anymore czy Tweeter And the Monkey Man) , ale większość zawartego materiału na albumie (przepraszam za określenie), to takie radosne pitu pitu.
Osobiście preferuję vol 3 , który ma bardziej soczyste brzmienie a otwierający go She's My Baby to bomba! ( Gary Moore) Uwielbiam też New Blue Moon. Wydaje się też ,że w lepszej formie jest szczególnie Dylan – zresztą świeżo po wydanym rewelacyjnym albumie "Oh Mercy".
Sumując- w moim prywatnym pojedynku dwóch mocno przeciętnych płyt , wygrywa Vol 3.
Awatar użytkownika
dr Maxwell
Admiral Halsey
 
Posty: 791
Rejestracja: Wto Paź 12, 2010 6:31 pm

Re: Traveling Wilburys: Vol 1 vs Vol 3

Postprzez dr Maxwell » Czw Maj 22, 2014 8:06 pm

Uzupełniając : korzystniejsze wrażenie od zapisu audio , robi na mnie płytka DVD.
Awatar użytkownika
dr Maxwell
Admiral Halsey
 
Posty: 791
Rejestracja: Wto Paź 12, 2010 6:31 pm

Następna

Wróć do George i Ringo - utwory, płyty, koncerty - recenzje.

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron