Nowość Wydawnictwa SQN
Aktualności roku 1973

7 gru W Anglii ukazuje się LP Paula McCartneya - Band On The Run
7 gru Ukazuje się singiel "Merry Xmas Everybody" grupy Slade
23 lis W Anglii ukazuje się LP Ringo Starra - Ringo
16 lis Premiera singla Johna Lennona "Mind Games / Meat City"
16 lis W Anglii ukazuje się płyta Johna Lennona - Mind Games
26 paź Ukazuje się singiel Paula McCartneya: Helen Wheels / Country Dreamer
19 paź Ukazuje się trzeci solowy singiel Ringo Starra "Photograph / Down And Out"
15 paź Rozpoczynają się pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll
18 wrz Lennon wyprowadza się z domu od Yoko
1 wrz Rozpoczyna się sesja nagraniowa do albumu Band On The Run
25 lip George Harrison płaci milion funtów podatku za Concert For Bangladesh
10 lip City Hall, Newcastle-upon-Tyne
7 lip Odeon Cinema, Leicester
6 lip Odeon Cinema, Birmingham
5 lip Paul McCartney na premierze Live And Let Die
4 lip City Hall, Sheffield
1 lip Lennon rozpoczyna sesje nagraniowe do LP "Mind Games".
30 cze Singiel Give Me Love na pierwszym miejscu w USA
22 cze W Anglii ukazuje się LP George Harrisona - Living In The Material World
2 cze Ukazuje się trzecia płyta Budgie "Never Turn Your Back on a Friend"
2 cze Singiel My Love i album Red Rose Speedway numerem 1 na listach przebojów
1 cze W Anglii ukazuje się singiel Paula McCartneya "Live And Let Die" / "I Lie Around"
27 maj Cavern Club zostaje zamknięty na stałe.
27 maj Odeon Cinema, Hammersmith
26 maj Odeon Cinema, Hammersmith
25 maj Ukazuje się singiel Harrisona "Give Me Love (Give Me Peace On Earth)"
25 maj Odeon Cinema, Hammersmith
25 maj Ukazuje się pierwsza płyta Oldfielda - Tubular Bells
24 maj Green's Playhouse, Glasgow
23 maj Odeon Cinema, Edinburgh
21 maj Guildhall, Preston
19 maj University, Leeds
18 maj Empire Theatre, Liverpool
17 maj Występ Wings w Hard Rock w Manchesterze
16 maj Hard Rock, Manchester
15 maj Winter Gardens, Bournemouth
13 maj Capitol Theatre, Cardiff
12 maj The David Symonds Show
12 maj New Theatre, Oxford
11 maj Hippodrome, Bristol
4 maj W Anglii ukazuje się LP Paula McCartneya - Red Rose Speedway
19 kwi Ukazuje się płyta "The Beatles 1962-1966" znana jako The Red Album
19 kwi Ukazuje się płyta "The Beatles 1967-1970", znana jako Blue Album
16 kwi James Paul McCartney
6 kwi John Lennon o zerwaniu współpracy z Kleinem i reaktywacji The Beatles
1 kwi James Paul McCartney
24 mar W Anglii ukazuje się płyta Pink Floydów -The Dark Side of the Moon
24 mar Paul odrzucony przez Pink Floyd
23 mar W Anglii ukazuje się singiel Paula McCartneya "My Love / The Mess"
18 mar James Paul McCartney
15 mar James Paul McCartney (TV Special)
13 mar Wspólna sesja nagraniowa trzech Beatlesów
10 mar James Paul McCartney
8 mar Paul McCartney płaci grzywnę za hodowanie marihuany
3 mar Nagroda Grammy za album "The Concert For Bangladesh"
23 lut Ukazuje się singiel grupy Slade "Cum On Feel The Noize"
Płyty wydane w grudniu:

1 Hi Hi Hi / C Moon (S - 1972)
1 Only Love Remains / Tough On A Tightrope (S - 1985)
3 We Can Work It Out / Day Tripper (S - 1965)
3 Rubber Soul (LP - 1965)
4 Beatles For Sale (LP - 1964)
4 If I Fell / Tell Me Why (S - 1964)
4 Free As A Bird (S - 1995)
5 Pipes Of Peace / So Bad (S - 1983)
6 The Beatles Million Sellers (S - 1965)
6 Ding Dong / I Don't Care Anymore (S - 1974)
7 Wild Life (LP - 1971)
7 Band On The Run (LP - 1973)
8 Magical Mystery Tour (EP - 1967)
8 Hope For The Future (S - 2014)
10 A Collection Of Beatles Oldies (But Goldies !) (LP - 1966)
10 Wings Over America (LP - 1976)
10 Capitol Box (box - 2007)
11 John Lennon/Plastic Ono Band (LP - 1970)
12 Live Peace in Toronto 1969 (LP - 1969)
12 Blast From Your Past (LP - 1975)
15 Beautiful Night / Love Come Tumbling Down (S - 1997)
15 Christmas Record Box (box - 2017)
17 The Beatles Bootleg Recordings 1963 (LP - 2013)
20 Dark Horse (LP - 1974)
24 My Sweet Lord / What Is Life (S - 1976)
28 Hope Of Deliverance / Long Leather Coat (S - 1992)
Klasyka rocka wydana w grudniu:

1 Made in Japan (Deep Purple) (LP - 1972)
2 In Another Land / The Lantern (Rolling Stones) (S - 1967)
4 Requiem d-moll (Wolfganf Amadeus Mozart) ( - 1791)
7 Merry Xmas Everybody (Slade) (S - 1973)
8 California Dreamin' (The Mamas And The Papas) (S - 1965)
8 Their Satanic Majesties Request (Rolling Stones) (LP - 1967)
13 Stayin' Alive (Bee Gees) (S - 1977)
23 She's a Rainbow / 2000 Light Years from Home (Rolling Stones) (S - 1967)
25 Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow! (Frank Sinatra) (S - 1948)
27 Songs of Leonard Cohen (Leonard Cohen) (LP - 1967)

The Beatles Polska: Rozpoczynają się pierwsze sesje nagraniowe do Rock

Rozpoczynają się pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll

1973-10-15,  autor: admin_joryk   ...powrót do newsów

W połowie października 1973 r., studiach nagraniowych A&M Studios w Hollywood, California, rozpoczynają się pierwsze sesje nagraniowe do płyty Johna Lennona "Rock'n'Roll".
Realizatorem nagrań zostaje Phil Spector.

Sesja jest opisana w książce May Pang, ówczesnej towarzyszki życia Lennona.

- Nie będzie więcej niż o¶miu muzyków - oznajmił z wielkš pewno¶ciš, gdy¶my jechali Bulwarem Zachodzšcego Słońca.
- Zawsze, jak pracowałem z Philem, było najwyżej o¶miu.
Samochód wolno przebijał się przez zakorkowane popołudniowym ruchem miasto i mieli¶my czas gapić się na olbrzymie tablice sterczšcych obok Bulwaru reklam. Na¶miewali¶my się z nich.
- Widzę oczyma duszy reklamę nowego albumu Johna Lennona - powiedziałam w pewnej chwili.
- Yoko jest przekonana, że koniec końców to będzie album tylko i wyłšcznie Phila Spectora - odparł John.
Dotarli¶my wreszcie do A & M. Records, gdzie mieli¶my nagrywać, przejeżdżajšc za¶ przez bramę, minęli¶my kilku fanów, którzy pozdrawiali Johna. Był zakłopotany. Nie znosił, gdy nieoczekiwanie ingerowano w jego życie prywatne.
- Skšd wiedzieli, że tu będę? - pytał. - To kurewsko zadziwiajšce. Nic nie rozumiem.
Przy wartowni Elliot zakomunikował strażnikowi: - To John Lennon.
- Dokšd jedziecie? - spytał strażnik.
- T o J o h n L e n n o n - powtórzył Eiliot.
- Powiedz mu, że na sesję Spectora - wtršcił John, u¶wiadamiajšc sobie, że najprawdopodobniej Spector poinstruował strażników, by nie wpuszczali nikogo, kto nie powoła się na jego nazwisko.
- Studio A - rzekł strażnik - na prawo.
Podniósł barierkę i wjechali¶my na dziedziniec. Było tu pierwotnie Studio Charliego Chaplina; kompania płytowa zachowała oryginalne jednopiętrowe deskowane budynki z lat dwudziestych, pomalowane teraz ciemnoszarš połyskliwš farbš. Ich jednobarwne, niczym nieurozmaicone elewacje sprawiały osobliwe wrażenie - kazały my¶leć o dekoracjach do filmu raczej, niż czym¶ istniejšcym realnie.
- Bardzo hollywoodzkie - zawyrokował John, gdy wysiadł z auta i przyjrzał się starym, lecz ¶wieżo odpicowanym budowlom. - Naprawdę cholernie hollywoodzkie.
Wkroczywszy do studia A, spostrzegli¶my Roya Gicalę i jego asystenta Jimmy`ego Lovine. Za perkusjš zasiadał Jim Keltner. Studio, bardzo obszerne, przygotowano dla o¶miu muzyków. John pospieszył do reżyserki, by przywitać się z Royem i Jimmym.
- Tu pracujemy? - spytał. - Kto¶ już jest?
Cicaia wzruszył ramionami. Był równie niedoinformowany jak my. John powiódł wzrokiem po wyposażeniu kabiny: stereofonicznych magnetofonach szpulowych, magnetofonie wielo¶cieżkowym, konsoli mikserskiej - a potem wyszedł z reżyserki. W krótkich odstępach czasu do studia przyszli saksofonista i trębacz.
- Widzę, że będziemy dzi¶ mieli nielichš sekcję dętš - zauważył John.
Zbliżyło się dwóch asystentów. Przedstawiwszy się i u¶cisnšwszy nam dłonie, jęli gapić się na Johna, próbujšc zarazem wszczšć z nim pogawędkę. W Nowym Jorku gapie zdarzali się niezmiernie rzadko. Je¶li ukochane dziecię producenta musiało zobaczyć, jak John nagrywa, szwarcowano je do studia, instruujšc, by siedziało w jakim¶ kštku jak mysz pod miotłš i nie odzywało się ani słowem. W LA, każdy małolat zachowywał się jak dawno utracony przyjaciel.
W międzyczasie przybywało coraz więcej go¶ci, mieszało z już obecnymi, wychodziło... Zagadnęłam w tej kwestii asystentów studyjnych, ale odparli, że Spector i tylko Spector jest władny decydować o tym, kto może uczestniczyć w sesji, a kto nie.
- Tam jest Steve Cropper! - szepnšł John. U¶miechnšł się do legendarnego gitarzysty z Memphis i widziałam, że jest zachwycony, majšc Croppera na sesji. Muzycy kolejno zjawiali się w studio. John wypatrzył w¶ród nich Leona Russela, Barry'ego Manna, Jeffa Barry`ego, Pete'a Candoliego i Larry'ego Carltona. Wsparty o ¶cianę, nie mógł wyj¶ć ze zdumienia grupš, jakš organizuje Spector. Był podniecony i nerwowy.
Potem przybył Jesse Ed Davis. Rozejrzał się wokół i powiedział do Johna:
- Wyglada na to, że będzie niezły bał.
U¶miechał się zło¶liwie.
Nie minęło pół godziny, a w studio - przygotowanym dla o¶miu muzyków - tłoczyło się dwudziestu siedmiu... Byli hippisi i panowie w ¶rednim wieku, legendy rock'n'rolla i wszędobylskie typy sesyjne w stylu L.A. łšczyło ich jedno: nie mieli pojęcia, co jest grane.
- Gdzie jest Phil? - pytał bez przerwy John.
- Gdzie jest Phii? - powtarzali inni.
Wszyscy jednak orientowali się, że Phil - rozmiłowany w efektownych wej¶ciach - nie pojawi się w studio dopóty, dopóki ekipa nie będzie w komplecie.
I rzeczywi¶cie - gdy tylko przybył ostatni z muzyków, nagle wyłonił się Spector ze spluwš pod pachš. W ¶lad za nim kroczył jego nieodstępny goryl George. Spector pozdrowił wszystkich, a potem o¶wiadczył:
- Przygotujmy wszystko.
Normalna procedura zakłada "przygotowanie wszystkiego" przed rozpoczęciem sesji. Nie traci się na to czasu studyjnego. Zastanawiałam się, gdzie byli asystenci Spectora. Je¶li taki jest poczštek, to produkcja całego albumu pochłonie fortunę.
- Phil nie ma żadnej May, która troszczyłaby się o szczegóły - powiedział do mnie John, obserwujšc, jak asystenci miotajš się w poszukiwaniu dwudziestu siedmiu krzeseł i pulpitów.
- Nie zasługuje na niš - odparłam.
Ustawianie sprzętu trwało do¶ć długo, nikt bowiem, prócz samego Spectora, nie miał pojęcia, co podczas sesji będzie grać każdy z dwudziestu siedmiu muzyków. W końcu orkiestra zasiadła na miejscach, a każdy z instrumentalistów dostał zapis nutowy swej partii. John, tylko wokalista, trzymał się na uboczu.
- Przelećmy to - rzekł Phil.
Ujšł gitarę i zagrał Bonnie Moronie w możliwie najprostszy sposób. Bez żadnych grepsów. Kiedy skończył, milczał przez chwilę, a potem polecił:
- W porzšdku. Teraz wszyscy.
Wspólnie zagrano piosenkę w ten sam, bardzo pro¶ciutki, sposób. Niektórzy z muzyków patrzeli na siebie porozumiewawczo. Grywali już ze Spectorem i wiedzieli, że swoje czary-mary Phil odprawia w reżyserce, gdzie używajšc sprzętu studyjnego transformuje banalnie prostš wersję utworu, w co¶, co brzmi nierównie bardziej podniecajšco i bogato.
Muzycy, z kolei, którzy nigdy nie nagrywali pod batutš Spectora, spoglšdali nań z zakłopotaniem; najwyra¼niej oczekujšc instrukcji.
- Okay, to jest to - o¶wiadczył Spector i pomaszerował do reżyserki, gdzie wdał się w namiętnš dyskusję z oboma inżynierami. Po dwudziestu minutach wdrapał się na kolumnę gło¶nikowš i kazał sekcji rytmicznej zagrać Bonnie Moronie. Siedmiu muzyków-trzech gitarzystów, dwóch perkusistów i dwóch pianistów - pracowało, podczas gdy dwudziestu, w¶ród nich John, siedziało bezczynnie. Sekcja rytmiczna powtarzała utwór wcišż od nowa. Grała przez trzy godziny. Jeden z kibicujšcych liczył, ale dał za wygranš po dziesięciu czy piętnastu powtórkach. Nie odtwarzano niczego, nikt nie otrzymywał żadnych instrukcji. Nie wyja¶niajšc swoich posunięć, utrzymujšc wszystkich w niepewno¶ci i traktujšc ludzi jak maszyny, Spector tworzył atmosferę powszechnego zakłopotania, którš on jeden mógł się do woli upajać. Nikt jednak nie narzekał.
Mityczny wymiar współpracy Johna ze Spectorem, a także talenty i sława zgromadzonych muzyków, składały się na jako¶ć tak przytłaczajšcš, że wszyscy w studio wychodzili ze skóry, by stanšć na wysoko¶ci zadania.
Potem Spector zajšł miejsce w reżyserce, by zakrzštnšć się wokół swej słynnej "¶ciany d¼więku", ci z instrumentalistów i personelu studyjnego, których szczególnie lubił, mogli przebywać w kabinie i obserwować mistrza przy pracy. Ci, co nie należeli do paczki Spectora, zostali wrzaskami przegnani z przybytku. John, zafascynowany technikš Spectora, obserwował w milczeniu. Wolno, metodycznie Phil czy¶cił brzmienie każdego z instrumentów sekcji rytmicznej, próbował d¼więku pełnego, potem suchego, rozważał, jaki efekt odpowiada mu najbardziej. Gdy w końcu decydował się na jakie¶ brzmienie, dodawał warstewkę echa, stosował echo zdublowane albo nawet potrójne, potem miksował wszystkie instrumenty i dodawał echo do całej tej kombinacji. Cały czas popijał brandy solidnymi łykami.
John też pocišgnšł raz czy dwa z flaszki, którš jeszcze przed wyj¶ciem do studia wrzucił do torbaczka, utrzymujšc, że to ¶rodek na pewno¶ć siebie, ale, z pozoru, alkohol nań nie działał. ¦cieżkę wokalnš miano nagrywać jako ostatniš i John nie chciał stracić głosu.
Zaczęłam zastanawiać się, dlaczego Spector zatrudnił najlepszych muzyków, tylko po to, by kazać im grać w nieskończono¶ć tę samš prostš partię. Wkrótce jednak pojęłam, że kolejne powtórki przynoszš nieuchronnie subtelne wariacje. I te wła¶nie niuanse służyły Spectorowi do budowy "¶ciany d¼więku".
Widzšc, że kręcę nosem na widok tak wielu pałętajšcych się bezczynnie muzyków, John wybuchł ¶miechem. Wiedzieli¶my oboje, że w sytuacji bardziej konwencjonalnej ci instrumentali¶ci pracujšc przez trzy godziny nagraliby wszystkie swoje partie do całej płyty.
- Wyłšcz już ten kalkulator w głowie - powiedział John ze ¶miechem. - Liczš się efekty ostateczne.
W końcu Spector był usatysfakcjonowany sekcjš rytmicznš. Zwołał sekcję dętš i kazał przegrać jej prosto zaaranżowanš partię. Potem poszedł do kabiny i zaczęła się kolejna seria powtórek. Trwała w najlepsze, gdy do studia wpłynęła Joni Mitchell. Nagrywała obok i postanowiła złożyć Spectorowi wizytę. Usiadła obok niego i patrzyła, jak pracuje. Od czasu do czasu spoglšdała na Johna i obdarzała go rozmarzonym u¶miechem. Było jasne, że flirtuje z nim i Johna wprawiało to w zakłopotanie. A potem wszczęła ze Spectorem dyskusję na temat tego, co i jak robi, a także wyraziła opinię, że robi to niewła¶ciwie. Dyskusja przerodziła się w kłótnię i sesja utknęła w martwym punkcie. Wreszcie Joni Mitchell wyszła i wrócono do pracy.
Na koniec, o trzeciej rano, sze¶ć godzin po rozpoczęciu sesji, wszyscy muzycy raz jeszcze zagrali wspólnie Bonnie Moronie, a Jon wykonał partię wokalnš.
Podszedł do mikrofonu i o¶wiadczył: - ¦piewam to dla May. Chod¼ tu, May, będę ¶piewać dla ciebie.
Weszłam do kabiny i usiadłam obok Johna. Nawet nie pomy¶lałam o zaleceniach Yoko. Byłam zachwycona tym, że John ¶piewa dla mnie.
- Kocham cię, May - powiedział John i założył słuchawki.
- Leci ta¶ma - rzucił Spector.
John nagrał ¶cieżkę wokalnš w niespełna pół godziny.
- Playback - zadysponował Spector.
Wszyscy słuchali w skupieniu. Ale byli¶my już wówczas tak wycieńczeni, że nawet kakofonia brzmiałaby w naszych uszach cudownie.
- Koniec sesji - rzeki Spector i pierwszš noc nagrań mieli¶my z głowy.


Wieczorem przyszedł do nas Spector, by popracować nad „Aniel Baby”, piosenkš, którš zamierzał nagrać podczas następnej sesji. Fakt, że nie chciał rozplanować z góry całego albumu i obrabiał jeden utwór po drugim, budził we mnie spore wštpliwo¶ci, ale John wykpiwał je. Lubił te nocne nasiadówki ze Spectorem i delektował się błazenadami Phila. Przed drugš sesjš John znów napełnił swš flaszkę wódkš. Popatrzył na mnie.
- Wiemy oboje, że nie potrzebujesz ¶rodków wzmacniajšcych.
- Nie potrzebuję... ale wezmę na wszelki wypadek.
Gdy dotarli¶my do studia, panowała tam atmosfera nieco odmienna od tej, jakš zastali¶my pierwszego wieczoru. Wyparowała tajemniczo¶ć i niepewno¶ć tamtej sesji, wszyscy wiedzieli, co się szykuje - długa, męczšca noc. Muzycy, pierwszego wieczoru chłodni i profesjonalni w stosunku do siebie, witali się jak starzy kumple z wojska, którym po wielu latach przyszło ruszyć na jeszcze jednš wojnę. Wszyscy byli rozlu¼nieni aż zanadto, aż przesadnie weseli...
Gdy zebrali się wszyscy muzycy, wkroczył Spector w towarzystwie George'a. Miał na sobie biały fartuch lekarski i stetoskop na szyi. Dobył butelkę Courvoisiera, łyknšł sobie, a potem ršbnšł z pistoletu. Rozległy się wiwaty. Raz jeszcze nastšpił rytuał ustawiania krzeseł i pulpitów, po czym Spector przegrał Angel Baby i kazał to samo uczynić całej orkiestrze.
A potem poszedł do reżyserki, by rozpoczšć katowanie sekcji rytmicznej.
Wiedzšc, że potrwa to czas jaki¶, pozostali muzycy wyszli do hallu. John i Jesse Ed Davis zasiedli nad flaszkš wódki.
- Strzel sobie jeszcze jednego - powtarzał Jesse od czasu do czasu, a John nie odmawiał. Jesse był zafascynowany łatwo¶ciš, z jakš może manipulować Johnem, John natomiast cieszył się, że znalazł kumpla, który z entuzjazmem zachęca do czynu tkwišcego w nim grzesznika. Potem pu¶cili flaszkę w kurs. Inni muzycy wycišgnęli własne butelki. Popatrzyli¶my na siebie z Arlene - w powietrzu wisiały kłopoty.
Noc mijała, a Spector wcišż pracował z sekcjš rytmicznš, która niszczała w oczach, była spragniona i znudzona.
- Jeszeze raz - rozkazywał Spector. - Jeszcze raz!
- Człowieku, dlaczego wezwał nas na siódmš? – spytał Johna jeden z muzyków. - Już jedenasta, a my¶my jeszcze nie pograli. Siedzimy tu cztery godziny!
Nie masz pojęcia czym jest piekło, póki nie usłyszysz Angel Baby czterdzie¶ci razy! Przez cały czas John i Jesse siedzieli w hallu raczšc się gorzałkš. Byłam coraz bardziej zdenerwowana. John podszedł do mnie, u¶miechnšł się i pocałował mnie. Potem pocałował mnie mocniej i wsunšł dłoń pod bluzkę.
- Nie pij więcej - poprosiłam, wyrywajšc się z jego u¶cisku.
- Niby dlaczego? Po prostu mantykuję z chłopakami. Nie lubisz jak mantykuję z chłopakami?
- My¶lę, że powinni¶my wrócić do domu.
- Jeszcze nie nagrałem swojego wokalu.
- Proszę, wynie¶my się stšd.
- O nic się nie martw. Tylko zachowaj przytomno¶ć umysłu, żeby choć k t o k o I w i e k wiedział, co jest grane. Roze¶miał się, pocałował mnie w brodę i pożeglował na powrót do Jesse'a.
Gdy zobaczyłam, że przyszła Joni Mitchell, wstałam i wróciłam do studia. John zrobił to samo. Żadne z nas nie miało na niš nastroju.

Spector pracował z sekcjš instrumentów dętych. W pewnej chwili poderwał się z miejsca klarnecista. Spector wypadł z reżyserki.
- O co, kurwa mać, chodzi? - ryknšł.
- Człowieku, spędziłem pięć godzin odwalajšc robotę na dwadzie¶cia minut - odparł muzyk.
- Co za płyty masz na koncie, człowieku? - warknšł Spector. – Tych tanich asów jazzowych jak Gil Evans? A wiesz, jakie płyty ja robiłem, człowieku? The Ronettes, The Crystals, Ike i Tina? A ty, co zrobiłe¶ człowieku?
Klarnecista odwrzasnšł co¶ i przez dwadzie¶cia minut obaj obrzucali się zniewagami.
John zesztywniał. Nie znosił takich widowisk.
- Chod¼my - powtarzałam, ale upierał się, że zostanie. Czekał. Czekała również Joni Mitchell. Nie spuszczała wzroku z Johna.
W końcu John poszedł do reżyserki.
- Kiedy masz zamiar zabrać się za mnie? - zapytał Spectora.
- Zabiorę się, zabiorę - odrzekł Spector, nie zwracajšc na Johna najmniejszej uwagi.
- Zabierzesz się za mnie! - wrzasnšł John. Złapał słuchawki i walnšł nimi o konsolę. Pękły, a kawałki spadły na podłogę. Zapanowała chwila martwej ciszy. Wszyscy wpatrywali się w Johna i Spectora. Potem John wybuchł ¶miechem i napięcie nagle wyparowało.
- No i po co to zrobiłe¶? – warknšł Spector. - Wszystko opó¼niasz. Gdy zrobiły swoje instrumenty dęte i strunowe, Spector zwołał całš orkiestrę, a ja weszłam z Johnem do kabiny. Trzymałam go za rękę, gdy ¶piewał Angel Baby. Znów wystarczyło kilka podej¶ć. Po zamknięciu sesji u jęłam Johna pod ramię. Zataczał się z lekka, kiedy wychodzili¶my ze studia. Za drzwiami odwrócił się raptownie,
popatrzył obłędnie na Jesse'a, a potem rzucił się w jego stronę i pocałował go.
Jesse uznał to za wyjštkowo zabawne. Pochylił się i oddał Johnowi pocałunek. John zamachnšł się i powalił Jesse'a na parking.
- Pedryl ! - wrzeszczał przy tym.
Nigdy nie widziałam Johna w takim stanie. Patrzyłam jak zahipnotyzowana. Jego oczy były tak zamglone, że z pewno¶ciš mnie nie dostrzegał. Pojęłam wówczas, że alkohol to jedyna rzecz zdolna przemóc jego pragnienie życia w wiecznej zależno¶ci od silnej kobiety. Było jasne, że żadna kobieta - nawet Yoko - nie potrafi zapanować nad nim, gdy jest pijany. Nie chciałam go pu¶cić, choć byłam zupełnie roztrzęsiona.
Rozejrzałam się dokoła. Elliot nie czekał na nas. Spector i George podjechali nagle jednym samochodem, tuż za nimi Roy Cicala drugim.
- Ładuj się - powiedział Spector, wpychajšc mnie do wozu Roya.
Johna i Arlene umie¶cił w swoim.
- Chcę jechać z Johnem - zaprotestowałam.
- Ładuj się - rozkazał.
Rób jak mówi Phil - wybełkotał John.
- Nie, chcę jechać z Johnem.
- To krótka jazda - ucišł Spector, zatrzaskujšc za mnš drzwi. Wczesnym rankiem ulice były puste. Słyszałam, jak w samochodzie jadšcym za nami, John drze się z całych płuc. Najpierw wrzeszczał "May". Potem wrzeszczał "Yoko". A wreszcie na ¼rnianę "May...Yoko... May ...Moko".
Gdy dojechali¶my do domu, podbiegła do mnie Arlene.
- John zwariował - powiedziała. - Próbował wybić kopniakami okna samochodu. Jim Keltner chciał go przytrzymać, ale to było niemożliwe. Zobaczyłam, że John niepewnie gramoli się z wozu. Podbiegłam doń i otoczyłam go ramionami.
- Chod¼ do ¶rodka - powiedziałam.
- Taki chudzielec, a trudno uwierzyć, jaki silny - opowiadał Keltner. - Jestem dużo potężniejszy od niego i nie mogłem go utrzymać. My¶lę, że nie da się go opanować.
- Powinni¶my położyć go do łóżka - powiedziałam.
- Jest zbyt schlany, żeby zasnšć - zaoponował Spector. - Trzeba go otrze¼wić. W innym wypadku alkohol pogłębi jego delirkę. W tym stanie jest zdolny do wszystkiego. Jeste¶ w wielkim niebezpieczeństwie. Nie rozumiesz? Musimy go otrze¼wić. Rób, jak mówię. Przygotuj kawę. Albo będziesz żałować. Zrobi ci krzywdę.
- Powinni¶my położyć go do łóżka - wrzasnęłam.
- Zrób kawę! - ryknšł Spector.
Zrobiłam kawę, a Spector próbował wmusić jš w Johna.
- A co wy tu robicie, skurwysyny!? - krzyknšł nagle John. – Na cholerę was nie potrzebuję!
- Tylko spokój nas może uratować - odparł Spector. - Tylko spokój... Wypij jeszcze trochę kawy.
Choć Spector utrzymywał, że chce uspokoić Johna nim położy go do łóżka, wszystko, co robił, wywierało skutek wręcz przeciwny. Im więcej kawy pił John, tym stawał się bardziej kłótliwy i gwałtowny. Nagle dotarło do mnie, że Spector sprawuje nad całym tym nieszczęsnym epizodem kontrolę równie totalnš jak ta, którš zagwarantował sobie w studio. Ten sam klimat wrogo¶ci, nieufno¶ci i absolutnego pandemonium poczynał panować w domu.
- Musimy wtaskać go na górę. Zaraz... trzeba natychmiast go położyć, nim kogo¶ uszkodzi. Łap go! - wrzasnšł Phil.
George chwycił Johna za jedno ramię, Spector za drugie: Zaczęli cišgnšć go po schodach. Szłam za nimi.
- Nie id¼ za nami - o¶wiadczył Spector dramatycznie. - Ten facet jest cholernie niebezpieczny. Trzymaj się z dala. Nie usłuchałam jednak. Weszli na górę i wprowadzili Johna do sypialni. Chciałam pój¶ć w ich ¶lady, ale Spector zatrzasnšł mi drzwi przed nosem.
Nagle usłyszałam skowyt Johna.
- Nic nie widzę! Oddaj mi okulary, ty żydowski skurwysynie! Nic nie widzę!
Waliłam goršczkowo w drzwi, próbowałam otworzyć je siłš, ale kto¶ trzymał je z drugiej strony.
- Co ze mnš robicie? - wrzeszczał John. - Won!
Słyszałam d¼więki walki i pojęłam, że potrzebuję pomocy. Pobiegłam do telefonu.
- Do kogo dzwonisz? - krzyknęła Arlene z dołu. - Chyba nie na policję?
- Zwariowała¶? Do Tony'ego Kinga. Potrzebuję tu mężczyzny... mężczyzny, którego John zechce słuchać. Gdy wykręcałam numer, wrzaski Johna przybrały na sile.
Powiedziałam Tony'emu, że Spector i jego goryl sš w sypialni Jon Johnem, że John wrzeszczy i że jak najszybciej potrzebuję pomocy.
Gdy odłożyłam słuchawkę, stały¶my z Arlene, nasłuchujšc dobiegajšcego z góry hałasu. W końcu Spector i George zeszli po schodach.
- Co¶cie mu zrobili? - zawołałam.
- Kopnšł mnie - powiedział George.
- Zwišzali¶my go - Spector wpatrywał się we mnie. - Był zbyt niebezpieczny. Zwišzali¶my go mocno, więc nie będzie mógł nikogo skrzywdzić. Ode¶pi to. Rozwišż go rano. Chod¼my, George. Skierowali się ku drzwiom.
- Dobranoc - rzekł Spector. - A, nawiasem mówišc, czy to nie była bombowa sesja?
Gdy wyszli, przez kilka minut siedziały¶my w milczeniu. Bały¶my się wej¶ć na górę. Potem usłyszały¶my krzyk Johna:
- Rozwišż mnie, May, do cholery! Rozwišż mnie, bo zobaczysz!
Darł się tak przez pięć minut. Nie wiedziałam, co robić. Chciałam mu pomóc, ale byłam po prostu ogarnięta panikš. Potem usłyszałam, że John tłucze się po pokoju. Potem, że tłucze szkło. Uwolnił się jako¶ i rozbił okna sypialni.
- Fung Yee - krzyczał - gdzie jeste¶?
Chwiejnie wyszedł z sypialni i stanšł u szczytu schodów. Nie miał na nosie swych okularów. Jego dłonie i stopy skrępowano krawatami, ale zdołał rozerwać więzy...
- Yoko! - wrzasnšł. - Yoko! Ty sko¶nooka kurwo, chciała¶ się mnie pozbyć. To wszystko przez to, że chciała¶ się mnie pozbyć! Złaził po schodach.
- Yoko, zamierzam cię załatwić!
John ogarnięty był szaleństwem. Jego czoło pokrywał pot, z ust płynęła piana. Zaczšł dygotać, jakby ogarniały go konwulsje.
- Yoko, spójrz, co ze mnie zrobiła¶ - ryczał.
Próbował co¶ dojrzeć. Poniżony i znękany, pogršżał się w rozpaczy. Stał tak, nie wiedzšc, co wła¶ciwie chce uczynić. Potem zaczšł jęczeć jak zranione dzikie zwierzę. Patrzył w mojš stronę, ale nie poznawał mnie. Nie miał pojęcia, gdzie jest.
- Yoko, załatwię cię - wył.
A potem zaatakował mnie obłškańczo. Nie byłam tak przerażona nigdy w życiu.
- John! - krzyknęłam.
Odwróciłam się i wypadłam przez drzwi, za mnš Arlene.
Gdy biegłam przez Stone Canyon Road, nadjechał Jeep i kierowca gwałtownie nacisnšł na hamulec, by mnie nie potršcić. Uciekałam coraz dalej.

Wiêcej na temat Rock'n'Roll:
1974-10-21: Drugie podejście do nagrywania LP Rock And Roll,
1973-10-15: Rozpoczynają się pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll,

Dotychczasowe komentarze:

Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:

komentarz dnia 2018-12-17 03:29:42,
Komentarze mog± zamieszczaæ tylko redaktorzy serwisu. Pytaj admina joryk2@wp.pl