Nowość Wydawnictwa SQN
Aktualności roku 1940

25 gru Urodził się Phil Spector
9 paź Urodził się John Lennon
7 lip Urodził się Ringo Starr
23 cze Urodził się Stuart Sutcliffe
Klasyka rocka wydana w wrześniu:

1 The Sound of Silence (Simon & Garfunkel) (S - 1965)
1 How Deep Is Your Love (Bee Gees) (S - 1977)
3 Painkiller (Judas Priest) (LP - 1990)
4 Sir George Martin Presents (George Martin) (box - 2002)
12 Wish You were Here (Pink Floyd) (LP - 1975)
15 Fireball (Deep Purple) (LP - 1971)
17 Anna (Go To Him) (Arthur Alexander) (S - 1962)
18 Black Sabbath (Black Sabbath) (LP - 1970)
19 Massachusetts / Barker of the UFO (Bee Gees) (S - 1967)
21 Shout (The Isley Brothers) (S - 1959)
21 ABBA Gold: Greatest Hits (Abba) (LP - 1992)
21 Guitar Heaven: Santana Performs the Greatest Guitar Classics of All Time (Carlos Santana) (LP - 2010)
23 When I Was A Boy (ELO) (S - 2015)
24 Jailhouse Rock (Elvis Presley) (S - 1954)
26 Time Is on My Side / Congratulations (Rolling Stones) (S - 1964)

The Beatles Polska: Urodził się John Lennon

Urodził się John Lennon

1940-10-09,  autor: admin_joryk   ...powrót do newsów

9 października 1940 r. w Liverpool Maternity Hospital na Oxford Street urodził się John Winston Lennon jako syn Julii Lennon (Stanley) i Alfreda "Freddie" Lennona.

John otrzymał imiona po dziadku Johnie 'Jacku' Lennonie i brytyjskim premierze Winstonie Churchillu.
Ojca przy porodzie nie było. Pracował na morzu.

Gdy był nastolatkiem, jego ciocia, Mimi Smith powiedziała mu, że gitara to fajne hobby ale na chleb graniem na niej nie zarobi...

John Lennon o sobie:
Jako, że urodziłem się 9 października 1940 roku, nie byłem pierwszym Beatlesem. Był nim Ringo, który urodził się 7 lipca 1940 roku, choć został Beatlesem znacznie później niż reszta z nas.

Byłem płochliwym dzieckiem, bo nie miałem się z kim związać. Ani moja ciotka, ani przyjaciele, ani nikt inny nie wiedział co we mnie siedzi. Bardzo się bałem i zostały mi tylko książki; czytałem Oscara Wilde’a, Dylana Thomasa, o Van Goghu. Książki były ciotki i wszystkie mówiły o cierpieniu na jakie narażali się ludzie z powodu wizji. Społeczeństwo nie akceptowało tych ludzi z powodu tego co widzieli, co chcieli wyrazić na swój temat. Ja widziałem samotność.

Duży wpływ na mnie miał surrealizm, ponieważ zdałem sobie sprawę, że moja wyobraźnia i umysł nie są szalone. A nawet gdyby tak było, to było to szaleństwo przynależne wyjątkowej grupie ludzi, którzy widzieli świat inaczej niż inni. Surrealizm jest dla mnie rzeczywistością. Jasnowidztwo jest dla mnie rzeczywistością. Wiedziałem o tym już w dzieciństwie. Kiedy miałem 12 albo 13 lat, przyglądałem się sobie w lustrze i wprowadzałem się w trans alfa. Wtedy nie miałem jeszcze pojęcia, że to tak się nazywa. Dopiero całe lata później odkryłem, że istnieje naukowe określenie dla takiego stanu. W lustrze widziałem halucynacyjne obrazy swojej twarzy zmieniającej się bez przerwy, nabierającej cech kosmicznych, pełnych. Dlatego zawsze byłem buntownikiem. Dawało mi to przewagę nad innymi, ale z drugiej strony chciałem być kochany i akceptowany. Jakaś część we mnie zawsze chciała być akceptowana przez wszystkie grupy społeczne; żałowała, że jestem tym pieprzniętym muzykiem o niewyparzonej gębie. Ale nie mogę być tym, kim nie jestem.

Kiedy miałem 12 lat sądziłem, że jestem geniuszem, tylko nikt tego nie zauważa. Myślałem: „Jestem geniuszem albo wariatem. Kim naprawdę jestem? Nie mogę być wariatem, bo mnie nie zamknęli w odosobnieniu, więc jestem geniuszem”. Wiadomo, że geniusz to rodzaj wariata. Wszyscy myślimy podobnie, ale ja byłem zbyt nieśmiały. Nie wierzyłem też w swoją grę na gitarze. Jeśli istnieje geniusz, to ja nim jestem. Jeśli nie, to trudno. Tak sobie myślałem jako dzieciak, pisząc wiersze i malując obrazy. Nie stałem się kimś z nastaniem The Beatles, zawsze byłem taki sam. Geniusz oznacza także ból. To tylko ból.
Zawsze się zastanawiałem: „Dlaczego mnie nikt nie odkrył?” Czy w szkole nie widzieli, że jestem bystrzejszy od innych uczniów?
Jeśli patrzę na opinie na mój temat, zawsze jest to samo: „Zbyt zadowolony, by śmiać się z prostych dowcipów” albo „Całe życie przebuja w obłokach”.

Bujałem w obłokach przez całą szkołę. Byłem w transie przez 20 lat, bo szkoła była nudna. Jeśli nie byłem w transie, to musiałem być poza szkołą – w kinie lub gdzieś w okolicy.

Wprowadzałem w zakłopotanie władze szkoły, wykrzykując dziwaczną wersję „The Happy Wanderer” w najmniej odpowiednich momentach. Na krótko mnie zawieszono. Chyba za jedzenie czekolady podczas modlitwy lub za nabijanie się z nauczyciela pływania, za coś tak błahego.

Kiedy miałem 15 lat, myślałem: „Czy nie byłoby wspaniale, gdybym wydostał się z Liverpoolu i stał się kimś znanym i bogatym?”

Moja matka uczyła mnie grać, gdy miałem 16 lat. Najpierw nauczyła mnie grania akordów na bandżo i dlatego na wszystkich wczesnych zdjęciach zespołu gram śmieszne akordy. Potem rozwinąłem się i zacząłem grać na gitarze.
Pamiętam jak zobaczyłem pierwszą gitarę. Należała do faceta z okolic Liverpoolu, który nosił kowbojski garnitur z gwiazdami i kowbojski kapelusz. To była gitara Dobro. To byli prawdziwi kowboje i traktowali się bardzo poważnie. Kowboje byli na długo przed nadejściem rock and rolla.

Początkowo pożyczałem gitarę. Nie potrafiłem jeszcze grać, gdy matka kupiła mi gitarę w ramach sprzedaży wysyłkowej. Była dosyć marna, ale grałem na niej cały czas i dużo ćwiczyłem.

Grałem na gitarze jak na bandżo z szóstą struną puszczoną luźno. Moja pierwsza gitara kosztowała 10 funtów. Chciałem tylko podgrywać, nauczyłem się grać, by sobie akomponiować.

Kiedy dostałem gitarę, pograłem na niej trochę, potem przestałem i znowu zacząłem grać. Po dwóch latach z przerwami, potrafiłem bezwiednie brzdąkać melodie. Chyba wziąłem jedną lekcję, ale czułem się jak w szkole, więc dałem sobie z tym spokój. Nauczyłem się grać, łapiąc kawałki tu i tam. Jednym z pierwszych kawałków, jakiego się nauczyłem, był „Ain’t That A Shame” i do dzisiaj przywodzi mi on wiele wspomnień. Potem nauczyłem się grać „That’ll Be The Day”. Nauczyłem się solówek w „Johnny B. Goode” i „Carol”, ale nie mogłem zagrać tej z „Blue Suede Shoes”. W tamtych czasach byłem pod dużym wpływem Chucka Berry’ego, Scotty’ego Moore’a i Carla Perkinsa.

Najlepsza wypowiedź Mimi to: „Granie na gitarze to dobre hobby, John, ale nigdy z tego nie wyżyjesz”. Fani z Ameryki wysłali jej te słowa wygrawerowane na stalowej płytce. Ma ją w domu, który jej kupiłem. Ta płyta zawsze na nią patrzy.



Dotychczasowe komentarze:

Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:

komentarz dnia 2018-09-23 21:55:19,
Komentarze mog± zamieszczaæ tylko redaktorzy serwisu. Pytaj admina joryk2@wp.pl